08.12.2022, 21:18 ✶
Nie miała okazji powiedzieć, że nie chodziło jej o inferiusy, a o wiele innych, ciekawszych klątw, zaklęć i nekromancji, takich z książek autorów, którzy piszą głupoty, a potem dzieci w Hogwarcie wierzą, że to – wszystko – możliwe. Flint bowiem zleciał spektakularnie z kamienia, a chwilę później ona zeskoczyła za nim.
Brenna przestała się śmiać, kiedy klątwołamacz zaczął pytać, czy nie zrzuciła go z tego głazu. Zmrużyła oczy, przypatrując się przez moment Castielowi bardzo uważnie i bardzo, bardzo podejrzliwie. Istniała spora szansa, że dałaby się wrobić bez reszty, gdyby nie to wcześniejsze „nic nie widziałaś!” – ono sugerowało, że Flint próbował ją wkręcić.
Niestety, odrobina wątpliwości pozostawała. Musiała brać pod uwagę, że to nie był żart i faktycznie uderzenie na moment wprowadziło mu zamęt do głowy. Albo uszkodziło pamięć krótkotrwałą. Lub długotrwałą. Czy co tam jeszcze mogło uszkodzić. Zdusiła iskierkę niepokoju, bo prawie na pewno żartował, a poza tym nawet jeżeli nie, to zaraz dojdzie do siebie, prawda?
- Mam wielką nadzieję, że sobie żartujesz – oświadczyła. Wciąż siedziała na trawie u jego boku, ale przesunęła się i dość bezceremonialnie sięgnęła wolną ręką do jego głowy, drugą sobie przyświecając, z zamiarem zabrania się do szukania guzów, rozcięć i innych obrażeń, które mogły spowodować wstrząśnienie mózgu. Albo amnezję. O amnezję to Cynthia zabije ją już na pewno. W wymyślny, okrutny sposób. – Pokaż głowę. Widzisz normalnie? Jest ci niedobrze? Pamiętasz, jak się nazywasz? Nikogo nie spychałam z głazu, to tylko moja naturalna aura tak działa na ludzi, próbują popełniać samobójstwa, skacząc z dużej wysokości, bylebym dała im spokój. I żartujesz, prawda? Bo jeżeli żartujesz, to lepiej przestań, inaczej będziesz tu miał zaraz na głowie szwadron uzdrowicieli. Wydobędę ich z podziemi, jeśli będzie trzeba. Jestem pewna, że widziałam gdzieś Camerona Lupina, a w takim wypadku może będzie też w pobliżu Cedric. A jak mnie będziesz wrabiać, to cię uduszę… albo nie, jeszcze lepiej, jutro poskarżę się twojej siostrze – zagroziła. Oczywiście nie do końca poważnie. Chociaż ogółem głos miała trochę zaniepokojony, zwłaszcza, kiedy okazało się, że Flint naprawdę miał siniaka. Wciąż gadała, co ślina na język przyniosła, choć bardziej skupiała się teraz nie na słowach, a na sprawdzeniu, czy Flint faktycznie nie rozwalił sobie łba. – Oż, cholera, faktycznie się walnąłeś. To ten uzdrowiciel chyba naprawdę się przyda.
Brenna przestała się śmiać, kiedy klątwołamacz zaczął pytać, czy nie zrzuciła go z tego głazu. Zmrużyła oczy, przypatrując się przez moment Castielowi bardzo uważnie i bardzo, bardzo podejrzliwie. Istniała spora szansa, że dałaby się wrobić bez reszty, gdyby nie to wcześniejsze „nic nie widziałaś!” – ono sugerowało, że Flint próbował ją wkręcić.
Niestety, odrobina wątpliwości pozostawała. Musiała brać pod uwagę, że to nie był żart i faktycznie uderzenie na moment wprowadziło mu zamęt do głowy. Albo uszkodziło pamięć krótkotrwałą. Lub długotrwałą. Czy co tam jeszcze mogło uszkodzić. Zdusiła iskierkę niepokoju, bo prawie na pewno żartował, a poza tym nawet jeżeli nie, to zaraz dojdzie do siebie, prawda?
- Mam wielką nadzieję, że sobie żartujesz – oświadczyła. Wciąż siedziała na trawie u jego boku, ale przesunęła się i dość bezceremonialnie sięgnęła wolną ręką do jego głowy, drugą sobie przyświecając, z zamiarem zabrania się do szukania guzów, rozcięć i innych obrażeń, które mogły spowodować wstrząśnienie mózgu. Albo amnezję. O amnezję to Cynthia zabije ją już na pewno. W wymyślny, okrutny sposób. – Pokaż głowę. Widzisz normalnie? Jest ci niedobrze? Pamiętasz, jak się nazywasz? Nikogo nie spychałam z głazu, to tylko moja naturalna aura tak działa na ludzi, próbują popełniać samobójstwa, skacząc z dużej wysokości, bylebym dała im spokój. I żartujesz, prawda? Bo jeżeli żartujesz, to lepiej przestań, inaczej będziesz tu miał zaraz na głowie szwadron uzdrowicieli. Wydobędę ich z podziemi, jeśli będzie trzeba. Jestem pewna, że widziałam gdzieś Camerona Lupina, a w takim wypadku może będzie też w pobliżu Cedric. A jak mnie będziesz wrabiać, to cię uduszę… albo nie, jeszcze lepiej, jutro poskarżę się twojej siostrze – zagroziła. Oczywiście nie do końca poważnie. Chociaż ogółem głos miała trochę zaniepokojony, zwłaszcza, kiedy okazało się, że Flint naprawdę miał siniaka. Wciąż gadała, co ślina na język przyniosła, choć bardziej skupiała się teraz nie na słowach, a na sprawdzeniu, czy Flint faktycznie nie rozwalił sobie łba. – Oż, cholera, faktycznie się walnąłeś. To ten uzdrowiciel chyba naprawdę się przyda.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.