• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[26.07.1972] Mieszkanie Geraldine - "Narysuj/pomaluj mnie tak, jak swoje Francuzki"

[26.07.1972] Mieszkanie Geraldine - "Narysuj/pomaluj mnie tak, jak swoje Francuzki"
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#11
04.05.2024, 21:22  ✶  
Gerry nie odepchnęła Isaac'a, więc nie było tak źle. Jeśli zacznie przewracać na niego oczami, lub zaczną rozmawiać na "ciężkie" tematy, to poczują się jak za dawnych lat.
- Jak troche, to bardzo dobrze. I ładnie wyglądasz. Ale tak jak mówiłem - trochę się skurczyłaś. - Uśmiechnął się lekko kącikiem ust. Jakby nie powiedział niczego głupiego, to nie byłby sobą. Odsunął się nieco, żeby nie przeginać i nie naruszać przestrzeni osobistej dziewczyny. Czuł, że ciało miała spięte, ale chcial okazać jej sympatię nie tylko słowami. To na pewno skróci nieco dystans, który powiększył się przez lata rozłąki.
- Myślałem, że wrócę a połowa z moich koleżanek będzie miała już mężów i dzieci. A tu prawie same samotne feministki. Bardzo dobrze. - Zaciągnął się papierosem i postanowił usadowić na jednym z dwóch krzeseł. Malowanie salonu będzie musiało poczekać skoro mieli zacząć pić ognistą. Położył łokieć na stole, a głowę oparł na ręku. Obserwował Gerry.
- Następnym razem ja stawiam. Gdybym wiedział, że tak to będzie, to teleportowałbym się z kwiatami, a nie z wałkiem panno Yaxley. - Westchnął, mając nadzieję, że dziewczyna niedługo poczuje się nieco swobodniej. Na razie chciał ją trochę podszczypać. Później zacznie pytać o nieco cięższe tematy. Przysunął bliżej siebie popielniczkę która leżała na stole, i zgasił dopalonego papierosa. Prawdopodobnie dzisiaj opije i opali Geraldine.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#12
05.05.2024, 17:55  ✶  

Mijający czas miał wpływ i na nią. Nie była, aż tak dzika, jak wcześniej, chociaż nadal nie do końca udało się ją oswoić, to pewnie nigdy nie będzie możliwe. Zawsze będzie drzemać w niej ten kawałek osobowości, który pokazywał, że była wyrwana z nieco innego świata, z lasu. Nie wyrzeknie się pochodzenia, rodzinnych zasad i tego, czego ją uczono od dziecka. Niektórych nawyków nigdy się nie pozbędzie.

- Ja się nie skurczyłam wcale, ty trochę urosłeś. - Ona już w Hogwarcie była wyższa o co najmniej głowę od większości chłopców, kolejna rzecz, którą miała w genach. Jej rodzina kiedyś, dawno temu skrzyżowała się z olbrzymami, przez co ona była wyjątkowo wysoka - przynajmniej jak na kobietę. Kiedyś było to jej ogromnym kompleksem, z czasem doceniała, że dzięki temu nie jest tak bardzo delikatna, jak większość kobiet, co w przypadku jej profesji było dość mocno istotne.

Odsunął się od niej, był to odpowiedni moment, żeby nalać im ognistej do szklanek. Odwróciła się więc na pięcie i sięgnęła po butelkę, która znajdowała się w jednej z wyższych szuflad. W jej domu nigdy nie brakowało alkoholu. Miała go pod dostatkiem.

- Nigdy nie będę mieć dzieci i męża. - Powiedziała znad szkła, gdy nalewała im ognistej. Jej słowa wydawały się być szczere, chociaż nieco chłodne. Stabilizacja była czymś, co ogromnie ją przerażało, nie chciała, żeby spotkało ją kiedykolwiek, czuła, że mogłoby to być porównywalne do przywiązania do kaloryfera. Nie mogłaby być niczyją matką, zresztą ledwo co radziła sobie ze swoim życiem, jakim cudem miałaby się opiekować kimś jeszcze?

- Czyli będzie następny raz? - Rzuciła lekko, kiedy znalazła się przy stole. Postawiła przed mężczyzną szklankę, sama zaś zajęła miejsce na przeciwko niego. - Nie musisz przychodzić z kwiatami, butelka czegoś mocniejszego wystarczy. - Nie ma po co się fatygować, kwiaty prędzej, czy później uschną.

- Opowiadaj co u ciebie słychać, gdzie cię ostatnio nogi podniosły, poza moim prysznicem? - Wiedziała, że jak i ona sporo podróżuje, więc ciekawa była, jakie interesujące miejsca ostatnio odwiedził.

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#13
09.05.2024, 16:07  ✶  
- Oczywiście, że będzie następny raz. Skoro wiem gdzie teraz mieszkasz, a co najważniejsze - gdzie jest twoja łazienka, to bez problemu trafię. I mam zamiar Cię dzisiaj opić i opalić. Nie mam przy sobie ani różdżki, ani złamanego galeona. - Westchnął, marnie udając że jest mu przykro. Obserwował jak Gerry krząta się po kuchni.
- To za bezdzietne stare panny i starych kawalerów. - Uniósł szklankę, żeby wznieść z nią toast. Bez skrzywienia na twarzy upił łyk, najwyraźniej przyzwyczajony do spożywania dużej ilości alkoholu. Będzie pamiętał, żeby następnym razem faktycznie przynieść butelkę czegoś mocniejszego, zamiast kwiatów lub wałka pokrytego jagnięcą wełną...
- Gerry, byłem chyba wszędzie w Europie. Na początek, jak zresztą wiesz bo Ci o tym pisałem, pojechałem do Norwegii żeby pobyć trochę z rodzicami. Moja matka to... dziwna i podła kobieta. - Uśmiechnął się krzywo.- Wytrzymałem sześć miesięcy i wyjechałam do Irlandii na studia. To były... bardzo ciekawe lata.- Kiedy o tym wspomniał, to oczy mu lekko rozbłysły. Mimo upływu lat, nadal cieszyły go te same rzeczy.
- Wtedy poznałem mojego przyjaciela - Edmunda. Mundek jest Polakiem i namówił mnie na podróż do Polski. Mieszkałem tam dwa lata i pisałem swoją pierwszą książkę. To były dzikie czasy. Piękne i chętne kobiety, ale zarazem bardzo nieufni ludzie. Było ciężko. Biurokracja, podejrzliwość, dużo alkoholu i przekrętów. - Pokręcił głową i spojrzał w swoją szklankę. Upił łyk.- Nikogo nie zabiłem, ale robiliśmy z Mundkiem i trzema przyjaciółkami dość... szalone rzeczy. I nie chodzi tu o czworokąt. Poznałem tam trzy naprawdę dzielne kobiety - Ulę, jej babcie i Tereskę.
- Przerwał swoją opowieść i spojrzał na Geraldine.-Będę kontynuował, jak ty też opowiesz o swoich pierwszych latach po Hogwarcie. Będziemy się tak wymieniać. Nie chcę sam mówić. Za chwilę pewnie się upijesz i niczego się nie dowiem. - Dokuczył, uśmiechając się kącikiem ust.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#14
09.05.2024, 18:30  ✶  

- Masz szczęście, że trafiłeś do mnie, bo mam i galeony i różdżkę, a co najważniejsze zapas fajek i alkoholu, nie sądzę, żeby udało nam się go wyczerpać. - Yaxley była przygotowana na każdą ewentualność, w jej domu próżno było szukać jedzenia, ale alkoholu miała pełen cały barek, najróżniejszych rodzajów. Kto wie, kiedy Florence znowu uziemi ją w domu, musiała być przygotowana na każdą ewentualność, najłatwiej jej zresztą było się leczyć mocnymi trunkami, porządnie znieczulały, działały na ból ten fizyczny i psychiczny, nie potrzebowała niczego więcej (gdy było bardzo źle korzystała z tych eliksirów od Bulstrode, ale raczej wybierała alkohol).

Uniosła w górę szklankę, aby dołączyć się do toastu, całkiem zgrabny mu się udał ten toast. - Wspaniale. - Rzuciła jeszcze, nie widziała nic złego w wiecznym panieństwie, tak samo jak w kawalerstwie, wręcz przeciwnie uważała, że każdy powinien żyć tak, jak mu było najwygodniej. Upiła spory haust alkoholu, nie skrzywiła się przy tym wcale, przez lata, gdy się nie widzieli wlewała w siebie naprawdę ogromne ilości podobnych trunków.

- Och, to ciekawe, skończyłeś te studia? - To nie tak, że zakładała, że był na nie za głupi, czy coś. Po prostu sama pewnie nie usiedziałaby tyle w jednym miejscu, stąd to pytanie. - Fajnie było w ogóle? - Ponoć czasy studenckie mogły być jeszcze bardziej wesołe niż Hogwart, szczególnie, że podczas tego momentu edukacji nic ich już nie ograniczało, żadne zasady.

- Wychodzi na to jednak, że osiadałeś po prostu w różnych miejscach na jakiś czas. - Może to też nie było wcale takie głupie, dzięki temu miał możliwość zapoznać się z kulturą, zobaczyć, jak się żyje w danym kraju. - Polska brzmi mocno egzotycznie, tam się chyba nie dzieje teraz dobrze. - Wydawało jej się, że ten kraj jest mocno ograniczony przez rząd, jednak nie znała się, aż tak na mugolskiej polityce. Sama była w Polsce, ale chyba tylko raz, w górach, szukała jednorożców, ba nawet się jej udało jednego upolować.

- Cóż, trafiłam na początku na staż, do ministerstwa, do biura badań i hodowli smoków, co tylko mnie upewniło w tym, że nie chcę mieć z ministerstwem nic wspólnego. - Położyła na stole fajki i zapalniczkę, żeby Bagshot mógł sobie sięgać po szlugi, kiedy tylko ma na to ochotę. - Później też trochę podróżowałam, ogólnie po świecie, byłam w Ameryce Południowej, mają tam niesamowite lasy, w których można znaleźć naprawdę ciekawe stworzenia, byłam trochę w Afryce, trochę w Azji, zresztą nadal od czasu do czasu znikam, wszystko zależy od zlecenia. Nigdzie nie osiadłam na stałe, zawsze tutaj wracam. - Do Londynu, do tego mieszkania, które było trochę bardziej, jak hotel. - Nie robiłam tak naprawdę nic ciekawego, po prostu zajmuję się tym, co robił mój ojciec, tak jak zawsze chciałam. - Wzruszyła jeszcze ramionami.

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#15
11.05.2024, 00:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.05.2024, 01:25 przez Isaac Bagshot.)  
- W takim razie dzisiaj będę twoim utrzymankiem. Będziesz mnie też musiała bronić. Odpłacę się jak zwykle niczym, ewentualnie jakaś randką, za którą zapłacę.- Stwierdził nieco bezczelnie. Na tyle na ile jednak Gerry go znała, to wiedziała, że pogrywa sobie z nią i żartuje. Uśmiechnął się, pokazując zęby.
Isaac sięgnął po papierosa i w kolejnym łyku opróżnił do końca swoją szklankę. Wypić potrafił bardzo dużo. Trenowali go Polacy, więc oby dziewczyna miała w domu spore ilości alkoholu!
- Skończyłem studia i gdybym miał czas, to chętnie skończyłby je po raz drugi. Potrafisz sobie wyobrazić, że wykładałem we Włoszech na wydziale anglojęzycznym.- Pokręcił głową na samo wspomnienie. To również był szalony czas. Jego życie było bardziej pokrętne, niż się tego spodziewał.- Mieszkałem też w Niemczech, ale moja główną bazą wypadową była Polska. W reszcie krajów Europy jedynie pomieszkiwałem. Wtedy napisałem drugą książkę i to był chyba największy błąd mojego życia.- Spuścił wzrok żeby sięgnąć po zapalniczkę.
- I tak, polscy czarodzieje mają teraz ciężkie życie. Walczą z cenzurą i władzą. Ich mugole zresztą mają się nie lepiej.- Wyjaśnił. Nie chciał jednak aż tak się w to wgłębiać, żeby Gerry nie poszła spać szybciej niż będą w stanie opróżnić butelkę.
- Czyli siłowałaś się ze smokami i Ministerstwem Magii? Wiesz, ja właśnie dorabiam sobie w dziale handlu międzynarodowego i muszę przyznać, że chyba wolałbym jednak uciekać przed smokami. - Uśmiechnął się nieco krzywo.- Na początku potrzebowałem tej pracy żeby mieć kontakty w Ministerstwie, ale... sam już nie wiem czy ich potrzebuje.- Mruknął, jakby coś w związku z tym go trapiło. Chodziło o jego trzecią książkę, jednak z dnia na dzień dochodził do wniosku, że chyba nie da rady jej napisać.
- I co ty za bzdury wygadujesz, że nie robiłaś niczego ciekawego? Litości, kobieto. - Przewrócił oczami. Naprawdę nic się nie zmieniła.- Ganiałaś smoki i inne potwory, zwiedziłaś te zakątki świata, w których ja nigdy nie byłem. Sama powinnaś napisać książkę. Pomogę ci, jeśli będziesz chciała. O podróżach i potworach całego świata. I uśmiechnij się trochę.- Wyciągnął dłoń w której nie trzymał papierosa i skubnął ją lekko w policzek palcami. Obserwował uważnie twarz Gerry, mając nadzieję, że nabierze zaraz nieco kolorów.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#16
12.05.2024, 09:27  ✶  

- Obawiam się, że w moim domu nic ci nie grozi, więc raczej bez bronienia się obejdzie. - Problematyczne może było mieszkanie z bratem wampirem, jednak nie zamierzała o nim wspominać Bagshotowi, miała zresztą nadzieję, że Astaroth jest na tyle zajęty sobą, że nie zauważy, że przyjmowała gościa, było późno, może nawet gdzieś już wyszedł skoro słońce zaszło. Wolałaby mu się nie tłumaczyć z przyjmowania znajomych pod prysznicem, bo nawet jej wydawało się to być mocno kontrowersyjne, a z racji na to, że brat od jakiegoś czasu mieszkał z nią i tak widział trochę za dużo, czuła, że powinna trochę bardziej panować nad swoim życiem.

- Randką? Nie chodzę na randki Isaac, chodzę się napić alkoholu, co czasem kończy się bliższym poznaniem, na chwilę, randka ze mną może być dla ciebie szokującym przeżyciem. - Nie odmówiła mu jednak stanowczo, co robiła zazwyczaj, gdy pytał o to w Hogwarcie.

Gdy zobaczyła, że Bagshot wypił całą zawartość swojej szklanki dolała mu alkoholu, sama skończyła swoją whisky i sobie również dopełniła szkło. Jak dobrze jest się napić z kimś!

- Ambitny jesteś, ale spodziewałam się tego. - Cóż, akurat Isaac wyglądał jej od początku na takiego, który lubił się uczyć, może nie wszystkich przedmiotów (transmutacja nie szła mu wcale), ale kiedy się czymś zainteresował, to zdecydowanie angażował się w temat. - Wykładałeś, czyli uczyłeś dzieciaki? Kurde, studentki musiały być zachwycone. - Pewnie sama by była, gdyby miała takiego atrakcyjnego nauczyciela, nadal serce trochę jej drgało, kiedy przypominała sobie profesora od opieki nad magicznymi stworzeniami, zdecydowanie bardzo przyjemnie zapamiętała te lekcje niekoniecznie dzięki interesującym lekcjom.

- Handel międzynarodowy... - Powtórzyła po nim mrużąc przy tym oczy. - To brzmi strasznie nudnie, oczywiście bez urazy. - Jak zawsze była szczera i nie trzymała języka za zębami. - Mogę nie być obiektywna, bo mam ogromny uraz do ministerstwa, nie znoszę tej instytucji. - Wolała wyjaśnić z czego wynika jej podejście, bo nie chodziło broń Merlinie o to, że Isaac był nudny!

- Wiesz, dla mnie to codzienność od zawsze byłam do tego szkolona, nic nadzwyczajnego. - Wiedziała, że raczej niezbyt wiele osób miało podobne życie do niej, jeśli chodzi o chociażby możliwość podróżowania, no ale nie było to dla niej nic nadzwyczajnego. - Ja, napisać książkę? - Roześmiała się w głos. Gio pisał książki, Isaac pisał książki, ona jednak nie do końca potrafiła władać słowem. - Co najwyżej, to bym mogła zrobić atlas z rysunkami magicznych zwierząt, zresztą nie sama, bo nawet nie umiem rysować. - Była realistką i wiedziała, jaki posiada pakiet umiejętności.

Widziała, że wyciąga dłoń w jej stronę, gdyby tylko chciała mogłaby ją zatrzymać w locie, jednak tego nie zrobiła. Uśmiechnęła się do mężczyzny, gdy dotknął jej policzka, najwyraźniej ta metoda zadziałała.

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#17
12.05.2024, 18:03  ✶  
Wspaniale! Gerry zgodziła się na wspólne wyjście alkoholowe, czyli zdaniem Isaac'a, zgodziła się na randkę. Czyli nie była już takim betonem związkowym, jak za czasów szkolnych. Od razu zaczął planować w głowie, gdzie ją zabierze. Nie była dziewczyną, której wystarczyłoby wyjście na spacer. Isaac mógłby ją oczywiście zabawiać rozmową, ale wolałby jednak pokazać jej coś ekscytującego. Tak, żeby zapamiętała ich wyjście na dłużej.
- Dziekuje. - Podziękował za komplement. Miło było usłyszeć czasami coś miłego.- Studentki, nie dzieciaki. Chciałem być profesjonalny Gerry, i nie wchodzić w bliższe kontakty z uczennicami, ale jak skończył się semestr, to nie byłem już ich wykładowcą. A różnica wieku nie była między nami duża.- Wyjaśnił, i rozmawiali tak praktycznie do samego rana. Na pewno wypili więcej niż kilka podwójnych, ale nawet i bez tego rozmowa by im się kleiła. Isaac namawiał Gerry, żeby pomyślała jednak o spisaniu swoich przygód, nawet jesli miałaby to być jedynie książeczka obrazkowa dla dzieci. A może on by jakaś napisał? Magic Kicia w pociągu do Hogwartu? Magic Kicia i jej pierwsze zaklęcie? Magic Kicia i gra w Quidditcha? Niegłupie!

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (3249), Isaac Bagshot (2529)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa