Przenosiła wzrok z jednego mężczyzny na drugiego, jakieś napięcie pojawiło się między nimi, nie wiedziała, czym było spowodowane, ale w powietrzu można było zawiesić siekierę, takie było gęste. Nie zamierzała się jednak zupełnie tym przejmować, to nie jej sprawa, czyż nie?
Zatrzymała wzrok na dłużej na Alexandrze, gdy nazwał ją słodką Norą, znał ją, ciekawe. Nie sądziła, że jest specjalnie popularna. Poczuła lekką dumę, gdy wspomniał o najlepszych wyrobach cukierniczych, czyli jednak, może faktycznie stawała się coraz bardziej sławna? Jej ego zostało połechtane, jednak tylko na chwilę. To zgasło w chwili, w której przyznał, że zna jej kuzynkę. Pewnie po prostu Avelina mu naopowiadała jakichś bajek, właściwie to ciekawe, nie chwaliła się, że ma znajomości w cyrku, będzie musiała wziąć ją na spytki. Świat był jednak całkiem mały.
Uśmiechnęła się jeszcze do Flynna, wiedziała, że on to doceni, dziwnym trafem nie potrafiła mu odmówić. Chyba potrzebowała w swoim życiu takiej osoby, która będzie namawiała ją do irracjonalnych rzeczy, żeby to nudne życie nabrało nieco koloru. Gdy Edge znalazł się bliżej niej i zaczesał jej włosy za ucho zaczerwieniła się delikatnie, bo nie była przyzwyczajona do takiego zachowania, mało kto się do niej zbliżał i nie patrzyła na niego w sposób romantyczny, wiedziała, że nie jest osobą, którą powinna się interesować pod tym względem, mimo wszystko budził w niej wiele emocji, których nie do końca potrafiła nazwać.
Poczuła dłoń zaciskającą się na swoim ramieniu, dreszcz przeszedł jej po plecach. Dyskomfort był coraz większy, miała wrażenie, że stała się jakimś elementem niepotrzebnej kłótni, a może potrzebnej? Trudno jej to było ocenić nie znając żadnych faktów. - Tak, w cukierni cały czas czuję adrenalinę, największą wtedy, gdy zastanawiam się, czy uda mi się nie przypalić ciastek. - Jej życie było stosunkowo bardzo lekkie, spokojne, nie powinien się jej dziwić, że propozycja, którą dostała wydawała się jej być naprawdę interesująca, bo nie działo się to często. Rzadko kiedy miała możliwość zrobić coś, co było, aż tak bardzo nierozsądne, może właśnie tego brakowało w jej życiu. Była przecież młoda, a zachowywała się jak stonowana czterdziestolatka.
- Ufam ci. - Powiedziała cicho do Flynna, bo nie zamierzała teraz odpuścić, nie kiedy wybrała już stronę i faktycznie chciała zobaczyć, jak to będzie, tam na górze. -Tak, huśtałam się na huśtawce. - Chyba każdy kiedyś się huśtał? Nie zważając na ostrzeżenia Zarządcy cyrku, postanowiła usiąść na tym cholernym trapezie i dać się ponieść. Trudno, najwyżej spadnie, zresztą nie wydawało jej się, żeby Flynn mógł jej zrobić krzywdę, nawet przypadkowo. Nie wiedzieć czemu ufała temu typowi, którego znała ledwie kilka dni.