- Jak troche, to bardzo dobrze. I ładnie wyglądasz. Ale tak jak mówiłem - trochę się skurczyłaś. - Uśmiechnął się lekko kącikiem ust. Jakby nie powiedział niczego głupiego, to nie byłby sobą. Odsunął się nieco, żeby nie przeginać i nie naruszać przestrzeni osobistej dziewczyny. Czuł, że ciało miała spięte, ale chcial okazać jej sympatię nie tylko słowami. To na pewno skróci nieco dystans, który powiększył się przez lata rozłąki.
- Myślałem, że wrócę a połowa z moich koleżanek będzie miała już mężów i dzieci. A tu prawie same samotne feministki. Bardzo dobrze. - Zaciągnął się papierosem i postanowił usadowić na jednym z dwóch krzeseł. Malowanie salonu będzie musiało poczekać skoro mieli zacząć pić ognistą. Położył łokieć na stole, a głowę oparł na ręku. Obserwował Gerry.
- Następnym razem ja stawiam. Gdybym wiedział, że tak to będzie, to teleportowałbym się z kwiatami, a nie z wałkiem panno Yaxley. - Westchnął, mając nadzieję, że dziewczyna niedługo poczuje się nieco swobodniej. Na razie chciał ją trochę podszczypać. Później zacznie pytać o nieco cięższe tematy. Przysunął bliżej siebie popielniczkę która leżała na stole, i zgasił dopalonego papierosa. Prawdopodobnie dzisiaj opije i opali Geraldine.