• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja Hogsmeade i Hogwart [18.07.72, wieczór, Hogsmeade] Ogień i woda

[18.07.72, wieczór, Hogsmeade] Ogień i woda
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
13.05.2024, 17:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.10.2024, 00:14 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic V
Rozliczono - Heather Wood - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

Idea była prosta.
Jeżeli Petrov, tak jak chciał Vlad, miał zaaklimatyzować się w Anglii, potrzebował znajomych. Może nawet z czasem przyjaciół. Brenna nie miała tyle czasu, ile by chciała (nawet dziś raczej pędziła przez dzień niż przez niego szła, i niespodziewane rzeczy pochłaniały jej uwagę), a poza tym była od Nikolaia parę lat starsza. Heather z kolei była mniej więcej w wieku Kola, była rozgadana, znała masę rówieśników i czasem mogła znaleźć wolny wieczór. Poznanie Nikolaia z Wood zdawało się więc w miarę dobrym pomyłem.
„W miarę” – bo Brenna jednak proponowała im obojgu wspólne dwie godziny w Hogsmeade tak trochę z duszą na ramieniu. Nikolai w końcu wywodził się z absolutnie innego, czarodziejskiego społeczeństwa i wiele rzeczy było tutaj dla niego nowych, a Heather bywała bardzo wygadana i bezpośrednio, Brenna nie była więc pewna, czy skończy się to koleżeństwem czy może wzajemną nienawiścią od pierwszego wejrzenia. Bo że takich dziewcząt jak Heather nie spotkał w tej swojej Rosyjskiej Szkole, Której Nazwy Brenna Nie Umiała Wypowiedzieć, to nie wątpiła. (Sądząc po jego opowieściach zresztą nie spotykał tam żadnych dziewcząt, ale podczas wakacji czy tuż po szkole na zapoznanie się z takimi pewnie też nie miał szans, bo rosyjska szkoła takich pewnie nie wypuszczała ze swoich podwoi…)
Na wszelki wypadek ostrzegła Wood, że dla Nikolaia tu wiele rzeczy jest nowych, a sam Kol miał już pierwszy szok kulturowy za sobą po poznaniu Brenny, i… cóż, postanowiła zdać się na los.
– W porządku, macie ochotę na coś konkretnego? – spytała, gdy wyszli z punktu Fiuu w centrum Hogsmeade, jedynego bodaj miasteczka w Anglii w całości zamieszkanego przez czarodziejów. Otaczały ich stare, kamienne domy o pochyłych dachach, w jednej z uliczek muzyk dyrygował magicznymi instrumentami, na wystawie sklepu Zonka wirowały kolorowe przedmioty, a z parapetu Miodowego Królestwa kusiła najnowsza dostawa słodyczy. – Miodowe Królestwo? Sprzedają tam świetne słodycze. Trzysta rodzajów samych czekolad. Sklep Zonka? Raj dla młodych niecponi, tylko nie mów wujowi, że tam cię zabrałam. Trzy Miotły? Serwują tam świetne piwo kremowe. Na skraju miasteczka jest też Wrzeszcząca Chata, podobno straszliwie nawiedzona, no i zawsze można przejść się na skraj jeziora, żeby popatrzeć sobie na Hogwart – wyliczyła, wyjaśnienia, co jest czym dodając na potrzeby Nikolaia. Podejrzewała, że nie miał jeszcze okazji na odwiedzenie Hogsmeade.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#2
13.05.2024, 18:37  ✶  

Propozycja Brenny może nie powinna go zaskoczyć, a jednak zaskoczyła. Chociaż bardziej zaskoczył go sposób, w jaki został o tej propozycji powiadomiony.

Koło wieczora, po rutynowych oględzinach przydomowej hodowli, miał zamiaru zjeść kolację, zamknąć się w pokoju i gapić się w sufit, dopóki nie zaśnie, żeby rano kontynuować swoją nową rutynę. Plan zepsuł sam Vladimir, który, widząc bratanka, podszedł do niego z szerokim uśmiechem, który nie mógł zwiastować nic dobrego, położył swoje duże ręce na ramionach Nikolaia i powiedział "Przebieraj się. Wychodzisz z Brenną i jej znajomą", jakby Kol był jakimś dzieckiem.

Oczywiście, nie miał nic przeciwko spotkaniu się z Brenną. Była miła, nieraz już mu pomogła, choć sam przysporzył jej kilka problemów, więc nie było powodu, dla którego miałby nie chcieć się z nią spotkać... Trochę jednak obawiał się spotkania tej "znajomej". A jeśli powie coś nie tak? Coś powie, zostanie źle zrozumiany i jeszcze jakaś Celebrytka się na niego obrazi, jak tamtego czerwcowego dnia, kiedy utknął w ministerialnej windzie z jakimś Gwiazdorem Quidditcha? Czy to na pewno był dobry pomysł? No cóż, nie przekona się, dopóki nie spróbuje, prawda? Najwyżej powie, że pomylił słowo, czy coś...

Dwie godziny. Musiał się dobrze zachowywać przez dwie godziny. Da radę... Chyba...

Wciąż go trzymała lekka nostalgia po rozmowie z Samuelem, a i ramię czasami jeszcze przypominało o niedawnej walce, chociaż rany już się pozamykały. Nie wprowadzało to w dobry nastrój na spotkania, ale musiał się postarać.

Na powitanie skinął drugiej dziewczynie głową, przedstawił się i wszedł za nimi do punktu Fiuu, który przeniósł ich do centrum miasteczka, o którym niejedna osoba już wspominała. Hogsmeade, czyli miejsce, które uwielbiał każdy mieszkaniec czarodziejskiego świata w Londynie.

Miodowe Królestwo? Zonko? Trzy Miotły? Wrzeszcząca Chata? Jezioro z widokiem na Hogwart? Wszystko brzmiało dobrze, wszystko brzmiało ciekawie i Nikolai zerknął na drugą dziewczynę, ciekawy, co ona wybierze. Jak dla niego mogliby nawet odwiedzić po kolei wszystkie z tych miejsc, o ile zorganizowaliby się z czasem, ale kobiety miały pierwszeństwo, nie? Niech Panie zdecydują najpierw, a potem się dogadają.

-Naprawdę w tej Chacie straszy? Wchodził tam ktoś kiedyś? Widział ktoś coś?

Jeśli faktycznie coś tam było i straszyło przechodniów, to zdecydowanie było to miejsce, które należało odwiedzić. A jeśli był to tylko straszak na niegrzeczne dzieci i uczniów, to... Ech...

Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#3
13.05.2024, 19:06  ✶  

Każdy pomysł, jaki rzucała Brenna wydawał się jej dobry. Nie oszukujmy się Ruda była w nią zapatrzona jak w obrazek, nadal powtarzała, że jak dorośnie chce być jak Longbottom, także na jej prośbę związaną ze spotkaniem z jakimś kolegą z Rosji zareagowała z entuzjazmem. W końcu miała się z nim tylko zapoznać. Ponoć był w podobnym do niej wieku i nie miał tutaj żadnych znajomych - w przeciwieństwie do niej, w Anglii znali ją chyba wszyscy, była zagadywana na każdym kroku. W końcu jeszcze niedawno była gwiazdą, teraz po jej karierze zostało już ledwo wspomnienie, ale ludzie nadal ją pamiętali, zresztą sama nie dawała o sobie zapomnieć. Kochała kontrowersje i skandale, chętnie sama podjudzała dziennikarzy, byleby o niej pisali. Przyzwyczajona była do reflektorów, aparatów skierowanych w jej stronę, w końcu od dziecka brylowała na czerwonych dywanach wraz z matką, która była zapraszana na te wszystkie ważne imprezy.

Dwie godziny, to tyle co nic. Nie da się w tak krótkim czasie kogoś poznać, chociaż może? Szczególnie, że chyba każde z nich wiedziało po co się tutaj znajduje. Nie zamierzała oceniać znajomego Brenny, była nieco ciekawa tego, jaki jest. Znała niby trochę ludzi zza granicy, jednak nigdy nie nawiązała z nimi jakieś bliższej relacji. Nie potrzebowała tego, w końcu tutaj, na miejscu miała swoich prawdziwych przyjaciół.

Miała z tyłu głowy słowa Brenny, że dla tego chłopaka niektóre rzeczy mogą być szokujące, więc chciała się jakoś zachowywać podczas tego spotkania, żeby nie wzbudzać kontrowersji, co w przypadku Wood i jej niewyparzonego języka było naprawdę sporym wyzwaniem. Jednak obiecała Longbottom, że będzie grzeczna, to musiała dotrzymać słowa.

Pojawiła się na miejscu spotkania punktualnie, z miotłą na plecach. Zaparkowała ją jeszcze na parkingu do mioteł, by później udać się z nimi do kominka, który miał ich przenieść dalej. Oczywiście gdy tylko znalazła się przy swoich towarzyszach przywitała się z nimi i przedstawiła Nikolaiowi.

Nie znosiła teleportacji, zresztą nawet podróże siecią Fiuu były dla niej naprawdę mocno niekomfortowe, musiała się jednak dzisiaj poświęcić. Wyglądała trochę jak mugolka: ubrana w krótkie, luźne spodnie, czerwony t-shirt i koszulę z krótkim rękawem w kolorowe kwiat. Buzię miała całą obsypaną piegami, tak jak dekolt i ramiona - letnie słońca już zdążyło ją chwycić, włosy spięte wysoko w kucyk, przez co można było pomyśleć, że nie ma nawet dwudziestu lat. Mało kto chyba uwierzyłby w to, że jest funkcjonariuszem ministerstwa.

Udało jej się wylądować w miejscu docelowym bez większych problemów, chociaż trochę kręciło jej się w głowie. Zdecydowanie wolała latać na miotle. - Zimne piwo. - Rzuciła szybko, chociaż może nie był to dobry pomysł, bo piwo mogli wypić wszędzie, a chłopak chyba jeszcze nigdy nie był w Hogsmeade, więc mógł chcieć rozejrzeć się po wiosce.

Longbottom jednym tchem wymieniła wszystkie najbardziej atrakcyjnie miejsca, spodziewała się, że chłopaka zaciekawi Wrzeszcząca Chata, w sumie nie dziwiło jej to wcale. - Ponoć mieszka tam najwięcej duchów w Wielkiej Brytanii, w co nie do końca wierzę. - Wtrąciła się jeszcze.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#4
14.05.2024, 18:12  ✶  
Małe zderzenie światów.
Brenna nie prosiła Heather, by „dobrze się zachowywała” – byłoby to ze wszech miar niegrzeczne, skoro de facto w pewnym sensie Wood wyświadczała jej przysługę. Poprosiła jedynie o… odrobinę wyrozumiałości, gdyby pojawiły się jakieś różnice kulturowe. Być może powinna też powiedzieć Nikolaiowi, że Heather bywała bardzo bezpośrednia, ale skoro młody czarodziej zniósł zwiedzanie w towarzystwie Brenny, to właściwie powinien całkiem dobrze poradzić sobie także z Wood.
Nie miała pojęcia, jak bardzo oboje chcieli zachowywać się dobrze. Pewnie trochę by ją to rozczuliło, trochę rozbawiło. Zwłaszcza w kontekście Heather, której zwykle raczej nie zależało na tym, co inni pomyślą.
Nie miała też pojęcia, w jaki sposób Vlad powiadomił Nikolaia o wyjściu. Tu pewnie byłoby jej z kolei trochę głupio, bo prosiła jedynie o zapytanie, czy młody Petrov chce się zabrać z nimi…
– Hm… mówiąc szczerze, wydaje mi się całkiem prawdopodobne, że są tam duchy, ale dlaczego miałoby ich nie być? I myślę, że uczniowie regularnie próbują dostać się do środka.
Opowieści o nawiedzeniu mogły odstraszać mieszkańców Hogsmeade, ale Brenna nie wierzyła, że odstraszą takiego Jamesa Pottera. Wręcz przeciwnie. Raczej go zaintrygują albo zachęcą do prób udowodnienia, że jest odważny.
– Ale prawdopodobnie jest zabezpieczona? Słyszałam głównie opowieści o strasznych odgłosach, które stamtąd dochodzą, może okoliczni mieszkańcy będą w stanie powiedzieć coś więcej. Raczej Heather ma rację, trudno mi sobie wyobrazić, żeby siedziało tam aż tyle duchów. W Hogwarcie przecież mieszka ich całe stado, nie wiem, jak Chata miałaby to przebić. Taki Krwawy Baron, Prawie Bezgłowy Nick, Szara Dama, Gruby Mnich, Irytek i Jęcząca Marta mieszkający w takim małym miejscu? Wyobrażasz sobie to, Heather?
Zimne piwo – powinna domyślać się, że Heather właśnie tak odpowie, zwłaszcza w letni wieczór. Podejrzewała wprawdzie, że Nikolai wolałby zwiedzić okolicę, ale Trzy Miotły były miejscem wartym zobaczenia, kremowego piwa trzeba było spróbować (chociaż Brenna podejrzewała, że Wood będzie wolała akurat coś z większą zawartością alkoholu), a wypicie po kuflu nie zajmie im dwóch godzin.
– Świetnie, w takim razie Trzy Miotły. Gdybym bardziej uważała na historii, mogłabym ci opowiedzieć, jak to były siedzibą goblińskich rebeliantów… ale ponieważ nie uważałam, nie pamiętam, jacy to byli rebelianci, kiedy to się stało ani nawet czy to naprawdę były Trzy Miotły i nie mylę ich z Gospodą pod Świńskim Łbem – plotła, kiedy całą trójką wędrowali w stronę okolicznego pubu. – Za to mogę ci opowiedzieć, co dobrego mają w menu. To znam na pamięć.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#5
14.05.2024, 23:12  ✶  

-Zimne piwo brzmi dobrze - powiedział.

Fakt, chciał trochę pozwiedzać, skoro już tutaj był i to z kimś, kto okolicę znał o wiele lepiej, niż on - a to wcale trudne nie było - ale od czegoś trzeba było zacząć, on nie wiedział, które miejsce chciał odwiedzić jako pierwsze, więc propozycja Heather był jak małe wybawienie. No i słyszał już kilka razy o tym sławnym piwie kremowym, więc grzechem byłoby go nie spróbować, skoro nadarzyła się już ku temu okazja.

Owszem, Wrzeszcząca Chata go zaciekawiła. Co prawda nie wyrywał się już, teraz, żeby tam iść, ale zapisał sobie z tyłu głowy, żeby przy jakiejś nadarzającej się okazji namówić Vlada, żeby tam weszli, albo wejdzie tam sam. Chyba że Brenna i Heather będą chciały tam wejść. Nie miałby nic przeciwko temu.

Po pierwszym pytaniu Brenny wzruszył lekko ramionami.

-No wiesz... Nie tylko duchy straszą... - nie miał tu na myśli żadnego konkretnego stworzenia, ale przecież duchy nie były jedynymi istotami magicznego świata, które potrafiły wydawać z siebie przerażające dźwięki i lubiły pomieszkiwać w starych, zapadających się ruderach, odstraszając dorosłych, "rozsądnych" ludzi, i przyciągając młodych, którzy lubili czasem poczuć więcej adrenaliny.

-Jeśli w to nie wierzysz, to jaką masz teorię? - skierował pytanie do Heather, ciekawy, czy może dziewczyna miała jakieś swoje podejrzenia, a może wiedziała coś więcej i może będzie chciała podzielić się swoją wiedzą.

Nawiedzone miejsca najlepszym tematem na zapoznanie.

Brenna dalej mówiła o duchach i Nikolai uniósł brew, kiedy padło kilka konkretnych imion i przydomków.

-Co oznacza to "Prawie Bezgłowy"? - spytał, kolejny raz zerkając na Heather. -I dlaczego "Irytek"?

Oczywiście, miał więcej pytań o wspomniane przez Brennę duchy. Dlaczego Baron był Krwawy? Kim była Szara Dama? Czy Gruby Mnich wciąż próbuje się opychać, chociaż jest martwy? Czemu Jęcząca Marta jęczy? Zadał jednak tylko te dwa pytania, które wydawały mu się najbezpieczniejsze - bo może za pozostałymi przydomkami kryły się jakieś straszne, albo bardzo osobiste historie, które jego mogły zaciekawić, ale dla Brenny i Heather byłyby nieprzyjemnym tematem do dalszej rozmowy? Albo mogłoby urazić je, w jaki sposób myślał o tym Mnichu? No cóż, Nikolai nie wiedział, na ile mógł sobie pozwolić w obecności panny Wood, i kiedy skończą się pokłady cierpliwości Brenny.

-Ciekawe, czy faktycznie były siedzibą goblińskich rebeliantów - zastanowił się, kiedy zbliżali się do sławnego pubu, i kiedy już tam dotarli, otworzył przed swoimi towarzyszkami drzwi. -Chętnie posłucham, co tutaj podają.

Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#6
15.05.2024, 19:41  ✶  

Wood była naprawdę prostym człowiekiem, zimne piwo, kebab w dłoni i to wystarczało jej do szczęścia. Mimo swojego bogactwa i naprawdę ogromnych możliwości najbardziej cieszyła się takimi drobnymi przyjemnościami. Ważne było towarzystwo, może Brenna i jej znajomy to nie był Cameron i Charles, ale na pewno też będzie przyjemnie, na pewno bezpieczniej i bez głupich pomysłów jak walki z gęsiami, czy wspinanie się na pomnik lwa. Kto by pomyślał, że te wspomnienia będą takie odległe, mimo, że przecież to działo się ledwie kilka miesięcy temu, wtedy Charlie jeszcze nie musiał się ukrywać, śmierciożercy nie chcieli go dorwać. Nie spodziewała się, że tak zmienią się ich życia, w końcu teraz nie była ich wspólną dziewczyną, a stała się tylko i wyłącznie dziewczyną Camerona. Beltane namieszało w jej życiu, nigdy nie pomyślałaby, że tak wiele może się zmienić w tak krótkim czasie.

Brenna zaczęła opowiadać o Wrzeszczącej Chacie, Ruda słuchała uważnie tego, co miała do powiedzenia, zgadzała się z nią chyba we wszystkim, zresztą nigdy nie kwestionowałaby jej zdania, bo Longbottom wydawała się jej być najmądrzejszą osobą na świecie. Była w nią wpatrzona jak w obrazek. Miała ogromne szczęście, że los zesłał tę kobietę na jej drogę, mogła się od niej tak wiele nauczyć!

- Właśnie nie do końca umiem sobie wyobrazić, w Hogwarcie mieszka naprawdę sporo duchów, a mają dużo większą przestrzeń, w tej chacie gdzie by się niby miały pomieścić? - Nie, żeby znała się na upodobaniach mieszkaniowych duchów, no ale wydawało jej się to całkiem logiczne.

- Historia magii była strasznie nudna... - Dodała jeszcze, żeby potwierdzić słowa Brenny, ona sama nie znosiła tego przedmiotu, to jakiś cud, że go zaliczyła.

- Moja teoria jest taka, że ludzie sobie trochę dopowiadają, może jest tam coś, do czego lepiej się nie zbliżać, dlatego snują te opowieści, by dzieciaki tam nie właziły, nie wiedzą, że może to je tylko zachęcać, sama zaliczyłam kilka wizyt w tym miejscu, kiedy uczyłam się w Hogwarcie. - Charlie i Cameron byli świetnymi kompanami do przeżywania podobnych przygód, znaczy Charles, bo Cameron zawsze ich stopował, żeby nie robili większych głupotm chyba tylko dzięki niemu jakoś przetrwali w tej szkole żywi.

Przystanęła w miejscu, tuż przed Klausem, przechyliła głowę na bok, żeby zademonstrować mu, co oznacza prawie bezgłowy. - Tak mu dynda głowa, na jednym kawałeczku. - Miała nadzieję, że jej demonstracja pomoże mu sobie wyobrazić sobie tego ducha. - Irytek dlatego, że wkurwia wszystkich wokół i wiecznie uprzykrza życie, chyba Dumbeldore jest jedyną osobą, której nie tyka. - Dodała jeszcze. Czasem tęskniła za szkołą, bo wiele się tam działo.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
16.05.2024, 15:45  ✶  
Jeśli chodziło o Brennę, głupie pomysły nie były jej obce, ale faktycznie w towarzystwie Heather i Nikolaia nie zamierzała na żadne wpadać. Miewała też skłonności do pakowania się w tarapaty, liczyła jednak, że limit tych na ten tydzień już wyczerpała i dzisiejszy wypad do Hogsmeade upłynie spokojnie i miło dla wszystkich zainteresowanych.
Dobrze, że nie znała myśli Heather. Nie że nie pochlebiałoby jej, że Wood ją tak podziwia, ale Brennę na pewno mocno by gryzło, na ile błędna była to opinia.
- Właściwie to racja, ale sama nie wiem, jakie stworzenie miałoby się tam dostawać i robić tyle hałasu... i Ministerstwo z jakichś powodów nie jest zainteresowane sprawą - powiedziała z zastanowieniem, kiedy Nikolai wspomniał o innych stworzeniach, które mogły tu straszyć. Brennie nic nie przychodziło do głowy - boginy raczej nie wydawały takich dźwięków, ghule były odrębną kategorią, benshee zostałoby pewnie rozpoznane po wydawanych dźwiękach, podobnie jak szyszymora. Inna sprawa, że sama niekoniecznie znała wszystkie magiczne stworzenia...
- Właściwie to historia magii była ciekawa, ale lekcje z niej nie - odparła na stwierdzenie Heather. Brenna zwykle te zajęcia przesypiała albo czytała pod ławką mugolskie komiksy. Lubiła opowieści - przeszłość ją interesowała, może ze względu na to, że była widmowidzem. Ale imiona goblińskich rebeliantów i daty, recytowane przez Binnsa, od razu ją usypiały. - Uczył jej duch - dodała na użytek Nikolaia, skoro już rozmowa zeszła na te byty. - Podobno pewnej nocy zmarł w swoim gabinecie, po czym rano poszedł na lekcję, dokładnie tak, jak całe lata wcześniej. Mogłoby się wydawać, że to coś świetnego, duch uczący historii, ale on ewidentnie nie był dobrym nauczycielem za życia i nie stał się nim po śmierci...
Gdy zbliżyli się do Trzech Mioteł, dużego pubu w centrum wioski, Brenna pchnęła drzwi i rozejrzała się za stolikiem. O tej porze roku było tutaj całkiem sporo turystów, ale udało się im zająć trzy miejsca przy niedużym stoliku pod jednym z okien.
– Dostał czterdzieści pięć ciosów toporem. Lubi o tym opowiadać – dodała do historii Heather, zajmując już miejsce i podsuwając Nikolaiowi menu, bo sama doskonale wiedziała, co chce zamówić. – Zawsze trochę mnie to dziwi, jak chętnie duchy opowiadają o śmierci. To przecież musiało być… mało przyjemne – powiedziała. Był to eufemizm: śmierć z ręki niewprawnego kata mogła się przeciągać i wszystko wcale nie kończyło się w ciągu pół sekundy, po pierwszym uderzeniu. – Ale naprawdę, Nick nie był chyba za życia zbyt inteligentny, podobno złapano go, bo użył magii na dworze jednego z mugolskich królów. I to żeby wyprostować komuś zęby.
To nawet nie była gryfońska głupota. Gryfońska głupota w końcu zakładała pewną odwagę, a tego nie dało uznać się za odważne.
- Kremowe piwo bez alkoholu, proszę, i kanapkę ministra - stwierdziła, gdy podeszła kelnerka. To był spory wyjątek ze strony Brenny, bo rzadko gdziekolwiek poza domami najbliższych przyjaciół pijała coś poza wodą, ale tu jednak nikt się ich nie spodziewał, a Rosmerta raczej nie postanowiłaby jej otruć.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#8
16.05.2024, 22:19  ✶  

-Jakby... mogą przenikać przez ściany i samych siebie, więc mniej miejsca chyba nie byłby dla nich problemem, nie? - zagadnął, przywołując w wyobraźni obraz jakiegoś starego domu, z którego półprzezroczyste zjawy niemal się wysypywały. -Chociaż nie, to mogłoby być niewygodne nawet dla nich.

Niby nikt się o nikogo nie potykał, nikt się nie zderzał, nie trzeba było czekać godzinami, aż pozostałe osoby skorzystają z łazienki, ale duchy zapewne również potrzebowały swojej prywatności, chociażby po to, żeby polamentować o swojej śmierci. Ciekawe, czy duchy w jakiś sposób odczuwały, że drugi duch przez nie przechodził? Dla ludzi nie było to najprzyjemniejsze uczucie, ale jak to się miało z duszami, które zostały na ziemi? Może czuli wtedy coś jakby chwilowy rozpad? Hm...

-Byłaś w środku? - dopytał, kiedy Heather wspomniała o swoich wyprawach do Wrzeszczącej Chaty.

Historia magii, której wykładał duch, który nawet nie zauważył, że umarł... Podczas zajęć musiała panować grobowa atmosfera, to potrafił sobie wyobrazić. Skrzywił się - chyba jednak wolał nauczycieli, którzy byli... no cóż, żywi.

Heather wymownym gestem odpowiedziała na jego pytanie o "Prawie Bezgłowego" ducha, Nikolai uniósł brew i powtórzył jej ruch, aż mu coś w karku strzyknęło. Rozejrzał się, mruknął cicho i podniósł głowę.

-To musi być niewygodne, tak widzieć wszystko bokiem. Chyba nie lata tak cały czas, nie? Z głową na ramieniu?

Czterdzieści pięć ciosów toporem? I nie udało się katowi odrąbać całej głowy? Musiał biedakowi zostawić ten mały kawałek, który z pewnością nie dawał mu spokoju w pożyciu zagrobowym? Topór był za tępy, czy kat źle celował? No cóż, niezbyt go zdziwiło, że duch prawie bez głowy ciągle o tym opowiadał. W końcu jednym z pierwszych pytań, które duchy najczęściej słyszały, było "w jaki sposób umarłeś?".

-Fakt, mało przyjemne, ale dla duchów dzień, w którym umarli, to jak dla nas urodziny, nie? - zerknął do podsuniętego mu menu.

Nie był właściwie głodny, więc szybko przewertował menu i podsunął je Heather, jeśli jeszcze nie zdecydowała, co chciała dla siebie.

-Ten Irytek też umarł w jakiś dziwny sposób, że tak wszystkich wkurza? I w sumie mu się nie dziwię, że nie tyka Dumbledore'a. Sam wolałbym mu nie podpadać - oczywiście, że wiedział, kim był Albus Dumbledore. Nie żył pod tak wielkim kamieniem, żeby nigdy nie słyszeć o sławnym dyrektorze Hogwartu. Na świecie chyba nawet nie było czarodzieja, który by o nim nie słyszał. Chyba że był niemowlakiem.

-Dla mnie tylko kremowe piwo - uśmiechnął się do kelnerki.

Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#9
17.05.2024, 15:03  ✶  

- Mogliby zburzyć tę chatę, to nie byłoby powodów do dyskusji i łażenia tam. - Najłatwiejszy sposób zdaniem Heather na pozbycie się problemu - całkowita destrukcja. Po co dopisywać opowieści, które miały odstraszać od tego miejsca, a jej zdaniem tylko i wyłącznie zachęcały do wizyty tam. Nie oszukujmy się, każdy ciekawski gówniarz ma chęć tam zajrzeć, może nie było to bardzo niebezpieczne, ale przynosiło też głupie pomysły, jak chociażby dowcipy dla tych mniej ogarniętych uczniów. Te z kolei mogły się skończyć naprawdę różnie.

- Nie zgadzam się, po co uczyć się tych dat, opowieści może bywały ciekawe, ale całokształt, naprawdę nudny. - Wood zresztą nie znosiła się uczyć teorii, uwielbiała działać i nabierać praktycznych umiejętności, ciężko jej było wysiedzieć na tyłku i słuchać, taki już miała charakter - niestety.

- Byłam w środku. - Odpowiedziała jeszcze chłopakowi. - Trudno by było, żebym nie była, skoro spędziłam tutaj siedem lat, prędzej, czy później każdy tam trafi, nic ciekawego tam nie ma, trochę kurzu i starych mebli. - Dodała jeszcze, gdyby go ciekawiło, co faktycznie można tam zastać.

- Nie lata tak cały czas, ale to jest jeden z jego popisowych numerów, to wykręcanie głowy. Naprawdę śmiesznie wygląda. - Cóż, nie było to pewnie przyjemne doświadczenie za życia dostać tyle ciosów, ale po co przejmować się tym po śmierci? Skoro już nie bolało.

- Wiesz, już nie żyją, nie umrą drugi raz Brenn, może dla nich ten temat jest ciekawy, mogą opowiadać ciągle o tym jak odeszli z tego świata, chociaż ja, nie chciałabym być duchem, takie krążenie po świecie bez celu nie wydaje się być atrakcyjne. - Wolałaby umrzeć na zawsze, jeśli już miałaby ją spotkać śmierć, takie życie, w sumie to nawet nie do końca życie w zawieszeniu do niej nie przemawiało.

- Wstyd się przyznać, ale nie do końca wiem, o co chodzi z Irytkiem, pewnie Brenna zna odpowiedź na to pytanie. - Nie miała zamiaru udawać, że wie wszystko, bo zdecydowanie tak nie było.

- Dla mnie piwo kremowe, ale z alkoholem. - Ona również złożyła zamówienie uśmiechając się przy tym od ucha do ucha do madame Rosmerty.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#10
18.05.2024, 19:19  ✶  
– Tylko wtedy po co miałyby nawiedzać chatę, skoro i tak by z niej wychodziły z powodu zbyt wielu duchów na metr kwadratowy? – spytała retorycznie Brenna. – Mam wrażenie, że tam faktycznie może lub mogło coś siedzieć, ale większość opowieści jest ubarwiona… trochę jak z Tower w Londynie.
Nijak nie skomentowała wyznania Heather względem tego, że ta była we Wrzeszczącej Chacie. Brenna w swojej edukacji szkolnej też wpakowała się w bardzo wiele miejsc, do których wchodzić nie powinna, nie zamierzała więc czepiać się o to Wood.
– Cóż… ktoś kiedyś powiedział mi, że historia jest ważna, bo po pierwsze, możemy uczyć się na błędach, po drugie, warto wiedzieć, co doprowadziło nas do miejsca, w którym jesteśmy – odparła z kolei na pytanie Wood, chociaż nie zdradziła, jak sama się na to zapatrywała i na ile zgadzała się z tą maksymą. – Zgadzam się, też nie chciałabym być duchem. Wyobrażasz sobie: patrzeć na czekoladę i nie móc jej zjeść? – Uśmiechnęła się przy tych słowach pogodnie, chociaż w istocie doskonale wiedziała, że spłyca teraz bardzo poważny problem. Im lepiej poznawała hogwarckie duchy, tym częściej myślała, jak straszny musi być wiedziony przez nie żywot: patrzenie przez setki lat, jak zmienia się świat, jak wszystko przemija, a tobie wolno tylko obserwować. Niczego już nie doświadczasz i w większości przypadków jest dla ciebie za późno, aby odejść.
Perła Morza, mała Maddie i auror tylko ją w tych myślach utwierdziły.
– Dziwi mnie to tylko o tyle, że… no jak przejdzie się przez coś ciężkiego, zwykle nie chce się o tym opowiadać. Ale pewnie bycie martwym zmienia psychikę… A jeśli chodzi o Irytka, to nie znam się na tym za bardzo, ale rozmawiałam z jednym egzorcystą, jak natknęliśmy na podobny byt… Irytek w ogóle nie umarł, bo nigdy nie żył. Nie jest duchem, tylko uosobieniem chaosu. Stworzyła go sama magia i jest pewnie tak potężny jak na poltergeista, bo Hogwart to przecież jedno z najbardziej magicznych miejsc w Anglii. A uczniowie… no… lubią psoty – powiedziała, i tu pogodny uśmiech na moment zamienił się w nieco figlarny, bo wprawdzie raczej w czasach szkolnych nie robiła innym dowcipów, ale psoty nie były jej tak zupełnie obce.
Kelnerka pojawiła się po chwili znowu, z tacą z trzema kuflami: na każdym unosiła się gruba warstwa bitej śmietany, posypanej czekoladą. Napój pachniał kremem, karmelem i chyba odrobiną cynamonu.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2784), Heather Wood (2317), Nikolai Petrov (2757)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa