07.05.2024, 14:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.06.2024, 09:15 przez Mirabella Plunkett.)
adnotacja moderatora
- Pani Bulstrode, panie Prewett, mamy burzę.Rozliczono - Florence Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic
Florence Bulstrode uniosła wzrok znad swojego obiadu, który właśnie jedli z Basiliusem w kafeterii – ona w przerwie po przyjmowaniu pacjentów, a przed obchodem tych leżących, on z kolei po dyżurze "dla nagłych przypadków", a przed przyjmowaniem osób umówionych na wizyty. Młody uzdrowiciel, właśnie robiący specjalizację, kręcił się niespokojnie i wyłamywał sobie palce.
- Panie Tomson, co pańskim zdaniem mamy zrobić ze zjawiskami atmosferycznymi takiej natury...? – spytała uprzejmie, mierząc młodzieńca chłodnym spojrzeniem jasnych oczu. – Spodziewa się pan, że zmienię pogodę nad Londynem?
- N... nie, to nie tak – odparł szybko Tomson. Był całkiem niezłym uzdrowicielem, materiałem na klątwołamacza, ale miał tę wadę, że niezmiernie łatwo się peszył i miał problemy z komunikacją werbalną. – Mamy burzę tutaj. W Mungu. Na oddziale zatruć eliksirami…
Florence grzecznie czekała aż padną dalsze wyjaśnienia. Te jednak nie nastąpiły: stażysta przypatrywał się im po prostu wyczekująco.
– Panie Tomson, dlaczego mielibyśmy zajmować się problemami na innym oddziale? – spytała w końcu Florence. Rozumiała doskonale, gdyby wezwano ich, bo pobili się pacjenci na ich wydziale albo któryś stażysta zamknął się w schowku. Ale z jakich powodów mieliby być wzywani na inne piętro? – Przypomnę, gdyby pan zapomniał, że zajmujemy się urazami powstałymi w wyniku magii oraz klątw. Pan również. Jeżeli pan o tym nie pamięta, to źle wróży pańskiej karierze.
– Kiedy panna Stacey kazała państwo zawołać – powiedział młodzieniec z nieszczęśliwą miną. – I mówi, że to bardzo pilne…
– Skoro to panna Stacey – westchnęła Florence i spojrzała na swoją sałatkę. Szewc bez butów chodził, a uzdrowicielka prowadziła bardzo niezdrowe życie, nie dbając dostatecznie o posiłki. – Na Matkę Księżyca, mam nadzieję, że nie chodzi znowu o Dolores i Fabiana – powiedziała, zamierając w pół ruchu, gdy uderzyła ją ta nagła myśl. Fabian, od niedawna pracujący na ich wydziale, niedawno oświadczył się Dolores, zajmującej się zatruciami. Niestety, wyszło na jaw, że z jedną pacjentką bawił się w lekarza z nieco większym zaangażowaniem niż by należało, co wywołało sporą awanturę.
Dolores – naiwna dziewczyna – wybaczyła. Florence obserwowała to ze sceptyczną miną, przewidując (i to bez uciekania się do umiejętności jasnowidzenia!), że Fabian bardzo szybko znów zawiedzenie pokładane w nim zaufanie.
Być może doszło tam do awantury i ktoś rzucił parę przekleństw za dużo.
– Lepiej się pośpieszmy – zdecydowała więc, wstając zza stołu i ruszając ku schodom nietypowo dla siebie szybkim krokiem.