• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[27.07.1972] Today a reader, tomorrow a leader | Geraldine & Isaac

[27.07.1972] Today a reader, tomorrow a leader | Geraldine & Isaac
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#1
13.05.2024, 19:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.09.2025, 23:17 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic IV

Całkiem spontanicznie udało jej się namówić Isaaca na wspólną wizytę w bibliotece. Nie było to miejsce, które należało do jej pierwszego wyboru, jednak musiała iść poszukać pewnych informacji. Do zabrania ze sobą Bagshota skłoniła ją jego wczorajsza wizyta w jej mieszkaniu. Znał się na książkach, jak nikt inny, była to bardzo przydatna umiejętność, szczególnie, że sama Yaxley rzadko kiedy sięgała po literaturę, szczególnie po tym, jak zakończyła edukację w Hogwarcie. On na pewno będzie wiedział, gdzie i czego szukać, kiedy ona błądziłaby między tymi korytarzami pełnymi książek zupełnie bez celu. Obawiała się, że może nie być gotowy na to spotkanie, zważając na to, że wypili wczoraj sporo i siedzieli prawie do rana wspominając stare czasy i gadając o głupotach, wypijając przy tym ogromne ilości alkoholu. Na całe szczęście okazał się być równym przeciwnikiem, odpisał jej całkiem szybko na wiadomość.

Wzięła szybki prysznic, żeby doprowadzić się do porządku i nie śmierdzieć, jak menel, czy inny kloszard. Nie udało jej się do końca poradzić z cieniami pod oczami, które były efektem nieprzespanej nocy. Niespecjalnie się jednak tym przejęła. Jako, że promienie słońca dosyć mocno przebijały się przez okna stwierdziła, że na dworze musi być całkiem ciepło. Nie byłaby się w stanie dusić dzisiaj w swoich skórzanych spodniach, no i nie szła do lasu. Mogła sobie pozwolić na delikatną odmianę w swoim wyglądzie. Narzuciła na ciało lekką, zwiewną sukienkę, która sięgała jej praktycznie do ziemi, musiał do jej stworzenia zostać zużyty spory kawałek materiału zważając na jej wzrost, włosów nie wysuszyła, nadal były wilgotne, wystarczy chwila na świeżym powietrzu, aby je wysuszyć. Oczywiście sukienka była w kolorze zielonym, bo to była jej ulubiona barwa. Siedziała na krześle w kuchni, gdzie paliła jeszcze papierosa, kiedy usłyszała dzwonek. Czas na nią, przygasiła w locie jeszcze papierosa i pogłaskała psy, nim opuściła swoje mieszkanie. Zabrała ze sobą jedynie niewielką torebkę, w której miała różdżkę, dwie paczki fajek i zapalniczkę, nic więcej nie potrzebowała do szczęścia.

Zeszła po schodach układając sobie w głowie myśli. Nie do końca wiedziała od czego zacząć, trochę głupio jej było tłumaczyć Isaacowi, że ma problem, że coś jest nie tak, z jej bratem, że w sumie to nie wie, czy jej bliźniak istnieje, ale przecież ma związane z nim wspomnienia. Będzie się tym martwić później.

Wyszła z kamienicy i dostrzegła go stojącego nieopodal, przytuliła go lekko na przywitanie. - Gotowy na spacer? - Odparła z entuzjazmem, może nawet zbyt wielkim, jak na to, że mieli się wybrać do biblioteki.

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#2
14.05.2024, 18:04  ✶  
Isaac był wytrenowany w piciu oraz braniu narkotyków. Miał wprawę w gubieniu się w czasie oraz przestrzeni, i jeszcze większą w odnajdywaniu się i powrocie do rzeczywistości. Wypił eliksir nasenny, jednak spał jedynie kilka godzin, bo poprzedniego wieczoru wpadł na pomysł napisania książki dla dzieci i mózg mu parował. "Magic Kicia", odpowiadałaby o przygodach magicznego kota, który stawia swoje pierwsze kroki w czarodziejskim świecie. A co, gdyby przemycić tam jakąś małą propagandę, żeby dzieci już od małego były uczone tolerancji oraz zachęcane do wzajemnej pomocy? Zanim nastąpił czas spotkania, Isaac rozpisał sobie wstępny szkielet pierwszej przygody Magic Kici - "Magic Kicia poznaje nowych sąsiadów!" A może mógłby zacząć wydawać przygody magicznego kotka w gazecie dla dzieci? Dwie krótkie historie tygodniowo? Musi to przemyśleć.

Około dwie godziny później, stał przed drzwiami od mieszkania Geraldine. Tym razem nie wystroił się w krótkie spodenki oraz starą koszulkę. Nie miał też ze sobą wałka pokrytego jagnięcym futerkiem. Ubrał na siebie ciemnogranatową koszulę w bordowe róże, czarne spodnie oraz granatowy kapelusz. Naprawdę wkręcił się w czytanie Czarownicy oraz rubryk związanych z modą!
- O, ładnie wyglądasz. - Powiedział na widok przyjaciółki. Bo faktycznie ślicznie się prezentowała w tej sukience. Kiedy się przytulili, pocałował ją lekko w policzek.- Gotowy. - Zaproponował jej swoje ramię. Mimo że wczorajszej nocy pochlali, to nastrój mu dopisywał.- W czym mam Ci pomóc?

!GerHistoria
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#3
14.05.2024, 19:51  ✶  

Cóż, kolejna rzecz, która ich łączyła. Geraldine również miała spore doświadczenie w piciu, czy ćpaniu, chociaż to drugie zdarzało jej się ostatnio raczej sporadycznie, szczególnie, kiedy zostawił ją jej chłopak narkoman. Zaczęła trochę gardzić tymi substancjami, bo dostrzegła co potrafią zrobić z człowiekiem, jeśli nie potrafi się ograniczać. Skutecznie ją to odsunęło od pomysłu radzenia sobie z problemami życia doczesnego w ten sposób.

- O, ty też. - Skomentowała jeszcze jego przywitanie. - Wiem, że to może być dla ciebie nowość. - Pociągnęła temat, bo wydawało jej się, że było to dla niego coś dziwnego. Tak, na co dzień raczej się nie stroiła, jednak kiedy miała okazję zdarzało jej się ubrać na siebie coś innego od starego płaszcza i skórzanych spodni. Może nie robiła tego z ogromną przyjemnością, no ale bywały takie sytuacje.

Skorzystała z ramienia, które jej podsunął. Mogli zaliczyć całkiem przyjemny spacer, nie była też w końcu dzikuską, może kiedyś bardziej, ale z wiekiem nieco się uspokoiła, potrafiła się zachować, przynajmniej czasami. Humor miała nie najgorszy mimo lekkiego kaca, który zaczął dawać o sobie znać.

- Męczy mnie pewna sprawa, nie mówiłam ci o tym wczoraj, bo trochę to wszystko dziwne. - Zaczęła mówić, chociaż nie było to dla niej wcale takie proste. Nie przywykła do dzielenia się z innymi swoimi problemami, ale w tej sytuacji nie miała innego wyjścia. Nie była sobie w stanie poradzić bez pomocy.

- Chciałabym znaleźć w bibliotece pewne informacje, nie wiem, czy spotkałeś się kiedyś z czymś takim, ale ostatnio zaczęło mi się mocno mieszać w głowie. - Nie patrzyła na niego kiedy o tym wspominała, bo uważała, że dzieje się coś złego. - Nie wiem, czy kojarzysz, ale mój ojciec kiedyś spadł z konia i też trochę oszalał, obawiam się, że mogę mieć to po nim, chociaż ja nie spadłam z żadnego konia. - Wolała sprostować, skąd mogła wiedzież, że to nie jest jakaś choroba genetyczna. - Pamiętasz mojego brata bliźniaka Thorana? - Musiała zadać to pytanie, bo jego istnienie wcale nie było takie oczywiste dla wszystkich jej znajomych, jak się ostatnio okazywało, zresztą również dla jej ojca.

Szli powoli w kierunku biblioteki Parkinsonów, nie mieli do tego miejsca wcale bardzo daleko.

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#4
15.05.2024, 21:07  ✶  
Mimo że szli pod rękę, to Isaac zerkał na Gerry z uwagą, żeby miała pewność, że jej słuchał.
- Mhm, słucham. - Przytaknął, poprawiając kapelusz. Nie był zadowolony z tego, że dziewczyna miała problem, ale poczuł ulgę, że chciała mu o tym opowiedzieć. W Hogwarcie spędzali razem dużo czasu i bardzo się przyjaźnili. Chciałby, żeby te czasy wróciły. Na pewno będzie się starał, żeby odbudować dawną relację. Wszystko jednak wskazywało na to, że nie będzie to trudne. Musiał jednak tego nie spierdolić.
- Gerry, pamiętam co się stało z Twoim ojcem, ale to co mówisz... - Zawiesił na chwilę głos, marszcząc lekko brwi. Zaczynał się martwić.- Gerry, jeśli czujesz się mentalnie źle, to lepiej będzie udać się do lekarza. Wiesz, do lecznicy. Mogę znaleźć Ci książki traktujące o... - Nie chcial zabrzmieć źle, ale w latach siedemdziesiątych nie rozmawiało się zbyt często o takich sprawach. Chciał dać przyjaciółce swoje pełne wsparcie i nie zrazić jej nietrafionymi słowami. Był doskonale zaznajomiony z chorobami psychicznymi i różnymi stanami w jakich mogli znaleźć się ludzie. Odwiedzał takich i zaglądał im do głów... - ... traktujące o zaburzeniach. Ale ten temat jest traktowany bardzo po macoszemu. Gerry, masz moje pełne wsparcie, ale lepiej będzie udać się do lekarza.- Pokręcił lekko głową. Kiedy zapytała o swojego brata, jego ciało wyraźnie się spięło. Spojrzał na nią nieco... przestraszony? Zdziwiony, że o nim wspomniała? Wyraźnie nie spodziewał się tego tematu.
- T-tak, no tak, pamiętam. - Zająknął się i spojrzał przed siebie, zwalniając nieco kroku. Cała pogoda ducha jakby z niego wyprawiała.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#5
15.05.2024, 21:37  ✶  

Wcale nie tak łatwo było jej o tym wszystkim mówić, jednak czuła, że jest pod ścianą, że czas najwyższy podzielić się tym, co ją męczyło. Isaak kiedyś był jej przyjacielem, wiedziała, że może mu ufać, wierzyła, że skoro jest na miejscu, to może będą mieli szansę wrócić do tego, co było. Zresztą sama trochę to sprowokowała tym otwarciem się przed nim.

Zatrzymała się gwałtownie, kiedy zaczął mówić o lekarzu. Przeniosła na niego swoje spojrzenie, nie tego potrzebowała, może nie była stuprocentowo pewna, że nie zwariowała, jednak zanim założy tę wersję musiała sprawdzić wszystkie inne możliwości. Coś było nie tak, jednak niekoniecznie z nią, chociaż miało się to dopiero okazać.

- Na razie nie potrzebuję lekarza, wiem, że chorzy zazwyczaj mówią w ten sposób, muszę sprawdzić jednak inne możliwości, obiecuję, że jeśli okaże się, że jestem pierdolnięta, to udam się po pomoc. - Zapewniła go jeszcze.

Jako, że nadal trzymała go pod rękę wyczuła spięcie jego ciała, gdy wspomniała o swoim bracie. Coś jej tutaj nie grało, tyle, że znowu Isaak go pamiętał, to oznaczało, że Thoran istniał, chociaż czy na pewno? Nie wszyscy jej znajomi w ogóle wiedzieli o jego istnieniu.

- Coś się z nim dzieje, ogólnie rzecz biorąc nie wiem od czego mam zacząć, dużo się wydarzyło ostatnio w moim życiu. - Może najprościej byłoby mówić wszystko, co wiedziała po kolei?

- Byłam w czerwcu u rodziców, przyśnił mi się straszny koszmar, nigdy w życiu nie śniło mi się coś tak realnego, istota w tym śnie mówiła, że Moje życie jest jej, głosem Thorana, a później wyrwała mi serce, nie mogłam się bronić. Po tym śnie pozostał mi ślad, tak jakby, czułam dotyk tego czegoś na swoim ciele. Obudziłam wszystkich w rezydencji, mój brat też tam był, wyjątkowo interesowało go, jak się z tym czuje, z tym, co mi się przyśniło i starał mi się wmówić, że to jest tylko sen i żebym się tym nie przejmowała. Rozmawialiśmy chwilę i nie umiałam sobie przypomnieć dlaczego nie był z nami na wakacjach w Egipcie, nie do końca potrafił mi udzielić odpowiedzi na to pytanie, mówił, że nie pamięta, że pewnie był chory. - Wszystko powiedziała bardzo szybko, niemalże jednym tchem, odetchnęła głęboko i kontynuowała dalej. - Rozmawiałam z ojcem, on twierdzi, że Thoran nie istnieje, prawie zabił przez to konia, gołymi rękoma, mówił, że kupił tego konia dla mnie, w co śmiem uwierzyć, bo wyglądał jak zwierzę wybrane specjalnie dla mnie, tylko jak to możliwe, że ojciec uważa, że on nie istnieje? że Thorana nie ma? - Widać było, że Yaxley nie wie jak sobie z tym wszystkim poradzić. - Thoran zaatakował Florence, moją serdeczną przyjaciółkę, tak naprawdę nie wiem z jakiego powodu, postanowiłam skorzystać z jej daru, zbadała jego intencje i tutaj też coś nie pasowało, mówiła, że nie spotkała się z takim przypadkiem, żeby jedna osoba miała w sobie intencje kilkunastu osób, że to niemożliwe. - Tę część nie do końca rozumiała, bo w ogóle nie interesowała się jasnowidztwem. [b] - Czytałeś może o podobnych przypadkach, o stworach, które są czarne, nie przybierają żadnej formy i wyrywają ludziom serca we śnie?

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#6
15.05.2024, 22:17  ✶  
Isaac słuchał Gerry, nie przerywając jej ani razu. Nie miał zamiaru jej zmuszać do wizyty u lekarza, i jeśli chciała iść do biblioteki, to tak właśnie zrobią.
- Coś się dzieje z Thoranem? - Zapytał jedynie cicho, starając się ukryć emocje. Zawsze był w tym bardzo dobry, ale dlaczego Gerry musiała o nim wspominać? Dlaczego akurat teraz? Dzisiaj?
-Twój sen brzmi, jakby miał w sobie jakąś symbolikę. Może powinnaś porozmawiać z Perciem. On na pewno chętnie Cię wysłucha i powie na ten temat więcej niż ja. - Zaproponował.- Znam się trochę na symbolice. Masz rację, chodźmy do biblioteki i spróbujmy znaleźć coś sami. Ale i tak będę cię namawiał, żebyś odwiedziła Peregrinusa.- To było dziwne o czym mówiła Gerry. Jakim cudem ojciec nagle nie pamiętał, że miał syna?- To brzmi, jakby to twój ojciec miał problemy, Gerry. A nie ty. Przecież Thoran naprawdę był chory, kiedy byliście w Egipcie. Pisał... - Zawiesił na chwilę głos.- Tylko z nim wymieniałem regularnie listy. Twój ojciec zabił konia, jest nerwowy i nie pamięta o Thoranie.- Powtórzył, jakby w zamyśleniu, żeby uporządkować sobie wszystko w głowie. I miałaś ten sen, pełen symboliki. Dlaczego to ty uważasz, że masz problem? I Thoran kogoś zaatakował? Nie... - Uśmiechnął się lekko, jakby drwiąco. Jej bliźniak taki nie był. Gerry miała rację, coś było nie w porządku.- Przecież Thoran by nikogo nie skrzywdził. Może Florence pomyliła go z kimś innym? - Spojrzał na przyjaciółkę, nie wierząc że Thoran mógł zrobić coś takiego.- Nie wiem Gerry, zaskoczyłaś mnie tym. - Zatrzymał się i zamknął na chwilę oczy. Zdjął kapelusz, westchnął i przeczesał sobie włosy palcami.- Przepraszam, nie mogę się skupić. Wiesz, że Thoran to... nie, przepraszam Gerry. - Otworzył oczy i spojrzał na twarz przyjaciółki z nieco zatroskaną miną.- Czarne stwory wyrywające ludziom serca. Przybierające ludzkie formy. Mniej więcej wiem, gdzie informacji o tym nie szukać, więc mamy jakiś punkt zaczepienia.- Ruszył nieco nerwowym krokiem, ale zaraz znowu się zatrzymał.- A... kiedy ostatnio go widziałaś?- Zapytał zerkając przez ramię. Miał kompletny mętlik w głowie. Dawno się TAK nie czuł. Teraz jednak musiał skupić się na Gerry, a nie na sobie. Musi jej pomóc.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#7
15.05.2024, 23:24  ✶  

Co się dzieje z Thoranem? Gdyby tylko znała odpowiedź na to pytanie... - Zaatakował Florence, zostawił w Mungu dokumenty, wziął jakieś leki, nie wiadomo, czy chciał zaszkodzić sobie, czy innym. - Nie miała pojęcia po co mu były, wiedziała jednak, że Bulstrode była wiarygodna, ufała jej bardzo, kobieta nieraz bezinteresownie jej pomagała. Zresztą nie zapomniała jej wzburzenia, kiedy pojawiła się u niej w mieszkaniu, nie zapomniała również reakcji na to, co zobaczyła, gdy na nią spojrzała, korzystając ze swojej intuicji, trzeciego oka. Nigdy nie widziała jej jeszcze tak wyprowadzonej z równowagi, tak wystraszonej.

- Tak się składa, że rozmawiałam z Peregrinusem, Thoran mu również nadepnął na odcisk, ostatnio. - Nie wiedziała czego szukał w gabinecie Dolohova, na szczęście nie skrzywdził zbyt mocno jego asystenta, jeszcze tego brakowało, żeby go zamknęli w Azkabanie.

- Nie wiem, czy był chory, nie pamiętam tej sytuacji wcale, a on nie potrafił mi nic powiedzieć na ten temat, jakby unikał tematu. - Dodała jeszcze, bo coś jej w tym wszystkim nie pasowało.

- Ojciec nie zabił konia, chciał to zrobić, ale nie zrobił. Udało się go powstrzymać. Wkurwiał się bo to był mój koń, a nie Thorana i jestem w stanie mu uwierzyć, że kupił go specjalnie dla mnie. - Zacisnęła swoją dłoń na ręce Isaaka, widać było, że jest wzburzona. Geraldine bardzo kochała swojego ojca i ufała jego przeczuciom, mimo tego, że trochę go pojebało po tym, jak spadł z konia. - Gerard, znaczy mój tata, nie jest jedyną osobą, która kwestionuje istnienie Thorana, zaczęło się od Lou, wysłałam mu kiedyś list, wyśmiał mnie, napisał, że nie mam przecież żadnego brata, a rękę bym dała sobie uciąć, że wiele razy piliśmy we trójkę, to samo Florence, była na moich urodzinach w tym roku, Thoran się na nich zaręczył, a Florence nie wiedziała, że mam brata bliźniaka, po drugie w ogóle nie pamięta tych zaręczyn, przyjaźnię się z nią od lat i jestem pewna, że była w tym roku na naszym przyjęciu urodzinowym, jak to możliwe, że go nie pamięta? - Ruszyła ponownie w stronę biblioteki, wydawało jej się, że tam znajdą jakieś odpowiedzi na wszystkie nurtujące ją pytania. Ktoś, kiedyś musiał przeżyć coś podobnego.

- Co Thoran? Co Thoran, dokończ! - Uniosła głos, bo miała dość niedopowiedzeń, musiała wiedzieć wszystko, każdy szczegół mógł okazać się istotny.

- Nie wiesz jaki on jest? Nie toleruje nikogo poza mną, z moim bratem się żre, naszych pracowników, służbę traktuje okropnie, myślę, że wystarczyło jedno źle wypowiedziane słowo, a byłby w stanie kogoś zaatakować. - Zresztą lista się powiększała, Florence, Peregrinus, kto będzie następny?

- Nie wiem, czy przybiera ludzką formę, nie wiem, czy ten sen może się spełnić, kiedy Florence spojrzała na mnie, żeby sprawdzić moją przyszłość zobaczyła tę istotę, dokładnie tę samą, która zabiła mnie we śnie, nie opisywałam jej tego stworzenia... - Doszli wreszcie do biblioteki Parkinsonów.

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#8
17.05.2024, 16:29  ✶  
Przecież Isaac znał Thorana tak samo długo, jak znał Geraldine. Nie chciało mu się wierzyć w to, że mężczyzna mógł się tak zachować. Nie chciał jednak kłócić się z przyjaciółką. Skoro była tego pewna, to nie miał zamiaru z nią dyskutować. Czując, że ściskała go za dłoń, również odpowiedział jej uściskiem.
- Wierzę Ci. Przepraszam, tak, coś jest nie w porządku. Może coś opętało Thorana? To coś, co Ci się śniło? Na pewno musiało coś go opętać. Gerry, jak to możliwe, że ludzie go nie pamiętają? Twój ojciec? Ty też kwestionujesz jego istnienie? - Spojrzał na dziewczynę, starając się to wszystko zrozumieć. Thoran nigdy nie był agresywny. Źle traktował pracowników, ich służbę? To nie brzmiało jak Thoran, którego znał.
- Gerry, to też brzmi jak zaniki pamięci. Chodźmy do tej biblioteki i spróbujemy coś znaleźć. I nie chce rozmawiać o Thoranie, przestań tak o nim mówić i nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi. Na Merlina, chodźmy już! - Ten temat wyraźnie wywoływał w Isaac'u silne emocje. Złapał przyjaciółkę za nadgarstek i dosłownie pociągnął ją w kierunku biblioteki. Mniej więcej wiedział, gdzie mogą zacząć szukać informacji.
- I wiem, że się zaręczył... po prostu nie rozmawiamy o tym, okej? - Westchnął, idąc szybkim krokiem.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#9
17.05.2024, 17:38  ✶  

Cóż, na pewno nie znał go, tak dobrze, jak ona go znała, albo nie znała? Coraz bardziej nie wiedziała, co się dzieje i miała wrażenie, że Isaac trochę bagatelizuje jej problem. Może faktycznie się tym wszystkim za bardzo przejęła, może po prostu powinna żyć, jak gdyby nigdy nic? Tylko, jak mogła to zrobić, skoro Florence powiedziała jej, że widziała jej przyszłość i w tej przyszłości umierała? To nie było wcale takie proste, pogodzić się z takim losem.

- Sama nie wiem, co myśleć. - Miała mętlik w głowie, straszny.

- Nie mogę przestać o nim mówić. - Chyba był to odpowiedni moment, żeby wyznać mu to, o czym nie mogła przestać myśleć.

- Nie mogę, bo to się może dla mnie skończyć źle, jasnowidzka widziała moją przyszłość i mówiła, że istota, o której śniłam, istnieje i chce mnie pożreć.- Była w tym co mówiła śmiertelnie poważna, Isaac raczej rzadko kiedy miał okazję widzieć ją w tym stanie.

- Nie chcę umrzeć, na pewno jeszcze nie teraz. - Dodała już bardzo cichym tonem głosu.

- Musimy coś znaleźć, muszę wiedzieć, co się dzieje. - W końcu weszli do biblioteki Parkinsonów, miejsca, w którym mogła znaleźć choć część odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Na szczęście był tu Bagshot, bo sama pewnie nawet nie wiedziałaby, gdzie ma zacząć szukać. Przytłaczało ją to miejsce.

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#10
17.05.2024, 20:58  ✶  
Isaac milczał przez chwilę, ciągnąć za sobą przyjaciółkę. Przez głowę przeszła mu dziwna myśl - wczoraj nie rozmawiali o Thoranie. Pierwszy pocałunek jaki przeżył z mężczyzną, nie był z Thoranem. Pierwszy zbliżenie również. Dlaczego więc nagle spadł na niego taki ogrom emocji? Taka bomba emocjonalna? Nie, coś było nie w porządku. A może jednak wszystko było dobrze? Przecież znał Thorana odkąd rozpoczął swoją naukę w Hogwarcie. Miał z nim różne wspomnienia. Myśli kotłowały mu się w głowie.
Uspokoił się dopiero kiedy weszli do biblioteki. Zapach kurzu oraz starych ksiąg otrzeźwił jego umysł. Thoran istniał. A Gerry potrzebowała pomocy.
- Gerciu, nie umrzesz. Zrobię wszystko co w mojej mocy. Nikt cię kurwa nie pożre. A jak spróbuję, to zacznę gadać o buntach goblinów. Wróciłem po tylu latach i chce żebyś nie żałowała, że tak ciepło mnie przyjęłaś z powrotem.- Szepnął, prowadząc ją przez alejki pełne książek oraz regałów.- Czasami moje słowa wyprzedzają myśli. Niepotrzebnie przejąłem się sobą, tu chodzi o ciebie. Kiepski ze mnie przyjaciel, ale nie skreślaj mnie jeszcze. Za tobą tęskniłem bardziej, niż za Thoranem.- Mruknął, nadal idąc. Zatrzymał się dopiero kiedy dotarli do działu ksiąg traktujących o chorobach psychicznych. Nie tego oczekiwała Geraldine, ale Isaac najwyraźniej miał swoją własną wizję tego, czym powinni się zająć. Bez zbędnych wyjaśnień, zaczął dotykać palcami książki, jednak żadna go nie zainteresowała. Pstryknął po cichu palcami lewej ręki, a tuż przy jego głowie pojawiła się gruba, granatowa księga. Na okładce widniał napis: Isaac Bagshot, Gryffindor. Gerry na pewno pamiętała "notatnik" Isaac'a. Rodzice kupili mu notes w kolorze Ravenclaw, ponieważ wszyscy oczekiwali, że tam właśnie trafi. Tak się jednak nie stało. Teraz księga miała co najmniej kilka tysięcy stron. Najwyraźniej zapisywał tam wszystko.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (2762), Isaac Bagshot (1885)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa