-Gdyby go zburzyli, nie byłoby atrakcji turystycznej - co oznaczało, że byłoby o jedno miejsce mniej, gdzie znudzona nauką dzieciarnia mogłaby nakarmić swojego wewnętrznego psotnika, żeby nie pałętał się za nimi głodny i żeby nie odwalił czegoś jeszcze głupszego, niż pchanie ich do nawiedzonego domu.-A może spełnia jakąś ważną funkcję, o której nikt nie wie, i dlatego nie chcą, albo nie mogą go zburzyć? - bo w końcu jakiś powód musiał być, skoro dom jeszcze stał.
Nie miał swojego zdania odnośnie do nauki historii, bo nie był to dla niego na tyle interesujący temat, by rozprawiać nad nimi godzinami, jak to potrafili niektórzy zapaleńcy, ale zdarzały się ciekawsze tematy, o których aż miło było posłuchać. Oczywiście, w zależności od tego, kto dany temat omawiał, bo nawet najciekawsza historia, która wpłynęła na teraźniejszość świata magii i wszystkich ludzi, opowiadana przez starego ducha, który za życia nawet nie zauważył, kiedy umarł, mogła być równie nudna, jak szukanie informacji, ile guzików miały mundury goblinów podczas goblińskiego buntu.
-Szkoda - powiedział, kiedy Heather dodała od siebie informację o tym, co widziała wewnątrz Wrzeszczącej Chaty.
Nie do końca wierzył, że nie było tam nic, poza starymi meblami i warstwami kurzu, bo coś musiało przecież wydawać te wszystkie odgłosy, o których obie panie wspominały. No ale kim on był, żeby podważać ich słowa? Nie był tam, nic nie widział. A jeśli faktycznie coś stamtąd wylezie, to przy odrobinie szczęścia pojawi się o tym artykuł w gazecie.
-Nie mogłabyś wtedy zbierać Kart Czarodziejów - dodał, bo wspomnienie o czekoladzie podpowiedziało mu właśnie to.
Bo skoro nie mogłaby zjeść czekolady, to niby w jaki sposób miałaby kolekcjonować karty? No i nie mogłaby robić wielu innych rzeczy.
-Fakt, niezbyt ciekawa perspektywa na przyszłość. Nie wyobrażam sobie rozmawiać przez kilka lat z jedną osobą tylko po to, żeby po kilkudziesięciu latach dowiedzieć się, że on już nie żyje, a mówi mi o tym jego wnuk - to mogłoby być dziwne uczucie.
I jak te duchy wytrzymywały te wszystkie lata w takim zawieszeniu? Dzień w dzień to samo, te same mury, dzień się wlecze, bo przecież duchy nie śpią. Zwariować można.
-Żaden wstyd, spokojnie-uśmiechnął się do Heather i odwrócił do Brenny. -Ale lubią psoty z Irytkiem, czy raczej Irytek im wszystko psuje i donosi nauczycielom? - skoro wkurwia, jak to powiedziała Heather, to Nikolai nie spodziewał się, żeby nawet ci szkolni kawalarze chcieli z nim współpracować.
Napoje przyniesione przez kelnerkę wyglądały zachęcająco, szczególnie ta gruba warstwa bitej śmietany, która z pewnością będzie im zostawiała wąsy po każdym łyku. No i zapach był kuszący.
Pierwszy łyk był mały, na spróbowanie. Drugi był już śmielszy i po odsunięciu kufla od ust nad górną wargą faktycznie zostały śmietanowe wąsy.
-Faktycznie dobre - przyznał z uśmiechem.