• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Charing Cross Road Lato 1972, 29 lipca // Lukrecja

Lato 1972, 29 lipca // Lukrecja
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#31
25.05.2024, 15:07  ✶  
Słyszał te wszystkie jego pytania, jedno za drugim, ale nie co mu po odpowiedzeniu na nie, co mu po tym wszystkim? Alexander po prostu musiał poukładać to sobie w głowie, a on musiał zwinąć się w mały, ciasny kłębek. Jak nie będzie go widział, to pewnie będzie mniej bolało. Mały ciasny kłębek, do którego być może nie dotrze szara, smutna rzeczywistość, w której był tak mocno niezrozumiany. Zresztą... starszy Bell i tak wydawał się być teraz ledwo obecny. Z tego też powodu Flynn od razu postanowił uciec - niby nie chciał być puszczony, nie chciał wypaść z tych objęć, z drugiej strony bardzo chętnie ścigałby się z nim do tych drzwi i rozbiegł się w przeciwnych kierunkach, tak żeby nie musieć patrzeć sobie w oczy, kiedy docierało do nich, co właściwie się wydarzyło.

Czy można było mieć dwóch mężów? Nie mógł mieć nawet jednego - zakazywało tego pierdolone prawo - ale może chociaż mógł o tym marzyć? Może gwiazdy wcale nie oceniały głupich, małych ludzi, którzy nie potrafili się zdecydować, kiedy ich serce wyrywało się w obie strony jednocześnie, kiedy wszystko w nich śpiewało zarówno wtedy, kiedy widzieli jedną twarz, jak i kiedy wiedzieli drugą.

Oh, ale przecież społeczeństwo miało na to specjalną nazwę. Mówiło się na to kurewstwo.

Wybiegłby stąd. Wybiegłby w panice gdyby nie ta ręka, co go trzymała na tej sofie, co go uziemiała z taką samą mocą, z jaką uderzenie w twarz kilka lat temu przestawiło mu trybiki i dotarło do niego, że nie musiał się wiecznie napinać i krzyczeć, bo Fantasmagoria, niezależnie od tego czy był tutaj dla Alexandra, czy dla reszty cyrkowców, była jego dobrym miejscem.

- R-rozumiesz to - powiedział, naprowadzając go na to, że to nie było tak - nie przesłyszał się, nie było tu żadnego niedopowiedzenia, Flynn się nie przejęzyczył, ani nie zgubił gdzieś po drodze żadnych mniej lub bardziej istotnych faktów. - Ciebie i Raziela. - Ale co tu się działo? Co się tutaj działo poza brakiem hamulców i jakiejkolwiek kontroli, które ostatecznie zaprowadziły go do tego, że się już nie potrafił z tego wyplątać? Kiedyś chciał mu zasugerować, żeby usunął sobie o nim pamięć, a potem przeraził się tą myślą tak głęboko, musiał się spić, żeby w ogóle zasnąć.

I co miał dodać? Kolejne „przepraszam”? Brzmiało w jego głowie gorzej niż gdyby go nazwał idiotą. Inni ludzie powtarzali to słowo jak mantrę, co chwila, co zdanie, jego drażniło jak innych pisk opon i smród palonej gumy.

- Ja... - znów zachłysnął się powietrzem - przeprosiłem cię, bo nie zrozumiałeś mnie tej nocy - kiedy rozwalił mu parapet posążkiem i nigdy go nie naprawił, chociaż miał go naprawić już jakieś dwadzieścia razy - nie mogę przeprosić cię za to uczucie.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#32
25.05.2024, 15:59  ✶  
Z początku miałem wrażenie, że to jakiś kiepski żart. Może jakiś wymysł Flynna by mnie odtrącić od siebie? Może nie chciał bym za nim szedł na Ścieżki, więc automatycznie wolał mnie zrazić do swojej osoby? Tak dosadnie. Żebym nawet nie był w stanie go usprawiedliwić albo coś, ale...
On patrzył. On wiedział, co mówi. Był o tym przeświadczony. Kłamał? Często mówił o niemówieniu prawdy... A może to spektakl? Jakaś gra pozorów? Odgrywał kolejny ze swoich charakterów? Już nie był Fleamontem, Flynnem, ani Crowem, a tym bardziej nie The Edgem, tylko Panem Jak Najmocniej Dojebać Alexowi? Próbowałem to jakoś przetłumaczy na rozsądny sposób i mógłbym tak to ciągnąć, mógłbym wymówić to głośno, tylko że padło imię Raziela, a jak padło imię Raziela, to wszelkie siły na walkę mi zniknęły. Przed oczami stanęła mi ta przeklęta książka i jego słowa sprzed chwili bym Raziela w to nie mieszał.
W przeciwieństwie do Flynna, nawet nie byłem w stanie płakać. Po prostu trwałem w zawieszeniu. Czułem coraz bardziej intensywniejszą potrzebę wyjścia stąd, ale z drugiej strony wciąż próbowałem... jakoś to wyjaśnić? Naiwny!
- I ty tak... Utrzymujesz z nim kontakt? Tak na bieżąco... Że... trochę u mnie... - zacząłem, bo chciałem wiedzieć, ale chyba jednak nie miałem sił. Cała tak walka o Flynna poszła na marne, od samego początku była bezsensowna, bo tak naprawdę już należał do kogoś... innego... - Kochasz go - powtórzyłem bardziej do siebie niż do niego. Nie chciałem się tak czuć. Pragnąłem utonąć w tych ramionach, w tym ramieniu, które wciąż ściskałem, ale to byłoby... fałszywe? Flynn często mówił o fałszu, o tym, że nie zasługiwał, o tym, że nie był szczery, że nie będę chciał z nim być, kiedy dowiem się wszystkiego. Może jego przeszłość wcale nie miała być tak potworna, gdyż bardziej obawiał się swojej teraźniejszości, która ukrywał za tym, co robił wieki temu.
- Kochasz go bardziej...? - zapytałem, patrząc gdzieś przed siebie. Bałem się patrzeć na jego twarz, obawiając się, że ujrzę w jego oczach... miłość do tego drugiego? Jakie to beznadziejne! A ja chciałem nawet iść w małżeństwo, piękne, cyrkowe wesele, ryzykować własne życie na Ścieżkach. Naprawdę byłem na to gotowy... I na co to wszystko? Znowu go traciłem. Wróć, straciłem.
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#33
26.05.2024, 22:17  ✶  
- Tak - odpowiedział, no bo co miałby teraz zrobić, skłamać? Że kiedy go tutaj nie było, to wcale nie tak, że spał u niego w domu, zapraszał go na jakieś słodkie spotkania i randki i... Pokiwał głową, że tak - kochał go - nie było już sensu zaprzeczać.

Ostatnie z zadanych mu pytań, okazało się być najgorszym. Dobra, mógł się tego spodziewać. Każda osoba posiadająca choćby odrobinę oleju w głowie spodziewałaby się tego, co miało nadejść i on podejmując wszystkie kroki, jakie doprowadziły go do tej sytuacji, wziął pod uwagę, że ktoś mu kiedyś to pytanie zada. Tylko teraz zabrzmiało to jakoś sto razy gorzej niż w jego głowie. Co się odpowiadało na takie pytania? Czy istniała jakaś instrukcja, jaką dało się pokierować? Na pewno kochał go dłużej, ale czy kochanie kogoś dłużej znaczyło od razu, że kochało się go bardziej? Ta miłość najwyraźniej nie zgasła w nim przez lata, chociaż był pewny, że potrafi przestać kochać - bo istnieli ludzie, z którymi kiedyś był tak blisko, że aż się sparzył, a dzisiaj budzili w nim co najwyżej przyjacielskie odczucia. Nawet gdyby umiał te miłości jakoś wartościować, gdyby dało się ułożyć je jedną nad drugim, to i tak by się teraz do tego nie przyznał. Nie śmiał też powiedzieć „nie”, bo jakby powiedział „nie”, to by przecież znaczyło, że któregoś z nich kocha mniej.

- Al... - Sam nie wiedział, czy mówi jego imię, bo chce je powiedzieć, czy próbując kupić sobie odrobinę więcej czasu, ale im więcej czasu mijało, tym gorszy wydźwięk nadawał całości. Zaczął więc panikować. - To nie tak, Al, naprawdę, to nie jest tak... - Zaczął obłapiać go rozgrzanymi dłońmi. - Ja nie kocham was bardziej lub mniej, ja was - tego się nie dało wytłumaczyć, bo to ani nie było romantyczne, ani nie brzmiało prawdziwie, bardziej... jak tania wymówka, on sam to przecież wiedział - kocham obu. - To musiało brzmieć jak teksty tego przeklętego rycerzyka z powieści o pięknej Esmeraldzie, tego co prosił swoją narzeczoną o kilka dni wolności przed ich ślubem - żeby mógł spróbować wdzięków cyganki przed ustatkowaniem się. Nienawidził tej postaci, była najgorszą z możliwych mend. - Proszę, chociaż spróbuj to zrozumieć. Kocham cię, ja cię naprawdę kocham. - Teraz to już nie tylko go dotykał, on zaciskał dłonie na materiale koszuli. Bardzo pragnął mówić mu o prawdziwości swoich wcześniejszych słów - nie kłamał przecież, obiecując mu powroty, jego pocałunki (nawet te, jakimi nauczył się pewne rzeczy wymuszać) nie były fałszywe. Jaka szkoda, że nie potrafił mówić wierszem.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#34
26.05.2024, 23:34  ✶  
Nie, to jednak było za dużo. Słuchać tego wszystkiego w tej chwili po tym wszystkim. Dużo nowych informacji, może niewiele, ale jednak za dużo. Za dużo. Jak mógł... Jak mógł... Jak on mógł tak nas połączyć w was. I jeszcze łączyć to ze słowem kocham. Już chyba wolałbym być tym gorszym, tym drugim... Choć raczej miałem nadzieję być tym ważniejszym, a jednak... Kim tak naprawdę dla niego byłem?
Tego było za dużo. Nie chciałem żeby mnie dotykał. Udawałem przed sobą, że wcale go nie było na moim kolanach, póki się nie poruszył, póki nie chwycił mojej koszuli, mnie... Nie. To nie mogło tak być. Te wszystkie słowa, obietnice, amortencja. A może to jakiś zły sen? Obraz Flynna rozmazywał mi się przed oczami. Nie chciałem tego przy nim robić, bo już miał mnie za słabego, ale działo się. Na złość się działo. Nie potrafiłem tego powstrzymać, tej nadchodzącej rozpaczy. JAK MIAŁEM TO ZROZUMIEĆ, ŻE... was.
Próbowałem go odepchnąć, odtrącić, ale to nie było proste, bo zaciskał dłonie w pięści, ale tak na dobrą sprawę, chyba nie chciałem utracić tego ciepła ze swojej okolicy. Obawiałem się, że mogłoby to być ostateczne. Znowu ostateczne. Jak przed laty.
Chciałem go przytulić do siebie, zatrzymać na zawsze, ucałować, wtulić się i udawać, że nikogo więcej między nami nie było, ale... Ale jak mógłbym, wiedząc, że nie tylko w moich ramionach szukał ukojenia? I to nawet nie w ramionach Fontaine czy Lukrecji, ale kogoś jeszcze innego, niepowiązanego. Z jednej strony fajnie, że kogoś miał, ale... co ze mną? Kim byłem ja? Można tak było...? Dzielić swoje serce na dwoje? Wcisnąć tam dwie osoby, znaleźć dla tych osób odpowiednią dawkę uwagi i... Może to moja wina, że nie miałem dla niego czasu, że wciąż żyłem pracą?
Otarłem łzy, które pociekły mi po policzkach. Zrobiły to na złość i na przekór moim prośbom.
- Jak mam to zrozumieć? Znikałeś... Myślałem, że potrzebujesz spokoju, ciszy, a ty... - zacząłem, ale przerwałem ponownie przetarłem oczy. Myśli latały mi tak w zastraszającym tempie, że nieomal się zakrztusiłem kolejną wizją. - Kim jest ten Raziel? Może on cię wykorzystuje? Może cię mami?! - zapytałem, otwierając szeroko oczy i uświadamiając sobie, że to mogła być druga Fontaine, może z innej dziury wypełzła, ale tak naprawdę była tylko ulotną marą, która zniknie w momencie, kiedy Flynn otworzy oczy. Mogło tak być. Pojawiła się we mnie nadzieja. I teraz ja też ściskałem odzienie, tyle że to była koszulka Flynna.
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#35
27.05.2024, 01:55  ✶  
Sporo by oddał za to, gdyby mogli być teraz w jego wozie. Gdyby się mógł obok niego położyć i szeptać mu to na ucho, tak jak lubił to robić, a nie dukać te słowa w stresie, zaciskając te palce na koszuli Alexandra tak mocno, że zaczynały go boleć ręce. Ale nie puści go przecież, za cholerę go teraz nie puści. Prędzej da sobie znowu podbić oko, niż go teraz puści. Nie było kurwa mowy, nie było tematu - nie dało się go jeszcze przy okazji złapać za duszę, tak dla pewności?

- Ja... - Oh kurwa, to byłoby całkiem zabawne, gdyby Bletchley okazał się potworem tej sytuacji, ale Flynn bardzo dobrze wiedział, że to nie była prawda. On tam przyszedł tylko po to, żeby go zobaczyć. Chciał się upewnić, że wszystko było u niego w porządku. To on go zalał gradobiciem dwuznacznych tekstów, on mu nawciskał tych kwiatów do wazonu, on mu nagrywał kasety z muzyką, on go uwodził. Z pełną świadomością tego jak ciężko mu się było od tego uwolnić. - Nieee. - Zdecydowanie nie. - On jest dobrym człowiekiem, po prostu... - O wiele lepszym od niego.

Po prostu... Nabrał powietrza. Za dużo. Sapnął przeciągle, próbując się uspokoić i nadal go nie puszczał. Trzymał go tak, jakby ktoś mu go miał zaraz z tych objęć wyrwać. I trochę tak było - tym czymś był gar żenady, jaki Flynn sam sobie zagotował.

- Wydaje mi się, że zawsze taki byłem. - Nie miał pojęcia jak cofnąć się do momentu, w którym się przyznał, że jej też tak robił. - Że zawsze potrafiłem tak żyć. - To była półprawda. To ona go tego nauczyła. To ona wymuszała na kimś tak bojącym się samotności, żeby ciągle szukał bliskości gdzieś indziej, chociaż wpierw tak naprawdę pragnął tylko jej. Gdzieś po drodze... Pewne rzeczy się zatarły. - Próbowałem ci to powiedzieć - wtedy, tamtej nocy, ale nie tylko - powiedz mi Al, jak coś takiego opisać? - Pociągnął go za ten materiał. Nabuzowany był emocjami jak balon, ale mówił. - N-nie wiem, co ci miałem kurwa powiedzieć, żebyś sobie nie pomyślał, że jestem jakąś Panią Bovary, że nie traktuję cię poważnie. - Mówił i to rzeczy, co by się ich wstydził i uznałby je za głupie. Jak się tylko zorientował, jak bardzo pokrzywiony był, kiedy mu się rzuciły w oczy kompletnie inne style życia i nawyki innych - zgłupiał. Lubił czytać, więc próbował znaleźć coś o tym, tak bezskutecznie. Kilka tekstów o czasach, których nikt żyjący nie pamiętał, choćby i sam Merlin dożył 1972. - N-nie jestem. - Absurd, ale naprawdę się tym przejmował. - Nie jestem Panią Bovary. - Nie chciał być panią Bovary, bo ona swojego męża nie kochała i rekompensowała jego niedociągnięcia, szukając wspaniałej miłości, jakiej pragnęła. To wszystko było nie tak. No, oprócz arszeniku na koniec. Tę jedną rzecz... mógł mieć z panią Bovary wspólną.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#36
28.05.2024, 00:30  ✶  
Miałem ochotę się zaśmiać, tak żałośnie zaśmiać w tej beznadziejnej sytuacji, ale nie miałem siły na jakąkolwiek reakcję, próbując jakoś przyswoić to, co Flynn do mnie mówił, ale nie byłem w stanie chociażby w drobnej części tego zrobić. Miałem wrażenie, że mówił do mnie w innym języku, albo po prostu sobie ze mnie żartuje. Tak, zakrawało to wszystko o kiepski żart, naprawdę beznadziejny lub też nawet brutalny żart. Nie byłem aby pewien, czym sobie zasłużyłem na takie traktowanie...? Po prostu naiwnością, że mógłbym... mógłbym być przez kogoś kochany? Ja? Biedna sierota z ulicy? Ludzie mieli mnie za śmiecia, ale nie sądziłem, że Flynn... Że on mógłby... Że mnie... tak potraktować.
- Daj sobie spokój, Flynn. Nie wiem, kto to Pani Bovary. Na dobrą sprawę, nie wiem tak naprawdę kim w tej chwili jesteś... Kim jesteś nie wiem i zostaw mnie, puść mnie... - odezwałem się, wciąż mając te beznadziejne łzy w oczach, oznakę mojej srogiej przegranej, mojej niegodnej słabości. Tak powiedział, że nie przetrwałbym pięciu minut... Zapewne bym nie przetrwał. Może właśnie tym sobie zasługiwałem na bycie połową połowy...? Co to w ogóle miało znaczyć?! Kocham was... Tak romantycznie? Tak z pełną szczerością? Z sercem? Czy po prostu interesownie?!
Dusiłem się w tym miejscu, sobą i nim. Próbowałem ponownie odpychać od siebie Flynna, ale jakoś bez przekonania. Może powinienem bardziej, ale jednocześnie pragnąłem tych ramion, tylko sprzed tej dłuższej chwili, sprzed momentu, kiedy wyznał te bolesne słowa. Byłem naiwny... Tak bardzo naiwny, bo to było oczywiste, że to już nigdy nie będą te same ramiona, nigdy tak ciepłe i bezpieczne, prawdziwe i pełne miłości.
- Skoro od zawsze taki byłeś, to może tak naprawdę NAS nie kochasz. Jesteśmy dla ciebie kolejnymi Fontaine, póki nie znajdziesz sobie kogoś innego, kogoś ciekawszego... O rany! Niedobrze mi. Idź stąd, zostaw mnie... Lepiej mnie już zostaw - stwierdziłem ostatecznie, zasłaniając dłońmi swoją twarz. Puściłem Flynna, przestałem się bronić. Pragnąłem w tej chwili jednego - zniknąć w odmętach swojego wozu, tyle że... nie brałem poprawki na to, że wszystko tam było przesiąknięte w tej chwili Flynnem. To nie był już mój wóz, tylko nasz wóz. Od paru dobrych lat. Z tym zniszczonym parapetem i rzeczami Flynna w kącie. I na półce.
To może zarekwiruję tę przebieralnię. Mogłem tu spać, na tej kanapie albo w jednym z kątów. Brzmiało w porządku? To czemu właśnie zanosiłem się kolejnym szlochem?
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#37
28.05.2024, 16:42  ✶  
Nie wiedział, kto to jest Pani Bovary? Poczuł się jak jeszcze gorszy chuj, bo pomyślał, że Cain albo Laurent, no przynajmniej jeden z nich... wiedziałby, kim jest Pani Bovary, albo się teraz o to z ciekawości zapytał, a on w swoim uniesieniu faktycznie by o tym opowiedział.

- To szmata zdradziecka taka. - Zgubił się trochę w tym, czy mówił o sobie, czy o tej biednej samobójczyni. - Z powieści - dodał. Oczywiście, że z powieści. Jak się tylko zorientował w tym co się z nim dzieje, to od razu szukał książek o tym czego doświadczał - kto by tak nie zrobił? No nakrzyczcie na niego, że się tym dobijał jeszcze mocniej, ale nie chciał czuć się samotny, a gdyby jednak odnalazł książkę, w której znalazłby kogoś podobnego do siebie... ukoiłoby to jego serce. Zamiast tego robiło mu się gorzej. - Lepiej, że jej nie znasz, nie nakładaj jej na mnie. Ja... ja jestem lepszy! - Jechał po sobie straszliwie, ale ten jeden, jedyny kurwa raz powiedział całkowicie szczerze i bez nakrywania się maską Crowa, że... był lepszy! Był lepszy niż pani Bovary, był zupełnie inny! Nie siedział tu wcale, bo potrzebował łóżka do spania, oglądając się za innymi. Siedział tutaj, bo chciał siedzieć obok niego. Nie, nie znał nikogo innego, komu by się serce wyrywało w dwie strony jednocześnie, ale też mało znał osób, którym się serce wyrywało w jakąkolwiek. Małe to pocieszenie, ale przynajmniej jakieś - że nie był z nim z wygody. On naprawdę kochał.

- Al proszę... - Tak już naciągał ten materiał, że guzik mu z tej koszuli odpadł. - Nie porównuj się, ja wcale nie chciałem cię nigdy na nikogo wymienić. - Niedobrze mu od tego było? Niech spróbuje żyć w tym ciele. - Ja naprawdę taki nie jestem. - Ale co mu po tych wszystkich słowach, co mu po tym czego chciał i nie chciał, jaki był i jaki nie był. Od początku skazał się przecież na porażkę i taka rozmowa czekała go też Bletchleyem. Jak sobie o tym przypomniał, poczuł się jeszcze gorzej - tak beznadziejnie, że wydawało mu się, jakby mu wcale już na tym wszystkim nie zależało. Jakby... to, co się miało stać, niech się stanie, tak czy siak przeżył więcej lat niż zamierzał przeżyć. - Nie wiem... nie wiem, jak ci to udowodnić. - Wynaleźli już jakiś test na miłość? - Al proszę... - Nie puścił go wciąż. Przywarł do niego, niby się mógł teraz łatwo z tego uwolnić, ale na pewno wiązałoby się to z chwilową szarpaniną. - Nie mów mi... że cię mam zostawić, jak nie jesteś tego pewny. - Teraz to się już czołgał po dnie. Powiedział mu przecież, że go nie zostawi nigdy, póki będzie tu chciany. A jak będzie niechciany? Rzeczywistość, w jakiej się znajdował nie pozostawiała mu wyboru - gdyby on go tu faktycznie nie chciał, czekało go zabranie tej kurtki i zniknięcie stąd. Na trzy dni przed przedstawieniem, które tak bardzo chciał mu pokazać. - Nie jesteś tego pewny, prawda?


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#38
28.05.2024, 22:40  ✶  
To może jednak Flynn był Panią Bovary, skoro to była z niej taka zdradziecka szmata? Chciałbym w to wierzyć, to sobie powtarzać i zatopić się we własnej rozpaczy, ale Flynn powiedział właśnie coś, co odbiło piłeczkę i wytrąciło mnie z tej nierównowagi. Kto by pomyślał...
Byłem zapłakany i zasmarkany, ale spojrzałem na niego niedowierzająco, przecierając pospiesznie twarz wierzchami dłoni. Wyraz jego twarzy był tak skruszony, tak skupiony, tak słodki, że nie mogłem mu nie ulegać, wbrew swojemu sercu i swoim obawom, wbrew temu, co miałem okazję dziś usłyszeć.
- Od kiedy to mówisz o sobie w superlatywach?! - zapytałem go niedowierzająco, jak gdyby to, co właśnie powiedział, tak do końca do mnie nie docierało albo nie byłbym tego pewny, tego, że właśnie to miałem okazję usłyszeć, co też on powiedział, że po prostu usłyszałem coś kompletnie innego. Czy on użył sformułowania jestem lepszy w stosunku do siebie?
I czy robiłem to świadomie? Czy raczej nieświadomie? Oddalałem w czasie odpowiedzieć na to trudne pytanie, na to ostateczne pytanie, czy byłem tego pewny? W tej chwili to niczego nie byłem pewny. Miałem mętlik w głowie. Kochałem Flynna i nie chciałem, żeby odchodził, ale nie chciałem również słyszeć, że... jestem wymianą? Mówił, żebym się nie porównywał, że nigdy nie chciał mnie wymieniać, więc... Jak mogłem to traktować? Jak ująć słowami ten temat? Jak to ugryźć? ...po prostu to zaakceptować? Ale czy tak się dało? Czy można było żyć w świadomości, że ukochana ci osoba była prawdopodobnie teraz u tego drugiego, a nie u ciebie...?
- Ja... nie wiem, Flynn. To jest... bardzo trudne. Jak miałbym... przejść z tym do porządku dziennego? Nie wiem - przyznałem, kręcąc głową i nie potrafiąc sobie tego poukładać w tej głowie, bo to było niemożliwe. Czułem się bezradny. - A... A jak ty byś się czuł, gdybym również miał kogoś innego...? Ja nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić, żebym mógł dopuścić do siebie kogoś innego, kto nie byłby tobą - przyznałem zbolały, przyznałem załamany, bo taka też była prawda, że poza Flynnem świata nie widziałem. Nie wyobrażałem sobie związku z kimś innym. Nikt nie był tak słodki i uroczy, tak delikatny i zagubiony, a jednocześnie też silny i niezależny jak Flynn. Chwilę temu próbowałem sobie wmówić, że mnie potrzebował, ale chyba jednak nie byłem mu powietrzem. Miał również inne opcje.
Chwyciłem jego dłoń i przytuliłem do swojego policzka. Chciałem czuć to ciepło, tę szorstkość. Zamknąłem oczy, próbując się na tym skupić, skupić się na tym w pełni, starając się odrzucić istnienie świata i innych osób w naszym otoczeniu. W tym jego, tego Raziela.
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#39
30.05.2024, 12:23  ✶  
- Odkąd nie chcę cię stracić! - Odpowiedział mu w nagłym przypływie energii. - Skarbie, no kto ci będzie jak mucha bzyczał do ucha codziennie jak nie ja? Oczywiście, że to muszę być ja. - A później ten entuzjazm mu opadł. Znów się skulił, wciąż desperacko trzymając się tego materiału, jakby od tego miało zależeć jego życie. - I... Nie wiem. Nie wiem, Al, ja po prostu nie chcę być zastąpiony. - Przeszła mu taka myśl przez głowę - łatwiej by było zakochać się w tej samej osobie. Zastanowił się, czy to w ogóle możliwe - żeby mógł pokochać tę samą osobę - zobaczyć te cechy, które uczyniły Alexandra podatnym i przyznać przed sobą, że też to widzi. Chyba... Chyba nie i wniosek ten wyciągnął z prostego faktu - Alexander kochał jego, a on wręcz nienawidził siebie. - I nigdy nie chciałem zastąpić nikim ciebie. - No przecież nie chciał, żeby tak myślał. Nawet jak miał go teraz pieprznąć w cymbał i stąd wyrzucić, niech nigdy nie myśli, że dało się go kimkolwiek zastąpić.

- Zawsze - uciekł gdzieś spojrzeniem, na krótki moment wyglądał, jakby doszukiwał się czegoś nie w otoczeniu, a we własnej wyobraźni - zawsze jak mnie zostawiała, to miałem ciche przyzwolenie, żeby iść do kogoś innego - wpierw na krótkie okresy - a później weszło mi to w nawyk i robiłem to nawet kiedy była. Ona też. On był jej kochankiem, a nie moim. - Dlatego bali się jej tak samo. - Nie wiem nawet, czy jestem taki przez to, czy zawsze taki byłem. - Chciał się jak zawsze za twarz złapać, ale przecież nie mógł go puścić, bo mu się stąd wymknie, ucieknie. - Kurwa mać. Naprawdę chciałbym być kimś ciebie wartym, ale to wszystko, co dla ciebie mam. - Rozluźnił uścisk jednej z dłoni dopiero wtedy, kiedy Alexander za nią złapał. Przyłożywszy ją do swojego policzka, musiał poczuć, jak palce zginają się mimo woli Flynna, bo znowu zaciskał je tak mocno, że musiały go boleć niemiłosiernie i zdrętwieć. - Absolutnie kurwa nic.

@The Overseer


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#40
04.06.2024, 18:37  ✶  
Znowu na warsztat weszła Fontaine. Była alfą i omegą jego zachowania, początkiem oraz jego końcem. Pragnąłem się łudzić, że to dzięki mnie był sobą, ale tak naprawdę to jego bycie sobą było jedynie skrawkiem, który mi okazywał. Reszta faktycznie była okryta grubą tkaniną tajemnicy i Flynn co do jednego miał rację - poznawanie prawdy o nim mogło doprowadzić do naszego końca. Nie chciałem tego, ale łapały mnie wątpliwości, rozpacze, słabości, mdłości... Po prostu chciałem zapaść się pod ziemię, co już nie pierwszy raz powtarzałem sobie w myślach. Głośno nie miałem odwagi, nie mówiłem za wiele, bojąc się reakcji Flynna, wciąż nie chcąc go stracić, jak gdyby już nie miało to miejsca.
Był taki słodki, taki uroczy. Oczy mu lśniły tak, że chętnie bym go zjadł, porwał do wspólnego tańca ciał, ale coś się zmieniło, coś kategorycznie się zmieniło. Patrząc na niego, miałem z tyłu głowy myśl, że nie należał tylko do mnie, że był ktoś inny, do kogo był taki sam, a może nawet lepszy? Ciekawe, czy wtedy był Flynnem, czy może Crowem...? Czy inaczej całowali? Czy inaczej kochali? Czy coś ogólnie było inaczej? Czy może wszystko tak samo...?
Matko, jakie to było żałosne. Flynn był tylko jeden. To jego uczucia były chaotyczne. Przez Fontaine... Może miałem rację z tym, że wcale mnie nie kochał? Tylko po prostu potrzebował? Tyle że... tak bardzo nie chciałem o tym słuchać. Pragnąłem trwać tak z zamkniętymi oczami i nie mówić nic. Najlepiej to również nie myśleć, gdyż nie było nas tu. Byliśmy w naszej przyczepie, był poranek, Flynn dawał mi absolutne kurwa nic, czyli siebie, a ja wdychałem jego obecność, chłonąłem skórą. O tak! Było miło.
Zacisnąłem mocniej oczy, pragnąc pozostać w tej wizji. Okłamać się. Okłamać się potężnie. Po omacku nawet odnalazłem drogę ku jego ustom, całowałem go drobną chwilę, ale... Ale nie potrafiłem nie myśleć, nie potrafiłem kłamać, nie potrafiłem zapomnieć. Odsunąłem się i otworzyłem ponownie oczy. Wpatrywałem się w niego. Był taki piękny, niewinny i biedny z całą pulą swoich negatywnych emocji. Miałem ochotę go pocieszać, chociaż powinienem go potępić.
- Czyli... Mam ciebie chociaż połowę czy... ani nawet grama? - zapytałem go niepewnie, bo było sporo tego wszystkiego. Osobiście też nie byłem pewien, czy absolutnie chciałem go w pełni, czy byłem gotów przyjąć część... Albo te nic. Wzruszyłem ramionami, uciekając spojrzeniem gdzieś w bok, dokładnie na mieniące się w słabym świetle stroje. - A on...? On wie? - dodałem przyciszonym głosem, jakby zachrypniętym. Miałem na myśli Raziela, ale nie byłem w stanie tak lekko o nim mówić, głośno mówić, przyznawać się na każdym kroku do jego istnienia. Ciekaw jednak byłem, w jaki sposób on przyjął do wiadomości, że Flynn miał też innych... Pewnie lekko, skoro oboje wyszli spod spódnicy Fontaine. W takim przypadku, może sam powinienem się do niej zgłosić na bycie sługą szanownej jędzy? Nauczyłaby mnie trochę uczuciowej elastyczności.
Ale to było głupie. Ech.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów The Edge (12617), The Overseer (11446)


Strony (6): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa