Nagle troszkę się zestresowałam. Nie miałam jakoś wiele rysunków, żeby pokazać Samowi. Czy powinnam specjalnie dla niego porobić ich więcej? A może krótki przegląd będzie odpowiedni? Czy jak mu powiem, że straciłam wszystkie prace stworzone przed wiosną to będzie prosił o wyjaśnienie? Nie chcę mu mówić o pożarze. To wciąż sytuacja traumatyczna dla mnie i nie chcę obarczać go takimi wiadomościami.
— Hm... Może i być... Ale nieczęsto się z tym spotykałam... To znaczy, czytałam kilka książek i komiksów o piosenkarzach... Było też coś o pisarzach, ale rysownikach lub malarzach... Może po prostu nie trafiłam na takie tytuły. Może muszę się bardziej rozejrzeć...
Znów się troszkę zamyśliłam. Cały czas wpatrywałam się w swoje rysowane odbicie w lustrze. Chyba wiem, co będę robić tego wieczora.
Ruszyliśmy dalej. Przed nami znajdowało się chyba ostatnie lustro. Ukryto je w namiocie z granatowego, miłego w dotyku materiału. Przed wejściem stała tabliczka z informacją: "Lustro Ein Eingarp. Kwestie bezpieczeństwa: po pięciu minutach pobytu namiot wyprasza gościa.".
— Wyprasza? Ale jak? I o co chodzi z tym lustrem? Z niego coś wyskakuje? — rzuciłam trochę zaniepokojona. — Na pewno nic nie wyskakuje, może... może pokazuje jakieś obrazy, na które dłuższe patrzenie powoduje zawroty głowy? Hm... No nie wiem, nie wiem, czy chcę tam zaglądać...