• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja Hogsmeade i Hogwart [18.07.72, wieczór, Hogsmeade] Ogień i woda

[18.07.72, wieczór, Hogsmeade] Ogień i woda
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#11
18.05.2024, 20:23  ✶  

-Gdyby go zburzyli, nie byłoby atrakcji turystycznej - co oznaczało, że byłoby o jedno miejsce mniej, gdzie znudzona nauką dzieciarnia mogłaby nakarmić swojego wewnętrznego psotnika, żeby nie pałętał się za nimi głodny i żeby nie odwalił czegoś jeszcze głupszego, niż pchanie ich do nawiedzonego domu.-A może spełnia jakąś ważną funkcję, o której nikt nie wie, i dlatego nie chcą, albo nie mogą go zburzyć? - bo w końcu jakiś powód musiał być, skoro dom jeszcze stał.

Nie miał swojego zdania odnośnie do nauki historii, bo nie był to dla niego na tyle interesujący temat, by rozprawiać nad nimi godzinami, jak to potrafili niektórzy zapaleńcy, ale zdarzały się ciekawsze tematy, o których aż miło było posłuchać. Oczywiście, w zależności od tego, kto dany temat omawiał, bo nawet najciekawsza historia, która wpłynęła na teraźniejszość świata magii i wszystkich ludzi, opowiadana przez starego ducha, który za życia nawet nie zauważył, kiedy umarł, mogła być równie nudna, jak szukanie informacji, ile guzików miały mundury goblinów podczas goblińskiego buntu.

-Szkoda - powiedział, kiedy Heather dodała od siebie informację o tym, co widziała wewnątrz Wrzeszczącej Chaty.

Nie do końca wierzył, że nie było tam nic, poza starymi meblami i warstwami kurzu, bo coś musiało przecież wydawać te wszystkie odgłosy, o których obie panie wspominały. No ale kim on był, żeby podważać ich słowa? Nie był tam, nic nie widział. A jeśli faktycznie coś stamtąd wylezie, to przy odrobinie szczęścia pojawi się o tym artykuł w gazecie.

-Nie mogłabyś wtedy zbierać Kart Czarodziejów - dodał, bo wspomnienie o czekoladzie podpowiedziało mu właśnie to.

Bo skoro nie mogłaby zjeść czekolady, to niby w jaki sposób miałaby kolekcjonować karty? No i nie mogłaby robić wielu innych rzeczy.

-Fakt, niezbyt ciekawa perspektywa na przyszłość. Nie wyobrażam sobie rozmawiać przez kilka lat z jedną osobą tylko po to, żeby po kilkudziesięciu latach dowiedzieć się, że on już nie żyje, a mówi mi o tym jego wnuk - to mogłoby być dziwne uczucie.

I jak te duchy wytrzymywały te wszystkie lata w takim zawieszeniu? Dzień w dzień to samo, te same mury, dzień się wlecze, bo przecież duchy nie śpią. Zwariować można.

-Żaden wstyd, spokojnie-uśmiechnął się do Heather i odwrócił do Brenny. -Ale lubią psoty z Irytkiem, czy raczej Irytek im wszystko psuje i donosi nauczycielom? - skoro wkurwia, jak to powiedziała Heather, to Nikolai nie spodziewał się, żeby nawet ci szkolni kawalarze chcieli z nim współpracować.

Napoje przyniesione przez kelnerkę wyglądały zachęcająco, szczególnie ta gruba warstwa bitej śmietany, która z pewnością będzie im zostawiała wąsy po każdym łyku. No i zapach był kuszący.

Pierwszy łyk był mały, na spróbowanie. Drugi był już śmielszy i po odsunięciu kufla od ust nad górną wargą faktycznie zostały śmietanowe wąsy.

-Faktycznie dobre - przyznał z uśmiechem.

Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#12
18.05.2024, 23:11  ✶  

Brenna powinna się tego po Rudej spodziewać, szczególnie, że jej przyjacielem w czasie szkoły był już Charlie, który był równie odpowiedzialny co ona, z czego Longbottom pewnie zdawała sobie sprawę. Ta dwójka w jednym miejscu przynosiła wiele kłopotliwych sytuacji, jedyne co ich ratowało przed zagładą to towarzystwo dużo bardziej rozsądnego Camerona, ich słodkiej cynamonki.

- Dużo rzeczy kiedyś mówiono, moim zdaniem lepiej patrzeć w przyszłość, niż w przeszłość. - Niby tak, niby można było z przeszłych wydarzeń wyciągnąć wnioski, tyle, że praktycznie nikt tego nie robił. Ludzie ciągle popełniali te same błędy, ale czyż człowiek nie uczył się najwięcej właśnie na swoich błędach? Można by było na ten temat dyskutować godzinami. Nie miała zamiaru więc ciągnąć go dłużej.

- Może nie na czekoladę, ale zimne piwko jak najbardziej i kebaba... - Były to chyba jej dwa ulubione smaki, bardzo dobrze wiedziała dlaczego, kojarzyły się jej z Cameronem... i Charliem i latami beztroski.

Życie jako duch wydawało jej się być drogą przez mękę, egzystencją bez celu, wiszeniem między tym, co realne, a nie. Nie chciałaby wieść takiego żywota z wielu powodów, a nie tylko tych przyziemnych.

- Czy ja wiem, czy duchy mają psychikę? W sumie nie mam pojęcia, nie znam się na tym zupełnie, trzeba by zapytać jakiegoś specjalisty. - Nie wiedziała nawet, czy ona jakiegoś znała, Brenna na pewno, może warto było uzupełnić swoją wiedzę w tym temacie, żeby nie wychodzić na ignoranta.

- Kurde, tego nie wiedziałam. - Słuchała uważnie tego, co przyjaciółka mówiła na temat Irytka, teraz wszystko jej się rozjaśniło, jak mogło jej to umknąć? Chaos - idealne słowo, które określało tę przedziwną istotę.

- Pewnie tak, nie byłoby atrakcji, mniej odwiedzających i cyk cały biznes w Hogsmeade upada. - Może była to bardzo drastyczna wizja, ale wolałaby, żeby się nie spełniła.

- To wszystko zależy, ja się bardzo cieszyłam, jak Irytek robił pod górkę Ślizgonom. - Och, nic nie cieszyło jej bardziej, tyle, że ten stwór robił na złość wszystkim i każdy mógł stać się obiektem jego żartów.

W końcu pojawiło się przed nimi piwo. Uśmiechnęła się na widok kufli, tęskniła za tym smakiem, nigdzie piwo kremowe nie smakowało tak wspaniale, jak w tym miejscu. Sięgnęła po jeden z kufli i wsadziła paszcze w środek, ubrudziła się przy tym bitą śmietaną, którą starała sobie zetrzeć nieco nieudolnie łokciem. - Nie mam wąsów? - Zapytała jeszcze swoich towarzyszy.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#13
20.05.2024, 07:36  ✶  
- Mam wrażenie, że upadek nie grozi Hogsmeade, dopóki stoi Hogwart. Nie że nie uwielbiałam zamku, ale wyrwanie się stamtąd w weekend zawsze było atrakcją, a Hogsmeade było jedynym miejscem, gdzie dałoby się zrobić zakupy.
Oczywiście, uczniowie odwiedzali wioskę głównie w weekendy, więc inni turyści na pewno byli mile widziani, ale Brenna miała wrażenie, że póki wypuszczano tutaj howartczyków, okoliczne sklepy nie musiały bać się upadłości.
Wspomnienia z Hogsmeade były dla niej jednymi z lepszych: przy okazji kojarzyły się z beztroską i bezpieczeństwem, które z rokiem 70 znikły i nie była pewna czy kiedykolwiek powrócą.
- Ale macie rację, że pewnie wioska bez paru porządnych strachów byłaby mniej atrakcyjna...
Brenna wydobyła z kieszeni chusteczkę i podała ją Wood, gdy ta spytała, czy nie ma wąsów, bo owszem, miała, starte niezbyt dokładnie. Sama Brenna zastosowała nieco inną strategię niż oni, mianowicie nabrała wielką kopę bitej śmietany i posypki na łyżeczkę, i zaczęła od zjedzenia górnej warstwy.
- Właśnie zupełnie wyleczyłeś mnie z planów zostania duchem. Brak czekolady i patrzenie na nowe karty czarodziejów, gdy nie mogę ich zebrać? Istny koszmar - westchnęła Brenna z teatralnym przerażeniem. W tym całym udawaniu było jednak trochę prawdy: naprawdę nie rozumiała, jak ktoś mógł dobrowolnie wybrać taki los. - Styl Irytka to: złapię za nos tego pierwszorocznego i nie będę chciał puścić. Albo odkręcę ten żyrandol i spróbuję go zrzucić komuś pod nogi. Lub wyleję uczennicy wiadro wody na głowę... nikomu chyba nie zrobił naprawdę poważnej krzywdy, bo wtedy Albus by go nie tolerował, tak myślę, ale na pewno sporo uczniów doprowadził do płaczu albo zepsuł im dzień.
Sama Brenna od piątego roku nie raz ganiała za Irytkiem, próbując go skądś odgonić, suszyła ubrania uczniów, naprawiała odkręcone żyrandole, albo kończyła poobijana po upadku, zafundowanym jej przez Irytka...
- Powiedziałabym, że taka Jęcząca Marta ma i to bardzo kruchą? Ta dziewczyna ciągle płacze albo się o coś obraża. Nawet jeśli to... tylko odbicie. Trochę to przerażające, że ona wciąż ma czternaście lat.
Niczego się nie uczyła. Nie mogła dorosnąć. Była jak odcisk, kopia, czarodziejski portret. Zachowywała się, jakby miała psychikę, owszem, ale ta nie mogła się już zmienić. Było to tym gorsze, że dotyczyło w gruncie rzeczy dziecka...
- Cieszę się, że Ci smakuje. Czasem się zastanawiam, czy ono naprawdę jest tak dobre, czy mam sentyment z lat szkolnych... wypuszczali nas tutaj od trzeciego roku na weekendy. Mam podejrzenia, że po to, żebyśmy nie roznieśli szkoły.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#14
20.05.2024, 22:34  ✶  

Swoje wąsy wytarł dokładniej, niż Heather, ściągając śmietanę kciukiem i ją zlizując. I może wziąłby przykład z Brenny i po prostu zjadł tę śmietanę łyżeczką, żeby drugi raz się nie pobrudzić, ale... Po co? Podniósł kufel, upił kolejny łyk kremowego piwa, znowu mu się zrobiły wąsy, a on się do tego kufla po prostu uśmiechał. I wcale mu te wąsy nie przeszkadzały, chociaż i tak je starł.

-A to miałaś taki plan? Naprawdę? - skrzywił się trochę na tę perspektywę. -Znaczy... Duchy są fajne i takie tam, ale samemu być duchem... Też bym nie chciał tak latać przez wieczność w jednym miejscu, opowiadać wszystkim dookoła, jak umarłem. No i mój aloes też by umarł, bo kto by go podlewał? - gadziny faktycznie nie dało się tak łatwo zabić. Nie, żeby Nikolai próbował, ale był pod wrażeniem, że udało mu się zadbać o roślinkę.

-Więc ten Irytek jest materialny, tak? A próbował ktoś zrobić kawał jemu? No wiecie... Złapać jego za nos, kiedy się nie spodziewa? Zrzucić na niego żyrandol? Albo nie wiem... Słyszałem, że macie tu takie słodycze, które robią ci dziwne rzeczy? To prawda? Może na niego też by podziałało? Para z uszu? Albo nadmuchałby się jak balon? On jest gruby czy chudy?

Więcej pytań nie pamiętał, przynajmniej na razie, ale im więcej słyszał o Hogwarcie i wszystkim, co było związane z życiem w tym zamku, tym mocniej jego wewnętrzny zazdrosny chomik drapał łapkami o klatkę. Hogwart i Koldovstoretz były, jak dwa różne światy.

O Jęczącą Martę nie chciał pytać, bo sam przydomek tego ducha podpowiadał, że mógł to nie być najlepszy temat do rozmowy przy kremowym piwie, ale skoro Brenna sama o niej wspomniała w większej ilości słów...

-Albo po śmierci zostaje im widmo psychiki, którą mieli za życia? Bo człowiek z psychiką mógłby się jakoś zmienić, a taki duch... Na przykład właśnie ta Marta. Wiadomo, dlaczego ciągle płacze? Czemu się o wszystko obraża? - krótka przerwa na kolejny łyk piwa i starcie wąsów -Kiedy umarła? Jak do tego doszło? Dlaczego została w zamku? W jaki sposób umarła?

Z każdym kolejnym pytaniem przeskakiwał wzrokiem z Brenny na Heather i z Heather do Brenny, jakby jedno pytanie kierował do jednej z nich, a drugie do drugiej. I kiedy w końcu zamilkł, zaczął masować się po karku, który zaczął go pobolewać.

Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#15
22.05.2024, 08:54  ✶  

- Zapewne masz rację, dzieciaki strasznie czekają na ten trzeci rok, żeby wreszcie móc się tutaj znaleźć, chociaż na kilka godzin, podejrzewam, że to one nakręcają wszystkie okoliczne biznesy. - Sama Wood wydawała w tym miejscu chyba swoje całe kieszonkowe, przewalała na głupoty, jak to młodzi ludzie mają w zwyczaju. Jej kieszonkowe było naprawdę wysokie, zostawiła w tych małych sklepikach ogromne sumy pieniędzy.

- Opowieści o duchach, nawet jeśli nie prawdziwe zawsze przyciągają. - Nie wiedzieć czemu czarodzieji również, sama Ruda nie do końca była fanką tych istot, bo nie wiedziała o nich zbyt wiele, nie interesowała się praktycznie zupełnie spirytyzmem.

Przejęła chusteczkę od Brenny, żeby nie narobić sobie wstydu, podejrzewała, że jej łakomstwo skończy się właśnie w ten sposób. Musiała wsadzić nos w bitą śmietanę, inaczej nie byłaby sobą. Brakowało jej ogłady Longbottom, przynajmniej jak na razie. Było to całkiem zabawne, bo Ruda przecież wiele czasu spędziła na różnych balach, czy innych widowiskach, gdzie były skierowane na nią aparaty, najwyraźniej zupełnie nie przejmowała się tym, czy upaćka sobie czymś twarz.

- Irytkowi czasami brak wyczucia. - Dodała jeszcze, gdy Brenna wspomniała o tym, jak wyglądają jego żarty. Niektórzy uczniowie naprawdę bali się starcia z nim, bo cóż potrafił uprzykrzyć życie, ona nie należała do tej części, raczej w drugą stronę - z Charlim wypowiedzieli mu wojnę i zaczęli traktować go w podobny sposób, ich dwójkę, razem było stać na naprawdę głupie pomysły.

Marta. Cóż, bardzo specyficzny duch, którego Heather nie znosiła, unikała przez nią damskiej łazienki, bo nie mogła znieść jej jęków. - Marta już za życia trochę taka była, z tego co wywnioskowałam, zostało po niej chyba to co najgorsze, może faktycznie jest tak, że te duchy mają po prostu cechy, które były najbardziej wyraźne. - Błądziła, nie do końca znała się na temacie. - Ona zmarła w Hogwarcie, zginęła tragicznie, coś ją zamordowało. Teraz straszy dziewczęta swoim płaczem, mieszka w łazience, nie wyobrażam sobie podzielić jej losu, to musi być straszne. - Upiła kolejny łyk piwa, na szczęście zjadła już niemal całą bitą śmietanę, więc nie groziło jej ponowne pojawienie się wąsa.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#16
23.05.2024, 08:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.05.2024, 12:27 przez Brenna Longbottom.)  
- Tylko żartowałam - zapewniła Brenna. Nie, żywot ducha nie był dla niej, nie dlatego, że była dość odważna, by "iść dalej", poza ogień, a dlatego, że zostanie tutaj w niematerialnej postacj przerażało ją znacznie bardziej niż cokolwiek, co mogło czekać na końcu drogi.
Byli młodzi, cała trójka, nawet ona, najstarsza z nich. A jednak w przypadku jej i Heather ten koniec drogi nie musiał być wcale tak daleki: Brenna czasem miała wrażenie, że znajduje się tuż za rogiem.
Mimo tych ponurych myśli, uśmiechnęła się do chłopaka znad kufla piwa, gdy wspomniał o podlewaniu aloesu.
- Pewnie, że tak. Sama kiedyś odrzuciłam w niego piłki, którymi w nas ciskał. Ale Irytek to poltergeist, może latać, jest szybki, nie da się go zranić, nic nie robi sobie z tego, że ktoś czymś w niego rzuci. W szkole go nie cierpiałam - powiedziała. Teraz miała... trochę mieszane uczucia. Z jednej strony Irytek stanowił część kolorytu zamku, z drugiej drugoklasistka oblana wodą na oczach klasy, mogła przeżywać to miesiącami i nie zawrzeć w konsekwencji przyjaźni, które inaczej by zaistniały.
Jednocześnie gdyby nie Irytek, Brenna nie zaprzyjaźniłaby się przynajmniej z jedną osobą.
- Raczej nie nabrałby się na takie słodycze, ale jeśli cię interesują, zaraz możemy po nie iść. Sprzedają takie w Miodowym Królestwie - dorzuciła, upijając łyk kremowego piwa.
- Myślę, że Marta była nieszczęśliwą, samotną dziewczynką i została taką po śmierci - powiedziała Brenna, dość łagodnie na słowa Wood. Rozumiała, dlaczego uczniowie nie lubili Marty Warren w przeszłości. I rozumiała, dlaczego kolejne pokolenia miały jej szczerze dość. A jednocześnie była dla Brenny śladem tragedii: podwójnej. Szkolnego nieszczęścia dziecka, które nie umiało się dostosować i morderstwa na nastolatce. - Podejrzewam, że była z mugolskiej rodziny. Trudny charakter, płaczliwość, to na pewno nie ułatwiało. Nie dorosła od tamtej pory, i nie lubią jej ani uczniowie, ani inne duchy. Nikt nie wie, co ją dokładnie spotkało, sama twierdzi, że umarła w łazience, tej samej, którą teraz nawiedza. Sama nie jest pewna, jak to właściwie się stało. Szukałam kiedyś informacji na ten temat, a jeden z moich wujów był z nią na roku. Podobno ostatecznie uznano, że doszło do jakiegoś wypadku…
Brenna jednak miała poważne wątpliwości, zwłaszcza że zdaniem wuja i rodziców w Hogwarcie działy się wtedy „dziwne” rzeczy. Ale skoro nagle ustały, może znaleziono przyczynę?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#17
23.05.2024, 17:23  ✶  

Heather nie była jedyną, która praktycznie wsadziła nos w śmietanę i siedziała z białymi wąsami (dopóki ich nie starła), więc czy było tutaj miejsce na wstyd? Może tak, gdyby siedzieli z grupą czystokrwistych arystokratów, których plecy omal nie łamały się, jak patyki, od ciągłego prostowania się, a mały paluszek odginali nawet podczas jedzenia ciasta widelczykiem. Byli jednak tylko we trójkę, względnie normalni, a pozostali klienci Trzech Mioteł byli bardziej zajęci swoimi rozmowami, niż rozglądaniem się, kto się upaćkał śmietaną.

-Jeśli mają tam cukierki, po których para mi buchnie z uszu, to pewnie - z szerokim uśmiechem przyjął propozycję Brenny.

Jęcząca Marta... Biedna dziewczyna... Jego brwi powędrowały w górę, gdy Brenna wspomniała o domniemanym pochodzeniu dziewczynki. Ach, racja - Hogwart przyjmował w swoje bramy nie tylko czarodziei czystej krwi, ale również półkrwi i tych, którzy urodzili się w rodzinach mugolskich. Vlad wspominał mu o tym niedługo po przyjeździe Nikolaia. Zaraz wzrok chłopaka padł na Heather.

-Nawet, jeśli była mugolskiego pochodzenia, to nikt się tym nie zainteresował? - było to co najmniej dziwne. -Znaczy... Jeśli to nie było morderstwo, a zwykły wypadek, czy profesorowie, dyrektor albo Ministerstwo nie powinni tego sprawdzić? A jeśli doszłoby ponownie do takiego wypadku?

Niechby to był zwykły wypadek, na przykład, podczas warzenia eliksiru. Jeżeli coś poszło nie tak i powstała mikstura w jakiś sposób doprowadziła do śmierci uczennicy, logicznym byłoby, gdyby grono pedagogiczne przyjrzało się tej sprawie i zakazali uczniom podejmowania prób samodzielnego warzenia owego eliksiry. Jeżeli był to wypadek typu "nie zauważyła dziury, wpadła, spadła i skręciła kark", powinni tymczasowo zamknąć korytarz i załatać dziurę, żeby nikt inni do niej nie wpadł. Jeżeli faktycznie był to wypadek, czy ówczesny dyrektor zrobił cokolwiek, by w przyszłości podobne sytuacje nie powtórzyło się?

-A jeśli faktycznie było to morderstwo, to skąd wiadomo, że morderca nie ukrywał się do końca swojej nauki? Może ktoś prześladował tę Martę i planował ją zabić?

Kolejny łyk kremowego piwa. Ach, było pyszne...

-A jej rodzice? - no właśnie. -Nie żądali, by ustalić przyczynę jej śmierci? Znaleźć sprawcę? Ukarać go? W końcu miała dopiero czternaście lat. Ciężko mi uwierzyć, że dyrektor i Ministerstwo mogliby tak po prostu zatuszować sprawę śmierci uczennicy, uznając, że był to jedynie wypadek.

Czy takie podejście nie oznaczałoby, że dyrekcja nie przejęła się tragicznym losem dziewczynki? Że nie była to dla nich na tyle straszna tragedia, by szukać sprawiedliwości? Ktoś mógłby powiązać to z pochodzeniem młodej Marty.

-Nie mówi nic więcej? Tylko tyle, że umarła w łazience? Duchy chyba powinny pamiętać swoje ostatnie chwile życia, prawda? Czy ktoś próbował dowiedzieć się od niej czegoś więcej? Może spróbować czymś sprowokować jej pamięć, żeby przypomniała sobie więcej?

Nikolai nie był pewien, jak to działało u duchów, ale przecież były przypadki, gdy osoba z zaburzeniami pamięci przypominała sobie jakieś szczegóły, gdy widziała jakąś konkretną rzecz. Może akurat na Martę by to podziałało...

Nikolai zamyślił się chwilę nad jeszcze innymi informacjami o brytyjskiej Szkole Magii, które posiadał.

Czy Hogwart rzeczywiście był tak bezpieczny?

Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#18
25.05.2024, 00:06  ✶  

Heather zastanawiała się, czy może czekać ją taki okropny los jak zawieszenie między światami. Zważając na to, jaką drogą podążały wraz z Brenną pewnie było to możliwe. Zdecydowanie wolałaby tego uniknąć, nie chciałaby tkwić na ziemi nie mogąc cieszyć się ze swojego żywota. Będzie musiała poczytać o tym, jak uniemożliwić sobie w razie ewentualnej śmierci zostania duchem. Na pewno były jakieś metody, aby tego uniknąć. Wiedziała, że może umrzeć, dosyć często ryzykowały życie, to było całkiem prawdopodobne, oczywiście wolałaby jeszcze trochę pożyć, no ale niestety czasy były bardzo burzliwe.

Upiła łyk swojego piwa, nie chciała, żeby broń Merlinie stało się ciepłe. Nie było nic gorszego od ciepłego piwa w letni dzień.

- Miodowe królestwo to świetny pomysł, są wyjątkowo zaopatrzeni. - Dodała jeszcze słysząc słowa Brenny. Na samą myśl o tych wszystkich słodkościach robiło jej się przyjemnie. Pamiętała jak obkupywała się tam na początku swojej edukacji, przewalała w tym sklepie całe swoje kieszonkowe.

- Zapewne masz rację, to strasznie przykre. - Pewnie sama nie polubiłaby Marty, gdyby trafiła na nią podczas swojej drogi edukacji. Nie oszukujmy się - Heather była przebojowa, miała ogromne grono przyjaciół i raczej nie interesowała się szarymi myszkami. Może nie było to do końca zachowanie, z którego była dumna, ale taki już miała charakter. Nie znosiła kiedy ktoś za bardzo się nad sobą pastwił, wystarczyło nieco zmienić swoje zachowanie, a na pewno znalazłby się ktoś, kto by ją polubił.

- Próbowałam z nią kiedyś o tym rozmawiać, ale się nie dało. - Wood nie wiedziała zbyt wiele na ten temat, bo cóż, jej rozmowy z Martą nigdy nie należały do najprzyjemniejszych, nie mogła znieść jej jęków.

- Nie wydaje mi się, żeby gdzieś to było tak szczegółowo opisane. - Nikolai miał bardzo dużo pytań, na które Heather nie znała odpowiedzi, przeniosła więc jedynie swój wzrok na Brennę, jakby szukając jej pomocy. Czuła się w tej chwili straszną ignorantką, ale nigdy nie zainteresowała się tą sprawą tak mocno.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#19
26.05.2024, 11:17  ✶  
– Jeśli nawet ich nie mają, znajdzie się coś równie ciekawego – przyrzekła Brenna, bo nawet na Pokątnej nie było lepszego sklepu ze słodyczami, przynajmniej jej zdaniem. – To nie takie proste. Sprawdzano to, chyba nawet rozważano wtedy zamknięcie szkoły… a potem sprawa jakoś się urwała, ale w Hogwarcie nie wydarzyło się już nic dziwnego – przyznała w zadumie, znad swojego kufla. Pracowała w Ministerstwie dostatecznie długo, aby wiedzieć, co oznacza coś takiego: ktoś chciał sprawę wyciszyć. Ale jednocześnie, skoro dziwne wydarzenia ustały, w jakiś sposób położono im kres.
Tak naprawdę nie mogła zagwarantować, że morderca się nie przyczaił. W tamtych czasach Brenna nie byłaby zdziwiona, gdyby winnym okazał się ktoś z czystokrwistego, bogatego rodu, kto po prostu „przeniósł się do Durmstrangu”, gdy samą śmierć uznano za nieszczęśliwy wypadek. W końcu to była tylko mugolaczka.
– Obawiam się, że nie było mnie wtedy nawet na świecie. Nie mam pojęcia, co zrobili jej rodzice – stwierdziła, tutaj trochę wymijająco, bo była pewna: nie mogli zrobić wiele. Byli mugolami. Ich głos nie miał szans zostać usłyszany w świecie czarodziejów, a w świecie mugolskim nikt nie uwierzyłby w ich opowieści.
Nikolai prawdopodobnie powinien to pojmować jeszcze lepiej od nich. W jego kraju pozycja mugolaków była gorsza niż w Wielkiej Brytanii.
– To nie kwestia tego, że zapomniała, przynajmniej tak sądzę. Raz z nią rozmawiałam… hm, tak jak mówi Heather, to nie jest łatwe… i wydaje mi się, że ona po prostu nie wie, jak umarła? Była w łazience, usłyszała czyjś głos, otworzyła drzwi kabiny i padła martwa. Nikogo nie widziała. Wspominała tylko o oczach, ale to mogła być jakaś halucynacja tuż przed śmiercią – dokończyła Brenna, a potem dopiła resztę piwa kremowego i odstawiła kufel na stół. – Ale nie rozmawiajmy o tak ponurych sprawach – zaproponowała, bo jednak tajemnicze zgony czternastolatek nie należały do najweselszych tematów. Nie wspominając o tym, że ona i Heather miały do czynienia z różnymi niekoniecznie miłymi rzeczami podobnymi do tej na co dzień w pracy.
– To co? Teraz kierunek na Miodowe Królestwo?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#20
27.05.2024, 09:30  ✶  

Czy powinien się dziwić? W końcu zmarłą uczennicą była mugolaczka, której życie dla większości czystokrwistych rodzin z Rosji było warte tyle samo, co życie insekta - tyle, co nic. Gdyby w Koldovstoretz doszło do takiego incydentu, z pewnością rozpętałaby się wojna i nawet nauczyciele, którzy zazwyczaj nie wtrącali się w sprawy swoich uczniów, przeszukaliby zapewne każdy kąt szkoły, byleby znaleźć i ukarać sprawcę. Ale czy można było porównywać Hogwart i Koldvostoretz, skoro w rosyjskiej szkole uczyć się mogły jedynie dzieciaki z rodów czystej krwi? Każdy pojedynczy uczeń był synem lub córką kogoś ważnego, dziedzicem rodu niesplamionego krwią mugoli. Hogwart miał zupełnie inne podejście do dzieci mugoli, które obudziły w sobie magię.

-To trochę dziwne - kufel z kremowym piwem zagłuszył jego słowa.

Wciąż chodziło o morderstwo. A jeżeli przytrafiło się to uczennicy mugolskiego pochodzenia, jaka była pewność, że czystokrwiste dzieciaki były bezpieczne? Chyba że faktycznie był to po prostu zamach na mugolaczkę i sprawa została zatuszowana, a z czasem pewnie zapomniana przez nauczycieli.

Ale Brenna miała rację. To nie było miejsce ani czas, by rozprawiać o tak ponurych zdarzeniach, jak morderstwo w szkolnej łazience, które również mogło być nieszczęśliwym wypadkiem, szczególnie nad kuflem piwa. Oby tylko Heather nie pomyślała o nim czegoś dziwnego, skoro sam drążył niemiły temat.

Nawet, gdyby w Miodowym Królestwie nie mieli cukierków, od których para buchnie mu z uszu, to z pewnością znajdzie się coś równie ciekawego i zabawnego. Jak powiedziała Heather, "są wyjątkowo zaopatrzeni", a to brzmiało bardzo obiecująco.

Opróżnione kufle zostały odniesione na ladę barową, Rosmerta otrzymała za zamówienie zapłatę i we trójkę mogli już wyjść z przytulnego baru.

Kierunek - Miodowe Królestwo.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2784), Heather Wood (2317), Nikolai Petrov (2757)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa