Oj tak, hipogryfy były bardzo wierne, gdy zdobędzie się ich szacunek, ale czego można było spodziewać się po tak honorowych zwierzętach? A czy Nikolai lubił zwierzęta? Oczywiście. Nie tylko hipogryfy, bo pracował również z innymi gatunkami.
-Bardzo - przyznał na to spostrzeżenie. -Ale nie tylko hipogryfy.
Dlaczego miałby nie nauczyć się tego, teraz gdy ma przed sobą prawdziwego hipogryfa, w miarę spokojnego, i jest obok ktoś, kto wiedział, co robić? No i będą szli do domu, w którym mieszkają jeszcze trzy inne hipogryfy, chociaż te nie zaatakowałyby Neila, dopóki ten by ich nie obraził. Mimo wszystko lepiej uczyć się w kontrolowanych warunkach.
A czy Kalio mógłby przeciągnąć Nikolaia po ziemi? Oczywiście, że mógłby. W końcu był to dorosły hipogryf, siły miał niemało, więc taki chłopak, jak Nikolai, był dla niego, jak worek patyków - niby jakąś wagę miał, ale nie był to na tyle duży ciężar, by krępować mu ruch. Pytanie jednak, czy chciałby go tak przeciągnąć. Czy miałby ku temu powód?
Lina może i wisiała luźno między zwierzęciem a czarodziejem, ale palce mocno się na niej zaciskały, umożliwiając szybką reakcję, gdyby zaszła taka potrzeba. Nikolai zerkał na Kalio, na jego postawę, ruchy, drobne gesty. Na razie wszystko było w porządku, ale było jeszcze za wcześnie, by całkowicie się rozluźnić. Dla pewności owinął sobie jeszcze linę dwa razy wokół dłoni.
Z pochyloną głową, Neil mógł zauważyć, jak Kalio uderza jedną łapą o ziemię, rozgrzebując ziemię długimi pazurami. Patrzył na chłopaka, na jego pochyloną w ukłonie głowę, kręcił łbem i kłapał dziobem.
-Cofnij się trochę - poinstruował go Nikolai.
Zdarzało się, że hipogryfy pozwalały sobie na chwilę "złośliwości" i trzymały człowieka w tej niewygodnej pozycji, nie dając żadnego znaku, że coś było nie tak. Ileż razy Nikolai wychodził z zagrody z bólem karku i kręgosłupa, bo hipogryfy odpowiadały na ukłony dopiero po dłuższej chwili, po prostu patrząc, jak zgina przed nimi kark i nie może się wyprostować. Tym razem jednak nie była to zabawa - Neil stał trochę za blisko.
-Spokojnie. Nic ci nie zrobi.