Sam wyrzucał z siebie tragiczne aspekty swojego życia jeden za drugim. Nie miałam pojęcia, jak się zachować. Jasne, każda rodzina ma swoje sekrety i każdy człowiek ma swoje smutki. Nie zdawałam się być posiadaczką sielankowego życia, gdyby nie blizny zdradzające co najmniej jedną nieprzyjemną przygodę. Sam również prezentował się jako typowy chłopak ze wsi. Proste życie, oddanie pasji. A tu nagle otwierał jedno mroczne okno za drugim.
Było mi go tak bardzo przykro i nie wiedziałam, co powinnam zrobić. Nie spotkałam się jeszcze z taką sytuacją, by ktoś wyznał mi ot tak dwie przykre wiadomości na temat swojego życia. Mój wyraz twarzy zdradzał zakłopotanie, a wzrok utknął gdzieś w podłodze. Delikatnie gładziłam jego ramię, bardziej żeby uspokoić siebie.
— Uhm... No... To może się udać, co nie? Masz jakieś konkretne dane na ten temat... od mamy... prawda?
Gdyby jednak okazało się inaczej, byłabym kompletnie zdruzgotana. Poszukiwania takiego miejsca od zera wydawały mi się zbyt przytłaczające, by w ogóle o nich myśleć.
— Wiesz... Jak już będziesz tam ruszał, to... no ja nie umiem wiele w kwestii takich poszukiwań i podróży... ale chociaż kanapki na drogę ci zrobię czy coś...
Uśmiechnęłam się do niego szeroko, siląc się na luźny ton, ale głos niemal mi się załamał, a oczy znów zaszły wilgocią. Pokonywała mnie zarówno tragiczność sytuacji, o których mi opowiedział, a także stres związany z oczekiwaną reakcją. Czy powinnam go jakoś pocieszyć? Odciągnąć od tematu? A może przywykł już do takiej rzeczywistości i po prostu ze mną rozmawia, a ja reaguję jak przewrażliwione kocię?