• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil.

[ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#51
08.06.2024, 00:12  ✶  

Kopyta hipogryfa wyglądały, faktycznie, jak u konia - nie tylko od spodu, ale również od góry, od boku, od tyłu i przodu. W końcu hipogryfy były w połowie końmi, czyż nie?

Nikolai poczekał z czyszczeniem kopyt, aż Neil wróci do niego z wiadrem i jego wzrok znów padł na bandaże, wilgotne od wody i teraz naciskane przez drut od wiadra. Co on sobie myśli?

Żaden z hipogryfów nie rzucił się na Neila. Obserwowały go, owszem, ale siedziały grzecznie w swoich boksach i poruszały się jedynie ich głowy, gdy podążały wzrokiem za chłopakiem. Jedynie Arno nie patrzył, wciąż odcięty od świata przez swoje skrzydło. To było niepokojące.

-Dzięki - Nikolai uśmiechnął się do chłopaka, zabierając od niego wiadro i stawiając je obok siebie.

Do wiaderka przywiązany był również niewielki metalowy kubeczek i w ten właśnie kubeczek Nikolai nabrał wody z wiadra i polał nim wewnętrzną cześć kopyta, gdzie zebrał się cały bród, żeby trochę zmiękczyć to, co nie będzie chciało wyjść "po dobroci". Woda rozlała się na ziemię wraz ze źdźbłami trawy, niewielkimi grudkami piasku i kilkoma kamykami.

-Mi się to jeszcze nigdy nie zdarzyło - przyznał, gratulując sobie w myślach szczęścia. -Vlad kilka razy oberwał kopytem i wspominał, że to nic nieprzyjemnego. Zdarzyło im się mnie parę razy dziobnąć, a Suzie raz mnie podrapała. Niespecjalnie, ale jednak, ale to chyba nie ma porównania do oberwania kopytem, co?

Usiadł na skrzyżowanych nogach, kopyto Kalio ułożył sobie na udzie i zaczął je czyścić, wyciągając kopystką zalegający brud. Jego ruchy były dość szybkie i precyzyjne, jakby robił to nie od dziś - bo robił to o wiele dłużej.

-Chciałbyś dowiedzieć się czegoś więcej? - spytał, zerkając na Neila, dosłownie na chwilę przerywając czyszczenie.

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#52
08.06.2024, 00:33  ✶  
Zawsze coś mogło wyglądać inaczej, ale wtedy na pewno widać by było różnice nie tylko od spodu.
Stres i napięcie kiedy sięgał do wiadra na szczęście okazały się być bezpodstawne i bezsensowne. Odetchnął więc z ulgą i przyniósł wiadro chłopakowi. A ręce, trudno, poboli przestanie, prawda? Jak się nie zagoi teraz, to zrobi to później. Trzeba być w życiu twardy, a nie miękkim, dokładnie tak. Poza tym nie odmówi pomocy innej osobie tylko dlatego, że go raczki bolą, co by to o nim świadczyło.
Czyszczenie kopyt w lato zawsze było ciężkie. Piach i brud, ubijają się i ciężko było się w nie wbić, nieraz trzeba się nieźle naszarpać. Można niby odpuścić, ale wystarczy jeden kamień, który wbije się trochę w podeszwę i zaraz wydrąży dziurę do samej kości. Z krowami tak bywało w domu ciotki, ciężko się to leczyło, właściwie częściej krowa kończyła na talerzu niż zdrowa na pastwisku. Nogi to dla zwierząt wszystko.
Patrzył się na to wszystko, jakby w życiu kopyta nie widział.
-Zależy jak się oberwie. jak stojąc kawałek od konia i krawędzią to dwa tygodnie ozdabia się krwiak na pół nogi.- zastanowił się, bo kopnięcia to kwestia wielu rzeczy. Humoru konia, tego czemu właściwie kopnął, jego wagi, wysokości, kąta kopniaka.- Ale owszem, boli, w końcu ludzie giną czasem od tego, ale chyba trzeba mieć mocnego pecha, aby oberwać kopytem w głowę.- każdą inną część ciała się raczej przeżyje.- Dla mnie dziobanie i drapanie brzmią gorzej. Przy kopniaku uderzenie jest tępe, a dziób i pazury rozcinają do krwi.- o tak, wolałby dostać kopniaka w rękę niż drapnięcie.- Chociaż koń tez potrafi ugryźć. Kiedyś mnie jeden szarpnął za kaptur i mi go urwał. Tak się bałem powiedzieć to mamie, ukrywałem to tydzień, a i tak się dowiedziała. Oberwałem porządnie szmatą po tyłku.- zaśmiał się na te wspomnienia. Teraz wydawały mu się być one coraz cenniejsze. Doceniał je, a dzisiaj miały wiele okazji do powrotu, bo zazwyczaj o nich nie myślał. To spotkanie było, jak odkurzanie strychu. Westchnął głęboko.
-Tak, ale nie wiem czego. Nawet nie wiem o co pytać. Najchętniej to bym każdego z nich przytulił. To dziwne, że nie mogę tak po prostu do nich podejść.- głupio mu trochę było że tak bardzo chciał okazywać zwierzakom sympatię.- Ale ty gdybyś podszedł do moich koni, to one też raczej nie dałyby się wyściskiwać.- zmarszczył lekko brwi na sekundę, czując, jak ponownie dopada go zmęczenie.
-Mógłbym mieszkać jak ty. W sumie co planujesz robić w przyszłości?- zagadnął go, ciekaw czy porzuci to wszystko, czy może jednak przejmie interes po wujku, czy może... sam nie wiedział co.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#53
08.06.2024, 11:05  ✶  

Większość brudu została usunięta kopystką. Nikolai nabrał znowu wody do kubeczka i polał nim kopyto, wpierw zsuwając je ze swojego uda, żeby nie zmoczyć spodni. Odstawił kubeczek, palcami doczyścił to, czego kopystką nie sięgnął, i znowu polał wodą - na szczęście nie było tam nic, czego człowiek nie chciałby albo nie powinien dotykać.

-Auć - skrzywił się na samą myśl o krwiaku na pół nogi, gojącym się przez dwa tygodnie. -Chyba największą szans na to masz, kiedy czyścisz kopyto i się nad nim po prostu pochylasz. Za głęboko się wbijesz, coś naciśniesz i kończysz z wybitym zębem albo podkową na szczęście na czole. Nie mówiąc już o innych konsekwencjach - jak bardzo takie uderzenie w głowę mogło zrujnować zdrowie... Uszkodzony błędnik, problemy z pamięcią, albo jeszcze coś gorszego.

To on już chyba wolał, żeby go któryś drapnął. Poleci krew, poboli, się opatrzy i po jakimś czasie zostanie blizna albo nie.

-Twoja mama zdenerwowała się, że koń ci oderwał kaptur? - czy powinien się dziwić, skoro jego własny ojciec denerwował się, widząc go ze skrzypcami?

I drugie kopyto, czyszczone w ten sam sposób. Polanie wodą, wyskrobanie wszystkiego, czego wewnątrz kopyta być nie powinno, ponowne płukanie, doczyszczenie palcami i ostatnie płukanie. Wody z wiadra ubyło do połowy jego wysokości.

Przytulanie do zwierząt, którymi się opiekuje, nie było najgorszym pomysłem, jeżeli nie sprawiało to zwierzęciu dyskomfortu. W gorszych chwilach, kiedy już od momentu obudzenia wszystko było na "nie", bolał kark, człowiek nie potrafił z siebie wykrzesać ani krztyny motywacji, chęci do czegokolwiek i entuzjazmu, przytulenie do ukochanego zwierzęcia mogło wręcz zdziałać cuda. To jak taki żywy, bardziej dostępny Felix Felicis, którego przedawkowanie nie sprawiało, że człowiek podejmował lekkomyślne decyzje. Ciepła skóra, miękkie futro bądź pióra, czasami merdający ogon i ciepły język, zlizujący z policzków słone łzy. Zwierzęta potrafiły odpędzić smutek. Kąciki Nikolaia uniosły się delikatnie, gdy Neil podzielił się z nim swoją sympatią do tego niewielkiego stada.

-Rozumiem, chociaż nie polecałbym tego teraz. Oddały ci pokłon, Arno pozwolił ci wyczyścić swoje skrzydło, ale nie jestem w stanie zagwarantować ci, że nie zareagują nerwowo, jeśli próbowałbyś je przytulić.

Co planował robić w przyszłości? Hm, dobre pytanie. Zgodnie z pierwotnym planem miał zatrudnić się w rosyjskim Biurze Aurorów, gdzie wyręczałby brata zapewne we wszystkim i latał za nim, jak grzeczny piesek z merdającym ogonkiem, który cieszył się, że Pan mu rzucił malutki kawałeczek szynki. Plan poszedł się... Nikolai został odesłany i co teraz?

-W sumie nie wiem. Nie myślałem o tym za bardzo. Jakby... Mój ojciec miał dla mnie plan, ale nie wyszło i właściwie to nie mam pojęcia. Z pewnością będę nadal pomagał Vladowi z hodowlą, ale nie wiem, co dalej.

No właśnie... Co on miał robić?

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#54
08.06.2024, 12:01  ✶  
Skoro nie był kopnięty, to nie rozumiał, że to nie jest zazwyczaj aż tak straszne, ale kiedyś na pewno go to spotka, życie jest zbyt długie, by przetrwać bez kopniaka. Jak to się mówi, wszystko przed nim. Pokiwał mu też głową. Masz pecha, źle oberwiesz i kość złamana, mózg uszkodzony i żaden magiczny lekarz nie pomoże, żadne czarodziejskie zioła.
Drapnięcia bał się dużo bardziej, nie lubił widoku krwi, nie lubił piekącego bólu rany i nie lubił tego, jak brudne wszystko było później kiedy krew rozchlapie się po otoczeniu.
-Takk...- poczuł, jak trochę się czerwieni z zawstydzenia.- Mówili mi, że mam być przy nim ostrożny i byłem, ale wiesz jak to z dziećmi. Do tego to była nowo uszyta przez nią kurtka. -to była całkowicie jego wina wtedy, wiedział to, rozumiał i akceptował. Nie wiedział tylko czy gorzej by było gdyby powiedział jej od razu, czy jak odczekała i sama się dowiedziała znajdując ubranie.
Przyglądał się kopytku i chłopakowi tworząc w głowie nowe historie, myśląc nad tym czego nie wie i co wie.
Lubił zwierzęta, nie wiedział do końca jak się nimi opiekować, ale chciałby jakieś mieć. Nie bez powodu kiedy był smutny przemieniał poduszki i gołębie w koty. Czy to już desperacja? Nie, to logika. Nie miał tyle czasu, siły i pieniędzy, by mieć w Londynie zwierzę, które zamęczyłoby się ciągłymi podróżami, do tego nie bywał w domu regularnie, tu wyjeżdżał, tam pełnia, tam praca, wraca w środku dnia, później w środku nocy, potem płacze i piecze ciasto, potem jeszcze słucha muzyki, a do tego w całym mieszkaniu roznoszą się różne ziołowe i kwiatowe zapachy, jakie mogłyby drażnić psi i koci nos.
-Wiem, dlatego nawet nie będę próbować. Może kiedyś, jak nauczysz mnie więcej, a one nie będą się mną stresować.-zerknął na hipogryfa, który dalej się chował za skrzydłem. Niech się chowa, czasami każdy ma ochotę pounikać problemów. Może musi przemyśleć kilka spraw, może miał jakieś plany, może jest nieśmiały.
Usiadł wygodnie na ziemi i słuchał.
-Na początku chyba mało kto wie. Jak rozmawiam z niektórymi dorosłymi, to... Znaczy ze starszymi ode mnie dorosłymi... -no tak, czasem zapominał, że sam jest dorosły.- ...to nawet oni nie wiedzą co robią w życiu. Ale takie pomaganie przy zwierzętach brzmi jak dobry plan. Bo zarabiacie na nich? Jakoś się utrzymać musicie. Sprzedajecie je? Albo ich pióra jak im wypadną?- na pewno je sprzedają, taki jest cel hodowli, no jeszcze jakieś wystawy, ale nie był pewien czy są wystawy hipogryfów, być może. Wiedział za mało i każde pytanie sprawiało, że jeszcze mniej wiedział.- Z resztą jak będziesz pracować z hipogryfami, to kiedyś nawiążemy współpracę, jak już zostanę znanym zielarzem. Będę wam tworzyć mieszanki ziołowe dla lepszego zdrowia, czy coś...- rzucił w żarcie. Trochę głupio mu było w środku na takie nagłe stworzenie w jego głowie idiotycznej fantazji o tym, że ich relacja przetrwa i się wzmocni. Nie był nigdy pewien takich rzeczy i miał nie tworzyć takich planów, a jednak za każdym razem o tym zapominał.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#55
08.06.2024, 23:46  ✶  

Z pewnością kiedyś zostanie kopnięty. Nieważne, jak długo będzie się nimi opiekował, jak bardzo by mu te zwierzęta nie ufały, z całą pewnością w którymś momencie popełni błąd, przez który kopyto któregoś z nich zostawi na nim swój ślad. Albo Vlad sprowadzi nowy okaz i obaj oberwą, zanim nowe młode się przyzwyczai, uspokoi, przekona się do nich i zacznie ich do siebie dopuszczać. Tak mogła wyglądać może nawet niedaleka przyszłość i Nikolai wcale nie czekał na ten dzień.

-Twoja mama szyła ci kurtki? - trochę głupie pytanie, ale przecież nie każdy musiał wymieniać ubrania tak często, jak on, i to koniecznie musiały być ubrania z butiku.

Przez swojego nadętego ojca prawie nie znał życia. Ech...

Ostatni raz przepłukał kopyta Kalio, upewniając się, że na pewno wszystko było czyste, i odsunął od siebie nogi hipogryfa, delikatnie klepiąc go jeszcze po pierzastym udzie. Kalio potrząsnął głową i machnął ogonem tak, że chlasnął Nikolaia w ramię.

-Tak, sprzedajemy. Jako składniki eliksirów albo jako obiekty kolekcjonerskie. Niektórzy potrafią naprawdę dużo zapłacić za takie pióra. Poza tym Vlad współpracuje z innymi hodowcami i Magizoologami, obserwuje hipogryfy i dzieli się informacjami. I tak, można się z tego utrzymać - pomijając fakt, że mieli również do dyspozycji pieniądze, które Vitalii wysyłał Kolowi.

Ale faktycznie kiedyś będzie musiał pomyśleć o jakiejś pracy, która zwiększyłaby ich domowy budżet. W sumie praca ze zwierzętami sprawiała mu radość i robił to już w Rosji, więc może praca w rezerwacie nie była złym pomysłem? Albo coś innego? Nie miał na to żadnego pomysłu.

Och, współpraca? Neil proponował partnerstwo? W sumie czemu nie? Jeśli udałoby mu się zostać znanym zielarzem, to właściwie, dlaczego by nie pomóc sobie nawzajem?

-Pewnie. Będę na to czekał - powiedział z szerokim uśmiechem.

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#56
09.06.2024, 00:39  ✶  
Przyszłość jest tajemnicą, którą dopiero odkryjemy, ale mamy na nią całkiem spory wpływ. Nie całkowity i właśnie te niespodzianki ekscytują, albo dają poczuci bezradności i stresu, zależy od osoby.
-Mhm.- pokiwał głową. -I inne ubrania często też. Zawsze pieniędzy brakowało, no i do miasta było zbyt daleko, żeby jeździć na zakupy, bo mi bluzki brakowało czy spodnie się podarły.- nie wstydził się tego, że czasem było biednie w ich domu. Dzięki temu teraz potrafił się unieść dumą, bo wiedział jak coś zrobić, wiedział, jak zaszyć dziurę, wiedział, że nie chce pomocy pieniężnej od innych, bo kiedyś każdy dług trzeba będzie spłacić, nawet jeśli jest on dawany od bliskiej osoby.
Uśmiechnął się pod nosem na uderzenie ogonem. I dobrze, niech macha, śmiało, taki drobny przytyk raz na jakiś czas nie zaszkodzi.
Zarabianie na sprzedaży i hipogryfów i ich piór, do tego badania. Kto takich badań nie chce? Można jeszcze jak się człowiek doszkoli, uczyć w magicznej szkole o bestiach i stworzeniach magicznych. To jednak co innego niż mienie do czynienia codziennie ze zwierzęciem. Przytaknął, zadowolony, że utrzymanie się z tego nie jest jakieś trudne. Owszem, wiedzę trzeba mieć, czasu też dużo się poświęca.
Zaproponował coś z głupia franc, a Nikolai się zgodził. Na początku widać było, że śmieszkowanie zmieniło się w zaskoczenie, a później w szeroki uśmiech zmieszany z zawstydzeniem. Naprawdę będzie czekać? Co jeśli go zawiedzie? Czy chciał, żeby się tak stało? Nie, chciał wiedzieć więcej, ale po swojemu, w swoim tempie, szukając samemu sobie mentorów, czytając książki. Nie chciał polegać na innych, sam sobie poradzi, sam znajdzie sposób, żeby nikt mu później nie mówił, że jest tym kim jest i osiągnął to co osiągnął, bo dostał od kogoś pomoc.
Odchrząknął cicho i zmieszany, wstał powoli, otrzepując spodnie.
-Chodźmy do domu. Herbata nadal czeka.- rzucił, a uśmiech nadal nie schodził mu z ust. -No i też bandaże chcę zdjąć, bo już czuję, jak mi skóra pod nimi wodą mi nasiąka.- nie było to przyjemne uczucie. Nawet nie chodziło o nowe opatrunki, tylko o zdjęcie obecnych, bo zaczynały mu dokuczać.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#57
09.06.2024, 01:18  ✶  

To jest właśnie różnica w wychowywaniu dzieci, gdy pieniędzy jest aż za dużo, albo trzeba liczyć każdy grosz i odejmować sobie od ust, by dziecko mogło się najeść. Ktoś mógłby powiedzieć, że Nikolai miał ogromne szczęście urodzić się w dostatku, ale czy faktycznie tak było? Czy Nikolai byłby w stanie sam zaszyć sobie dziurę, by nie wyglądało to, jak materiałowy bąbel obwiązany nitką? Czy byłby w stanie naprawić sobie buty? Z różdżką - może - ale bez użycia magii? No właśnie...

Tymczasem Neil, którego rodzice nie mieli aż tak dużo pieniędzy, potrafił to wszystko i z pewnością potrafił jeszcze więcej

Który z nich był w takim razie "bogatszy"?

Czy będzie czekać? Dlaczego miałby nie czekać? A jeśli Neil go zawiedzie? Co miało znaczyć to "zawiedzie"? Przecież nie było to żadne zlecenie, czy poważne zadanie, od którego powodzenia zależeć miało życie tysiąca istnień. Jeżeli w przyszłości przyjdzie im współpracować, to współpracować będą, na zasadach, które odpowiadać będą im obu. Nie było w tym miejsca na "zawiedzenie".

-Tak, to dobry pomysł - powiedział, również zmieszany, bo przecież to przez niego bandaże nabrały wody i było to nieprzyjemne uczucie.

Podniósł się z ziemi, otarł spodnie i wrócił z Neilem do domu, do ciepłego od rozpalonego kominka salonu, do wciąż ciepłych herbaty i kawy i laleczki, stojącej obok szklanki Neila. Nikolai starał się na nią nie patrzeć. Przeszedł jeszcze do kuchni, wziął bandaż, maść i czysty ręcznik, i usiadł na kanapie, znów instruując Neila, by wyciągnął do niego dłonie.

I kiedy zdejmował wilgotne opatrunki, kiedy przecierał delikatnie ręce, by usunąć równie wilgotną maść i nałożyć nową, zaczął rozmyślać. Zaczął rozmyślać o tym, co Neil powiedział o swojej rodzinie. O swojej przeszłości. Nie było tego wiele, ale wystarczająco, by pojawiły się pewne przemyślenia, pewne odczucia i może gryzące podświadomość i duszę emocje.

-...Trochę ci zazdroszczę - wyrwało mu się, chociaż może nawet nie był świadom, że wypowiedział te słowa na głos.

No właśnie. Zazdrość... Zazdrość o stare ubrania. Zazdrość o niecodzienny wygląd. O to, że nie musiał w każdej chwili wyglądać "godnie". O wspomnienia, w których obrywasz od mamy szmatką, bo podkradłeś ciastko. O wszystkie te wspomnienia, w których rodzina faktycznie była "rodziną". O historię, którą noszą w sobie stare ubrania. O tak drobne rzeczy, umiejętność porządnego zaszycia dziury i naprawy buta.

Mogło wydawać się to komuś dziwne, ale były to rzeczy, których Nikolaiowi zwyczajnie brakowało. I dlatego odczuwał zazdrość.

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#58
10.06.2024, 20:35  ✶  
Każde wychowanie miało swoje plusy i minusy, nie było czegoś takiego jak wychowanie bez błędów, które nie powodowałoby takich czy innych skutków ubocznych. Można wybrać te mniej szkodliwe i uciążliwe skutki uboczne, ale czy to właściwie jest wybór? Każdy jest inny, inaczej reaguje, co innego na niego działa. Wybór, to metoda prób i błędów gdzie liczymy na sensowny efekt zależny od wielu zmiennych.
Zdecydowanie wolałby umieć połowę mniej i mieć połowę więcej pieniędzy. Koniec końców Nikolai tyle lat przeżył i dalej sobie radzi. Poza tym jeśli masz wystarczającą ilość pieniędzy to nie musisz nic umieć, bo masz od tego ludzi. Jeśli jesteś szczególnie ambitną osobą, to opłacasz ich, żeby robili za ciebie i w międzyczasie sam się uczysz nadrabiając zaległości, a czasu jest masa patrząc na to ile żyją czarodzieje.
Decyzja została podjęta, czas na powrót do domu i ogarnięcie się na nowo. Kanapa ponownie ich powitała i teraz wydawała się być jeszcze bardziej miękka niż przed chwilą. Może wcześniej usiadł na sprężynie czy mniej wysiedzianym miejscu.
Ponownie śledził jego dłonie gdy go opatrywał. Czuł, jak lekko zaróżowiona przez uszkodzenia skóra dziękuje za zdjęcie z niej mokrych bandaży. Ależ nazużywa mu zasobów w domu. No totalnie zaraz dostanie zakaz przychodzenia. Nie mówił nic, tylko patrzył, poniekąd oczekiwał też milczenia od chłopaka i dostawał je, dopóki nie zostało przerwane szalenie dziwnym stwierdzeniem. Z początku chciał parsknąć, że głupoty gada i czy naprawę zazdrości mu umierającego ojca, co w sumie... może i byłoby w jego przypadku czymś czego mógłby zazdrościć. To jednak nasunęło mu pewną myśl.
-Ja tobie też. Chociaż zdecydowanie jestem w tym wybiórczy.- zaśmiał się. -Chciałbym mieć twój dom, twoje zwierzęta, twoje pieniądze i wiedzę, ale na pewno nie widzę wielu rzeczy jakie są w tym pakiecie, a które sprawiłyby, że nigdy nie chciałbym być tobą. To samo idzie w drugą stronę.- spojrzał na niego, nadal uśmiechnięty. -Poza tym zazdrość zazwyczaj nie daje nic poza frustracją, szczególnie jeśli dotyczy czegoś czego zmienić nie możesz.- i mówi to ktoś kto jest zazdrosny o kogoś, kto nigdy nie będzie nim zainteresowany w sposób jaki tego pragnął. Zazdrościł innym pieniędzy, co w sumie może mógłby zmienić, a przynajmniej spróbować, gdyby zrobił jeszcze kilka rzeczy, jakie sprawiłyby, że zrezygnowałby z czegoś innego. Życie to jedno wielkie targowisko. Wybierz jedno, przegapisz okazję na coś innego. Nie możesz zjeść ciastka i mieć ciastko.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#59
11.06.2024, 09:24  ✶  

Z pewnością nie znalazł się jeszcze Rodzic Idealny, który wychował swojego potomka na perfekcyjnego dorosłego, który w życiu nie popełnił ani jednego błędu, czego dotknie, w złoto zamienia. Każdy rodzic popełnia błędy, których popełnić nie chciał, ale inaczej wygląda sytuacja, gdy błędy popełnia się nagminnie, w pełni świadomie i jeszcze twierdzi się, że to są jedyne metody wychowawcze, które powinno się stosować.

Nawet, jeśli masz na tyle dużo pieniędzy, by opłacić ludzi, którzy robili za ciebie wszystko, to co z tego? Pieniądze się skończą, ludzie odejdą i co wtedy? Co, jeśli nie zdążysz się nauczyć? Posiadanie pieniędzy miało swoje plusy, i to sporo plusów, ale nie były w stanie zapewnić w życiu wszystkiego.

Z początku również chciał parsknąć i przewrócić oczami, bo czego Neil miałby mu zazdrościć? Ojca-dupka? Starszego brata- konfidenta? Rodziny, która jak rodzina wygląda jedynie na zdjęciu, bo za zamkniętymi drzwiami przypomina bardziej hodowlę? Tego, że został właściwie wyrzucony z domu i wysłany do obcego państwa, bo chciał być po prostu sobą? Bo chciał być normalnym nastolatkiem, zanim przytłoczy go dorosłe życie? Czego tu zazdrościć?

-Pewnie masz rację - powiedział krótko, owijając dłoń Neila bandażem. -Chociaż nie ma wiele rzeczy, których mógłbyś mi naprawdę zazdrościć.

Zwierzęta tak naprawdę były Vlada, on jedynie pomagał się nimi opiekować. Jego dom? W sumie... Jego pieniądze? Te, które ojciec mu wysyła, żeby nawet nie myślał o powrocie do Rosji i "przynoszeniu im wstydu"? Jego wiedza? Nie wiedział mało, ale wciąż żyli w Anglii ludzie, którzy wiedzieli zdecydowanie więcej, niż on. Poza tym jego wiedza była bardzo ograniczona.

Gdyby Neil wiedział o wszystkim, na pewno nie chciałby być Nikolaiem, podobnie jak Nikolai nie chciałby być Neilem, gdyby znał całą jego historię.

To było całkiem ciekawe, że mogli sobie czegoś zazdrościć, ale mogli nie chcieć zamienić się ze sobą miejscami.

-Skończone - powiedział z uśmiechem, kończąc wiązać supeł na bandażu u drugiej ręki. -Nie jest za ciasno?

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#60
11.06.2024, 13:20  ✶  
Nie trzeba było zazdrościć wielu rzeczy, czy rzeczy ponad przeciętnych. Ładniejsze oczy, paznokcie, buty. Nie musiał być idealny jeśli chodzi o wiedzę na temat zwierząt żeby mu jej zazdrościł, nie musiał też ich posiadać, bo zazdrościł samej możliwości codziennego obcowania z nimi.
-Ja tam kilka widzę.- no właśnie. Nie zauważa własnych zalet, bo ma je na co dzień, bierze je za pewnik, za coś normalnego.- Na przykład twój akcent. Brzmi strasznie, jakbym mówił jak ty, czułbym się trochę bezpieczniej na ulicy. Z moim mogę co najwyżej buziaka zaoferować.- czy gdyby mówił bardziej twardo, to by go wtedy nie okradli? Możliwe.
Zazdrościć mogli nie znając całości, ale na koniec dnia każdy pójdzie spać we własnym łóżku, z własnym ciałem i umysłem. Nic się nie zmieni magicznie w inną osobę.
Opuścił wzrok na swoje dłonie. I uśmiechnął się.
-Nie, a nawet jeśli to najwyżej mi ręce zsinieją.- zaśmiał się, odchylając się w tył i opierając plecami o kanapę. Chciał jeszcze coś dodać, ale nie wiedział do końca co i czy w ogóle jest potrzeba mówić coś więcej. Przesuwał spojrzeniem po otoczeniu, czując, jak jego własne myśli go wciągają w nie do końca określone rejony. Przymknął oczy i westchnął ciężko.
-Jak wrócę do domu zrobię sobie gorące kakao.- zamruczał, czując, jak oczy mu się lepią. Do tego to kakao i obecny w tej chwili zapach herbaty.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Neil Enfer (15436), Nikolai Petrov (15799)


Strony (9): « Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa