• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil.

[ranek 25.08.1972] Hipogryf, Lalka, Herbata i Samochód |Nikolai & Neil.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#61
12.06.2024, 09:42  ✶  

Czy gdyby Neil mówił z tym charakterystycznym, twardym akcentem, z jakim mówił Nikolai, zdołałby się uchronić przed kradzieżą? Czy wciąż miałby swoją różdżkę z piórem pegaza, gdyby do tamtych złodziei rzucił paroma Blyat!, Vy khotite poteryat' zuby?, czy U tebya kakiye-to problemy? ? A może nie uniknąłby tego nieszczęśliwego zdarzenia, ponieważ był szczupły, wyglądał niewinnie i dla jakiegoś dryblasa, szczególnie po kilku głębszych, był po prostu łatwym celem? Czy akcent cokolwiek by zmienił?

Zaśmiał się cicho.

-Wierz mi, tak to nie działa - powiedział. -Nie wiem, jak z twoim, ale z moim akcentem można spodziewać się problemów. Któregoś razu kominek źle mnie zrozumiał i zamiast na Pokątną, wyrzucił mnie na Nokturnie. Tamtejszym mieszkańcom nie spodobał się mój akcent - padło kilka wyzwisk pod adresem jego pochodzenia, a potem padały zaklęcia.

W gruncie rzeczy to miał spore szczęście, że Brenna była wtedy w pobliżu i zainterweniowała, bo trzech na jednego to nie byłaby walka, którą mógłby łatwo wygrać. A może nawet nie wyszedłby z niej cało...

Patrzył przez chwilę na jego dłonie, owinięte nowymi, świeżymi bandażami. Raczej nie wyglądało na to, by związał je za luźno bądź za ciasno, ale to nie on je nosił, więc nie mógł sam tego poczuć.

Przewrócił oczami, słysząc tę odpowiedź. "Najwyżej ręce mi zsinieją", naprawdę? A gdyby mu magicznie odpadły, też by się zaśmiał i wzruszył ramionami? "Aj tam, się naprawi", tak by powiedział?

-Śpiący? - spytał, widząc, jak chłopak sadowi się wygodniej i przymyka oczy.

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#62
12.06.2024, 12:31  ✶  
Wierzył w moc akcentu, w końcu mówiąc tak nawet będąc chudym by się go pewnie bali, bo za każdym chudym stoi bardziej umięśniony brat czy przyjaciel i jego znajomi. Zaraz, przecież to nie świat mugoli gdzie mięśnie mają coś do powiedzenia. No a jak chodzi o bycie pijanym, to pijany nie był gdy go okradano, ale to chyba nie działa na korzyść jego argumentów w tej chwili.
Parsknął śmiechem. Sytuacja średnio bezpieczna, ale wszystko skończyło się jak widać na tyle dobrze, że chłopak nadal tu był.
-To jeszcze wszystko przede mną, bo kominków za dużo nie używam. Na palcach jednej ręki policzyć to mogę i to też tylko jak musiałem.- teleportacja była przez niego lubiana na poziomie minus dwieście, jak nie więcej.
Na odpadnięte ręce być może tak właśnie by powiedział. Nie rozumiał do końca poczucia niebezpieczeństwa, z resztą był kilka razy w swoim życiu na tyle blisko śmierci, że dzieliły go od niej sekundy. Nie było czego się bać, bo każdy prędzej czy później coś straci i umrze. Jego stan był mu więc z lekka obojętny.
-Mhmm.- zamruczał. -Kilka ostatnich dni było ciężkich, a jeszcze dzisiaj się zerwałem z rana, żeby jechać do rodziców.- otworzył oczy i spojrzał na niego. -W sumie chyba powinienem się zbierać, już wystarczająco dużo czasu ci zabrałem.- rzucił przepraszająco, podnosząc się z kanapy. Tak, zdrzemnie się w samochodzie chwilę, albo gdzieś pod drzewem i pojedzie dalej.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#63
12.06.2024, 23:35  ✶  

Czy tamtą sytuację określiłby, jako "średnio bezpieczną"? Może trochę bardziej, niż "średnio", bo w końcu miał wtedy do czynienia z trzema dorosłymi czarodziejami, typami spod ciemnej gwiazdy, którzy z pewnością znali więcej zaklęć, niż on. Może nawet nie mieliby skrupułów użyć Zaklęć Niewybaczalnych przeciw drugiemu czarodziejowi. Nie byli to jacyś wielcy czarnoksiężnicy, jak ci, którzy wstrząsnęli historią, ale z pewnością tamta sytuacja była trochę bardziej niebezpieczna, niż "średnio".

Na szczęście dla niego ten nieszczęśliwy wypadek skończył się jedynie lekko obitym nosem. Czy żałował, że zdecydował się jednak nie składać oskarżenia wobec tego gościa, który pierwszy rzucił zaklęcie? Może trochę, ale z drugiej strony czy chciał jeszcze się męczyć z oskarżeniami w jego stronę, gdyby tamten facet zdecydował się go oskarżyć za ten (zasłużony!) cios w nos? Mógł nie obrażać jego matki...

-Jakiś strach? Chociaż chyba też powinienem rzadziej ograniczać kominków - przynajmniej dopóki jakimś cudem nie pozbędzie się tego akcentu, bo wolałby kolejny raz nie wylądować na Nokturnie, albo w jeszcze gorszym miejscu.

Zaśmiał się cicho, bo kiedy Neil tak się sadowił, kiedy tak mruczał i przymykał oczy, zaczynał przypominać trochę kota. Jeszcze z tymi paznokciami...

-Wcale mi go nie zabrałeś, ale mogę cię odprowadzić, jeśli chcesz - nie chciał wyganiać Neila, ani w żaden sposób sprawiać wrażenie, jakby tylko czekał, aż drugi chłopak wreszcie sobie pójdzie, ale nie chciał go również trzymać na siłę.

W końcu każdy miał swoje plany na cały dzień, których często nie mógł przesunąć, bądź z nich zrezygnować. Neil miał jeszcze jechać do rodziny. Nikolai... Jeszcze nie wiedział, co będzie robił przez resztę dnia.

Torba Neila leżała na stole w kuchni. Nikolai podniósł się z kanapy.

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#64
13.06.2024, 12:36  ✶  
Ile razy ludzie robili głupoty i byli w niebezpiecznych sytuacjach? Wiele razy. Niektórym się udawało, innym nie, Niko miał szczęście i trzeba za to dziękować. Nie wiedział komu, ale trzeba. Zawsze też to jakieś doświadczenie, prawda? Umysł zapamięta sytuację, zapamięta też jej rozwiązanie i kolejnym razem człowiek poradzi sobie lepiej, przynajmniej tak to działa w teorii.
-Polecam unikanie ich.- pokiwał głową, ze zrozumieniem. -I tak, strach. Nienawidzę teleportacji, za każdym razem jak się teleportuję boję się, że mnie rozerwie na kawałki, że na miejsce dotrze krwawa papka, albo że dotrę bez ręki czy głowy. Jeszcze jak sam wiesz, drobna literówka i lądujesz nie wiadomo gdzie. Skończenie na środku oceanu nie jest moją pasją.- skończenie tak było mało prawdopodobne, ale szanse nigdy nie wynoszą zero. -Jakbym praktykował, to może szło by mi to lepiej, ale zanim doszedłbym do tego "lepiej" na pewno by się zdarzyło kilka nieprzyjemnych sytuacji.- wzruszył ramionami luźno. -No, rozgadałem się. Nie lubię i tyle.- zaśmiał się nerwowo, popatrując na szafki.
Za bardzo się rozgościł w tym domu, który nie był ani jego, ani jego przyjaciela, bo na pewno było za wcześnie aby nazywać ich przyjaciółmi. Może kiedyś, czas pokaże.
Liczył, że chłopak zrozumie sugestię, że nie będzie aż taki chętny do wypuszczenia go na wolność, ale czego się spodziewał? Dokładnie tak, poprosił o coś, dostał to i teraz kręci nosem? Prześpi się w samochodzie i tyle.
-To raczej jeśli ty chcesz. Nie wiem jak z twoim czasem, czy masz coś do zrobienia.- spojrzał na niego wyczekująco. Nie będzie mu mówił czy ma go odprowadzić czy nie, wolał jemu zostawić decyzję, bo nie ma pojęcia jakie ma i jakie miał plany na dzisiejszy dzień. Jeśli chce, to może go odprowadzić, jeśli nie, to sam pobłądzi po lesie. Powinien parkować w bardziej charakterystycznych miejscach, a nie, że jednym opisem miejsca parkowania jest w lesie przy drzewie.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#65
13.06.2024, 13:10  ✶  

On dziękował za to szczęście, że nie skończyło się gorzej, ale Nikolai wiedział, komu powinien za to dziękować i bynajmniej nie była to Sieć Fiuu.

Ach, tak. Rozszczepienie. Bardzo nieprzyjemny skutek uboczny nieudanej deportacji. Z jednego miejsca znikasz w całości, a w następnym pojawiasz się bez brwi, kawałka ucha, z ośmioma palcami zamiast dziesięciu, albo bez dwóch zębów. W gorszych przypadkach otwiera ci ranę na ramieniu, urywa ci nogę, albo faktycznie głowę. Oczywiście, te najgorsze przypadki, które mogą skończyć się trwałym kalectwem lub śmiercią, były nieliczne, ale nie oznaczało to, że nie istniało prawdopodobieństwo ich zaistnienia. Samemu Nikolaiowi zdarzyło się to raz, może dwa, ale na szczęście nie były to poważne wypadki - na ranę nałożyło się maść, zabezpieczyło bandażem i po kilku dniach nie było już nawet śladu. Magia była cudowna.

-Ta... Coś o tym wiem - może nie chodziło konkretnie o literówkę, ale przez akcent został źle zrozumiany i wylądował tam, gdzie wylądował.

-W takim razie czym podróżujesz? Raczej nie chodzisz wszędzie pieszo, prawda? Chyba że wolisz miotły - pociągiem raczej też nie przemieszcza się po Londynie, a i też poza miastem komunikacja nie zawsze była dogodna.

Na ten dzień nic konkretnego nie planował, więc spokojnie mógł się z Neilem jeszcze przejść.

-Nic na dzisiaj nie planowałem, więc tym się przejmować nie musisz - wzruszył ramionami.

Mogli też jeszcze na chwilę wejść do hipogryfów. Nikolai i tak będzie musiał jeszcze później sprawdzić, jak miał się Arno, czy mu się polepszyło, czy wciąż osłaniał się skrzydłem i nie chciał nikogo w swoim pobliżu.

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#66
13.06.2024, 13:38  ✶  
Magia była cudowna, ale bardzo zawodna. Złe słowo, zły ruch ręką i masz kłopoty, a mugolskie metody? Łapiesz, trzymasz, wykonujesz ruch i działa, za każdym razem tak samo, bez elementu zaskoczenia, dopóki sprzęt się nie zniszczy, co widać i można w odpowiednim momencie zareagować i wymienić część. W magii, jak różdżka wstanie złą nogą, to koniec. Bardziej przypominało to pracę z upierdliwie wrednym zwierzęciem, co do którego nie było żadnej reguły.
-Nie... Z wysokościami też średnio sobie radzę. Wolę faktycznie chodzić na piechotę i po Londynie głównie tak się poruszam. Poza tym jeżdżę samochodem, albo na rowerze, albo na koniu, jeśli jestem u rodziców. Czasami też konia się do wozu zaprzęga, bo jednak wierzchem się mleka po całej wsi nie rozwiezie.-rzucił luźno, na myśl o obowiązkach do jakich wraca. Lubił te obowiązki, cały proces czyszczenia konia, zaprzęgania, wrzucania towaru na wóz, później łapania za lejce i przejażdżki po okolicy. Mógłby to robić codziennie i zazwyczaj robił, w końcu krowy codziennie mleko dają. Inna sprawa, że czasem robili z tego inne wyroby i to trochę czasu zajmowało.
-Oh... Jasne, no to jak chcesz, to zapraszam na spacer. Nie wiem tylko do końca gdzie zaparkowałem samochód. Jak odprowadzisz mnie tam gdzie się spotkaliśmy to może stamtąd trafię. Pewnie będzie trochę szukania.- no nie znał doliny aż tak żeby umieć wszędzie trafić, jak po sznurku, niestety. Ale pewnie pozna ją lepiej. Jak się już przeprowadzi do rodziców z Londynu, to na pewno będzie tu wpadać częściej, w końcu będzie mu dużo bliżej, bo jechać kilka godzin w jedną stronę, to trochę męczące. Chociaż czy będzie mieć powód tu przyjeżdżać? U niego na wsi, również są rośliny wszelkiego rodzaju, a dobry zielarz umie skorzystać ze wszystkiego co jest w jego otoczeniu, a nie, że musi jeździć nie wiadomo gdzie. Tak czy inaczej Londyn był spalony jeśli chodzi o zioła. Owszem, sklepy były, ale tam te zioła były zebrane przez kogoś innego, już ususzone, ani ocenić ich jakość, ani nie wiadomo czasem kiedy były zbierane, ani czy na pewno to te zioła jakich potrzeba, bo oszustwa się zdarzają przecież w każdym świecie i w ludzkim i w czarodziejskim. Wolał jednak sam pójść na pole, ocenić warunki w jakich roślina rośnie i zdecydować czy jest ona dobra do zerwania i czy warunki do tego są odpowiednie.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#67
13.06.2024, 19:25  ✶  

Wszystko było, niestety, zawodne i nic nie było w stanie tego zmienić. Bo czy mugolski sprzęt nie mógł cię również zaskoczyć - nagle się zepsuje, nagle pęknie, urwie się, spadnie. Jeszcze z pomocą magii można to naprawić jednym ruchem ręki i zwykłym Reparo, ale ile mugole musieli się natrudzić, kiedy coś in się niespodziewanie zepsuło, a szczególnie wtedy, gdy było bardzo potrzebne, to mogli powiedzieć już tylko mugole, albo mugolami. Nikolai żadnym z nich nie był, więc ocenić nie mógł.

Nie przepadał za lataniem na miotle, tak? W sumie nie było to takie dziwne - niejedna osoba wolała jednak podróżować bliżej ziemi, bez obawy, że się spadnie z wysokości, że się wleci w klucz ptaków, albo miotła zacznie świrować, bo ktoś nałoży na nią klątwę, albo zacznie psuć się ze starości albo przez wadliwą serię. Uniósł jedną brew, gdy Neil wspomniał o "samochodzie".

Spacer był miłą perspektywą, bo miło mu się z Neilem rozmawiało, ale nie chciał trzymać go na siłę, gdy miał na głowie jeszcze sporo obowiązków i planów na cały dzień. A trzeba mieć przecież jeszcze czas, by odpocząć.

Znów padła ta nazwa. "Samochód". I znów brew powędrowała w górę.

-Co to jest ten "samochód"? To jakiś dziwny, angielski wynalazek? - rosyjska szkoła magii nie przyjmowała w swoje mury czarodziei mugolskiego pochodzenia ani tych, których krew zmieszała się z mugolską, a i Nikolai nie miał okazji, by kiedykolwiek porozmawiać z jakimś mugolem i poznać ich świat.

Był więc, niestety, zielony w tej kwestii i chociaż zdarzało mu się widywać czasami mugoli, używających dziwnych przyrządów, to jednak nigdy nie mógł o nie zapytać. A niektóre nazwy brzmiały bardzo intrygująco.

-Pewnie. To niedaleko stąd. Powiedz mi tylko, jak ten twój "samochód" wygląda, to może łatwiej będzie go nam znaleźć - w końcu co dwie pary oczu, to nie jedna, czyż nie?

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#68
13.06.2024, 20:07  ✶  
Reparo nie było wystarczająco trwałe i stabilne, a mugolskie rzeczy jak się psują, to dają o sobie znać. Mają wytyczne jakich należy przestrzegać. Jak siadasz na nową, niezniszczoną huśtawkę dla dzieci, to nie dziw się, że ta się złamie, skoro ważysz cztery razy więcej niż typowe dziecko. Jeśli już coś się zepsuło to owszem mugole musieli się bardziej natrudzić i tu z pomocą przychodziła im kreatywność rozwiązań. Nie wszystkie były ładne, a jeszcze mniejsza ich ilość była bezpieczna, ale działały jak powinny. Może dlatego moda i sztuka czarodziejów mu się nie podobała? Wszystko było takie... identyczne, bo wymyślone przez magię. Po co się rozwijać i wymyślać lepsze rozwiązania, skoro machnie się różdżką i się ma?
Z wysokościami sobie nie radził, szczególnie na czymś tak niestabilnym jak miotła, z resztą jak na tym siedzieć? Kij, siądź na kiju jak człowiek. Jeszcze kobiety może dadzą sobie radę, ale mężczyźni? Ni jak tego nie widział. Czuł, że to nie jest ani wygodne, ani bezpieczne, bo ręce się ześlizgnął, trochę równowagi stracisz i lecisz. Latanie na testralach, pegazach czy hipogryfach było podobne, ale pod sobą masz myślące zwierzę, które ci pomoże, które ma grzywę i sierść za jakie możesz się złapać.
Mówił o rzeczach dla siebie oczywistych, dlatego kiedy usłyszał pytanie chłopaka, na chwilę się zawiesił. Nie wie co to samochód? Patrzył na niego skonfundowany, przekręcił lekko głowę, zmarszczył brwi. On go nie roluje, nie naśmiewa się, on naprawdę nie wie...
-Nie do końca... Samochody są wszędzie. To taki pojazd. Coś jak wóz ciągnięty przez testrale... Nie ma koni z przodu... Ty kierujesz... No i jest cały z metalu... I hałasuje trochę.- czy dobrze to opisał? Mógł lepiej, ale na tę chwilę nie bardzo wiedział, jak opisać coś tak bardzo oczywistego i podstawowego.
Zaśmiał się na jego słowa, rozbawiony jego podejściem.
-Oj, kochany...- spojrzał na niego i poklepał go po ramieniu.- Skoro nie wiesz co to samochód, to na pewno rozpoznasz go jak go zobaczysz. Jest czerwony, bo czerwony znaczy szybki.- dorzucił żart, z mrugnięciem oka, po czym pochylił się, żeby chwycić szklankę i dopić herbatę do końca. Przy okazji zgarnął też i lalkę ze stołu i schował ją do torby kiedy już ją dostał w swoje łapki. Był gotowy iść i mu zaprezentować magię samochodu.
Medved'
This house no longer feels like home
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nikolai jest młodym chłopakiem o wzroście 176 cm, ciemnobrązowych, krótkich włosach i zielonych oczach, pod którymi miejsce swoje znalazły dwa pieprzyki. Nie jest przesadnie umięśniony, jednak codzienne ćwiczenia ukształtowały u niego przyjemną dla oka muskulaturę. Preferuje swobodę, gdy dobiera garderobę. Mówi z twardym, typowo słowiańskim akcentem.

Nikolai Petrov
#69
13.06.2024, 20:40  ✶  

Możnaby się tak wykłócać, czy lepiej mieli mugole, czy czarodzieje, ale do jakiego wniosku by doszli? I jedno i drudzy mieli swoje sposoby na życie, na radzenie sobie z problemami, z zepsutymi rzeczami czy z tworzeniem nowych. Może czarodziejom było trochę łatwiej, bo jednak magia sporo rzeczy ułatwiała, ale też wymagała chwili pomyślenia, skupienia i chociaż trochę doświadczenia.

Jeśli chodzi o latanie na miotle, to może była to kwestia praktyki? Jak usiąść, żeby nic nie bolało, nie ocierało i nie wyglądać, jak pajac? Ale samo siadanie to jeszcze nie jest taka wielka sztuka, bo przecież trzeba jeszcze wzbić się w powietrze, utrzymać równowagę i tą miotłą kierować. A tu przecież wiatr w twarz dmucha, w chmurę wlecisz, albo ptak ci się rozbije na twarzy. Mimo to nie był to najgorszy Śródkę transportu, jaki można było wybrać, będąc czarodziejem. Gdyby Anglicy, tak jak Rosjanie, grali w Quidditcha, ujeżdżając wyrwane z korzeniami drzewka, jak wyglądałyby takie zawody? Spróbuj się na tym utrzymać, kierować to i jeszcze uważać na tłuczka. Powodzenia!

No cóż, nie bardzo wiedział. Coś tak mógł kojarzyć, może gdzie słyszał tę nazwę, ale pewnym nie był, czym jest ten wynalazek. A kolejne pytania już mu się nazywały na myśl.

Były wszędzie? Więc może gdzie taki widział i wtedy nie zwrócił uwagi?

-Ale jeśli nie ciągnął go testrale, tylko ty, to jak on się porusza? Odpychasz się stopami? To nie ma sensu.

Przekrzywił głowę, kiedy Neil się z niego zaśmiał, a jego dłoń wylądowała na ramieniu Petrova.

-Ale jak go rozpoz... No dobra, będę się rozglądał za czerwonym... Czymś... - dodał trochę mniej pewnie, podając Neilowi jego torbę.

Mogli już wyjść. Neil zamknął za nimi drzwi, ale zanim przeszli przez bramę, Nikolai zerknął jeszcze do zagrody. Suzie i Kalio znowu bawili się Szmacianą Lalką, a dwa boksy były zajęte przez swoich właścicieli. Arno wciąż leżał, osłonięty swoim skrzydłem, ale to skrzydło ułożone było jakby niżej, jeśli wzrok chłopaka nie mylił. Najwidoczniej hipogryf spał.

-Co ma niby kolor do szybkości? I czemu akurat czerwony?

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#70
13.06.2024, 21:02  ✶  
Nie, mugole mieli lepiej i byli lepsi, dokładnie tak! Jak mógłby mówić cokolwiek innego, skoro to wokół nich czuł się swobodnie, jak w domu, to ich najlepiej rozumiał i oni najlepiej rozumieli jego. Rosół robiony własnymi rękami matki smakował dużo lepiej niż czarodziejskie potrawy w restauracjach. Tak, przy tym będzie ostawać do końca życia, już na zawsze.
Są koneserzy latania na miotle, ale on ewidentnie do nich nie należał. Z resztą czy Nikolai należał? Pod ręką miał dużo lepszy środek transportu. No i jaki respekt by budziło gdyby przyleciał gdzieś na hipogryfie!
Spróbował mu wytłumaczyć, trochę się plącząc, ale widział po oczach, że jego przemowa nie była na tyle składna i sensowna, żeby wywołać za tymi pięknymi oczyma jakąkolwiek myśl dającą znać, że rozumie o czym mówi. No nic.... Westchnął i zaśmiał się. Wszystko było dużo prostsze niż się wydawało, a Neil idealnie wiedział, ze Nikolai rozpozna samochód, jeszcze jak dostał kolor, to już w ogóle.
-Dokładnie tak.- pokiwał mu głową i odebrał torbę. Dopił herbatę, zapakował się i w końcu wyszli z domu, znów do lasu.
-No wiesz... Czerwone to szybkie, prawda? Wszystko co bojowe i szybkie jest czerwone. Czasami jeszcze czarne, ale patrząc na konne wyścigi to więcej tam rudzielców niż karych czy siwków. Czerwone.- zakończył podsumowując ze wzruszeniem ramionami. No oczywiste, że czerwone to szybkie, a zielone to hipisi.
-Swoją drogą ty musisz prowadzić, ja nie mam pojęcia gdzie jestem...- dodał, lekko zawstydzony, wskazując dłonią przed sobą, żeby się Petrov nie krępował z przejęciem roli lidera spaceru.
-Swoją drogą, wiesz może gdzie w tym lesie są brzozy? Ich liście też by mi się przydały, a jakoś tak nie umiałem ich wyłapać spojrzeniem. Niby takie charakterystyczne.- działanie odkażające i moczopędne zawsze było mile widziane, oczywiście w granicach rozsądku, ale zimą jak najbardziej się przyda, kiedy cała rodzina zgodnie dostanie wilka od siedzenia na zimnie, bo krowy same się nie wydoją.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Neil Enfer (15436), Nikolai Petrov (15799)


Strony (9): « Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa