• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 9 Dalej »
[2 sierpnia 1972] Le Petit Délice, Celine & Philip

[2 sierpnia 1972] Le Petit Délice, Celine & Philip
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca około 160 cm blondynka, o czarnych oczach oraz ustach które praktycznie zawsze podkreśla czerwienią. Dba o swoją prezencje, zawsze stara się starannie dobierać stroje, fryzury, makijaż. Celine roztacza wokół siebie wyrazistą, ale i przyjemną woń, w której mieszają się ze sobą frezja, konwalia, wanilia, nuty drzewne i czarna porzeczka.

Celine Delacour
#1
02.06.2024, 10:35  ✶  

2 sierpnia 1972, wieczór
Celine & Philip


Nie robiła problemów, kiedy Philip poprosił o przesunięcie umówionego spotkania na kolejny dzień. Zgodnie z tym, co przekazała w jednym ze swoich listów, miała obecnie kilka wolnych dni. Cieszyła się zasłużonym odpoczynkiem. Bez większych problemów mogła więc przeznaczyć nieco czasu dla przyjaciół. Nott zaś od bardzo dawna zaliczał się do tegoż wąskiego grona wybrańców.

Le Petit Délice było miejscem, które dobrze znała. Odwiedzała regularnie. Korzystała z tego, iż właściciele lokalu byli skłonni odpowiednio zadbać o jej komfort. Nie dochodziło tu do dziwnych, niekiedy nieprzyjemnych sytuacji wiążących się z tym, że przy jednym ze stolików siedziała znana osoba. Popularna bądź co bądź piosenkarka. Dzisiaj również nie miała powodów do narzekań. Nawet takich najmniejszych. Z filiżanką kawy, czuła się przy swoim stoliku naprawdę swobodnie. Kiedy Philip zjawił się na miejscu, czytała książkę. Lektura pozwalała jej zabić nieco czasu. Odrobinę się zrelaksować.

Kiedy zorientowała się, że przy jej stoliku pojawiła się kolejna osoba, oderwała wzrok od zapisanej po francusku stronie. Całkiem możliwe, że zajęło jej to nieco dłuższą chwilę; że zajęta czytaniem odrobinę odpłynęła.

- Philip, mon ami, wyglądasz okropnie. - podnosząc się ze swojego miejsca, uważnie przyjrzała się Nottowi, który po wczorajszych przygodach najwyraźniej w dalszym ciągu nie doszedł w pełni do siebie. Nie zdołał się pozbyć wszelkich śladów zdarzenia mającego miejsce podczas Lammas. Czy to dlatego musiał wczoraj odwołać spotkanie? Myśl, która w tych okolicznościach po prostu musiała się prześlizgnąć. Pojawić.

Nie czekając na odpowiedź, na jakąś reakcje, podeszła do mężczyzny, wyciągając w jego kierunku ręce na powitanie. Obejmując na krótką chwilę. Pozwalając sobie przy okazji również pocałować Philipa w policzek. Oczywiście ostrożnie. Postąpiła w tym przypadku dokładnie tak jak to miała w zwyczaju. Celine zawsze była dość wylewana. Otwarta w stosunku do ludzi.

Następnie cofnęła się o krok, nie siadając jednak z powrotem na krześle. Jeszcze nie teraz. Nie do razu.

- Moja maman zawsze powtarzała, że sportowcy to same kłopoty. W jakie kłopoty wpakowałeś się tym razem? - zapytała, żywo interesując się tym, w co Nott się wpakował. Co tym razem przeskrobał? Podejrzewała, że za wszystkim musiała przecież stać jakaś historia. Może nawet historia interesująca? Naprawdę chciała ją usłyszeć.

Lew Salonowy
Seeking to be whole
Driven by passion
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Philip to mierzący 173 cm wzrostu wysportowany mężczyzna. Niebieskooki blondyn, którego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach i promienny uśmiech. Jego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach oraz promienny uśmiech. Przywiązuje dużą uwagę do swojego wizerunku, dopasowując swój ubiór do każdej sytuacji. Roztacza wokół siebie aurę niezachwianej pewności siebie.

Philip Nott
#2
16.06.2024, 20:24  ✶  

W swoim życiu zdarzyło mu się przesunąć niezliczone spotkania służbowe i prywatne, które dzielił na te do przesunięcia w czasie lekką ręką i te, do których miał znacznie mniej lekceważący. Spotkania z Celine zdecydowanie nie chciał przesuwać, jednak wyszło jak wyszło i musiał to zrobić z przyczyn niezależnych od niego. Stanowiło to ładny eufemizm na dokonaną na niego napaść, która całkiem pokrzyżowała jego plany na czas tego kiermaszu (zamierzał zrobić zakupy i skorzystać z loterii) i przysporzyła mu sporo problemów - nie zamierzał przechodzić nad tym do porządku dziennego, co wydawało mu się oczywiste, nawet jak sprawcą tego ataku jest przedstawiciel władz. A może właśnie dlatego, że nim jest. Postanowił też odzyskać niewygodne dla niego zdjęcia i w celu spotkania to umożliwiającego skontaktował się listownie z autorem tych zdjęć.

Będącą miejscem ich spotkania kawiarenkę bardzo sobie cenił przez wzgląd na panującą tam atmosferę i to, że szanowano tutaj jego prywatność. Tak jak Celine, jest osobą szeroko rozpoznawalną i poza fanami często nachodzą go dziwni ludzie. Wczoraj, jakby na potwierdzenie tego faktu, został uderzony w twarz przez Bulstrode'a. Powód dokonania tego aktu przemocy pozostawał dla niego niejasny - w chwili obecnej przyjmował za pewnik brak równowagi psychicznej u tego czarodzieja. Oczywiście, to żadne usprawiedliwienie.

Swoim przybyciem oderwał od czytania książki. Sam za bardzo nie przepadał za tym, że ktoś mu przeszkadza w lekturze. Zdawał sobie sprawę z tego, że czytanie w towarzystwie uchodziło za niegrzeczne, jednak kiedy znało się kogoś długo (tak jak on znał Celine) to nie widział w tym najmniejszego problemu. Jego przyjaciółka mogła sobie na spokojnie skończyć rozdział, skoro czytana przez nią książka sprawiała wrażenie całkiem wciągającej.

— Celine... za to ty wyglądasz olśniewająco, jak zawsze. — Zwrócił się do swojej przyjaciółki bez jakiejkolwiek złośliwości w głosie, kierując do niej szczery komplement. Nie zaprzeczył temu stwierdzeniu odnośnie swojego wizerunku. Po tym nie dochodziło się tak szybko do siebie, nawet jeśli została udzielona mu pomoc medyczna. Zmagał się też z wieloma problemami osobistymi, zachowując je wszystkie dla siebie i odczuwając związany z tym ciężar. Podzielenie się tym z kimś mogłoby mu przynieść pewną ulgę, jednak z tym wiązały się obawy o reakcję potencjalnego słuchacza. Kiedy Celine podeszła do niego i wyciągnęła ku niemu ręce, pozwolił się objąć na powitanie i samemu odwzajemnił powitalny uścisk. Na jego usta wkradł się delikatny uśmiech, kiedy dotknęła ustami jego policzka. Sam również oddał ten gest, okazując w ten sposób, że czuje się w obecności blondynki swobodnie.

— Tym razem nic nie zrobiłem, zostałem napadnięty podczas wczorajszego kiermaszu przez Aurora. Podaję w wątpliwość jego równowagę psychiczną, gdyż nie potrafię wskazać powodu do tego ataku. — Przedstawił swojej przyjaciółkę powód, dla którego odwołał ich wczorajszego zachowanie. W przeciągu ostatnich miesięcy miał sporo czasu i sposobności ku temu aby zastanowić się nad swoim życiem i zacząć dążyć do jego przewartościowania, co okazało się nad wyraz trudne i wprowadziło prawdziwy chaos w jego życie.



Before I'm back to my defenses
I delight in waiting here
To watch the whole thing escalate
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca około 160 cm blondynka, o czarnych oczach oraz ustach które praktycznie zawsze podkreśla czerwienią. Dba o swoją prezencje, zawsze stara się starannie dobierać stroje, fryzury, makijaż. Celine roztacza wokół siebie wyrazistą, ale i przyjemną woń, w której mieszają się ze sobą frezja, konwalia, wanilia, nuty drzewne i czarna porzeczka.

Celine Delacour
#3
22.06.2024, 22:31  ✶  

Widząc Philipa, będąc świadomą jego obecności, nie zamierzała dłużej skupiać się na książce. Odpowiednie maniery miały spore znaczenie w kręgach, w których obydwoje się obracali. Celine starała się z reguły o nich pamiętać. Zwracała na to uwagę. Nie miało dla niej większego znaczenia to, na ile wyrozumiały tych kwestiach był przyjaciel. Dlatego też książkę odłożyła na bok. Wróci do niej później. W bardziej odpowiednim momencie.

- Czarujesz, mon ami. - upomniał Notta. Z nią nie musiał przecież silić się na żadne komplementy. Nie musiał też starać się Celiny czarować. Zwłaszcza, że przez te wszystkie lata już nie raz mu udowadniała, że na tej jego urok była po prostu odporna. Ot, nie działało to na nią. Może dlatego, że nie była jedną z tych rozchichotanych groupies, jakie zwykły wdzięczyć się do sportowców? Mniejsza o to. - Aczkolwiek to i tak miłe.

Ostatecznie skwitowała to wszystko uśmiechem. Lekkim uśmiechem, który zawitał na jej obliczu. Bo tak jak powiedziała - nawet jeśli te czarowanie Notta na nią nie działało, to w dalszym ciągu było naprawdę miłe. A miłych rzeczy słuchało się przyjemnie, nawet jeśli w ślad za nimi nie miało pójść nic więcej.

Wypuściwszy go z objęć, ucałowawszy w policzek, cofnęła się o krok i następny, pozwalając mu się ze wszystkiego wytłumaczyć. Bardzo chętnie wysłucha tego, co Philip będzie miał do powiedzenia. Zwłaszcza, że pojawił się w stanie wskazującym na to, że coś jednak musiało być na rzeczy. A Celine, jak to kobieta, bywała całkiem ciekawska. Lubiła wiedzieć o tym, co w trawie piszczy.

- Aurora? - powtórzyła, patrząc na niego z wyraźnie malującym się niedowierzaniem na twarzy. - Czym sobie na to zasłużyłeś? Żonę mu uwiodłeś? Siostrę zbałamuciłeś? Chyba mi nie powiesz, mon ami, że uderzył Ciebie pour rien? - drążyła. Znała Philipa na tyle, że doskonale zdawała sobie sprawę z tego, iż nie był on żadnym niewiniątkiem. Choć też jednocześnie nigdy by nie powiedziała, aby był on złym człowiekiem, mogącym kogoś faktycznie skrzywdzić. Czy miała w tym przypadku racje? Cóż, mylić się jest rzeczą ludzką. Celine miała do tego prawo. Wierzyła jednak, że tutaj o pomyłce nie mogło być mowy. - Tego nie możemy omówić na trzeźwo. Potrzebne nam... dobre wino. Tak, wino. - zadecydowała, dłonią dając znać jednemu z pracowników, żeby podszedł do ich stolika. Następnie usiadła na swoim wcześniejszym miejscu, zachęcając Philipa do tego, aby zajął te po przeciwnej stronie. - Chyba mi nie odmówisz?

Lew Salonowy
Seeking to be whole
Driven by passion
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Philip to mierzący 173 cm wzrostu wysportowany mężczyzna. Niebieskooki blondyn, którego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach i promienny uśmiech. Jego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach oraz promienny uśmiech. Przywiązuje dużą uwagę do swojego wizerunku, dopasowując swój ubiór do każdej sytuacji. Roztacza wokół siebie aurę niezachwianej pewności siebie.

Philip Nott
#4
29.06.2024, 18:58  ✶  

— Od kiedy mówienie prawdy to czarowanie słowem, moja droga? — Na to upomnienie starał się zareagować szelmowskim uśmiechem, podkreślającym dołeczki w jego policzkach. Celine sama musiała ocenić, jak to mu wyszło - przy tych wszystkich problemach, z jakimi się zmagał i z tym, co miało miejsce zaledwie wczoraj, to trzymanie swojego zwyczajowego fasonu nie należało do zadań łatwych. Nawet jak dotąd były dla niego zaledwie igraszką. — To ma być miłe spotkanie. — Doskonale wiedział, że potrafi zachowywać się jak palant i niekiedy być niezłym dupkiem, jednak dla swoich przyjaciół zawsze był miły. A Celine należała do tego wąskiego grona osób i nic nie wskazywało na to, aby miało się to zmienić w najbliższym czasie.

Miło było zostać wysłuchanym przez bliską sobie osobę, jednak on nadal trwał w przeświadczeniu, że nie wszystko powinien opowiadać swoim bliskim. Nie miał pewności co do tego, że zostanie wysłuchany i nie będzie oceniany. Dlatego na razie sam nosił ten ciężar, nie mogąc się przemóc do podzielenia się tym wszystkim z kimkolwiek. Teraz dzielił się z blondynką tymi najnowszymi wydarzeniami w swoim życiu.

— Aurora. Nie jestem w stanie określić tego, czy faktycznie sobie na to zasłużyłem i czym konkretnie zawiniłem. Uwiodłem wiele żon i zbałamuciłem nie mniej czyiś sióstr. Po prawdzie... ograniczyłem tego rodzaju przygody. — Postanowił potwierdzić to, że napastnikiem okazał się Auror. Doskonale wiedział, że słynął z niemoralnego prowadzenia się i przygodnych znajomości na jedną noc, ale tegoroczne Beltane gwałtownie zmieniło wiele w jego życiu, czyniąc je znacznie bardziej skomplikowanym. To postanowienie miało w sobie dozę powagi, więc nie były to puste słowa. Za nimi stała naprawdę bogata historia.

— To wszystko znacznie trudniej opowiada się na trzeźwo, tu przyznam ci rację. — Przystał na to bez wahania, zupełnie jakby Celine zdawała mu się czytać w myślach. Nie od dzisiaj mawiano, że w winie leży prawda. Nie potrafił przewidzieć tego, czy dobre wino rozwiąże mu język i otworzy umysł na tyle, że wyjawi swojej przyjaciółce prawdę. — Tobie bardzo niewielu rzeczy jestem w stanie odmówić. — Powiedział zajmując stojące naprzeciwko krzesło. Umościł się na nim wygodnie.

— Zanim podadzą nam to wino, co porabiałaś w ostatnim czasie? Nie tylko podczas lammas. Nie dotarły do mnie wieści, że zdecydowałaś się tam wystąpić. — W oczekiwaniu na podaniu im tego trunku, zamierzał dowiedzieć się co wydarzyło się w życiu Celine. O pewnych jego aspektach mógł dowiedzieć się z prasy, ale ludzie tacy jak oni mieli swoje tajemnice.


@Celine Delacour


Before I'm back to my defenses
I delight in waiting here
To watch the whole thing escalate
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca około 160 cm blondynka, o czarnych oczach oraz ustach które praktycznie zawsze podkreśla czerwienią. Dba o swoją prezencje, zawsze stara się starannie dobierać stroje, fryzury, makijaż. Celine roztacza wokół siebie wyrazistą, ale i przyjemną woń, w której mieszają się ze sobą frezja, konwalia, wanilia, nuty drzewne i czarna porzeczka.

Celine Delacour
#5
29.06.2024, 20:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.06.2024, 20:20 przez Celine Delacour.)  

Skoro nie zamierzał jej odmawiać, zamówiła zaproponowane wino. Dokładnie te same, co zwykle. Kiedy podszedł do nich kelner, poprosiła go o butelkę półsłodkiego, białego wina marki Leroux - dobrze jej znanej, skoro za produkcje odpowiadali krewni. Kiedy kelner się oddalił, pełnie uwagi przeniosła na Philipa.

- Naprawdę po tym wszystkim chcesz zmienić temat? Tak po prostu. Nie myśl, że Ci odpuszczę, mon ami. I tak będziesz musiał opowiedzieć mi wszystko. Dokładnie i ze szczegółami. Zwłaszcza, że zgodziłam się wczoraj na przełożenie spotkania. - zwróciła mu uwagę. Nie było to jednak z jej strony jakieś takie... śmiertelnie poważne? W ogóle poważne. W tym wszystkim pozostawała wyczuwalna lekkość. Pewna żartobliwość?

Spojrzała na pozostawioną na stole filiżankę z kawą. Napój był już chłodny. Będzie musiała poprosić kelnera, żeby go od nich zabrał. Przesunęła więc naczynko, razem ze spodkiem, na bok. Tak aby nie przeszkadzał.

- Od czego powinnam zacząć? - zastanowiła się na głos. - Wróciłam ostatnio z małej trasy koncertowej. Kilka występów w kraju, kilka w Irlandii oraz Francji. Prawie trzy miesiące w ciągłym ruchu. Po tym wszystkim, udało mi się wynegocjować z moją agentką dwa miesiące wolnego. Występ na Lammas się w to nie wpisywał. Zresztą, sam przecież... - przerwała, kiedy do ich stolika podszedł kelner z butelką wina oraz dwiema lampkami. Pozwoliła, aby nalał im alkoholu. - ...mógłbyś, mój drogi, zabrać filiżankę? - poprosiła, choć zapewne i bez tego, pracownik zapytałby o wspomnianą filiżankę. Zwłaszcza, że ta została odsunięta nieznacznie na bok.

Kelner skinął głową.

- Oczywiście. Czy życzą sobie państwo czegoś jeszcze? - zapytał, gotów przyjąć ewentualne dodatkowe prośby. Zamówienia.

W reakcji na to, Celine pokręciła głową.

- Mon ami? - dodała jeszcze. Tak na wypadek, gdyby to Philip chciał coś zamówić. Kiedy zaś to również się wyjaśniło, pozwoliła aby kelner ich zostawił ponownie samych przy stoliku. Zabierając przy tym wspomnianą wcześniej filiżankę z resztkami zimnej już kawy.

Zanim wróciła do wcześniejszego tematu, pozwoliła upić sobie łyk wina. A później jeszcze następny oraz kolejny.

- Na czym to skończyliśmy...? - zastanowiła się na głos. - Ah, tak. Lammas. Wiesz przecież, że niekoniecznie interesują mnie występy podczas tego rodzaju wydarzeń. Jest z tym zdecydowanie zbyt dużo zamieszania.

Lew Salonowy
Seeking to be whole
Driven by passion
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Philip to mierzący 173 cm wzrostu wysportowany mężczyzna. Niebieskooki blondyn, którego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach i promienny uśmiech. Jego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach oraz promienny uśmiech. Przywiązuje dużą uwagę do swojego wizerunku, dopasowując swój ubiór do każdej sytuacji. Roztacza wokół siebie aurę niezachwianej pewności siebie.

Philip Nott
#6
07.07.2024, 14:12  ✶  

Philip docenił wybór zamówionego przez Celine wina. Sam posiadał w swojej piwniczce na wino wiele butelek wina marki Leroux. Tak jak wiele innych rodzajów alkoholi, w zależności od okazji albo sytuacji. W życiu każdego człowieka bywają takie dni, że człowiek po prostu nie może się nie napić. W winie leżała prawda i może ono otworzyłoby go na tyle, aby zdecydował się opowiedzieć o tym wszystkim, co spotkało go w ostatnich miesiącach. Kawiarnia nie wydawała się dobrym miejscem do tego, nawet jak tutaj mogli cieszyć się wystarczającą swobodą.

— Zmienić temat? Skądże znowu. Głównie dlatego, że zgodziłaś się na przełożenie spotkania. Jestem bardzo zainteresowany tym, co u ciebie słychać. — Po prawdzie tak właśnie było, chciał zmienić temat. O samym pobiciu powiedział swojej przyjaciółce już wszystko, co sam wiedział. Niezmienne pozostawały wszystkie problemy, z którymi się zmagał od tak dawna. W tym momencie sam powinien nie być śmiertelnie poważny, w ostatnim czasie jeszcze bardziej doskwierał mu brak dawnej beztroski i prostoty swojego życia. To lato było pod wieloma względami było dla niego znacznie gorsze od wszystkich poprzednich, a jeszcze nie dobiegło końca.

— Najlepiej od samego początku, moja droga. — Zasugerował swojej towarzyszce. — Szkoda, że mnie to ominęło. Twoje występy zawsze zapierają dech w piersiach. Sam jestem bardzo zajętym człowiekiem, jak sama wiesz, treningi i mecze zajmują większość mojego czasu. Ja również nie planowałem wystąpić na Lammas. Każdy, kto popatrzeć jak łapię złotego znicza, może przyjść na najbliższy mecz Zjednoczonych. — Nie przerwał w połowie zdania, jak tylko podszedł do nich kelner. Poruszane przez niego tematy dotyczyły wyłącznie jego kariery sportowej. Obecność kelnera byłaby niemile widziana, gdyby opowiadał o znacznie bardziej prywatnych sprawach.

— Poproszę przekąski do wina. — Poinformował kelnera. Początkowo myślał o tym, aby zamówić sobie kawałek ciasta czekoladowego. Nie pasowało ono do wina. Za to przekąski już tak. W swoim domu często takie oferował wszystkim gościom.

— Z tego czego dowiedziałem się później, na tym kiermaszu wystąpiła Eloise. — Wspomniana przez niego piosenkarka, choć bardzo dobrze mu znana, przez ten niespodziewany występ zapadła mu w pamięć jako jarmarczna artystka. Ona też nie dorównywała jego przyjaciółce kunsztem. Jego zdaniem. — To prawda, jest z tym sporo zamieszania. Poza tym... artyści wielkiego formatu nie powinni występować na jarmarkach. — Przyznając rację Celine, samemu sięgnął po kieliszek wina i upił pierwszy łyk tego trunku. A potem następny oraz kolejny.

— Dawno nie byłem we Francji... — Nawiązał jeszcze do odbywanej przez blondynkę trasy koncertowej. We Francji również miał znajomych. Pomyślał przez moment o Bellamym, którego najwyraźniej pochłonęło codzienne życie wśród roślin. Poza tym uwielbiał niepowtarzalną atmosferę Paryża, w którym mógł rozpoczynać każdy dzień od crossainta z czekoladą i kawy. Jego ulubionym plenerem  fotograficznym pozostawała Prowansja.



Before I'm back to my defenses
I delight in waiting here
To watch the whole thing escalate
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca około 160 cm blondynka, o czarnych oczach oraz ustach które praktycznie zawsze podkreśla czerwienią. Dba o swoją prezencje, zawsze stara się starannie dobierać stroje, fryzury, makijaż. Celine roztacza wokół siebie wyrazistą, ale i przyjemną woń, w której mieszają się ze sobą frezja, konwalia, wanilia, nuty drzewne i czarna porzeczka.

Celine Delacour
#7
07.07.2024, 16:55  ✶  

Machnęła ręką. Nie zamierzała przecież zacząć się tu z nim sprzeczać o to czy faktycznie starał się zmienić temat rozmowy, czy może jednak było inaczej. Oczywiście taka sprzeczka, o ile w ogóle by do niej doszło, nie byłaby czymś na poważnie. Obydwoje musieli zdawać sobie z tego sprawę. Właściwie odczytywać to, w jakim tonie to spotkanie - przynajmniej na ten moment - zdawało się przebiegać. Zamiast tego skupiła się już na dalszej części tej rozmowy. Na jej kontynuowaniu.

Uśmiechnęła się szeroko, jak zawsze zadowolona z komplementów pod swoim adresem jako artystki. Uwielbiała ich słuchać. Uwielbiała czuć, że inni doceniają jej talent. Umiejętności, które szlifowała przez długie lata. Poza tym, najpewniej za sprawą swojej babki, która była wiłą, w świetle reflektorów, Celine czuła się wręcz wyśmienicie. Uwielbiała znajdywać się w centrum uwagi. Niekiedy wręcz zdawało jej się, że potrzebowała tego zainteresowania ze strony innych niczym powietrza.

Kelner, który im na moment przerwał, poproszony przez Philipa o przekąski do wina, sięgnął po notes i długopis.

- Do białego wina mogę zaproponować deskę serów, zawierających opcje takie jak parmezan, cheddar, mozzarella oraz ricotta. Alternatywą będą owoce morza, w przypadku wybranego wina, mogę doradzić na przykład ostrygi. Z owoców, dostępną opcją jest ananas, winogrona lub gruszki.  - poinformował, oczekując zapewne, że Philip zdecyduje się na jedną z tych opcji. Kiedy zaś otrzymał odpowiedź, starannie ją zanotował, pozostawiając ich na powrót samych przy stoliku.

- Przystawki, mon ami? Od kiedy to jesteś takim smakoszem? - skomentowała wesoło. Mimo tych słów, prawda była taka, że Celine różnego rodzaju przystawki do wina, serwowała praktycznie na każdym przyjęciu, które organizowała. To samo dotyczyło jej rodziców czy ciotki Agnes. - Właśnie z tego założenia wychodzę. Jeden występ na jarmarku, później drugi, a za jakiś czas będą mnie  nazywać jarmarczną artystką. Nawet nie wiesz jak bardzo byłoby mi w takiej sytuacji wstyd. - możliwe, że trochę przesadzała, ale która artystka nie miała do takiego przesadzania, takiego dramatyzmu, pewnego... hm, talentu? Na pewno nie brakowało go nigdy Celine. Blondynka nie była ideałem, miała swoje wady, od czasu do czasu zdarzało jej się całkiem mocno gwiazdorzyć. Aczkolwiek, aby to zaobserwować, trzeba było pozostawać blisko niej. Na co dzień, nie zaś od święta.

- W takim razie być może powinieneś pozwolić sobie na taki wypad. Krótką wycieczkę. We Francji życie ma jednak trochę inny smak. Tempo. A poza tym, posiadają najlepsze wina. - z tymi słowy, wyciągnęła dłoń w stronę napełnionej białym winem lampki. Uniosła ją ku górze. Przysunęła do ust. Nosa. Zaciągnęła się zapachem. Pierw delikatnym. Następnie zakręciła lampką, chcąc wydobyć jego cięższy aromat. Ten prawdziwy? - Tutejsze wina, nawet te wychodzące z winnicy należącej do mojej rodziny, nie dorównują prawdziwemu, francuskiemu winu. - wreszcie skomentowała, pozwalając sobie tuż po tych słowach upić jeden, może ze dwa łyki. Nieśpiesznie, doceniając jego smak. Wbrew temu, co przed chwilą powiedziała, naprawdę lubiła wina Leroux. Po prostu było to bardziej lubienie na zasadzie - gdy się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.

Lew Salonowy
Seeking to be whole
Driven by passion
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Philip to mierzący 173 cm wzrostu wysportowany mężczyzna. Niebieskooki blondyn, którego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach i promienny uśmiech. Jego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach oraz promienny uśmiech. Przywiązuje dużą uwagę do swojego wizerunku, dopasowując swój ubiór do każdej sytuacji. Roztacza wokół siebie aurę niezachwianej pewności siebie.

Philip Nott
#8
10.07.2024, 20:41  ✶  

Po wczorajszych wydarzeniach Philip chętnie uczestniczył w tego rodzaju przyjacielskich, konwersacjach ocierających się o niepoważne sprzeczki. Doceniał też to, że jego rozmówczyni nie naciskała go na zwierzenia. Prawdopodobnie prędzej czy później wrócą do tego niewygodnego tematu, jakie niejako otworzył to spotkanie. Tamten incydent wzbudził spore zainteresowanie wśród osób zgromadzonych w okolicy tamtego stoiska. Jeśli chodzi o niego to emocje zdołały już nieznacznie opaść, ale to nie znaczy, że zamierzał przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego. Sprawa w dalszym ciągu pozostawała w toku. Zamierzał ją zakończyć w najbliższym czasie.

Komplementy, którymi w tym momencie raczył swoją towarzyszkę, tym razem nie miały służyć zaciągnięciu jej do łóżka. Celine, jako jedna z niewielu kobiet, zdawała się opierać jego niepodważalnemu urokowi osobistemu i wszystkiemu, co sam uosabiał swoją osobą. Zgodnie z tym co powiedział to starał się ograniczać tego rodzaju przygody, zamiast poszukiwać do nich okazji. W przypadku Celine nie tylko komplementował urodę czarownicy, ale przede wszystkim - jej talent. Pod wieloma względami byli do siebie podobni - on też uwielbiał znajdować się w centrum zainteresowania, jednak ten incydent, w który został wmieszany, obecnie pozostawał w sprzeczności z pożądanym przez niego rodzajem sławy.

— Poproszę w takim razie deskę serów i winogrona. — Poinformował kelnera o swoim zamówieniu. Kelner pojawił się dopiero po chwili aby donieść deskę serów i owoce. Z oczywistych względów Philip nie zdecydował się na owoce morze. Nawet jak chciałby spróbować przekonać się do ostryg tak teraz nie miał ochoty na wszystko, co związane z morzem.

— Od zawsze, moja droga. Nie chciałem wyrządzić temu trunkowi krzywdy zamówieniem kawałka czekoladowego ciasta. — Odpowiedział niefrasobliwie. Philip należał do tych osób, które uwielbiają słodycze, jednak zdawał sobie z tego sprawę, że słodkości nie pasują do wszystkiego. Póki prowadził aktywny tryb życia to nie musiał się martwić tym, że utraci przyzwoitą kondycję.

— Eloise to nie przeszkadza jak widać, jednak ona nie dorasta ci do pięt pod względem talentu. — Wypowiedziane przez niego słowa mogły uchodzić za stosunkowo niemiłe, jednak pozostawały szczere. Środowisko, w którym się obracali, było dalekie od ideału. Ich poczynania śledził cały świat czarodziejów.

— Francja to twoja ojczyzna, ale może wybrałabyś się ze mną na parę dni? Koniec sierpnia wydaje się być dogodnym momentem na ostatni wyjazd podczas tegorocznego lata. — Zaproponował swojej rozmówczyni taki wyjazd, uwzględniając wszystkie plany zawodowe i prywatne. Oboje byli bardzo zajętymi ludźmi i z tego względu musiał liczyć się z odmową, jak również z tym, że wszystkie jego plany ulegną zmianie.

— Tak jak tutejsze sery nie dorównują tym prawdziwie francuskim. — Postanowił przytaknąć swojej przyjaciółce, biorąc tym razem kawałek jednego z serów w dłoń po to aby włożyć go do ust. Z pewnością winogrona będą znacząco odstawać smakiem od tych rosnących chociażby we Francji albo we Włoszech. Nie nazwałby siebie prawdziwym koneserem win. Wybrane przez siedzącą naprzeciwko niego kobietę wino przypadło mu do gustu. Podniósł znów kieliszek do ust.



Before I'm back to my defenses
I delight in waiting here
To watch the whole thing escalate
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca około 160 cm blondynka, o czarnych oczach oraz ustach które praktycznie zawsze podkreśla czerwienią. Dba o swoją prezencje, zawsze stara się starannie dobierać stroje, fryzury, makijaż. Celine roztacza wokół siebie wyrazistą, ale i przyjemną woń, w której mieszają się ze sobą frezja, konwalia, wanilia, nuty drzewne i czarna porzeczka.

Celine Delacour
#9
19.07.2024, 12:54  ✶  

Potrafiła to zrozumieć. O ile chciała, żeby ludzie mówili, żeby cały czas o niej, tak po prostu pamiętali, to zarazem chciała do pewnego stopnia kontrolować to, co na jej temat krążyło. Nie wszystko pasowało do wizerunku, który Celine starała się kreować. A wizerunek ten, wizerunek odpowiedni, miał dla Delacour olbrzymie znaczenie. Od niego bowiem zależało zdecydowanie zbyt wiele w kontekście kariery. Obydwoje z Philipem, nie musieli jednak na ten temat w ogóle rozmawiać. Starać się tego drugiego uświadamiać w tym, jak to wyglądało. Doskonale bowiem to rozumieli. Znali zasady gry. Potrafili się odpowiednio poruszać. Mieli dość czasu na to, żeby się tego nauczyć.

Kelner faktycznie już po chwili pojawił się z deską serów i winogronem. Wyglądały one całkiem apetycznie. Serów było 6 rodzajów, winogrona natomiast tradycyjnie - białe oraz czerwone. Najpopularniejsze ale i najłatwiej dostępne odmiany.

- Wiesz, są wina które dobrze komponują się z ciastem czekoladowym. - pozwoliła sobie na drobną uwagę. Kto bowiem jeśli nie ona, Delacour z krwi i kości, miałby się w tych tematach odpowiednio orientować? - Ja uwielbiam łączyć je z półsłodkim Merlotem. Powinieneś kiedyś tego spróbować. Najlepiej przy okazji wizyty w Bordeaux. Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale Bordeaux to prawdziwa stolica Merlota. A sama Francja jest jego ojczyzną. - zakończyła, choć gdyby była taka potrzeba, Philip wyraził tematem zainteresowanie, mogłaby powiedzieć coś więcej. Trochę się na tym znała. Kwestia wychowania w rodzinie, dla której tematyka ta pozostawała szczególnie bliska.

Eloise? Cóż... młoda była, może doradców posiadała nie najlepszych. Gdyby Celine była na jej miejscu, zwolniłaby osobę, która namówiła piosenkarkę do tego występu. Przecież to był wstyd. Na takich jarmarkach występowały przebrzmiałe gwiazdy. Takie, którym nie pozostawało w życiu już nic więcej jak odcinanie kuponów. Inne drzwi? Inne drzwi zdążyły już się zamknąć. Celine miała nadzieje, szczerą nadzieje, że w jej przypadku do tego nie dojdzie. A przynajmniej - nie dojdzie zbyt wcześnie.

- Cóż. Każdy artysta znajdzie swoich fanów, Philipie. - uśmiechnęła się, nie dziękując za ten komplement. Przyjmując go bardziej jako oczywistość. Bo i sama również uważała się za lepszą od tej piosenkarki. I przede wszystkim mądrzejszą. Nie popełniała bowiem takich błędów. Nie pozwoliła na to, aby świat usłyszał, że hej! Celine Delacour można zaprosić na jarmark, chętnie na czymś takim wystąpi.

Francja. Ah, ta Francja. Z jednej strony faktycznie była ona ojczyzną Celine. To tam urodził się jej ojciec. To z Francji wywodziła się rodzina Delacour. Zarazem jednak blondynka zawsze powtarzała, że ojczyzny ma dwie. To co francuskie, mieszało się z tym, co brytyjskie. Matka była Bletchley. Była Brytyjką. Celine nie czuła się z tego powodu jakoś tak gorsza. Nie uważała, żeby miała się w związku z tym czego wstydzić.

- Koniec sierpnia? Musiałabym pierw upewnić się czy mam na ten czas jakieś plany. - zastanowiła się, ostatecznie nie decydując się na to, aby cokolwiek obiecać. Nie tak szybko. Nie tak wcześnie. Życie nauczyło ją, żeby się z niczym nadmiernie nie spieszyć. - Być może udałoby mi się zorganizować tych kilka wolnych dni, ale nie chce niczego obiecywać zanim nie porozmawiam z moją asystentką. - wyjaśniła, postawiła sprawę jasno. O ile nie była od tej asystentki uzależniona przez 24 godziny na dobę, to ta w dalszym ciągu była dla niej kimś istotnym. Bez konsultacji z tą kobietą, nie zgadzała się na nic. Takie postępowanie wychodziło jej z reguły na dobre.

Lew Salonowy
Seeking to be whole
Driven by passion
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Philip to mierzący 173 cm wzrostu wysportowany mężczyzna. Niebieskooki blondyn, którego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach i promienny uśmiech. Jego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach oraz promienny uśmiech. Przywiązuje dużą uwagę do swojego wizerunku, dopasowując swój ubiór do każdej sytuacji. Roztacza wokół siebie aurę niezachwianej pewności siebie.

Philip Nott
#10
27.07.2024, 22:54  ✶  

Philip swoją reputację budował od wielu lat i doskonale wiedział, ile go kosztowało. Utrzymanie się na szczycie nigdy nie było łatwym zadaniem. Wszystko za to można było łatwo stracić w jednej chwili. Kariera sportowa także mogła skończyć się z dnia na dzień zamiast zgodnie z jego wolą. Pomimo tego, że obie te rzeczy były dla niego bardzo ważne, zaczynał dostrzegać to wszystko, czego mu brakowało. Nie jest człowiekiem skłonnym wybierać między jednym a drugim, tylko chcącym mieć wszystko. To mogło być celem nie do osiągnięcia.

Podziękował kelnerowi, jak tylko pojawił się przy ich stoliku z deską serów i winogronami. Na tym skończyła się jego uwaga. Philip wolał poświęcić pełnię swojej uwagi Celine, winu oraz desce smakowitych serów i półmiskowi winogron.

— Hm... to może następnym razem byśmy zjedli takie ciasto do kieliszka półsłodkiego Merlota? — Wymruczał w odpowiedzi, unosząc kąciki ust w uśmiechu podkreślającym dołeczki w jego policzkach. Nie zastanowił się nad tym, jaki charakter miała wypowiedziana przez niego propozycja. — Wybranie Bordeaux na miejsce swojego wypoczynku to doskonały pomysł. — W tym momencie wyraził swoje zainteresowanie i bardzo chętnie o tym posłucha, zajmując swoje myśli.

— Zdarzyło ci się już myśleć o zakończeniu swojej kariery? — Zanim zadał to pytanie, przygryzł dolną wargę. Nie zamierzał przyrównywać ich karier do siebie - kariera muzyczna Celine mogła trwać przez większość życia kobiety, natomiast jego własna swoje granice. Mogła zostać zakończona przez poważną kontuzję, jak i przez nieubłagany upływ czasu - sport to nie zawsze zdrowie. Quidditch obciążał ciało poprzez wymagające treningi i temu towarzyszyła nieznana wielu ludziom presja.

Zamknięcie tego etapu swojego życia nie będzie świadczyć tylko o tym, że był doskonałym zawodnikiem i że osiągnął sukces. Wtedy dotknie go świadomość, że nie musi trenować non stop, nie będzie brać udziału w rozgrywkach jako Szukający, ale nadal powinien dbać o swoją formę. Nie chciał zacząć wyglądać jak swój ojciec, będący żywym świadectwem, że sportowa emerytura odbiera wypracowaną przez lata wydolność fizyczną i przydaje kilogramów.

Gdy nadejdzie ten moment to również będzie potrzebować dla siebie nowego celu - tutaj myślał o zostaniu trenerem. Miał poczucie, że w takiej sytuacji bez tego zwariuje. Gdzie w tym wszystkim było miejsce na to, czego mu obecnie brakowało? Tego nie wiedział. To wszystko było zbyt skomplikowane.

— Tak. Ja również nie mogę tego tak zaplanować. To wstępna propozycja. — Stwierdził. Postanowił sięgnąć po swój kieliszek i napić się wina, a potem sięgnąć po kawałek sera z deski. — W moim przypadku zależy to od mojego harmonogramu treningów. Do końca sierpnia jest sporo czasu. — Doskonale wiedział, że sporo do powiedzenia ma zarówno trener, jak i menadżer. Nie potrafił też przewidzieć, co będzie pod koniec sierpnia.



Before I'm back to my defenses
I delight in waiting here
To watch the whole thing escalate
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Celine Delacour (2569), Philip Nott (2654)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa