• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[17.07.1972] guess who's back | Gerry & James

[17.07.1972] guess who's back | Gerry & James
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#11
07.07.2024, 18:31  ✶  

Miał szczęście, że w Hogwarcie spotkali się tylko podczas jednego roku nauki. Gdyby mieli spędzić tam więcej czasu razem na pewno jeszcze bardziej by się przekonał o tym, jaka potrafiła być wkurzająca. Musiała się skupić jednak na innych osobnikach, bo jej brat opuścił szkolne mury tuż po zakończeniu jej pierwszego roku nauki.

- To dobrze, bardzo dobrze, wspaniale, że będziesz tutaj, na miejscu. - Z minuty na minutę stawała się coraz bardziej wylewna, pierwszy szok spowodowany jego pojawieniem się mijał. Może faktycznie wrócił na dobre, może faktycznie będzie go miała tuż obok siebie. Trochę nie potrafiła sobie tego wyobrazić, bo przecież jakoś ułożyła sobie swoje życie, jakoś ogarniała Artemis, rodzinną firmę, Astarotha, Thorana, wszystko. Wszystko robiła sama, czyżby teraz mogła się pozbyć chociaż częściowo niektórych obowiązków, czy był to moment, w którym odetchnie? Miała taką nadzieję, zdecydowanie potrzebowała odpoczynku, czuła, że dłużej nie da rady ciągnąć tego wszystkiego sama. Mimo, że była silna, to każdy przecież miał swoje granice, ona właśnie zbliżała się do tych jej. Wydawało jej się, że znajdowała się bardzo blisko pęknięcia i zatracenia w tym, co złe. Może był to jakiś cud, że postanowił wrócić właśnie teraz? Na pewno, to musiał być cud.

- Astaroth wyszedł, na pewno by się ucieszył, gdyby cię zobaczył, ale nie ma go. - Szybko zmieniła temat, bo nie znosiła mówić o swoich uczuciach, jakoś tak wyszło, że od razu przeszła do młodszego brata. - On tu ze mną mieszka wiesz, od jakiegoś czasu. - Dodała jeszcze, aby zacząć to wyjaśniać. James wiedział o tym, że ich młodszy brat cierpiał na pewną przypadłość, tak właściwie to poinformowali go o tym, że umarł i teraz już nie żył tak do końca, bo był wampirem. Chujowa sprawa, szczególnie kiedy jesteś członkiem rodziny łowców, ale poniekąd było to też ryzyko zawodowe. - Jak chcesz, to sobie dolej, mam dużo alkoholu. - Dodała jeszcze, bo szybko mu poszła ta pierwsza szklanka, a głupio, żeby ona piła sama. Nie zaproponowała mu nic do jedzenia, bo w przeciwieństwie do alkoholu, to o jedzenie raczej trudno było w jej kuchni, jak przystało na chujową panią domu.

Widmo
Let The Party Begin
Motherfuckers


wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, zabójczo przystojny wesołek z uśmiechem na twarzy i zielonymi oczami. Widząc go dostrzegasz Boga, jednak po chwili doświadczasz rozczarowania, bo jest z rodziny Yaxley. Zdarza mu się biegać po lesie pod postacią wilka, lub człowieka. Nago...

James Yaxley
#12
07.07.2024, 19:03  ✶  
Całe jego ciało - mogło by się zdawać - zaczęło zlewać się z krzesłem. W końcu mógł odpocząć, na domiar tego w pobliżu bliskich. Ciągłe oglądanie się za plecy zaczynało być uciążliwe przy jego podróżach. Nigdy nie wiedział, czy ktoś wbije mu nóż w plecy lub czy nie zostanie zabity podczas snu. Wizyty po świecie również miały swoją cenę. Tutaj jednak czuł, jakby ciężar z jego barków został zdjęty, a ta waga była dość ciężka. Rozluźnił swoją posturę, unosząc lekko głowę w stronę sufitu. Tak, w końcu był zrelaksowany. Na tyle, że jego garda została w końcu opuszczona.
Wieść o jej radości na jego powrót i na fakt, że zostanie na dłużej wzbudziła u niego radość. Cieszył się w głębi, że został przyjęty w przyjazny sposób. Może i przesadził z samym przywitaniem, ale nie żałował niczego.
As też tu mieszka? - Rzucił w głowie myśl. Co prawda podejrzewał że będą mieszkać razem, ale miał cichą nadzieję na to, że w końcu się usamodzielni. W końcu facetem był! Chociaż zwracając uwagę na okoliczności, które go spotkały, nie miał mu nic do zarzucenia.
Wampir, huh? - Iskra przebiegła mu przez myśl. Ciekawiły go różnorakie stworzenia, a posiadanie takiego w swojej rodzinie sprawiło, że serce zaczęło mu bić szybciej.
Na alkoholową zachętę nie odpowiedział nic. Wystarczyło jedynie rozpromienienie na jego twarzy, jak i szeroki uśmiech. Szybko wstał i otworzywszy pierwszą lepszą szafkę - znalazł alkohol.
Oj doleję - Mruknął z zachwytem, odkładając szklankę na bok. Szybko wyciągnął korek z butelki, po czym wziął parę łyków. Sapnął głośno, czując palący przełyk, po czym spojrzał na siostrę.
Więc? Jak tam u Ciebie? - Szybko rzucił pytaniem, wciąż na nią patrząc. Jego oczy wyglądały radośnie, jednak coś w nich sprawiało, że człowiek obawiał się kłamstwa. Radość i podejrzliwość może? Czuł, że ma wiele na swoich barkach i miał nadzieję, że mu się zwierzy. Może dzięki temu zrzuci część swoich obaw i zmartwień i pozwoli bratu pomóc?


[Obrazek: 77761a6206b991bb3bc5e3477f411bda9194a17f.gifv][Obrazek: 2046c8e04ec7928d01ae0bdb2b605ec44652ec94.gifv]
I'm A Hunter And I Love You. But The Thing I Love The Most Is Hunting Things I Love.
But Still, Love U <3
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#13
07.07.2024, 19:21  ✶  

Niby była u siebie, w swoim własnym mieszkaniu, ale czuła się trochę nieswojo. To nie tak, że przeszkadzało jej towarzystwo brata, ale ostatnio widzieli się kiedy ona była dzieckiem, no nastolatką, mimo wszystko minęło sporo czasu. Wiadomo, że listy nigdy nie zastąpią bezpośredniego kontaktu, szczególnie, że z czasem też pisała do niego coraz rzadziej, nie tak łatwo było się z nim porozumieć kiedy podróżował chuj wie gdzie.

Skończyła palić szluga, zgasiła niedopałek w popielniczce, z której pety powoli zaczynały się wysypywać, widać, że nie żałowała sobie nikotyny, zresztą Ast też, jedno i drugie lubiło dawać w płuco, najwyraźniej ich starszy brat również należał do grona nałogowców. Może to też był geny, tak jak ten wzrost, czy specyficzne charaktery. W sumie to nie znała się na tym wcale, tak sobie gdybała.

Nie skomentował zupełnie tego, co powiedziała o bracie, a szkoda. Myślała, że jego temat wjedzie na tapetę i będą mogli skupić się na czymś konkretnym, jej sprytny plan nie zadziałał. Jednak nie była taka przebiegła, jak jej się wydawało, a może on wyczuł, że chce trochę odsunąć uwagę od siebie. Znał ją przecież, przynajmniej kiedyś.

- Czuj się jak u siebie, czy coś. - Zapomniała o tym wspomnieć, w końcu był jej bratem, mógł grzebać w każdej szafce w tym mieszkaniu, tak naprawdę nie miała przed nim nic do ukrycia, nie jeśli chodziło o rzeczy materialne.

- Jak tam u mnie? - Westchnęła głośno, może zbyt głośno, można było wyczuć w tym lekkie zagubienie. Nie miała pojęcia, co powinna mu powiedzieć, co przemilczeć. Wiedziała, że nie może od początku opowiadać o tych wszystkich rzeczach, które działy się w jej życiu, bo było tego zbyt wiele. Pewnie zastanawiałby się wtedy nad tym, czy nie jest jakaś pierdolnięta, a co jak co nie chciała, żeby przy pierwszym spotkaniu wziął ją za wariatkę, czy coś.

- Tak naprawdę to nic ciekawego, egzystuję sobie. - Od czegoś trzeba zacząć, zależało jej na tym, aby jak najbardziej ogólnie opowiadać o tym, co u niej słychać, bez zbędnych szczegółów.

- Bardziej jestem ciekawa, co u ciebie, to ty wróciłeś z dalekiej podróży, na pewno wiele działo się w twoim życiu. - Najprostsza opcja, odwrócić pytanie, może zacznie opowiadać o swoich przygodach, to nie będzie musiała mówić o tym swoim, podłym życiu, jakie wiodła.

Widmo
Let The Party Begin
Motherfuckers


wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, zabójczo przystojny wesołek z uśmiechem na twarzy i zielonymi oczami. Widząc go dostrzegasz Boga, jednak po chwili doświadczasz rozczarowania, bo jest z rodziny Yaxley. Zdarza mu się biegać po lesie pod postacią wilka, lub człowieka. Nago...

James Yaxley
#14
07.07.2024, 19:35  ✶  
Nawet nie zwrócił uwagi, gdy Geraldine napomknęła o tym, by czuł się jak u siebie. Nawet i bez tego tak się czuł. W końcu nie wyrzuci brata za drzwi, co nie? Po ponownym położeniu swoich czterech liter na krześle przypatrywał się siostrze. Szczęśliwy z pojednania zachował bystre oko zauważając, że nie do końca jest z nim szczera.
Tak naprawdę to nic ciekawego, egzystuję sobie - Powtórzył w myślach, wyczuwając oczywiste kłamstwo. Mimo tego nie nalegał na to, by się otworzyła. Znał ją zbyt dobrze i wiedział, że do tego potrzeba czasu. Uświadomił sobie wtedy że nie ma potrzeby naciskać.
Więc? Co u Ciebie? - Powtórzył pytanie. Wiedział, że robi na przekór siostrze, która z czasem się otworzy. Tym razem, pomimo jego szerokiego uśmiechu, dało się wyczuć nutkę grozy. Zdawać by się mogło, jakby na moment seryjny morderca założył maskę pogodnej sąsiadki. Jeszcze miała czelność odwracać kota ogonem i wypytywać go o podróże. Co jak co, ale starszy brat od czegoś jest i właśnie w tym momencie dawało to o sobie znać. "Możesz się wyżalić" - Tak bardziej zabrzmiało jego pytanie, kryjące się za uśmiechem. Wziął szybkiego łyka z butelki i odstawił ją - można by rzec - nieco głośniej, co by nadać dramaturgii danej sytuacji.


[Obrazek: 77761a6206b991bb3bc5e3477f411bda9194a17f.gifv][Obrazek: 2046c8e04ec7928d01ae0bdb2b605ec44652ec94.gifv]
I'm A Hunter And I Love You. But The Thing I Love The Most Is Hunting Things I Love.
But Still, Love U <3
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#15
07.07.2024, 19:51  ✶  

Gerry dopiła zawartość swojej szklanki jednym haustem. Nie skrzywiła się przy tym wcale, zdecydowanie była wprawiona w spożywaniu trunków. Nie ma się co dziwić, najwięcej interesów przecież załatwiało się przy jakiejś flaszce. Zresztą dużo piła, lubiła alkohol, bo pomagał jej nie myśleć, nie zastanawiać się nad tym wszystkim, co działo się wokół niej.

Zeskoczyła z parapetu i ruszyła ze swoją pustą szklanką w stronę stołu na którym znajdowała się ta zaczęta flaszka whisky. Dolała sobie do pełna, potrzebowała zdecydowanie więcej alkoholu, aby przeżyć to spotkanie. Mimo, że był to tylko jej brat.

Wiedziała, że trudno jej będzie ukryć przed nim swoje tajemnice. Za dobrze ją znał, mimo, że nie widzieli się od dawna to nadal na pewno potrafił wyczuć, kiedy kręciła. Dlatego też wolała nie kłamać, tylko po prostu omijać pewne tematy.

Ręką drgnęła jej z butelką nad szklanką, kiedy ponownie spytał co u niej. Co za chujek, zignorował jej pytanie i dalej zamierzał ją męczyć. Jej sprytny plan po raz kolejny nie wypalił. Drgnęła jej lekko powieka, bo nie spodziewała się tego zupełnie. Najprawdopodobniej nie wystarczyło mu to, co mu opowiedziała, cóż nie ma się co dziwić, nie powiedziała przecież praktycznie nic.

- Co u mnie? Dobrze, dobrze, skoro jesteś taki ciekawy. - Chyba przełączył jej się tryb, czas najwyższy na nieco dramatyzmu. - Jestem uwiązana do pierdolonego Londynu, bo pilnuję naszego brata wampira, który kilka miesięcy temu umarł na moich rękach, jak ty - tutaj skierowała w niego palec wskazujący lewej ręki - jak ty, podróżowałeś sobie chuj wie gdzie, chuj wie po co. - Upiła spory łyk alkoholu ze szklanki, najwyraźniej nie skończyła jeszcze swojego wywodu. - Nasz ojciec lekko podchodzi do wszystkiego odkąd zjebał się z konia, ale w sumie tego też możesz nie wiedzieć, bo nie było cię tutaj jak się wypierdolił. - Mówiła coraz szybciej, coraz bardziej niewyraźnie. - Do tego zostawił mnie ten kutas, któremu chciałam uratować życie. - Może nie powinna i o tym wspominać, ale chyba trochę pękła. - Tyle u mnie, nic ciekawego. - Jednym haustem dopiła zawartość szklanki, powoli się uspokajała, alkohol zdecydowanie łagodził jej wkurwa.

Widmo
Let The Party Begin
Motherfuckers


wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, zabójczo przystojny wesołek z uśmiechem na twarzy i zielonymi oczami. Widząc go dostrzegasz Boga, jednak po chwili doświadczasz rozczarowania, bo jest z rodziny Yaxley. Zdarza mu się biegać po lesie pod postacią wilka, lub człowieka. Nago...

James Yaxley
#16
07.07.2024, 21:00  ✶  
Czuł się, jakby nagle ktoś zrzucił na niego niezwykły ciężar. Szybko jednak uświadomił sobie, że właśnie tak musiała się czuć jego siostra przez ostatnie lata. Każda malutka sytuacja piętrzyła się jedna na drugą, sprawiając niemałe problemy. Jason wysłuchał jej w ciszy, nie chcąc przerywać jej otwarcia. Każde słowo brzmiało jak mały hantelek, który przyjmował na barki. Jeśli oznaczało to zrzucenie ciężaru z jej barków, nie miał nic przeciwko. Spokojnie słuchał nawet wtedy, gdy został obarczony winą nieobecności. Nie miał nic na swoje usprawiedliwienie. Faktem było, że zjebał sytuację. Za bardzo pochłonęło go podróżowanie, co skutkowało w lekkim zatraceniu relacji z rodzeństwem. Wysłuchawszy jej szybko rozpromieniał na twarzy, śmiejąc się szeroko.
Spokojnie. Wróciłem. - upewnił siostrę. Ponownie położył swoją dłoń na jej głowie, ciągle traktując ją jak małą siostrzyczkę. Poczochrał jej włosy lekko, jakby zapewniając ochronę. W sumie to robił. Oznajmiając powrót jednocześnie zapewnił, że od teraz nie była sama w całym tym pierdolniku. Była bardziej niż mile widziana do zrzucenia całego ciężaru. Mogła się podzielić swymi rozterkami, zmartwieniami i obawami. Właśnie po to był starszy brat. Nieważne, co się działo, zawsze służył pomocą.


[Obrazek: 77761a6206b991bb3bc5e3477f411bda9194a17f.gifv][Obrazek: 2046c8e04ec7928d01ae0bdb2b605ec44652ec94.gifv]
I'm A Hunter And I Love You. But The Thing I Love The Most Is Hunting Things I Love.
But Still, Love U <3
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#17
07.07.2024, 21:42  ✶  

Nie było to łatwe. Nie znosiła pokazywać, że sobie nie radzi, ale tak ją wypytywał, ciągnął za język, że pękła. Oczywiście, że nie powiedziała wszystkiego, nie wspomniała przecież o wyimaginowanym bracie bliźniaku, który postanowił ją zabić, ale to wolała zostawić na kiedyś indziej, zresztą Astarothowi też nie zdradzała szczegółów związanych z tą sprawą. To był jej problem i sama miała sobie z nim poradzić. Taaak, na pewno. Był to jednak problem Geraldine z przyszłości, nie tej teraz.

Czy ulżyło jej, kiedy to wszystko z siebie wykrzyczała? No raczej średnio. Wyszła trochę na królową dramatyzmu, ale sam pytał, sam chciał dowiedzieć się, co u niej słychać. Nic nie szło jak powinno, wszystko czego się dotknęła się pierdoliło, jakby przyciągała do siebie całe gówno tego świata.

Uśmiechał się, kurde mać, czy traktował ją w ogóle poważnie. Odetchnęła głęboko, to było jedyne na co mogła sobie w tej chwili pozwolić, nie chciała dalej gadać bez sensu, rzucać argumentów, które były zupełnie niepotrzebne i miały raczej zranić drugą stronę niżeli wnieść coś do rozmowy. Potrafiła wzbudzić wyrzuty sumienia u rozmówcy, ale niekoniecznie o to jej chodziło w tej konwersacji. Naprawdę cieszyła się, że wrócił, wybrał tylko trochę chujowy moment, kiedy była dosyć mocno rozjebana emocjonalnie.

Zeszło z niej ciśnienie zupełnie, kiedy smyrał ją po głowie. Czy to możliwe, że czyjaś obecność mogła powodować taki spokój, miała wrażenie, że przechodzą na nią jego pokłady pozytywnej energii, czy coś.

- Naszczałeś mi na drzwi. - Zmieniła temat teraz na nieco mniej dramatyczny. - Nie chwaliłeś się, że umiesz takie sztuczki. - Dorzuciła jeszcze, bo najwyraźniej nauczył się czegoś ciekawego podczas tych swoich dalekich podróży.

Widmo
Let The Party Begin
Motherfuckers


wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, zabójczo przystojny wesołek z uśmiechem na twarzy i zielonymi oczami. Widząc go dostrzegasz Boga, jednak po chwili doświadczasz rozczarowania, bo jest z rodziny Yaxley. Zdarza mu się biegać po lesie pod postacią wilka, lub człowieka. Nago...

James Yaxley
#18
07.07.2024, 22:02  ✶  
Ha! Ha! - Roześmiał się głośno. Co prawda jego reakcja nie oznajmiła się na wieść o jej problemach, zaś na wieść o "nowej sztuczce", jak to siostra uznała. W sumie był niezarejestrowanym animagiem, więc takie rzeczy powinien trzymać w sekrecie. Zbyt wielka radość na widok siostry jednak przeważyła nad zdrowym rozsądkiem, co zaskutkowało ujawnieniem swojej "Animagicznej" formy.
Faktycznie, wybacz - Szybko skwitował "naszczanie na drzwi". Gdyby wiedział, to by się powstrzymał, a tak to po przemianie potrzeba naszła go niespodziewanie i nie mógł nic na to począć.
Ten stary pies ma jeszcze kilka sztuczek w zanadrzu - Szybko skwitował jej zaskoczenie wobec jego animagii. Był z siebie dumny. Na tyle, że promienisty uśmiech znów rozkwitł na jego twarzy. Kochał zaskakiwać ludzi, a w szczególności własną rodzinę.
Kiedy As wróci? - Szybko nawiązał do swego brata. Czuł, że nie było go w domu. Koniec końców był wampirem, więc wieczór i noc były dla niego najkorzystniejszymi porami na rozprostowanie kończyn. Ale trzeba przyznać, że stęsknił się za nim.


[Obrazek: 77761a6206b991bb3bc5e3477f411bda9194a17f.gifv][Obrazek: 2046c8e04ec7928d01ae0bdb2b605ec44652ec94.gifv]
I'm A Hunter And I Love You. But The Thing I Love The Most Is Hunting Things I Love.
But Still, Love U <3
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#19
07.07.2024, 22:52  ✶  

Miała świadomość, że brat na pewno nie zdążył się jeszcze zarejestrować, zresztą, gdyby wpadł na ten genialny pomysł zapewne szybko by mu to wybiła z głowy. Sama przecież była animagiem, sama również nigdy się nie zarejestrowała, bo uważała, że nie ma sensu widnieć na listach w ministerstwie. Zresztą skąd ktokolwiek mógłby wiedzieć, że potrafią się zmieniać w zwierzęta, wystarczyło korzystać z tej umiejętności umiejętnie, to nie powinno w ogóle dojść do nikogo, że są tak bardzo uzdolnieni w dziedzinie jaką była transmutacja.

- Wybacz? Masz to posprzątać, dzisiaj, albo jutro, ale na pewno tak tego nie zostawisz. - Nie brakowało jej stanowczości, szczególnie jeśli chodziło o miejsce, w którym mieszkała. Może nie było nie wiadomo jak wyszukane, ale dbała o to co miała (no poza tym balkonem, który wołał o pomstę do nieba z racji na brak zainteresowania jego posprzątaniem).

- Sprawdzimy to pewnie całkiem szybko. - Oj, skoro już wrócił do kraju, to na pewno zamierzała korzystać z jego umiejętności. Pomoc jej się przyda, prędzej, czy później. Chętnie zobaczy, czego się nauczył podczas tych swoich podróży.

- Nie wiem, korzysta z dnia póki może, to znaczy z nocy. - Nie pilnowała jakoś specjalnie tego, o której wracał jej młodszy brat, dawała mu sporo luzu, była przecież tylko jego siostrą, a nie matką, czy coś. - Zostajesz tutaj? - Miała na myśli swoje mieszkanie, nie wydawało jej się, żeby to był dobry moment na to, aby wracał do Walii, Londyn był zdecydowanie ciekawszy od tego wypizdowa.

Widmo
Let The Party Begin
Motherfuckers


wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, zabójczo przystojny wesołek z uśmiechem na twarzy i zielonymi oczami. Widząc go dostrzegasz Boga, jednak po chwili doświadczasz rozczarowania, bo jest z rodziny Yaxley. Zdarza mu się biegać po lesie pod postacią wilka, lub człowieka. Nago...

James Yaxley
#20
08.07.2024, 13:11  ✶  
Niezbyt ochoczo podszedł do idei, że miał posprzątać pozostawiony po sobie rozpiździel. Na jej słowa lekko wzruszył ramionami, olewając cały pomysł. Coś się wymyśli - Skwitował jej rozkaz w głowie, biorąc kolejnego łyka whisky. Szybko również napełnił fajkę tytoniem, po czym odpalił, zaciągając się głęboko. Trochę szkoda, że nie zobaczył brata, jednak z drugiej strony rozumiał, że teraz jego domeną stała się noc. No cóż na to poradzisz.
Właśnie miałem zapytać, czy masz mnie gdzieś przekimać - Odpowiedział z uśmiechem na twarzy, biorąc kolejnego bucha. Świetnie się składało, bowiem nie miał pojęcia gdzie znalazłby jakieś łóżko o tej porze. Fajnie było widzieć, że pomimo absencji, wciąż był dobrze traktowany. Jednak go nie znienawidziła przez te jego podróżowanie. Wziął kolejnego bucha i unosząc głowę ku górze, powoli wypuszczał w postaci kółeczek. W końcu mógł się zrelaksować.


[Obrazek: 77761a6206b991bb3bc5e3477f411bda9194a17f.gifv][Obrazek: 2046c8e04ec7928d01ae0bdb2b605ec44652ec94.gifv]
I'm A Hunter And I Love You. But The Thing I Love The Most Is Hunting Things I Love.
But Still, Love U <3
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (3522), James Yaxley (2365)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa