• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[30.07.1972r.] Radzę sobie z tym sam | Nicholas & Rodolphus

[30.07.1972r.] Radzę sobie z tym sam | Nicholas & Rodolphus
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#51
12.07.2024, 21:41  ✶  

Nie zawsze i nie we wszystkim udawało się przekonać Nicholasa. Tutaj ten aspekt z Testralami był dość zabawny, że Nicholas podciągnął do trochę dłużej, wspominając także o emeryturze. Widocznie jakimś sposobem udaje mu się swoimi wypowiedziami rozbawić Lestrange’a.

- Jeżeli jej dożyję.
Odparł z lekkim uśmiechem pocieszenia, będąc z góry przygotowanym na to, że nie ma dla niego szczęśliwego zakończenia. Ze spokojem patrzył w oczy śmierci, najpewniej zastanawiając się, kiedy przejdzie na drugą stronę świata. Lecz póki był potrzebny tutaj, pilnował się.

Rola obserwatora na ślubie Blacków była wręcz ciekawsza, niż samo bycie zwyczajnym uczestnikiem uroczystości. Temat ten nie był jednak prosty dla Rodolphusa. Obaj mieli świadomość, kto tam będzie. Może warto też zwrócić uwagę na jej osobę? Z kim teraz trzyma? W jakim towarzystwie się trzyma? Mowa oczywiście o Bellatrix Black.

- Nie.
Odpowiedział krótko, spokojnie i zdecydowanym tonem, że nie wybiera się na ów wesele. Lepiej byłoby, gdyby nie pokazywali się tam nawet razem. Wystarczy, że pracują w tym samym Departamencie i mieszkają. Gdzie to drugie, raczej pozostawało tajemnicą dla wszystkich, poza jedną osobą.

Przyjął do wiadomości, że Rodolphus może wrócić w nocy. Było mu to obojętne, biorąc pod uwagę, że takie uroczystości, potrafiły trwać do wczesnego rana. Nicholas na nich nie uczestniczył. Unikał. Pojawiał się, jeżeli już faktycznie musiał.

- Może bym się wpasował, ale nie chcę za bardzo zwracać na siebie uwagi.
Odparł zgodnie z prawdą.
"Jeszcze bym wprowadził im grobową atmosferę niczym mroczny kosiarz." - pomyślał.
Uważał na swoje pokazywanie się w miejscach publicznych, odkąd został jednym ze śmierciożerców. Starał się, aby jego rozpoznawalność nie była dość widoczna. Odkąd udaje mu się utrzymać na swoim stanowisko w Departamencie Tajemnic, odłożył na bok publikowanie swoich badań i naukowych spojrzeń względem śmierci.
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#52
17.07.2024, 22:33  ✶  
Przytaknął. Jeżeli jej dożyje. Odważnie byłoby zakładać, że obaj dożyją emerytury, chociaż wielu nazwałoby to po prostu głupotą. Nie przy ich trybie życia i nie przy zobowiązaniach, które obaj mieli. Czy jednak Nicholas mógł być w pełni przekonany o tym, że nie istniało dla niego szczęśliwe zakończenie? Wszak każdy jakieś miał - zakończenie, rzecz jasna. Dla każdego jednocześnie czym innym było szczęście. Nie każdy widział się wśród polnych kwiatów, przy domku nad jeziorem, w otoczeniu własnych dzieci. Dla innych odbiciem szczęścia była władza, góra czaszek którą miażdżyło się butami, z wyciągniętą ku górze dłonią, dzierżącą różdżkę, z której strzelały iskry, tworzące jedno z najpotężniejszych zaklęć.
- Sądzisz, że zwróciłbyś na siebie uwagę? Dopóki nie poszedłbyś tańczyć ze szlamą, myślę że nikt nie podniósłby nawet brwi - mruknął, przeczesując palcami włosy. Na samo wyobrażenie tego, że jakakolwiek zbrukana krew mogłaby postanowić dotknąć Nicholasa, robiło mu się niedobrze, a krew zaczynała szybciej płynąć. To była obrzydliwa wizja, której nie chciał dopuścić do swojego umysłu, chociaż sam wyciągnął ten temat. - Chociaż na weselu Blacków nie powinno to być problemem.
Cień złośliwości wymalował się na jego ustach. Ach, Blackowie... Musieliby upaść na głowę, żeby zaprosić kogokolwiek nieczystego na swoje wesele. [/i]Ironia, prawda?[/i]

W przeciwieństwie do Nicholasa, Rodolphus nie unikał spotkań towarzyskich aż tak bardzo. Nie unikał publikowania badań. Ba, pchał je do przodu, grzebał, drążył i wywlekał je na światło dzienne. Był jeszcze młodszy, gdy zdecydował się dołączyć do Lorda Voldemorta. Być może kiedyś uda mu się stanąć u jego boku, nie zaś z tyłu, jak pozostali. To była jednak wizja, którą hamował z kilku względów. Po pierwsze: Louvain. Po drugie: Robert.
- Nie namawiam jednak. A zazdroszczę - powiedział w końcu, wbijając w niego spojrzenie. Wydawać by się mogło, że Lestrange ma wszystko - nazwisko, pieniądze, pozycję, kontakty. Mógł mieć więcej, ale nie chciał. Lecz kilku rzeczy nie mógł mieć i nie był w stanie po nie sięgnąć. Jedną z nich była właśnie odmowa. W tej kwestii postanowił być szczery, bo ich tryb życia był bardzo podobny, podobnież jak pragnienie bycia wykluczonym. Z tym, że w jego przypadku nie dało się być wykluczonym bez odcięcia od pieniędzy. Czy chociażby koneksji.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#53
21.07.2024, 16:32  ✶  

Choć śmierci się nie obawiał, nie chciał jeszcze skracać sobie życia,  chcąc jak najlepiej i jak najwięcej wiedzy posiąść z dziedziny nekromancji i życia pozaziemskiego. Rozwijanie swoich umiejętności w jednym temacie, zachęcało do sięgnięcia po kolejny, gdzie informacje i zapiski łączyły się w jakiś sposób ze sobą.

Czy Nicholas miał marzenia? Miał cele. Do nich dążył. Dla nich się starał. Nie to, czym się zajmuje, dla kogo pracuje, stanowiło problem dożycia wieku emerytalnego, ale jego choroba.

- Blackowie popełniliby najpewniej zbrodnię stulecia, gdyby zaprosili na swoje wesele szlamy. Nie tańczyłbym, tak swoją drogą. Z kimkolwiek przyszłoby mi to uczynić, lub zostałbym do tego zmuszony.
Zaznaczył tutaj jedną rzecz, że nie lubił robić z siebie parkietowego pośmiewiska. Zwracania na siebie uwagi. Nawet jeżeli to był taniec. Uczony w szkole, przez rodzinę, umiał się wycofać na uroczystościach związanych tańcem.

Rodolphus miał rację w tym, że na weselu Blacków nie zwracałby na siebie uwagi, będąc odzianym w czerń. Siedząc gdzieś na końcu przy stoliku, udając, że się nie istnieje. Być obserwatorem z oddali. Według Traversa, wystarczyło że szedł tam już Rodolphus. Wierzył, że poradzi sobie. Sam musi stawić czoło spotkania z rodziną i samą panną Bellatrix Black.

- Jeżeli nie czujesz się na siłach, nie zmuszaj się.
Poradził w końcu coś innego. Jeżeli Rodolphusowi nie odpowiadało ostatecznie udanie się na to wesele i pokazywanie, spotkanie ze swoją rodziną. Rozumiał go. Sam swojej unikał.
Westchnął, patrząc przed siebie. Czując, że Rodolphus wciąż trzyma jego dłoń. Nużyło go już to siedzenie. Zająłby się czymś.
- Popracowałbym. Ale pewnie mi nie pozwolisz.
Zagadnął i spojrzał na Rodolphusa. Było sporo rzeczy do przejrzenia, przeczytania i poszukania w księgach, jakie miał w domu, choćby temat Zimnych.
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#54
02.08.2024, 23:29  ✶  
- Mhm - odpowiedział, chociaż błysk w jego oku sugerował, że ten temat jeszcze nie został zakończony. Być może na kilka chwil, może na kilka dni czy miesięcy, ale kiedyś do niego wróci. Nie odniósł się do błędu stulecia, który mógłby być wywołany taką... różnicą zdań. Nie wierzył, że to kiedykolwiek by się stało - to w końcu byli Blackowie, nie podrzędna rodzina, która lubowała się w oglądaniu zwierzątek. To nie byli Longbottomowie - ród Black był silny, był konserwatywny i przede wszystkim wiedział, co jest godne czarodziejów, a co nie. - Jak radziłeś sobie w Hogwarcie, gdy przychodziło do tańców?
Zadał pytanie, aczkolwiek było ono retoryczne. Gdyby chciał znać na nie odpowiedź, to by wwiercił w niego spojrzenie i nie odpuszczał tak długo, póki nie uzyska odpowiedzi. Ale domyślał się jej: nie potrzebował jej też do tego, by oddychać, więc najzwyczajniej w świecie puścił dłoń Nicholasa. Ale tylko po to, by musnąć opuszkami palców jego policzek.
- Nie tylko dam radę, ale i wrócę by zdać ci obserwacje - być może to była młodzieńcza buta, ale oh: był naprawdę przekonany o tym, że da radę, że wszystko będzie w porządku. Że pójdzie tam, pokaże się, wróci i weźmie lodowaty prysznic, a potem położy się obok Nicka w łóżku i po prostu zamknie oczy, żeby odpocząć. Nawet nie wiedział, jak bardzo się mylił... - A jestem w pozycji, w której mógłbym ci czegokolwiek zakazywać i na cokolwiek pozwalać?
Kolejne zadane leniwie pytanie, na które nie oczekiwał odpowiedzi. Bo brzmiała ona: nie. To, że się o niego w jakiś sposób troszczył nie oznaczało, że mógł mu stawiać warunki. Zresztą Rodolphus nigdy nie był osobą, która te warunki dyktowała, nie w... jakiejkolwiek relacji.
- Jeżeli chcesz, to pracuj. Cokolwiek, co cię nie nadwyręży fizycznie. Moja wiedza medyczna jest gorsza, niż chciałbym i mógłbym przyznać - dodał, nachylając się. Złożył na ustach Nicholasa delikatny pocałunek. - A bardzo nie chciałbym cię transportować do Munga.
Dodał jeszcze, być może nieco ostrzej, niż zamierzał. Bo przecież wiedział, że do tego nie dojdzie.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#55
14.08.2024, 16:00  ✶  

Rzeczą oczywistą i wiadomą było, że każdy szanujący się ród czystej krwi czarodziei, nie zaprosi szlamy na swoje uroczystości rodzinne, jakiekolwiek by były. Pomijając oczywiście szlamolubców, zdrajców. Blackowie w końcu należą do rodów, którzy nie posunęliby się do ośmieszania swojego nazwiska.

Hogwart. Interesujące pytanie zadał Rodolphus. Chyba jedno i pierwsze tak daleko sięgające w przeszłość Nicholasa. Nie musiał się nawet długo nad odpowiedzią zastanawiać, aby ją przedstawić.

- Odmawiałem. Udawałem kontuzje nogi. Kombinowałem.
Wiedział, że nie musiał na to pytanie odpowiadać. Ale nie było to tajemnicą. Ci, co znali Nicholasa, wiedzieli jakie miał zdanie odnośnie tańców na parkiecie. Odmawiał także po skończeniu szkoły, kiedy bywał na innych weselach czy balach. Gdziekolwiek, gdzie były tańce. Był wtedy przemieszczającym się cieniem. Obserwatorem.
- Więc zostań moim obserwatorem na ślubie Blacków.
Wcześniej radził pomyśleć. Ze względu na jego byłą kobietę. Teraz, pozwolił sobie poprzeć słowa Lestrange’a, aby poszedł tam za ich dwóch. Skoro zapewniał, że da radę. Nicholas będzie na niego czekał tej nocy, o ile nie będzie miał innych spraw na głowie. Czy nie dostanie czasem wezwania.

Kącik ust uniósł się ku górze, na słowa o zakazach ze strony Rodolphusa.

- Nie. Nie jesteś.
Nawet jeżeli odpowiedź była jednoznacznie znana. Nicholas go po prostu sprawdzał. Testował. I choć znana była odpowiedź, wypowiedział ją na głos.
...Cokolwiek, co cię nie nadwyręży fizycznie...” – fragment słów jaki utkwił w pamięci Nicholasa. Dające do zrozumienia, że cokolwiek mogłoby fizycznie go zmęczyć, musiałby odpuścić. Choćby praktyczne ćwiczenia magii. Wymagające większej koncentracji i skupienia. Zostaje więc samo czytanie papierologii i ksiąg.

Przyjął jego delikatny pocałunek, słuchając kolejno jego słownego nacisku, na transportowanie do Munga.

- Popełniłbyś największą możliwą zbrodnię.
Wysłanie śmierciożercy do Munga, było jak wyrok. Nicholas objął szyję Rodolphusa wolną ręką a następnie pocałował go nie siląc się na delikatność.

Przerwał po chwili pocałunek, puścił go i wstał.

- Pójdę poczytać. Będę w gabinecie.
Oznajmił i skierował się do swojego gabinetu. Tam oddać się spokoju, swoich przemyśleń, ruszyć dalej pewne sprawy.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nicholas Travers (10056), Rodolphus Lestrange (11112)


Strony (6): « Wstecz 1 2 3 4 5 6


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa