-No cóż, cechami charakterystycznymi Ślizgonów powinny być jeszcze braterstwo i zaradność, mylę się? Może z początku po prostu wierzyli, że mieli tę samą wizję nauczania i dopiero z czasem okazało się, jak wiele ich różniło? - to mogłoby tłumaczyć, dlaczego Slytherin odszedł dopiero po latach, a nie od razu, zanim jeszcze wzniesiono mury szkoły.
Z początku, gdy w gronie przyjaciół planuje się wcielić w życie wielki projekt, wiele szczegółów, które wymagały omówienia, mogły umknąć uwadze, przyćmione przez inne priorytety. A potem, gdy nadchodzi czas raczenia się dojrzałymi owocami swojej ciężkiej pracy, zaczyna wychodzić robactwo niedomówień oraz różnic. I nagle okazuje się, że wielki kiedyś, wspólny plan - to marzenie, wyśnione przez więcej, niż jedną duszę - jest tak naprawdę jedynie jedną z przynajmniej kilku wersji tego samego obrazu, który zachwyca jednego, ale zawodzi drugiego. Wtedy wychodzi prawda i pierwsze "To nie to, czego chciał.m". Pojawia się rysa na relacji i przyjaźń pęka i kruszy się, jak zrzucony na podłogę szklany klosz.
Możliwe, że tak było właśnie w przypadku Założycieli? Może z początku wszyscy sądzili, że myślą tak samo, że oczywistym było, kogo będą nauczać? A potem Rowena, Godryk albo Helga sprowadzili pierwszych czarodziejów, w których żyłach płynęła krew mugoli i wtedy do Salazara dotarło, że jego wizja szkoły nie była taka sama, jak wizja jego przyjaciół? Jessie mógł jedynie gdybać, jak było naprawdę.
-... Mam nadzieję, że z tej dobrej strony - powiedział, trochę zakłopotany, jego pierwszą myślą w tym momencie było Mama coś zrobiła?
Nawet mu przez głowę nie przeszło, że to przez Ritę przedstawicielka Brygady Uderzeniowej mogłaby "kojarzyć" ich rodzinę, o jego młodszym bracie nie wspominając. A może Brenna po prostu spotkała jego mamę gdzieś na którymś przyjęciu, na którym Charlotte towarzyszyła jednemu ze swoich "chłopców"?
-Jeden z moich współpracowników tak go nazywał - powiedział, wzruszając lekko ramionami. -I mówił o tym z taką dumą, jakby miał stać się jego Prawą Ręką, więc chyba masz rację. Czy "Voldemort" to jego prawdziwe imię? - skrzywił się. -Jego rodzice musieli go nienawidzić od urodzenia. Może dlatego wyrósł na psychopatę?