• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[02.08.1972r.] Ile? Dwa tysiące galeonów? Jaki ślub? | Richard & Leonard

[02.08.1972r.] Ile? Dwa tysiące galeonów? Jaki ślub? | Richard & Leonard
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#1
17.07.2024, 00:20  ✶  

2 sierpnia 1972r.
Niemagiczny Londyn / Kamienica Mulciberów



Dzień następny, po niespodziewanych zdarzeniach na Lammas. Richard był tak wykończony całym dniem, że w końcu tej nocy zasnął. Bezsenność mu tym razem łaskawie odpuściła. Organizm potrzebował zregenerować się. Obudził się z rana. Ogarnął się na tyle, aby chociaż zejść na rodzinny poranny posiłek. Atmosfera mogła być nieco napięta, biorąc pod uwagę ostatnie działania Charlesa przy stoisku. I choć Richard z nim już porozmawiał, miał nadzieję, że od teraz sytuacja się nieco poprawi. Nie liczył, że nastąpi to szybko.

Gdyby mogło się tylko na tych problemach skończyć. Byłoby zapewne zbyt wspaniale.

Po śniadaniu, udał się do siebie i do łazienki doprowadzić w końcu do funkcjonowania. Miał umówione spotkanie z klientem w sprawie kadzideł. Udał się na nie zgodnie z planem, skoro nie zostało odwołane.

Wrócił przed obiadem. Dokumentację ze spotkania zakończonego z powodzeniem, zostawił bratu w gabinecie na biurku. Włącznie z nową listą zamówień. I wtedy usłyszał stukanie o szybę okna. Odwrócił się dostrzegając sowę. Zmarszczył brwi. Podszedł do okna i otworzył. Odebrał od niej list a ta odleciała. Podążył za nią wzrokiem, po czym zamknął okno. Spojrzał na wpisanego odbiorcę, że zaadresowane było do niego. Otworzył i spojrzał na zawartość. Bardziej spoważniał, widząc iż przyszło z Norwegii. Sama treść, napisana po Norwesku. Czytając treść aż musiał usiąść. "Dwa tysiące... Galeonów?" – nie wierzył w to co czytał. Ręce mu opadły z listem w dłoni, patrząc przed siebie.

- Leonard w coś Ty się kurwa wpakował.
Zagadał do siebie. Nie docierało do niego. To była poważna sprawa. Znał Guldbrandsena. Czy jego syn zarywał do pracownika Departamentu Skarbu?
Dopiero, co miał nadzieję, że problemy z Charlesem miał za sobą. Pojawiły się związane z Leonardem.

Spojrzał na zegarek. Leonard powinien być jeszcze w Mungu na pracy próbnej czy coś. Bądź miał dzisiaj załatwiać inne sprawy. Cokolwiek. To jednak musiał z nim dzisiaj o tym porozmawiać. To nie mogło czekać.

- Leonard, chciałbym z Tobą porozmawiać. Za chwilę w gabinecie.
Poprosił syna, podczas kończenia posiłku obiadowego przy stole. Co znaczyło, że na jakiś kwadrans chciał pożyczyć gabinet brata. Przez cały czas udawał że nic się nie stało, choć te cholerne dwa tysiące galeonów wciąż dudniły mu w głowie. Z bratem nie chciał jeszcze tego problemu poruszać, póki usłyszy od syna jego wersji.

Jeżeli zaś Leonard się zgodził. Richard czekał na niego w gabinecie. Stojąc opartym o tył biurka, nie siadał w zaszczytnym miejscu za nim. List miał w kieszeni. Zapalił sobie papierosa, aby ukoić swoje nerwy i obawy.

- Powiedz mi synu. Dlaczego chciałeś przyjechać do Anglii? Tutaj pracować i zamieszkać?
Zapytał spokojnie, kiedy Leonard znalazł się w gabinecie. Proste pytanie ku przypomnieniu im obojgu.
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leonard Mulciber
#2
19.07.2024, 21:07  ✶  
Powrót do pracy był dla niego wielkim wydarzeniem. Tak jak sądził i jak wcześniej zasłyszał, Mung miał dużo lepsze zaplecze alchemiczne. Oj, dużo lepsze. Leonard wręcz nie posiadał się z radości. Koniec końców, był wciąż gotów zaryzykować powrót do Norwegii, gdyby miało to onaczać lepsze warunki dla typowego alchemika. Tymczasem zapewniono mu prawdziwie królewskie zaplecze.
Poproszony przez ojca o rozmowę, nie wyczuł podstępu ni konkretnej intencji. Na spokojnie udał się do gabinetu wija po zakończonym obiedzie, ciekaw, czegóż to mógł od niego chcieć Richard. I nawet gdy pytanie wreszcie padło, nie zorientowł się, że mogłoby to mieć coś wspólnego z jego przeszłością.
- Dlaczego? Żeby nie zostawać tam samemu, jak sądzę? - odparł, mając to od dawna przemyślane. 
Bądź co bądź, nigdy nie zwierzył się z faktycznych powodów wyruszenia do Anglii.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#3
21.07.2024, 21:55  ✶  

Gdy tylko syn pojawił się w gabinecie, pewne znaki ostrzegawcze mu się w głowie zapaliły. A zdążył się na razie raz zaciągnąć. "Szlag…" – przeklął w myślach i chcąc nie chcąc, zgasił papierosa od razu w popielniczce. Dym z płuc wypuścił w bok, odwracając głowę. Szybko sobie przypomniał, że jego starszy syn nie lubił przecież tego zapachu, aby przebywania w otoczeniu osób palących. Dłonią rozgar

nął dym wokół siebie. Mimo tego, zadał pytanie Leonardowi, na które odpowiedź padła taka sama, jak wtedy gdy tutaj się pojawił.
- Nawet jeżeli wiesz, że Twoja siostra tam jeszcze została?
Dopytał przy okazji, patrząc na niego uważnie, spojrzeniem mówiącym "jeżeli jest coś, co powinienem wiedzieć, lepiej powiedz".

Richard zerknął w stronę drzwi, aby upewnić się, że są zamknięte, ale jeżeli nie były, wyjął różdżkę i machnął, aby się zamknęły. Na razie nie chciał, aby ktokolwiek im przeszkadzał.

- Chciałbym, abyś mi tę sprawę wyjaśnił. Dostałem dzisiaj list od Brynjara Guldbrandsena.
Patrząc na Leonarda, aby dostrzec jego jakieś zmiany zachowania, reakcję na nazwisko, wyjął z kieszeni spodni złożony list. Napisany w języku norweskim. Wyciągnął rękę w jego stronę, zachęcając do przeczytania. Jeśli Leonard odebrał, Richard skrzyżował ręce na klatce piersiowej, obserwując. Reakcję na treść, zachowanie. Czekając na jakieś słowa wyjaśnienia. Był bardzo poważny, gdyż dwa tysiące galeonów to nie jest mała suma. Dodatkowo jakieś inne obciążenia chcą mu nałożyć. O co tu kurwa chodzi? 
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leonard Mulciber
#4
25.07.2024, 17:03  ✶  
Chcąc nie chcąc, Leonard rzucił ojcu nieco nieprzychylne spojrzenie, kiedy ten odpalił przy nim papierosa. Chociaż starał się nie komentować złego nawyku, nigdy też mnie próbował udawać, że mu to nie przeszkadza. Uważał to za niezdrowy i niepotrzebny sposób tracenia pieniędzy.
Leonard powoli zamrugał. Czyżby coś tu jednak było na rzeczy? Wątpił, żeby temat padł po raz drugi bez dobrego powodu. Mimo to, starał się jeszcze nie wpadać w niepotrzebną nikomu paranoję. Wciąż przecież wychodził z jednej.
- To bystra i ogarnięta dziewczyna. Zresztą wydaje mi się, że przez ciągłe bycie otoczaną nadmierną opieką mężczyzna dookoła, nieco za bardzo się ją rozpieściło.
Odparł tym, dobrze ojcu zresztą znanym, sztucznie weselszym tonem, który sugerował, że coś w tej sprawie powinno zostać już dawno zrobione. I choć broniłby siostry z uwagi na bycie częścią rodziny, sam nigdy nie był z nią tak blisko, jak z Charlsem. W gruncie rzeczy wielokrotnie zdarzało się, że nawet jej unikał.
Być może chodziło więc właśnie o nią? Cóż, cokolwiek młoda odwalała pod ich nieobecność, nie zamierzał być tym, który będzie specjalnie podróżował, żeby to skontrolować. Mowy nie ma.
Tymczasem jednak temat okazał się wcale nie zbiec na domniemany przez niego tor i już chwilę później Leonard musiał ciężko przełknąć ślinkę, kiedy padło znajome mu nazwisko. Aż nadto dobrze znajome.
Zacisnął na moment usta z siłą, która sprawiła, że te nieco straciły na kolorze. Podobnie zresztą, jak i reszta jego twarzy, kiedy wzrok padł na podany przez ojca list.
Biorąc głębszy wdech, sięgnął po pergamin i rozłożył, aby przeczytać treść. Wraz z kolejnymi, widniejącymi na nim słowami, jego brwi wędrowały coraz wyżej.
- Poważnie...? - mruknął sam do siebie, zanim ponownie spojrzał na ojca, choć tym razem z wyraźnie zmieszanym wyrazem twarzy. - To... Uh. Nieco skomplikowane... - zaczął nieoczekiwanie jak na siebie powoli i nerwowo. - Ale mogę cię zapewnić, że żadnych pieniędzy nigdy nie wziąłem ani nie ukradłem. Gdyby tak było, mieszkałbym teraz przecież we własnej willi.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#5
26.07.2024, 01:20  ✶  

Odpalił. Ale zaraz zgasił, kiedy zobaczył Leonarda i przypomniał sobie przez jego spojrzenie, jaki miał stosunek do palenia papierosów. Przy nim jeszcze umiał się powstrzymać. Wiedząc, że Leonard nie znosił zapachu tytoniu. I jeszcze musiał wyedukować się o jakichś szkodliwościach zdrowotnych. Problem był jeden, że ojca z nałogu nie wyleczy.

To prawda, siostra Leonarda była bystra i ogarnięta. Aż przez wybryki synów, Richard zaczynał zastanawiać się, czy choć ona nie narobi mu problemów. Czy może lepiej zarządza swoimi planami na życie. Jak wrócą znów na moment do domu w Oslo, to sprawdzi jak dziewczyna sobie radzi.

- Doprawdy?
Zapytał z uniesieniem brwi, ale nie oczekiwał odpowiedzi. Zamiast tego, przeszedł do sprawy, w jakiej chciał porozmawiać ze starszym synem.

Pokazał mu list, informując od kogo otrzymał. Dał chłopakowi chwilę czasu, na zapoznanie się z treścią i samodzielne podjęcie się wyjaśnień.

Obserwując zachowanie syna, Richard dostrzegł zmiany zachodzące w jego mimice twarzy jak i na ciele. Dał mu tym samym dowód, że faktycznie coś odjebał. Na Odyna, oby wszystko w tym liście nie było prawdą.
Jak widać, nie było.

- Wyjaśnij mi wszystko od początku. Co Cię łączy z córką Guldbrandsena? O jakim ślubie tam jest mowa?
Zadał mu dwa pytania, wskazując wolny fotel przed biurkiem. Mają czas, Richard go wysłucha. Musiał wiedzieć jak rozwiązać ten problem, skoro jego syn za jego rozwiązanie uznał – ucieczkę. Bezczelnie wykorzystując właśnie ten moment, kiedy Richard oznajmił że wraca do Anglii. Jak bardzo źle wyglądała ta cała sprawa, poza samym świstkiem papieru?
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leonard Mulciber
#6
31.07.2024, 17:47  ✶  
Skoro już musiało dojść do tych niewygodnych wyjaśnień, Leonard postanowił, że ostatnie czego chce, to plątanie się we własnych zeznaniach. Nie musiał mówić wszystkiego. Nie musiał wchodzić w niewygodne dla jego psychiki szczegóły. Niemniej nie mógł też pozwolić, żeby ich nazwisko zostało obarczone jakimś nieistniejącym długiem w oczach jedynego, wciąż żywego rodziciela.
Rozcierając jedną dłonią kark, Leonard skrzywił się na samą myśl o tym wszystkim, od czego tak skutecznie miało udać mu się uciec. Nigdy jednak nie sądził, że stary Guldbrandsena wmiesza się w prywatne sprawy ex-kochanków. Czyżby Aurora nakłamała ojcu na jego temat w akcie zemsty? Chcąc go wyśledzić? Szlaaaaaaaaggggg...!
- Spotykaliśmy się... Jakoś dobre dwa lata - zaczął więc, mając nadzieję, że ojciec nie będzie dopytywał o powód ukrywania związku. Leo po prostu nie był wylewny, okej? Nawet Charlie nie wiedział o Aurorze. Całą sprawę zresztą bardzo łatwo było mu ukryć, bo z dziewczyną spotykał się między pracą lub zaraz po niej, co między członkami rodziny brane było za dodatkowe godziny spędzone przez niego w szpitalu, z którego wiedzieli, że nie zawsze chętnie w ogóle wychodził. Być może miał zadatki na pracoholika, kto by się tam przejmował.
- Znamy się jeszcze z Durmstrangu, ale dopiero kilka dobrych lat po szkole znowu na siebie wpadliśmy - wyjaśnił. - Gwarantuje jednak, że nie było mowy o żadnym ślubie! Przecież gdyby było to coś poważnego, przedstawiłbym ją dawno temu. Poza tym skończyłem ten związek na długie miesiące przed przyjazdem do Anglii!
Rzadko się zdarzało, żeby był stawiany pod ścianą, przez co do sprawy podchodził nieco bardziej defensywnie, niż pewnie było trzeba.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#7
31.07.2024, 21:50  ✶  

Nie poganiał syna. Dał mu czas na zebranie myśli i słów. Nawet jeżeli zaczął jednym zdaniem, wyczekując reakcji. Richard przyjął do wiadomości skinięciem głowy. Czekał na ciąg dalszy wyjaśnień. Nie dopytywał, dlaczego tego związek był ukrywany aż dwa lata. Młodzieńcze zauroczenia i zabawy w pieprzoną miłość, która widać do czego doprowadziła.

Leonard zapewniał, że o ślubie nie było żadnej mowy. Wcześniej twierdził, że wspomnianej kwoty pieniężnej nie brał. Richard wyciągnął rękę, aby syn oddał mu list. Chciał na niego rzucić jeszcze okiem, sprawdzić coś. Pod okiem aurorskim.

- Jak wyglądało wasze zakończenie związku? Z jakiego głównie powodu zakończyłeś?
Dopytał. Rozeszli się w zgodzie, czy pokłócili? Czy poza czymś zwanym uczuciami miłosnymi, zauroczeniami, było coś więcej? Coś innego? W liście wspomniano o jej problemach zdrowotnych.

Coś przeczuwał, że będzie potrzebne spotkanie. Osobiste nie tylko ojców dzieciaków, ale w ich obecności. Jeżeli Aurora była córeczką tatusia, umiała swoimi kłamstwami mu sprzedać bajki, aby pogrążyć Leonarda, prawie się jej udało. Czy może to Leonard próbował się w ten sposób bronić? Trudno to teraz stwierdzić, nie mając jasnego obrazu na całą sytuację. Więcej dowodów. To na razie są tylko poszlaki.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leonard Mulciber
#8
05.08.2024, 16:16  ✶  
Rzucając listowi jeszcze jedno, krzywe spojrzenie na pożegnanie, oddał go ojcu mimo wielkiej chęci spopielenia go na miejscu. Widać, jaki ojciec, taka i córka. Nie bali się posuwać do brudnych sztuczek, byle tylko zatruć mu życie. Świetnie.
Wycierając dłoń o kolano, jakby miało to pomóc w pozbyciu się jakichkolwiek jeszcze pozostałości po stycznością z pergaminem, Leonard ponownie spojrzał na ojca.
- Męczył mnie - przyznał po chwili milczenia, krzyżując ramiona na klatce piersiowej. W swoje krótkie tłumaczenia starał się nie wkładać zbyt wiele emocji. Nie chciał przyznawać, jak bardzo cała ta sytuacja wpływała na niego jeszcze za ich życia w Norwegii. - Związek, Aurora, ciągłe narzekania i wytykania braku czasu. Wydaje mi się, że rozegrałem wszystko na tyle polubownie, na ile to możliwe. Problem w tym, że nieważne ile razy bym to robił, równie dobrze mógłbym kończyć związek z kawałkiem drewna, bo okazałby moim słowom tyle samo zrozumienia. Krótko mówiąc... Wciąż za mną łaziła. 
'Prześladowała' i 'nachodziła' pasowałyby lepiej, ale Leo miał swoją godność.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#9
07.08.2024, 16:30  ✶  

Niestety Richard potrzebował tego listu jako dowód dla siebie. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, zniszczy go. Zadał przy tym kolejne pytania, aby mieć szersze spojrzenie na sytuację. List odebrał i rzucił jeszcze na niego okiem. Po czym złożył i schował do tylnej kieszeni spodni.

Związek z kobietą był męczący według słów syna. Rozumiał to doskonale. Kobiety były upierdliwe. Być może trafił na taką, której nie dało się ułożyć pod siebie?

Słuchał go dalej. Dając mu czas na zebranie myśli, dobranie odpowiednich słów. Obserwował go, krzyżując ręce na klatce piersiowej.

- Jak zareagowała na zakończenie związku? Groziła Ci? Szantażowała?
Dopytywał, aby wiedzieć więcej. Aby spojrzeć na to wszystko nie tylko jako ojciec, ale i z punktu prawa. Jako auror. Richard z Guldbrandsenem zna się z Norweskiego Ministerstwa. Inne Departamenty, to jednak zdarzało się, że spotykali na korytarzach, czy podczas przekazywaniu dokumentów gdy była potrzebna jakaś interwencja.

Jakakolwiek padła odpowiedź ze strony Leonarda, Richard wiedział jedno, że po więcej informacji będą musieli udać się do Oslo. Czy to im się podobało, czy nie.

- Umówię spotkanie z Guldbrandsenem i jego córką. A Ty udasz się tam ze mną. W związku z tym, będziesz musiał wziąć wolne z pracy.
Poinformował. Nie zamierzał zmieniać tego planu działania. Muszą tam wrócić i to wyjaśnić. Skoro Leonard przyznawał się do tego, że nie brał żadnych pieniędzy, ani nie było żadnej mowy o ślubie, mogło wyjść na to, że dziewczyna kręciła i omamiła swojego tatusia.
Czekał na potwierdzenie Leonarda, czy się zgadza. Właściwie, miał jakieś wyjście?
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Leonard Mulciber
#10
09.08.2024, 20:27  ✶  
Ponieważ sprawa w gruncie rzeczy była dalej stosunkowo świeża, Leonard wcale nie musiał kopać głęboko, żeby na nowo ją rozgrzebać. Co nie znaczyło, że mu się to uśmiechało. Jeszcze w Oslo robił dosłownie wszystko, byle tylko nie dać nikomu ze swojego otoczenia powodów do zadawania pytań. Całą nerwowość i stres zamiatał jak pod dywan, co oczywiście musiało jakoś się na nim odbić. Odbiło się na śnie. Całe szczęście, że był specjalistą od eliksirów, a pokłady świeczek wspomagających sen były zawsze pod ręką.
- Histeryzowała - odparł po chwili namysłu, wracając pamięcią do niego odległego już dnia. - Nie chciała przyjąć mojej decyzji do wiadomości. Nigdy jej chyba w pełni zresztą nie przyjęła. Jeśli miałbym ocenić, to zrobiła sobie na moim punkcie jakąś idiotyczną obsesję.
Pomyślałby kto, że unikaniem i ignorowaniem jej, w końcu zdoła zmusić czarownicę do odpuszczenia. Nie w tym przypadku. Im bardziej jej bowiem unikał, tym bardziej zdeterminowana się wydawała. Leonard nawet zaczął miewać momenty, kiedy chciał po prostu sięgnąć po różdżkę i rozwiązać sprawę w najbardziej parszywy ze sposobów - klątwą. Szczęśliwie, był osobą niebywale cierpliwą, kiedy musiał.
Słysząc jednakowoż decyzję, jaką podjął ojciec w sprawie, jego cierpliwość oraz zdrowie psychiczne zostały poddane nieprzyjemnej próbie. Krew na moment odpłynęła mu z twarzy.
- Poczekaj, proszę. Naprawdę sądzisz, że to konieczne? - zapytał odrobinę zbyt szybko. - Nie mówię, że konfrontacja nie jest z reguły najlepszą metodą na rozwiązywanie tego typu kwestii, ale czemu mamy marnować cenny czas na kłamców i matactwo?
Merlinie, dopomóż! Wszystko, tylko nie powrót do Oslo!!!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Leonard Mulciber (1484), Richard Mulciber (2070)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa