• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - wątek zbiorowy

[26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - wątek zbiorowy
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#61
22.07.2024, 20:51  ✶  

Aryaman Birla



Podchodzę do Marcusa.

Jedna ręka w kieszeni, na palcach drugiej wisiała złota obręcz. Aryaman wyszedł z sali do pokera swobodnym krokiem kogoś, kto ma głęboko w nosie to, co się dzieje dookoła i pragnie wężowo zwrócić na siebie uwagę. Głęboko potrzebował nie być sobą, tykanie zegara i własna siwizna, teraz przykryta zaklęciem, doprowadzała go do szału.

W skórze Aryamana był młody, nie nosił bagażu przeszłości na plecach, historia z czystą kartą, eleganckim sanskrytem jedynie zapisane imię i nazwisko i kilka detali w punktach skoroszytu. W skórze Aryamana nie wróżył, bo nie był wieszczem, nawet jeżeli przed chwilą zajrzał za kurtynę, zwyczajem Longbottoma, aby nic ważnego go nie ominęło. Na przykład to rozdanie, które spasował.

Byłoby wygodniej, gdyby służba podchodziła do stolików, zawezwana. Nie miał ochoty odchodzić od stolika. Grał jednak z zasadami ustalonymi przez gospodynię, a te najwidoczniej sprawdzały się u Agnés. Przecież nie ma co wymyślać koło od nowa, a do tego by się to sprowadzało.

Powiódł spojrzeniem gadzich oczu, przez które okropnie się patrzyło, ale czego się nie robi dla swojego najlepszego przyjaciela. Łowił kto gdzie stoi, spoglądał na to, jaka atmosfera panuje przy stoliku do ruletki, nadal bujając na palcach swoją obrożę.

Dopytał przechodzącej obok kelnerki, gdzie może zastawić przedmiot,  gdy wskazała mu Marcusa, skierował swoj rozwlekle rozluźniony krok w jego stronę, nie zmieniając pozy łajdaka ze zbyt dużym ego i bajońskimi zasobami gotówki.

— Dzień dobry panie Flitwick— przywitał się, celowo kalecząc akcent. Wyszło dziwnie. Pasowało.

Obroża w jego dłoni była cienką obręczą szeroką na cal, z dwoma mikroskopijnymi zawiasikami oraz zapięciem z tyłu. Przód był grawerowany w skomplikowane motywy geometryczne, w których centralnych częściach osadzono, bardzo nieintuicyjnie, akwamaryny. Na obręczy było ich łącznie siedem. Obroża była wykonana zdecydowanie z myślą o człowieku, przypominała nawet antyczną biżuterię, gdyby nie bardzo oczywiste kółeczko do przypominania łańcuszka.

Arystokracja. Perwersja i dewiacje.




And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#62
22.07.2024, 21:15  ✶  

Słysząc o charakterystycznym grawerze, skupił na nim swoją uwagę. Przez chwilę się temu przyglądał. Smok jaki jest - każdy widzi. Ten tutaj? Czarny Hebrydzki. Stosunkowo łatwo było go rozpoznać. Rasa wywodząca się z Archipelagu Hebrydów.

- To klan pochodzący ze Szkocji? - mimo wcześniej wspomnianej, czekającej na Matthiasa dziewczyny, Flitwick dopytywał. Prosił o dodatkowe informacje. Chciał usłyszeć coś więcej na temat wytwórcy, z którym wcześniej nie miał okazji się spotkać. Niby tyle lat spędzonych w zawodzie, a ludzie wciąż potrafili go czymś zaskoczyć. Niezbyt często co prawda, ale zawsze. - Niech stracę. 300 galeonów. - wreszcie się zgodził, najpewniej pod wpływem prośby chłopaka, ale i samego goblińskiego srebra. Nie był w stanie co prawda ocenić jego autentyczności, przynajmniej na ten moment, ale mimo wszystko uwierzył chłopakowi. W końcu był krewnym Agnes. - Czy chce pan wszystko wymienić od razu na żetony?

Ustaliwszy wszystkie szczegóły transakcji, odliczył odpowiednią liczbę 60 żetonów. Zgodnie z przyjętą zasadą, jeśli Matthias chciał jednak odebrać pieniądze, a z żetonów rezygnował (co raczej się nie zdarzało, a przynajmniej Marcus takich sytuacji nie pamiętał), to na wypłatę galeonów musiał poczekać do końca wieczora. Do momentu, kiedy wszyscy skończą grać. Jeśli natomiast brał żetony - mogli to załatwić od ręki.

- Miłej gry, panie Delacour. - życzył mu jeszcze na samym końcu, przenosząc następnie spojrzenie na kolejnego mężczyznę. Tego nieco dziwnego. Obcokrajowca. Zegarek odłożył na blat. Cały czas jednak miał go na widoku. W zasięgu wzroku. - Dobry wieczór, panie Birla? - nie był pewien czy aby na pewno poprawnie wypowiedział nazwisko. Usłyszał je może z raz, dwa razy? Kiedy mężczyzna się przedstawiał. Mógł jednak usłyszeć coś źle, stąd też wypowiedziane słowa zabrzmiały podobnie do pytania. Jakby pytaniem były. - Czy to złoto? - nie dopytywał czy aby zamierzał obrożę zastawić. Wymienić na żetony. Nie. Nie był aż tak naiwny. Może głupi? Doskonale wiedział po co na takich przyjęciach poszukiwali jego osoby. Zawsze pełnił tę samą funkcję. Tym razem nie było inaczej. - Mogę poprosić?

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#63
22.07.2024, 22:46  ✶  

Matthiasowi zależało na czasie, który biegł nieubłaganie. Nad wyraz prawdziwe było stwierdzenie, że czas to pieniądz. Pomnażanie swoich pieniędzy to niezwykle wymagające zajęcie.

— Oczywiście. Przez wzgląd na posiadanie tego cennego zegarka sława jego twórcy dotarła nawet do mojej ojczyzny. — Nie zamierzał temu zaprzeczać, dokładając wszelkich starań aby uwiarygodnić stworzoną naprędce historię. Wszak ona dopiero dnia jutrzejszego okaże się kłamstwem.

— Nie straci pan. Wspaniale robić z panem interesy, monsieur Flitwick. — Nie byłby sobą, gdyby nie powiedział temu rzeczoznawcy czegoś takiego, jakby starał się go zapewnić o tym, że właśnie udało mu się ubić interes życia. Tak naprawdę jedynym, któremu udało się dokonać czegoś takiego to był on sam. Przynajmniej w chwili obecnej. — Oczywiście. Co do galeona. — Odpowiedział twierdząco. Wszystkie te żetony będą mu potrzebne do udziału w kolejnych rundach ruletki albo podczas gry w pokera. Zamierzał opuścić to pomieszczenie z całymi sześćdziesięcioma żetonami.

— Merci monsieur Flitwick. — Nie zdołał oddalić się od stanowiska rzeczoznawcy, kiedy do niego skierował się obcokrajowiec będący gościem jego ciotki. — Bonsoir monsieur... Birla. Po dokonaniu wymiany zechciałby pan zamienić ze mną parę słów na balkonie? — Postanowił powitać tego mężczyznę, nawet jak sam nie miał pewności czy poprawnie wypowiedział zasłyszane nazwisko. Wystosowana do tego czarodzieja prośba wynikała z faktu bycia przyłapanym na wymianie zegarka celem pozyskania nowych środków do dalszej gry. Niewygodny świadek mógł w paru zdaniach niszczyć jego starania, jakie podejmował dla utrzymania pozoru bycia bogaczem.

ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#64
23.07.2024, 17:36  ✶  

Aryaman Birla



Rozmawiam z Marcusem i Matthiasem.

Właściwie nie zauważył, to znaczy, zauważył, ale ignorował Delacoura przy rzeczoznawcy. Wszyscy mieli swoje powody zastawiania przedmiotów, bardzo różne. Mógł oceniać w duchu, oczywiście że to robił, lecz nie tak bardzo, jakby robił to, gdyby był Morpheusem. Birla miał inne podejście do świata.

— Owszem, proszę ocenić wedle własnego uznania — oznajmił tylko, wyciągając w stronę Marcusa ozdóbkę, aby rzeczoznawca mógł ją obejrzeć wedle swoich potrzeb. Miała się inaczej, niż zegarek młodzieńca obok, będąc typowym zbytkiem, czymś bez czego bardzo łatwo się obejść i raczej nie wyglądała na przedmiot sentymentalny. Dał przy tym sygnał, że targować się nie zamierza i ostateczny los obroży jest mu zupełnie obojętny. Problemem nie był brak gotówki Birli, ale niechęć do noszenia gotówki.

Zwrócił się na chwilę spojrzeniem do młodzieńca, obejrzał go wyraźnie od stóp do głów tym wężowym spojrzeniem.

— Kilka, chciałbym dołączy na nowo do mojego stolika — wyjaśnił Matthiasowi, uprzejmym, acz nieco oschłym tonem. Miejsce przy stoliku do pokera stygło, a on chciał przepuścić jeszcze więcej pieniędzy. Rozrzutność nie była zwykle jego przywarą, ale nadał ją Aryamanowi, a galeonów zarobionych w Departamencie Tajemnic do grobu nie zabierze, potomstwa nie miał, budżet na remont zameczku już wypisany. Żyć, nie umierać, chociaż czuł nad sobą gilotynę. Może właśnie dlatego żyć przede wszystkim.

—Co pan sądzi, panie Flitwick? Słyszałem o angielskich problemach, może uda się panu ją sprzedać komuś, kto trzyma swoich mugoli na smyczy. I oczywiście od razu wymieniam na żetony.




And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#65
23.07.2024, 18:11  ✶  
Camille przechodzi przez pokój i idzie do stolika z alkoholem, obserwując zbiorowisko przy wymianie żetonów

Camille przeszła z pokoju, w którym grali w ruletkę, do przestronnego salonu. Stukot obcasów nie był na tyle słyszalny, by zwrócić na siebie uwagę osób będących z drugiej strony pomieszczenia, co przyjęła z niejaką ulgą. Co prawda w jej krwi płynęła żądza bycia w centrum uwagi, lecz na Matkę, nie w chwili, w której wraca bez żetonów. Niestety na jej nieszczęście (los się uwziął, czy coś?) przy stoliku panował już mały tłum. Blondynka westchnęła więc, wygładziła materiał bluzki jedną ręką, a drugą sięgnęła po wino i wypiła zdecydowanie większy łyk, niż powinna. Przeszła do stolika, niedaleko fortepianu, przy którym pewnie zaraz się pojawi Celine. Nie spuszczała jednak wzroku ze zgromadzenia przy Marcusie. Nie lubiła czekać, czuła aż ją całe ciało zaczyna swędzieć, by po prostu przepchnąć się tam i dostać to, po co miała iść. Ale wiedziała, że to wzbudzi więcej zamieszania, niż było to warte - więc stała tak, gapiąc się z niezadowoleniem i pijąc wino zbyt dużymi łykami. Za chwilę kieliszek był pusty - wymieniła go więc na nowy.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#66
23.07.2024, 18:22  ✶  

Zakończywszy pierwszą transakcje, tę z Matthiasem, skupił się w pelni na kolejnym mężczyźnie. Wziął do rąk obroże. Uważnie zaczął ją oglądać. Od czasu do czasu odrywał jednak od niej spojrzenie, przenosząc na hindusa. Hindusa o nietypowym spojrzeniu. Był jednak w stanie powstrzymać się od zadawania pytań.

- Czy to akwamaryny? - zapytał, starając się dokładniej wspomniane kamienie obejrzeć. Przede wszystkim pod światło. Jako fachowiec wiedział, że łatwo można było pomylić akwamaryn choćby z niebieskim topazem czy spinelem. Nie chciał popełnić tego błędu. - Nie ma pan nic przeciwko? - zapytał, bardziej dla formalności, po czym nie czekając na odpowiedź pozwolił sobie na to, aby jeden z kamieni polizać. Obrzydliwe? Być może. Zarazem jednak konieczne, aby zyskać pewność. Po matce, ten mezalians nigdy zapewne nie zostanie jej zapomniany, odziedziczył pewne zdolności, pozwalające na właściwe zidentyfikowanie kamienia. - Musiałbym jeszcze zważyć. - nie podzielił się wynikiem swojego testu, zamiast tego z miejsca przechodząc do kolejnego działania. Przy pomocy prostej wagi, określił ile ważyła obroża. Bez rozkładania jej jednak na czynniki pierwsze. Do tego konieczne byłoby bowiem wydobycie akwamarynów. Kiedy skończył ważyć, sięgnął po notes, gdzie zapisał niezbędne informacje. - Mogę zaoferować panu za niego nie więcej jak 70 żetonów. - pierwsza propozycja, niezbyt wysoka. Czy rzeczywiście Birla nie zamierzał negocjować? Targować się, walczyć o więcej? Jeśli tak było, to Marcus nie byłby sobą, gdyby takiej okazji nie wykorzystał. Maksymalnie nie zaniżył proponowanej sumy. Czym bowiem było 350 galeonów, kiedy w grę wchodziły całkiem cenne kamienie oraz złoto?

Zaproponowawszy 70 żetonów, oderwał spojrzenie od notesu, zamiast tego spoglądając prosto na Aryamana. Zgodzi się? Zaakceptuje ofertę? Marcus czekał, żeby starannie wszystko tutaj zanotować. Zapisać. Gdyby jednak Birla nagle zmienił nastawienie, zechciał się targować - najpewniej poszedłby mu na rękę.

ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#67
23.07.2024, 18:34  ✶  

Aryaman Birla



Rozmawiam z Marcusem i Matthiasem.

— Widzę specjalistę. Owszem. Akwamaryny fasetowane. Nie do końca mi pasują, kłócą się z kolorem oczu.

Propozycja, jaką wysunął Flitwick była iście złodziejska. Gremlin, którego stworzył w swojej głowie na potrzeby charakteru Aryamana, stwierdził, że pasująca dla tego typu kreatur. Sam Morpheus nie myślał o mieszańcach, charłakach czy innych mniejszościach Londyńskich czarodziejów; ostatnim razem robił to podczas sławnych marszów charłaków kilka lat wstecz. Aryamana zaś odgrywał w swojej głowie jako pełnokrwistego rasistę przez względy religijno-kulturowe.

— Niech stracę... — zaczął, ale zauważył, że goście odchodzą od stolików. — Ach, czas panu nie sprzyja. Nie jest mi tak spieszno, więc... Trzysta żetonów.

Celował wysoko, wiedząc, że to absolutnie nie przejdzie. Chciał jednak kupić sobie trochę czasu, aby wybadać, jakie intencje cenowe ma rzeczoznawca i na jaką stawkę się zgodzi.


Percepcja (PO): Wykaz intencji
Rzut PO 1d100 - 47
Sukces!



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#68
23.07.2024, 18:51  ✶  

Trzysta żetonów? O ile jego oferta była złodziejska, to ta przedstawiona przez pana Birle, określona musiała być już mianem bandyckiej. Mimo tego, Marcus pod adresem mężczyzny nie wypowiedział w tej sytuacji ani jednego niewłaściwego słowa. Zdołał zatrzymać je dla samego siebie, zamiast tego pozwalając sobie odpowiedzieć grzecznym uśmiechem. Grzecznym, a przy tym i sztucznym.

Wygląda na to, że łatwo skóry nie odda - przeszło mu przez myśl, kiedy zastanawiał się nad kolejną ofertą. Marcus doskonale wiedział, że obroża, choć wartościowa, nie będzie czymś łatwym do odsprzedania. Zbyt droga, aby szybko znaleźć kupca. Jeśli wraz z końcem przyjęcia będzie mu dane zabrać ją ze sobą, najpewniej zdecyduje się osobno sprzedać złoto, osobno natomiast kamienie. Znał kogoś, kto by mu za coś takiego odpowiednio zapłacił.

- 90 żetonów. - podbił stawkę. Nadal nie była to jednak duża suma. Podniósł ją jedynie o 20 żetonów, a więc o 100 galeonów. Birla wciąż mógł uzyskać więcej. A jeśli zaufać temu, co udało mu się zobaczyć przy pomocy własnych zdolności, to w grę wchodziło nawet i 170 żetonów, choć tyle zapłaciłby z wielkim bólem. Na więcej Flitwick pozwolić sobie nie mógł. Nawet mając za sobą Agnes Delacour z jej zasobną skrytką bankową.

Czy 850 galeonów było wystarczająco satysfakcjonujące?

ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#69
23.07.2024, 19:33  ✶  

Aryaman Birla



Rozmawiam z Marcusem

Targowanie się w Indiach to nie tylko zwyczaj handlowy, ale także istotny element kultury i społecznych interakcji. W kraju o tak bogatej tradycji i zróżnicowanej strukturze społecznej, umiejętność negocjacji cen ma głębokie znaczenie zarówno historyczne. Na lokalnych bazarach, gdzie tętni życie codzienne, targowanie się jest naturalną częścią procesu zakupu. Kupujący i sprzedający wchodzą w swoisty taniec słowny, który nie tylko dotyczy finalnej ceny, ale także budowania relacji i wzajemnego szacunku. W Indiach, negocjacje są postrzegane jako sztuka i forma komunikacji, gdzie liczy się umiejętność perswazji, wytrwałość i znajomość wartości towarów. Targowanie się to również sposób na okazanie zainteresowania i docenienie pracy sprzedawcy. Dla wielu handlarzy, zwłaszcza tych działających na małych, lokalnych rynkach, jest to nie tylko sposób na zwiększenie dochodów, ale także na utrzymanie żywych więzi społecznych i tradycji handlowych przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

— Powiedziałbym dwieście, sto za dziesięć, ale oboje wiemy, że prawdopodobnie nie jest nawet tyle warta. — A może była. Prawdę mówiąc Morpheus nie był zbyt dobry w szacowaniu wartości pieniężnej przedmiotów i nie umiał przełożyć tego na Birlę, który właściwie powienien znać się, jako kupiec bławatny. — Sto pięćdziesiąt jeden i odejdę zadowolony.

Wyciągnął w stronę Flitwicka dłoń, aby ją uścisnąć. Targowanie się w Indiach jest więc znacznie więcej niż tylko próbą uzyskania niższej ceny, to nawiązanie znajomości. Tego wszystkiego jednak Longbottom nie wiedział; nigdy nie był w Indiach.




And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#70
23.07.2024, 20:30  ✶  

W przeciwieństwie do Morpheusa, Marcus na wycenie znał się nie najgorzej. Na życie zarabiał bowiem przede wszystkim jako rzeczoznawca. Pierw zatrudniony w Banku Gringotta, później pracujący zaś na swój własny rachunek. Własną renomę. Określenie tego, jaką wartość mogła faktycznie posiadać oferowana przez pana Birle obroża, nie stanowiło dla niego problemu. Robił to jednak w znacznej mierze na oko. Nie dysponował bowiem tutaj narzędziami niezbędnymi do tego, aby być w tym wszystkim nieco dokładniejszym. Zarazem jednak na tym całym byciu dokładniejszym, to niekoniecznie mu zależało.

- Ma pan racje, ta obroża nie jest tyle warta. - pozwolił sobie na komentarz. Na te nie tak drobne kłamstewko, które bez większych problemów spłynęło z jego ust. - To przedmiot z rodzaju tych, które ciężko odsprzedać. Rozumiem, że mógł kosztować dużo, ale na rynku wtórnym sytuacja się znacząco komplikuje. - spojrzał raz jeszcze na obroże. 151 żetonów? Czy mógł mu tyle dać? Wahał się. Zastanawiał. Przeciągał. - Nadal żąda pan zbyt wysokiej kwoty, będę na tym stratny.

Mimo wypowiedzianych słów, przeszedł do odliczania żetonów. Pierwsza dziesiątka. Druga. Pięćdziesiąt. Sto. Wreszcie przed mężczyzną pojawiło się ich równe sto. Na samym końcu, Marcus dołożył jeden. Ostatni.

- Proszę wszystko przeliczyć. Jeśli się zgadza, podpisać się w tym miejscu. Uzupełnić rubrykę z imieniem i nazwiskiem. - po tych słowach, przesunął jeszcze w jego kierunku zeszyt. Ewidencje? Na to wyglądało. Widniały w niej również informacje o innych dokonanych transakcjach. Nie tylko tej obecnej. Dzisiejszej. Marcus zdawał się w tym wszystkim dokładny. - I podać adres. To czysta formalność.

Nie kłamał. Choć zbierał dane klientów, trzymał je na wypadek wystąpienia jakiś problemów z towarem, to korzystanie z nich... to się praktycznie nie zdarzało. Tego rodzaju zdarzenia byłby w stanie zliczyć na palcach jednej dłoni. Ewentualnie dwóch dłoni, aczkolwiek to nadal naprawdę niewiele. Zwłaszcza, kiedy pod uwagę wziąć to, na ile Flitwick był na tym polu aktywny.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (5830), Anthony Shafiq (4945), Atreus Bulstrode (1987), Bard Beedle (16677), Basilius Prewett (2132), Celine Delacour (1746), Eden Lestrange (3031), Erik Longbottom (3452), Geraldine Greengrass-Yaxley (3264), Isaac Bagshot (2600), Lorien Mulciber (7154), Lorraine Malfoy (3824), Morpheus Longbottom (4164), Richard Mulciber (6509), Severine Crouch (1162), Sophie Mulciber (3384), Urlett Reykjavík (2677), Viorica Zamfir (3888)


Strony (17): « Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 17 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa