12.06.2024, 20:51 ✶
A i owszem - ignorowała go. Miał zaszczyt mówić do jej pleców, bo Olivia ani myślała się odwracać. Czuła, jak łzy napływają jej do oczu - szczypią w gałki, zbierają się pod powiekami i ogólnie zaczynała jej drżeć dolna warga i ABSOLUTNIE nie chciała, żeby Isaac to widział, bo w jej oczach był dupkiem, który nie zasługiwał na to, by widzieć jak ona płacze. A chciało jej się płakać z dwóch powodów: po pierwsze z ogromnej złości i bezsilności, bo kompletnie nie rozumiała, dlaczego ją tak traktował. A po drugie: bo było jej najzwyczajniej w świecie, kurwa, przykro.
Gdy ją dogonił i zabrał koszyk, odwróciła głowę. Absolutnie nie powinien tego widzieć. Naprawdę ją zranił - myślała, że rozstali się w dobrym momencie, że wszystko sobie wyjaśnili. Isaac chciał podbijać zagraniczny świat, a ją czekał ostatni rok Hogwartu, a potem praca u matki. Nie było szans, by ten związek przetrwał, ale jednak... Jakoś myślała, że to coś dla niego znaczyło. Że te wszystkie chwile, które razem spędzili, były czymś więcej niż przelotną dziecięcą miłostką.
- Mężem? - zamrugała, odganiając łzy. Ten tekst tak ją wybił z rytmu, że zatrzymała się gwałtownie - jeżeli wciąż za nią szedł, to pewnie by na nią wpadł, bo zrobiła to gwałtownie i niespodziewanie. - Nie mam męża. Pewnie masz na myśli Tristana?
Łypnęła na Isaaca podejrzliwie. A więc jednak dostał jej list. I nie odpisał tak o? Dupek.
- To mój chłopak, nie mąż. Zeszliśmy się niedawno - w sumie nie wiedziała, czemu mu to mówi. Nie powinien się tym interesować, to on ją zostawił, chociaż rozmowa i decyzja na ten temat była wspólna. - Tak, jestem szczęśliwa. Nie masz pojęcia, co się ze mną działo przez ten czas, ale to nie twoja wina, nikt nie wiedział.
I już pożałowała, że się odezwała. Uśmiechnęła się więc nieco nerwowo, sięgając odruchowo do kieszeni po kolejnego papierosa. Żeby zająć czymś ręce i mieć wymówkę, żeby na chwilę przestać gadać.
- Może po prostu teraz mam taką twarz? - odpowiedziała, chociaż faktycznie wciąż wyglądała na urażoną. Jednak jedną z zalet Olivii było to, że nie potrafiła się długo gniewać. Zwłaszcza, jak okazało się, że chyba opacznie zrozumiał sytuację. - Wybacz, chyba za bardzo się uniosłam. Po prostu poczułam się... Olana, wiesz?
Gdy ją dogonił i zabrał koszyk, odwróciła głowę. Absolutnie nie powinien tego widzieć. Naprawdę ją zranił - myślała, że rozstali się w dobrym momencie, że wszystko sobie wyjaśnili. Isaac chciał podbijać zagraniczny świat, a ją czekał ostatni rok Hogwartu, a potem praca u matki. Nie było szans, by ten związek przetrwał, ale jednak... Jakoś myślała, że to coś dla niego znaczyło. Że te wszystkie chwile, które razem spędzili, były czymś więcej niż przelotną dziecięcą miłostką.
- Mężem? - zamrugała, odganiając łzy. Ten tekst tak ją wybił z rytmu, że zatrzymała się gwałtownie - jeżeli wciąż za nią szedł, to pewnie by na nią wpadł, bo zrobiła to gwałtownie i niespodziewanie. - Nie mam męża. Pewnie masz na myśli Tristana?
Łypnęła na Isaaca podejrzliwie. A więc jednak dostał jej list. I nie odpisał tak o? Dupek.
- To mój chłopak, nie mąż. Zeszliśmy się niedawno - w sumie nie wiedziała, czemu mu to mówi. Nie powinien się tym interesować, to on ją zostawił, chociaż rozmowa i decyzja na ten temat była wspólna. - Tak, jestem szczęśliwa. Nie masz pojęcia, co się ze mną działo przez ten czas, ale to nie twoja wina, nikt nie wiedział.
I już pożałowała, że się odezwała. Uśmiechnęła się więc nieco nerwowo, sięgając odruchowo do kieszeni po kolejnego papierosa. Żeby zająć czymś ręce i mieć wymówkę, żeby na chwilę przestać gadać.
- Może po prostu teraz mam taką twarz? - odpowiedziała, chociaż faktycznie wciąż wyglądała na urażoną. Jednak jedną z zalet Olivii było to, że nie potrafiła się długo gniewać. Zwłaszcza, jak okazało się, że chyba opacznie zrozumiał sytuację. - Wybacz, chyba za bardzo się uniosłam. Po prostu poczułam się... Olana, wiesz?