adnotacja moderatora
Rozliczono - Basilius Prewett - osiągnięcie Piszę, więc jestem
adnotacja moderatora
Electra Prewett / Piszę więc jestem
Po opuszczeniu kiermaszu z okazji Lammas, Basilius najchętniej spędził resztę dnia z rodzeństwem i Cerberem w domu, ale niestety już wcześniej obiecał wraz z Electrą, że wpadną wieczorem w odwiedziny do matki, a że słowo się rzekło, to wraz z siostrą zjawili się przed domkiem na angielskiej wsi, idealnie o czasie, mając ze sobą w płóciennej torbie kilka zakupionych rzeczy, o które zostali poproszeni. Pierwszym co ich przywitało były zasadzone przy wejściu dość spore słoneczniki, które pewnie nie przykułyby uwagi Prewetta, gdyby nie to, że poza kwiatami w zwykłym żółtym kolorze, towarzyszyły im też słoneczniki o płatkach barwy pomarańczowej, złotej, czy nawet miedzianej. Basilius zmarszczył brwi.
– Najwidoczniej miłość do eksperymentalnego ogrodnictwa dalej jej nie przeszła – mruknął do Electry, chociaż był prawie pewien, że matka po prostu zmieniła kolor kwiatków, gdy już wyrosły, ale trzeba było przyznać, że pasowało to do klimatu sierpnia na wsi.
Nie doszli nawet do drzwi, gdy te otworzyły się, a w progu stanęła blada czarownica o upiętej w kok burzy czarnych loków i ciemnej eleganckiej szacie. Kobieta najpierw obrzuciła ich wzrokiem, jakby chciała się upewnić, czy na pewno była ich tylko dwójka, a potem uśmiechnęła się i szybkim, choć miarowym krokiem podeszła do nich, przytulając najpierw Electrę.
– Idealnie na czas. Wszystko w porządku? Jak wam minął dzień? Dużo ludzi było na Pokątnej? – spytała, przyglądając się najpierw młodszej z Prewettów, odgarniając jej włosy za uszy i nieco krytycznie patrząc na materiał t-shirtu dziewczyny, a potem przeniosła swoją uwagę na syna i Basilius doskonale wiedział, że sprawdzała, czy aby przypadkiem nie był umierający. – Wchodźcie. Napijecie się herbaty. Jesteście głodni?