Rozmowa z Thomasem, którą chwilę temu odbyła nie należała do najłatwiejszych. Musiała jednak wyjaśnić mu wszystko po tym, kiedy spanikowana poprosiła go o to, aby wrócili do domu. Czuła, że traci grunt pod nogami, musiała stamtąd uciec, zniknąć, najlepiej tak, aby nikt nie zauważył jej dramatycznego wyjścia. Brat oczywiście zrobił to, o co go poprosiła, jak zawsze był jej wsparciem, nie wypytywał co się stało, po prostu zabrał ją do domu. Sama z siebie zaczęła mu tłumaczyć co właściwie się wydarzyło, najwyraźniej uważała, że to odpowiedni moment na to, aby opowiedzieć komuś jeszcze o tym, co kiedyś zrobiła. Chciała sprawdzić, czy będzie patrzył na nią inaczej, chciała zobaczyć, czy będzie uważał jej czyny za godne potępienia.
Nie miała pojęcia, gdzie jest Sam. Odleciał wysoko, daleko od niej. Nie miała szansy tak naprawdę wyczytać z jego twarzy jak zareagował na informacje, którymi się z nim podzielała. Miała świadomość, że to było dużo, naprawdę dużo. Ukrywała przed nim od siedmiu lat, że mają razem córkę. Nie robiła tego ze złych pobudek, tak, czy siak jednak samo to, że to zrobiła nie było do końca w porządku. Miał prawo wiedzieć, tyle, że zrobiła to dla jego dobra. Przynajmniej wtedy sobie tak to tłumaczyła, nie chciała na siłę, kurczowo zatrzymywać go przy sobie. Jeśli kogoś kochasz puść go wolno, tej myśli się trzymała. Wybrał dla siebie wtedy inne życie i nie chciała mu go zabierać. Wydawało jej się to słuszne, jedyne rozwiązanie, które w przeszłości miało dla niej sens.
Zdawała sobie sprawę, że Sam na pewno mocno przeżył to wyznanie. Inaczej nie musiałby przed nią uciec, zdawała sobie sprawę z przypadłości, która była jego przekleństwem i starała się wierzyć w to, że tylko dlatego zostawił ją samą, że zniknął przez to, że bał się, że klątwa żywiołów może się odezwać. Nie zniosłaby myśli, że zrobił to z innego powodu, nie umiała sobie wyobrazić tego, że mógł nie chcieć więcej na nią patrzeć. Mieli przecież spędzić razem resztę życia. Teraz jednak nie była pewna tego, czy tak się stanie. Co jeśli to było dla niego zbyt wiele, co jeśli nie będzie chciał jej znowu zaufać? Gdy o tym rozmyślała łzy napłynęły jej do oczu. Wszystko popsuła, a miało być tak pięknie, tyle lat na to czekała.
Była zmęczona, nie zamierzała jednak jeszcze się położyć. Poszła do kuchni, zamierzała wypić kolejną herbatę, może skorzystać z jakiegoś eliksiru, który pomoże jej ukoić nerwy. Nie potrafiła się uspokoić, mimo wszystko nie żałowała, że powiedziała mu prawdę. Nie chciała dłużej skrywać przed nim tej tajemnicy, nie kiedy wręczył jej ten pierścionek, kiedy planowali wspólne życie. Musiała być w stosunku do niego szczera.
Nacisnęła klamkę od drzwi i weszła do kuchni.