• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [19.08.72, las w Szkocji] Mother knows best, one way or another

[19.08.72, las w Szkocji] Mother knows best, one way or another
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#1
30.09.2024, 09:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.11.2024, 10:35 przez Charlotte Kelly.)  
Charlotte Kelly poprawiła na nosie okulary słoneczne, spoglądając na ponurą, zrujnowaną budowlę, górującą na leśnym wzgórzu. Budynek – nie zamek wprawdzie, ale posiadłość całkiem spora, której do takiego niewiele brakowało – był jednym z wielu starych domostw czarodziejów, rozsianych w Szkocji, w pewnej odległości od Hogsmeade i Hogwartu. Resztki świadectw dawnej wielkości… o ile można było tak to nazwać, biorąc pod uwagę, jak bardzo uparcie właściciele zmierzali ku swojemu upadkowi.
Posiadłość, niegdyś z pewnością imponująca, obecnie była częściowo pozbawiona dachu, wejście leżało w gruzach, po okalającym ją murze pozostały w większości gruzy, roślinność pięła się po kruszących się tu i ówdzie murach, po oknach nie pozostał choćby ślad. Zaklęcia, które kiedyś chroniły to miejsce pierzchły…
…pierzchły całkiem niedawno.
Na twarzy Charlotte ukazał się uśmiech. Kobieta miała na sobie jasną sukienkę, kapelusz przystrojony kwiatami, z szerokim rondem, ale zrezygnowała z ulubionych butów na obcasach na rzecz wygodnych trzewików o mocnej, za to płaskiej podeszwie. Wyglądała, jakby wybierała się na piknik.
Prawdę mówiąc, wybierała się na piknik.
Na piknik w nawiedzonym domu i czuła dreszcz ekscytacji na samą myśl. Łączyła tutaj trochę obowiązki służbowe z Komnaty Śmierci, trochę pasję i przyjemność, bo lubiła takie rzeczy, a trochę była to miła wycieczka z córką, idealny sposób na podtrzymywanie rodzinnych więzów z dorosłym już przecież dzieckiem. Dotarły tutaj najpierw się teleportując, potem siecią Fiuu do Hogsmeade, kolejna teleportacja i krótki spacer – wszystko zajęło nie więcej niż godzinę i było absolutnie warte podróży.
Zamierzała spędzić miło czas, dokonać badań, a potem ich wyniki przeanalizować w Komnacie Śmierci. Zresztą to tam dowiedziała się o tym miejscu...
– Ciasteczka są, kanapki są, lemoniada jest, wino… och, jest, bałam się, że zapomniałyśmy wina. Koce są, świece do wywoływania duchów zabrane, łom wzięty, zioła i sól zabrane, wytyczone pieczęcie są, zepsuta pieczeń… jest – oświadczyła, zaglądając do wielkiego koszyka piknikowego. Oczywiście, zepsuta pieczeń była trzymana w hermetycznym, zaklętym pojemniku, żeby przypadkiem nie zepsuła zapachu i smaku tych przysmaków, które były przeznaczone dla nich. – Możemy się rozłożyć o tam, pod tą dziką jabłonką, w pobliżu zniszczonej fontanny, zjemy, poobserwujemy, zobaczymy, czy jakiś duch da się skusić na tę pieczeń, zanim wejdziemy do środka… Gotowa, kochanie? – spytała i spojrzała na swoją córkę, zanim ostrożnie ruszyła ku budynkowi.
Sunshine
Pretty brown eyes and a mind full of thoughts.
wiek
21
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Stażystka w MM
Promienny uśmiech zawsze zdobi jej twarz, wydawać by się mogło, że nigdy się nie smuci. Patrzy na świat bystrymi oczami w kolorze orzecha laskowego. Włosy ma zazwyczaj brązowe, chociaż latem gdzieniegdzie pojawiają się jasne pasemka, kiedy pozwoli słońcu je musnąć swoimi promieniami. Usta różane, nos lekko zadarty, twarz obsypana piegami. Jest szczupła, nie należy do wysokich kobiet, bo ma około 168 cm wzrostu.

Rita Kelly
#2
03.10.2024, 22:03  ✶  

Zimny dreszcz przeszedł jej po plecach, kiedy spoglądała na opuszczoną posiadłość. Nie było tu malowniczo, a do tego znajdowały się w lesie. Nie znosiła lasów, nie była przystosowana do tego, aby zbyt długo znajdować się na łonie natury. Nie przepadała za nią - wcale. Większość dziewcząt rozmarzała o malowniczych łąkach, leśnych polanach, czy opuszczonych plażach - nie ona. Nie znosiła takich miejsc. Zdecydowanie wolała zgiełk miast, to tam czuła się jak ryba w wodzie.

Dworek wyglądał na opuszczony, zdecydowanie od dawna nikt tutaj nie mieszkał, pozostało tylko echo jego dawniej świetności. Ciekawe, czy uda im się odkryć tajemnice tego miejsca. Na pewno, wraz z matką posiadały umiejętności, które pozwalały im na odkrywaniu takich miejsc. Szkoda tylko, że to konkretne znajdowało się w takiej okolicy. Miała świadomość, że powinna się tego spodziewać, ale tak naprawdę nigdy do końca do tego nie przywykła.

Rita również nie do końca pasowała do tego w jakim otoczeniu się znalazły. Ubrana była w satynowy, granatowy garnitur i białą koszulę, tak jakby chwilę temu wyszła z ministerstwa, właściwie może tak było? Trudno było ją rozgryźć, bo zawsze prezentowała się elegancko. Nigdy nie wiadomo, kogo można spotkać, nawet w środku lasu.

- Jak zawsze o wszystko zadbałaś. - Zauważyła. Charlotte myślała o wszystkim, dzięki niej wystarczało, że Rita po prostu pojawiała się na miejscu i mogły zaczynać próbę. To wiele ułatwiało, musiała w końcu jednak nieco uniezależnić się od matki, wypadałoby. Może jeszcze było na to zbyt wcześnie? Zresztą to całkiem wygodne mieć kogoś, kto myśli za ciebie o wszystkim.

- Mam nadzieję, że przy tej jabłonce nie mieszkają żadne, dziwne, latające stworzenia.- Na samą myśl o tym, że coś mogłoby sobie zrobić na jej głowie lądowisko przeszedł ją dreszcz po plecach. - Zawsze jestem gotowa, mamo. - Dodała z uśmiechem, po czym powolnym krokiem ruszyła w stronę jabłonki.

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#3
04.10.2024, 14:02  ✶  
Charlotte również nie była wielką wielbicielką natury. Ogrody botaniczne, plaża przy hotelu, ostatecznie londyński park - tak, to mogła zaakceptować. Krążenie po lasach nie było jednak w dziesiątce ani nawet dwudziestce jej ulubionych rozrywek.
Ale mieściło się w niej zwiedzanie nawiedzonych miejsc, zwłaszcza takich prawdopodobnie przez nikogo nie zbadanych zbyt dokładnie. Mogła się odrobinę poświęcić, otoczenie więc zupełnie jej teraz nie przeszkadzało – liczyła się ponura posiadłość, w której na pewno był przynajmniej jeden duch, a kto wie, może kilka więcej?
– Dobra organizacja jest połową sukcesu – stwierdziła Charlotte. To co w życiu osiągnęła, pomimo takich przeszkód jak zakochanie się w mugolaku, wydziedziczenie przez rodzinę i dwukrotna przeprowadza najpierw za ocean, a potem z powrotem, zawdzięczała w dużej mierze uporowi i zdolnościom organizacyjnym. A przynajmniej tak uważała. – Jeśli nawet, pozbędziemy się ich, kochanie. Przy okazji poćwiczymy zaklęcia – oświadczyła z pewną obojętnością. Och, nie, nie miała zamiaru dać się pogryźć komarom. Bąble od ugryzień były nie tylko bolesne, ale też (czy nawet przede wszystkim) nieestetyczne.
Ostrożnie przeszła przez dziurę w murze, uważając, by nie uszkodzić butów ani sukienki, a potem ustawiła kosz w upatrzonym miejscu. Zaczęła od przelewitowania popsutej pieczeni w pobliże jednego z wejść do budynku – dobre dwanaście metrów od nich, tak by miały dobry widok, ale przypadkiem nie czuły zapachu, który mógłby popsuć im apetyty. Później starannie rozłożyła na trawie koc, rzuciła zaklęcie, wyczarowując nad ich głowami powiew wiatru – parę minut powinien wytrzymać, będzie chłodniej i żadne komarzyska się do nich nie przyczepią, obsypała ich nowe miejsce solą, obłożyła tabliczkami, na których wyryto pieczęcie (część jej wyposażenia z Departamentu Tajemnic, tak żeby duchy przypadkiem jej nie zamroziły) – i wreszcie rozsiadła się wygodnie.
– Pikniki w ciekawych miejscach zawsze są bardzo miłe – powiedziała, wchodząc spojrzeniem po wnękach, w których kiedyś znajdowały się okna, po popękanej ścianie, po bluszczu, pnącym się wzdłuż fragmentu muru. Na jej twarzy pojawił się uśmiech pełen satysfakcji, gdy dostrzegła jakiś ruch na jednym z wyższych pięter – coś z pewnością przemknęło przy oknie. – A to jest bardzo miłe miejsce. Popatrz, widać pierwszego ducha – rozczuliła się Charlotte, klasnęła w ręce z uciechy, a potem wyciągnęła z koszyka butelkę, żeby nalać sobie wina.
Co dalej?
1 – na razie nic
2 – jakiś duch pojawia się przy pieczeni
3 – w posiadłości zaczynają pojawiać się dziwne błyski.
Rzut 1d3 - 3
Sunshine
Pretty brown eyes and a mind full of thoughts.
wiek
21
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Stażystka w MM
Promienny uśmiech zawsze zdobi jej twarz, wydawać by się mogło, że nigdy się nie smuci. Patrzy na świat bystrymi oczami w kolorze orzecha laskowego. Włosy ma zazwyczaj brązowe, chociaż latem gdzieniegdzie pojawiają się jasne pasemka, kiedy pozwoli słońcu je musnąć swoimi promieniami. Usta różane, nos lekko zadarty, twarz obsypana piegami. Jest szczupła, nie należy do wysokich kobiet, bo ma około 168 cm wzrostu.

Rita Kelly
#4
07.10.2024, 13:47  ✶  

- Wiem mamo, chociaż wolałabym, żeby ich tutaj po prostu nie było. - Naprawdę nie znosiła robactwa, na samą myśl o owadach na jej plecach pojawiały się dreszcze. Wzbudzały w niej obrzydzenie, okropne. Zdecydowanie wolała zgiełk miasta, nie rozumiała co może być atrakcyjne na łonie dzikiej natury, jak ktoś w ogóle mógł czerpać przyjemność z przebywania w takich miejscach?

Oczywiście nie zamierzała już narzekać, wyraziła swoją opienię, minę nadal miała niezbyt wesołą, ale miały się wziąć do roboty. To znaczy zaczęły piknik.

Podążała za matką w stronę jabłonki o której rozmawiały. Ostrożnie przeszła za nią przez dziurę w murze, nie chciała przypadkowo zaciągnąć sobie ubrania, szkoda jej było tych eleganckich ciuchów. Szła całkiem szybkim tempem licząc na to, że nie zahaczy o jakąś pajęczynę, brakowało jej tylko jeszcze tego okropnego uczucia na twarzy.

- Pikniki z ciekawymi osobami są zawsze miłe. - Miejsca dla Rity były obojętne, w przeciwieństwie do towarzystwa, a czy mogła mieć lepsze od swojej matki? Pewnie nie. Jeszcze miały dołączyć duchy, na pewno będą się wyśmienicie bawić, o ile coś znajdą, nie podejrzewała, żeby mogło być inaczej, bo przecież to miejsce aż prosiło się o to, aby w nim ktoś mieszkał.

Obserwowała uważnie matkę, kiedy ta przygotowywała im miejsce, w którym miały usiąść, chciała jej nawet pomóc, ale z drugiej strony może lepiej jej nie przeszkadzać? Cóż wybrała drugą opcję. Kiedy tamta skończyła usiadła na kocu, wyprostowała nogi i wbiła spojrzenie w rezydencję.

Przyjrzała się uważniej, żeby zwrócić uwagę na to, o czym wspomniała Charlotte. - Faktycznie, ciekawe ile ich tutaj mieszka. - Czuła, że dosyć sporo. Musiały tylko chwilę poczekać, aby się wszystkie ujawniły.

Póki co nie sięgnęła ani po jedzenie, ani po nic do picia, jak zaczarowana obserwowała ruiny.

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#5
08.10.2024, 13:26  ✶  
– Jeśli w pobliżu jest coś, co ci przeszkadza, kochanie, trzeba znaleźć sposób na jego pozbycie się.
Albo ktoś. Oczywiście, nie zawsze drogą było morderstwo – to generowało problemy, należało postarać się o alibi, świadków, ukrycie śladów zbrodni. Charlotte czasem traktowała je jako opcję otwartą, ale na pewno nie pierwszą na liście. Można było kogoś ośmieszyć, doprowadzić do jego przeniesienia, zniszczyć mu reputację i tak dalej, i tak dalej… Robaków, na szczęście, pozbyć się było jednak bardzo łatwo.
Charlotte popijała wino, w jednym ręku trzymając kieliszek, w drugim niewielką kanapeczkę z ciemnym chlebem i warzywami. Spojrzenie jasnych oczu przesuwało się po budynku, i zatrzymało w końcu na jednym z okien, kiedy coś zamigotało tam błękitem. Raz, drugi, trzeci.
– Ciekawe, czy chcą nas zaprosić do środka, czy odstraszyć? – zastanowiła się, podsuwając Ricie torebkę z ciasteczkami, a potem otworzyła nieco szerzej koszyk piknikowy, aby przełożyć na wierzch świece rytualne i upewnić się, że mają także . Tymczasem światła migotały coraz bardziej, chwilami przez powybijane okna mogły dostrzec w środku ruch i jakby cienie.
Gdzieś we wnętrzu budynku coś strzeliło, coś zawyło, iście potępieńczo. Wyraz twarzy Charlotte pozostał nieporuszony, a pani Kelly upiła kolejny łyk wina, bo duchy to najlepiej wywoływało się jej zawsze może nie po pijanemu, ale jak była trochę podchmielona. Nic nowego, przecież kiedyś szamani do kontaktu ze światem duchów używali różnych halucynogennych specyfików, wprowadzanie się w taki stan zdaniem Charlotte miało więc długą tradycję i było absolutnie uzasadnione.
– Jaka szkoda, że chyba nie chcą do nas wyjść – powiedziała, spoglądając ku pieczeni, która wciąż nie przyciągnęła nikogo na zewnątrz. Odgłosy i światła z wewnątrz wskazywały jednak na aktywność albo jednego, bardzo silnego ducha, albo na obecność przynajmniej kilku bytów i to zjawisko Charlotte bardzo fascynowało. – Zastanawiam się, czy nie są jakoś uwięzione w środku. Weź sobie kanapeczkę, jak skończymy jeść, może spróbujemy wejść do środka albo przynajmniej zajrzeć przez okna. Może uda mi się przywołać jakiś przedmiot accio i użyć go tutaj do wywoływania?
Sunshine
Pretty brown eyes and a mind full of thoughts.
wiek
21
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Stażystka w MM
Promienny uśmiech zawsze zdobi jej twarz, wydawać by się mogło, że nigdy się nie smuci. Patrzy na świat bystrymi oczami w kolorze orzecha laskowego. Włosy ma zazwyczaj brązowe, chociaż latem gdzieniegdzie pojawiają się jasne pasemka, kiedy pozwoli słońcu je musnąć swoimi promieniami. Usta różane, nos lekko zadarty, twarz obsypana piegami. Jest szczupła, nie należy do wysokich kobiet, bo ma około 168 cm wzrostu.

Rita Kelly
#6
09.10.2024, 21:13  ✶  

- Likwidacja problemu jest najlepszą opcją, masz rację Mamo. - Charlotte miała zawsze same świetne pomysły, tego nie mogła jej odmówić. Imponowała jej swoim podejściem i pewnością siebie. Chciałaby kiedyś mieć odpowiednią odpowiedź na każde pytanie tak jak ona. Naprawdę uważała matkę za wzór do naśladowania, czasem było to trochę niezdrowe, bo bardzo chciała jej imponować, ale cóż, z tym już nic nie mogła zrobić.

Sięgnęła po torbę z ciasteczkami i wyciągneła z niej jedno, które powoli zaczęła gryźć. Nie przestawała wpatrywać się w budynek. Widziała to migotanie, cóż, nie ukrywali się przed nimi, nie do końca. Może to wcale nie był taki zły znak.

- Możemy to sprawdzić. - Nie była pewna, czego chciały duchy, ale tak często gościły w towarzystwie tych istot, że w ogóle się ich nie bała, nie kiedy mogła posłać je w diabły, gdy tylko chciała. To była całkiem przydatna umiejętność.

- Patrząc na to co robią, to chyba jednak chcą nas odstraszyć, szkoda, myślałam, że będą bardziej towarzyskie. - Kolejny kęs ciasteczka trafił do jej ust. Przeżuwała je powoli, nigdzie się nie spieszyła. Miały przecież czas na to, aby zająć się towarzystwem mieszkającym w dworku.

- Możemy spróbować, jestem ciekawa, czy nas wpuszczą. - Skończyła jeść swoje ciasteczko i sięgnęła po kanapkę. Dzień był całkiem przyjemny, nie pojawiły się żadne muchy, mogła się więc pokusić o stwierdzenie, że nie mogło być lepiej, chociaż mogło, duchy mogły do nich przybyć i rozpocząć swoją pogawędkę, tutaj na pewno byłoby przyjemniej ją prowadzić niżeli w tej opuszczonej posiadłości. - Chyba wolałabym zostać tutaj, nie możemy mieć pewności, że ten budynek się nie zwalali. - To było jej potwierdzenie na to, że Accio mogło być lepszym pomysłem.

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#7
14.10.2024, 09:52  ✶  
Umysł Charlotte był skrzywiony – może w wyniku naturalnych predyspozycji, może w toku wychowania. Gdyby teoria o alternatywnych rzeczywistościach była słuszna, gdzieś tam zapewne istniał świat, w którym Charlotte Crouch zabijała ludzi, i robiła to w bardzo metodyczny, przemyślany sposób. W tym konkretnym wymiarze zamiast tego jadła ciasteczka i popijała wino na kocyku, z pewnym zaintrygowaniem śledząc nawiedzoną ruinę, ani trochę nieprzejęta tym, że mogłoby im grozić niebezpieczeństwo.
– Może czerpią radość z ludzkiego strachu? – zasugerowała Charlotte z namysłem. Niektóre duchy były bardzo przyjazne: jak choćby Gruby Mnich z Hogwartu. Inne pełne wściekłości i pragnienia zemsty. Były i takie, które lubiły płatać ludziom figle oraz takie, które w ogóle nie wiedziały, że umarły. – No, zobaczmy, co tam się dzieje… – zdecydowała, gdy zjadła kolejne ciasteczko i upiła łyk wina. Potem wstała z koca i ruszyła do najbliższego z okien: położonego na tyle wysoko, że wejście przez nie do środka byłoby trudne (zresztą, Charlotte nie zamierzała wdrapywać się po żadnych oknach, a na pewno nie w tej sukience), ale że dało się zajrzeć do środka.
Wnętrze było podniszczone, ale wciąż stały w nim meble, a nawet różne drobiazgi, które dało się wynieść. Od razu uznała, że coś jest na rzeczy – spadkobiercy albo złodzieje, nawet jeśli nie mogliby przejąć czy odsprzedać nieruchomości, powinni je wynieść.
– Niższa temperatura – poinformowała córkę odruchowo, chociaż jeżeli Rita podeszła bliżej, sama mogła wyczuć ten charakterystyczny chłód, którym aż wionęło od budynku. Bliskość duchów, jak nic.
Charlotte machnęła różdżką, rzucając accio, i do jej dłoni przyleciały najpierw świecznik, potem zwilgotniała książka, leżąca dotąd na stoliku, i wreszcie szal, już zmurszały. Kelly nie dotykając ich, ułożyła je na parapecie, i zaczęła oglądać uważnie, jakby oceniała, co lepiej nada się do wywoływania. Jeżeli Rita się zbliżyła, mogła zaś dostrzec, że gdy Charlotte opuściła spojrzenie na przedmioty, tuż przy ognie światło zaczęło migotać: materializował się kobiecy duch, o twarzy wykrzywionej złością.
Sunshine
Pretty brown eyes and a mind full of thoughts.
wiek
21
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Stażystka w MM
Promienny uśmiech zawsze zdobi jej twarz, wydawać by się mogło, że nigdy się nie smuci. Patrzy na świat bystrymi oczami w kolorze orzecha laskowego. Włosy ma zazwyczaj brązowe, chociaż latem gdzieniegdzie pojawiają się jasne pasemka, kiedy pozwoli słońcu je musnąć swoimi promieniami. Usta różane, nos lekko zadarty, twarz obsypana piegami. Jest szczupła, nie należy do wysokich kobiet, bo ma około 168 cm wzrostu.

Rita Kelly
#8
16.10.2024, 11:03  ✶  

- Może tak być, z nimi nigdy nie wiadomo. - Sięgnęła po kolejne ciasteczko, były całkiem smaczne i nie mogła im się oprzeć, piknik nie był wcale takim złym pomysłem.

- Tak, nie ma co gdybać Mamo, lepiej sprawdzić. - Bez sensu było zastanawianie się nad tym, skoro mogły tam wejść i sprawdzić o co właściwie chodziło tym duchom. Była ciekawa ile faktycznie ich zastaną, bo to miejsce wyglądało jakby było całkiem licznie zamieszkane.

Skończyła gryźć swoje ciastko, kiedy Charlotte postanowiła wstać. Zrobiła to samo. Nim jednak ruszyła przed siebie poprawiła sobie spodnie i koszulę, żeby nie były wymięte. Musiała wyglądać elegancko bez względu na to, czy miała spotkać żywych, czy martwych.

Kiedy doprowadziła się do porządku ruszyła za mamą, całkiem żwawym tempem jak na siebie. Nie chciała zostać w tyle, mogłaby bowiem coś przegapić.

Dotarła do okna. Poczuła chłód, który potwierdzał, że nie były tutaj same. Nie to, że bez tego nie zdawała sobie z tego sprawy. Obserwowała jak kobieta przyzywała do siebie przedmioty. Nie wchodziła jej w paradę, przy matce jakoś zawsze potulniała i nie wychodziła przed szereg. Raczej była jej wsparciem, niżeli osobą, która przejmowała dowodzenie.

Charlotte zaczęła przyglądać się przyzwanym przedmiotom, a Rita czekała. Przyglądała się budynkowi, wpatrywała w okno, licząc na to, że może coś zwróci jej uwagę. Światło zaczęło migotać i wtedy ją zobaczyła. Zjawę, która nie wyglądała na szczególnie zadowoloną.

- Mamo, ona chyba nie cieszy się z naszej wizyty. - Mruknęła cicho do kobiety. Miała nadzieję, że jej nie przeszkodziła w tym, co robiła, ale uważała jednak to za dość istotne.

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#9
21.10.2024, 11:51  ✶  
Charlotte na słowa córki uniosła głowę, by spojrzeć prosto w twarz zjawy, wykrzywioną w nieładnym grymasie.
– Bu? – spytała, kiedy duch przypatrywał się jej po prostu, nic nie robiąc. Światła zamigotały ponownie, a ku gardłu Kelly wyciągnęła się widmowa ręka: Charlotte odchyliła się odruchowo w tył, czując jak temperatura obniża się coraz bardziej. Szron osiadł na parapecie, z którego kobieta zdążyła jeszcze zgarnąć przywołane przez siebie przedmioty.
– Masz rację. Chyba nie chcą wpuścić nas do środka… – powiedziała, przechylając głowę na bok, z takim zaintrygowaniem, gdy obserwowała zjawę poruszającą się w środku. Zadrżała mimowolnie, nie ze strachu, a z chłodu: wyglądało na to, że gdyby weszły do posiadłości, mogłyby zamarznąć. Być może to dlatego domostwo nie zostało obrabowane. Duchy nie wpuszczały nikogo do środka – lub pozbywały się tych nieszczęśników, którzy i tak przestąpili próg. - …ale chyba same nie mogą wyjść na zewnątrz, hmmm – mruknęła, obserwując jak duch cofa się i rozpływa w niebycie. Nie mogły? Nie chciały? Były przywiązane do miejsca? Trauma psychiczna? Ktoś rozstawił pieczecie, które miały uwięzić je w środku? Może jakaś klątwa? Charlotte zacmokała z odrobiną niezadowolenia, bo to trochę utrudniało plany.
Ale było też intrygujące.
– Proponuję przeprowadzenie egzorcyzmów, uwięzienie ducha w przedmiocie, i wtedy spróbuję z nim porozumieć. Jeżeli to nie podziała, postaram się przywołać byty, które mogą pojawić się tutaj dzięki tym fantom – oświadczyła Kelly, unosząc zniszczoną książkę. Była dość ohydna, ale Charlotte nie z takimi rzeczami miewała do czynienia w Departamencie Tajemnic. – Świeczki są w koszyku – dodała, wycofując się. Niby pytała o zdanie, i pewnie posłuchałaby nawet, co Rita ma do powiedzenia, gdyby ta miała inny pomysł, ale brzmiało to bardziej jak stwierdzanie faktów – chyba Kelly tak przywykła, że córka robi to, czego życzy sobie matka, że nie spodziewała się po prostu protestu.
Sunshine
Pretty brown eyes and a mind full of thoughts.
wiek
21
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Stażystka w MM
Promienny uśmiech zawsze zdobi jej twarz, wydawać by się mogło, że nigdy się nie smuci. Patrzy na świat bystrymi oczami w kolorze orzecha laskowego. Włosy ma zazwyczaj brązowe, chociaż latem gdzieniegdzie pojawiają się jasne pasemka, kiedy pozwoli słońcu je musnąć swoimi promieniami. Usta różane, nos lekko zadarty, twarz obsypana piegami. Jest szczupła, nie należy do wysokich kobiet, bo ma około 168 cm wzrostu.

Rita Kelly
#10
21.10.2024, 21:43  ✶  

Rita zachichotała cicho, kiedy zauważyła reakcję matki. Cóż, duchy nie były czymś, co wzbudzało w nich strach. Wiele razy spotykały je na swojej drodze, nie miały się czego bać, to było akurat prawdą. Młoda Kelly potrafiła bez mniejszego problemu pokazać im gdzie pieprz rośnie.

Obserwowała matkę, w której stronę podążała widmowa dłoń, uchyliła się przed nią całkiem zgrabnie. Kobieta najwyraźniej chciała zabrać swoje rzeczy. Cóż, nie była szczególnie towarzyska, szkoda, była ciekawa historii, którą kryło to miejsce. To zawsze wzbudzało w niej największe zainteresowanie - opowieści, które miały im do powiedzenia duchy. Miała jednak wrażenie, że tym razem mieszkańcy tego dworka nie będą mieli ochotę się z nimi tym podzielić, szkoda, liczyła na to, że dowiedzą się dzisiaj czegoś ciekawego.

- Szkoda, jestem ciekawa co się tutaj wydarzyło. - Niestety matka się z nią zgodziła, była nieco rozczarowana tym, że raczej nie uzyskają od nich żadnej informacji. Liczyła na coś więcej. Miała jednak świadomość, że istniały takie byty, które nie chciały się dzielić swoimi opowieściami. Niestety, ku jej widocznemu niezadowoleniu.

- Wygląda na to, że raczej należą do tych niewychodzących. - Dodała jeszcze. Nic im nie groziło kiedy nie wchodziły do środka.

- Jasne, to całkiem niezły pomysł. - Jak każdy Charlotte, nie zamierzała go oczywiście negować. Rita zawsze wykonywała jej polecenia, właściwie bez zadawania pytań.

Dziewczyna sięgnęła po koszyk, aby wyciągnąć z niego świeczki. Rozstawiła je w niewielkim kręgu, odpaliła różdzką, a później usiadła w środku kręgu. Ściągnęła z włosów niewielką spinkę, w której zamierzała uwięzić ducha. Zaczęła odprawiać rytuał, nie skupiała się na niczym innym. Mruczała pod nosem tylko sobie znane słowa.


Rzut PO 1d100 - 13
Akcja nieudana

Rzut PO 1d100 - 31
Slaby sukces...


charyzma na egzorcyzmy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charlotte Kelly (2005), Rita Kelly (1657)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa