• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[28/29.08.1972, noc] Gdy koszmar staje się jawą | Rodolphus, Nicholas

[28/29.08.1972, noc] Gdy koszmar staje się jawą | Rodolphus, Nicholas
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#1
11.09.2024, 15:26  ✶  
28/29.08.1972, noc
Mieszkanie Nicholasa

Rodolphus obudził się zlany potem. Krzyczał, bo czuł fizyczny ból. Wrzeszczał, miotając się na łóżku, nie rozumiejąc co się właśnie stało. Przed chwilą był stadem - jedną jego małą cząstką. Znajdował się na samym dnie, był pogardzany, poniżany i bity. Miał szansę wyrwać się spod jarzma tyranii, a teraz znowu był tu. W mieszkaniu, w ciepłej ciemnej pościeli, tuż obok Nicholasa. Słyszał własny krzyk, ale nie potrafił przestać, chociaż przecież koszmar już się skończył. Zostawił jednak trwały ślad. Bolały go plecy, bolało całe ciało ale także dusza. W końcu był wolny, ale Robert nie żył. Wiedział to, bo przed zaśnięciem Przysięga Wieczysta straciła na mocy, a on sam poczuł się tak, jak wtedy, we śnie - gdy uwalniał się od oprawcy.

To był prawdziwy koszmar. Żaden z tych koszmarów, które miał do tej pory na przestrzeni swojego krótkiego życia, nie był tak realistyczny i nie powodował tak mocnego bólu. Co najgorsze: bolał go nie tylko mózg, ale także każda komórka jego ciała. Zasypiając czuł ulgę nie do opisania, lecz nie był w stanie wyrwać się z objęć Morfeusza i zasnął. Spodziewał się, że sny które spętają jego jaźń, będą przyjemne, nawiązujące do tego wspaniałego uczucia, które mu towarzyszyło tuż przed zamknięciem oczu. A jednak było zupełnie odwrotnie.

Był cały spocony. Czarne włosy lepiły mu się do czoła, a on sam nie był w stanie otworzyć oczu. Bolało go gardło od krzyku, a był to krzyk niemalże zwierzęcy, nieludzki prawie że. Jednocześnie ciałem Lestrange'a targały skurcze mięśni, zmuszając je do przewracania się i rzucania na pościeli, jakby próbował się jednocześnie od czegoś odgonić i zarazem to złapać. Wyglądało na to, że wraca mu świadomość, bo on sam zaczynał ją odzyskiwać, lecz dla osoby trzeciej musiał jeszcze spać i przeżywać najgorszy koszmar w swoim życiu.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#2
25.09.2024, 12:19  ✶  

Wiadomość o śmierci Roberta była szokująca. Nicholas nie wiedział jak na to zareagować. Gdy wrócił z pracy do domu, chwilę później podleciała do okna niespodziewanie sowa Stanleya. Pierwszą myślą, było kolejne zadanie, prośba o jakąś interwencję, towarzyszenie, zaproszenie i to podobne. Ale to, co odczytał, sprawiło, że zrobiło mu się przez moment słabo. Musiał usiąść. Te kilka słów, mocno go dotknęły. Robert. Jego mistrz, mentor. Współpracownik.  Nagle go nie ma. Wiadomość tę przekazał Rodolpusowi. W końcu także współpracował z Robertem.

Stanleyowi odpisał po kilku godzinach, jak sam przetrawił tę niespodziewanie przykrą wiadomość, z którą ciężko było się pogodzić. Pozostawały jednak pytania – jak? Klątwa? Czy coś innego? Nie pytał. Będzie może na to czas, to się dowie.
Tej nocy nie mógł spać. Lestrange’owi jakoś się udało. Travers nie brał nic na noc, wciąż myślami będąc przy tej stracie. Zastanawiając, co dalej.

Godziny upływały, kiedy zauważył, że z Lestrangem jest coś nie w porządku. Rodolphus musiał przechodzić senny koszmar. Pocił się, rzucał. Zaczął nawet krzyczeć, że Nicholas użył różdżki, aby wyciszyć pomieszczenie. Po odłożeniu jej na bok, odwrócił się w stronę współlokatora.

- Rodolphus, obudź się.
Rzucił stanowczo, jakby sądził, że usłyszenie jego głosu, coś podziała. Efekt był jednak negatywny. Położył dłoń na jego czole, chcąc najpewniej sprawdzić, czy ten nie dostał czasem gorączki jakiejś. Różnie to bywa.
- Obudź się do cholery!
Szarpnął nim, trzymając już za ramiona. To jednak też nie pomagało. Czy musi zastosować ostrzejszą metodę? Spróbować nie zaszkodzi. Uderzył go w twarz z płaskiej dłoni w policzek, siedząc tuż obok na pościeli, w piżamowych spodniach.

Gdyby mieli teraz pełnię, Travers mógłby mieć więcej obaw o jego stan psychiczny, sądząc po tym co krzyczał Lestrange. Jak, krzyczał. Ale że było już dużo czasu po tej fazie księżyca, nie musiał stosować innych środków zapobiegawczych choćby przemianie. Z drugiej strony zdolność rodowa nie ukazywała mu, żeby cokolwiek w Rodolphusie się zmieniło. Więc najgorsze można było wykluczyć.

Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#3
25.09.2024, 22:32  ✶  
Głos Nicholasa nie był w stanie przebić się przez barierę krzyku, która ciasno i szczelnie otaczała teraz umysł Rodolphusa. Zaciskała się na jego jaźni, próbując wycisnąć z niej ostatnie resztki świadomości. Zaciskała się na krtani, zmuszając go do krzyku. Wciskała się pod powieki, uniemożliwiając ich otwarcie. Zmuszała do rzucania się po łóżku, do podnoszenia rąk i odganiania od siebie niewidocznych, natrętnych myśli.

Nie żył, nie żył, nie żył.

Jesteś wolny, wolny, wolny.

Sam, sam, sam.

Jesteś.

Sam.


Jakiś dźwięk przebił się przez wygłuszający kokon. Był jednak zbyt słaby, by przynieść jakikolwiek efekt. Czuł, że jego ciało płonie, jakby trawił je wewnętrzny ogień. Bolało tak bardzo jak wtedy, gdy po raz pierwszy oberwał zaklęciem cruciatus. Z tym, że to był ból nie tylko fizyczny, ale również psychiczny. Bolała go jaźń, bolały go wspomnienia, bolało go wszystko. Chłodna w porównaniu ze skórą Lestrange'a dłoń Nicholasa również nie przyniosła zamierzonego efektu. Był rozpalony, jakby trawiła go gorączka. Travers szarpnął nim, a gałki oczne pod powiekami rzucały się z prawej do lewej. Nie chciał się obudzić, a jednocześnie tak bardzo tego potrzebował. Był sam, sam jeden. Był wolny a jednocześnie ta wolność tak cholernie bolała, że lepiej dla niego byłoby, gdyby się nie obudził. Gdyby osunął się w miękką, kuszącą nicość, w rozwarte objęcia śmierci. Jej uścisk wcale nie mógł być nieprzyjemny. W końcu jedną z jej personifikacji był Nicholas, a jego dotyk był przyjemny. Bywał przyjemny aż do tej pory.

Krzyk ustał, ustępując miejsca ciszy. Ciszy, która nastała zaraz po cichym plaśnięciu, które zwiastowało gwałtowne, mocne zderzenie ze skórą. Czy to na pewno nie był wciąż koszmar? Czy to nie był ten farmer, który wyciągał szpicrutę i zamachiwał się na niego? Czy to może kto inny właśnie wymierzał mu policzek? Nie czekał na odpowiedzi: dłoń Rodolphusa wystrzeliła błyskawicznie, a palce zacisnęły się boleśnie na nadgarstku Nicholasa. Nagle wszystko nabrało sensu. To Robert, Robert nie umarł, nie mógł przecież, stał nad nim i próbował go wyciągnąć z tych kuszących objęć.
- Nick? - powieki rozwarły się gwałtownie, ukazując obłąkane, niemal majaczące oczy w kolorze stalowej szarości. To nie był Robert. Gdzie on był? Lestrange poluzował uścisk, zanim kompletnie nie puścił ręki Traversa. Wyglądał na zdezorientowanego. Miał rozbiegany wzrok, był cholernie blady na twarzy i... Chyba nie wiedział gdzie się znajduje.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#4
28.09.2024, 13:20  ✶  

Jeszcze nigdy nie widział Rodolphusa podczas męczarni w sennym koszmarze.  Czy to wina eliksiru? Czaru? Klątwy? Działo się z nim coś, czego Nicholas nie wiedział? Choć wymienili się swoimi problemami zdrowotnymi, to czy nie ukrywali między sobą czegoś jeszcze?

Próby obudzenia Lestrange’a poprzez słowa nie działały. Podjęte próby obudzenia go wstrząsem ciała, również nie zdawało efektu. Czarodziej zamknięty w realistycznym śnie, bronił się w rzeczywistości. Trzeba było sięgnąć po dalsze metody obudzenia, więc Nicholas spoliczkował go, aby wstrząsnąć jego umysłem. Gdyby i to nie poskutkowało, były również inne metody. Alkohol, albo kubeł zimnej wody.

Uderzenie się powiodło, ale podczas swojego wykonanego czynu, poczuł jak dłoń Rodolphusa, zaciska się mocno na jego nadgarstku. Skrzywił lekko, spoważniał bardziej. Wzrokiem powiódł na jego dłoń, po czym na spoconą i wymęczoną twarz. Swoją dłoń zacisnął w pięść, ale nie ruszał się. Obserwował jego zachowanie. Doszedł do siebie? Uspokoił się? Słysząc z jego ust swoje imię i to niespokojne spojrzenie, było chyba dowodem, że wrócił do niego. Do tej rzeczywistości.

- Tak. Nicholas. Miałeś koszmar.
Odpowiedział mu ze spokojem. Dotykając także ostrożnie nadgarstka jego ręki, która zaciśnięta była na jego, którą go uderzył w policzek.
- Wiesz, gdzie jesteś?
Zapytał go spokojnym tonem. Widząc jak próbował ogarnąć, gdzie jest, co się dzieje. Co się stało.
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#5
29.09.2024, 22:57  ✶  
Nie był sam. Był przy nim Nicholas. Trzymał go za rękę jeszcze przez chwilę, a on dotknął jego dłoni, wżynającej się w nadgarstek. Złapał go za mocno? Ze zdziwieniem spojrzał na jego dłoń, a potem zsunął wzrok niżej, na nadgarstek. Nie widział mocnych śladów po wbitych palcach czy paznokciach. Nie chciał mu sprawić bólu, ale nie był sobą. Jeszcze chwilę temu znajdował się w zupełnie innym miejscu, gdzieś poza przestrzenią i czasem. Co to było za obrzydliwe uczucie. Miał wrażenie, że było gorsze niż oblepiający jego ciało pot.
- Koszmar... - powtórzył cicho, przesuwając spojrzeniem po twarzy mężczyzny. Potem ześlizgnął je na pościel, a następnie na łóżko i ciemne ściany. Gdzie był... - Wiem.
Odpowiedział szorstko, cofając dłoń. Podniósł się do siadu i przetarł twarz dłonią. Miał koszmar. To był tylko sen. Zły sen, jednak był tak cholernie realistyczny, że pomylił go z jawą. Chyba nigdy żaden z jego snów nie był tak intensywny, jak ten konkretny. Mimowolnie przypomniała mu się przepowiednia Morpheusa, który widział na ścieżce jego życia ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem. Czy mógł mówić właśnie o tym?
- Robert nie żyje - powiedział w końcu, po długiej chwili milczenia, przeciągającej się nieznośnie w minuty. Policzek palił go żywym ogniem, ale to dobrze - potrzebował tego. Potrzebował cielesności żeby wiedzieć, że to wszystko nie było snem, a jawą. To, że Mulciber nie żył, było pewne. Tego uczucia nie mógł pomylić z niczym innym. Nie wiedział tylko dlaczego najpierw był niespokojny, a potem poczuł ulgę, by potem zapaść w dziwny koszmar senny. Czy ten sen był przepowiednią czegoś większego? A może ostrzegał go przed czymś? Rodolphus nie znał się na psach, nie wiedział co mógł oznaczać. Psy, stado i pokonanie swojego oprawcy - w teorii wszystko wydawało się proste, ale jeżeli już zdążył się czegoś nauczyć to tego, że większości snów nie należało odbierać dosłownie.

Lestrange podciągnął kolana pod brodę i oparł o nie podbródek. Nie płakał, jego oczy pozostawały suche. Jeżeli ktokolwiek myślał, że uroni chociażby łzę za Mulciberem, to musiał się obejść smakiem. Odruchowo spojrzał na swoją prawicę, jakby spodziewał się jednak, że zalśni wokół niej złota nić, na nowo. Lecz nic takiego się nie stało. Nie miał pojęcia, czy Travers wiedział, co się stało z Robertem. Nie rozmawiali, bo zasnął zanim współlokator wrócił do domu. Może nie wiedział? Zerknął więc na niego uważnie.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#6
04.10.2024, 11:49  ✶  

Dał mu czas dojścia do siebie. Nie przejmował nawet tym, że Rodolphus mógł mocno chwycić go za nadgarstek. Krzywdy mu nie robił. Ból czasami był przyjemnym odczuciem. A ten był co prawda niczym. Zwyczajnym dotykiem. Śladu nie było żadnego.

Lestrange łapał powoli co miało miejsce. Wiedział, że przeżył koszmar. Nie mówił jednak wiele, jaki on był. Ale najwyraźniej mogący być powiązany z odejściem Roberta. Nicholas w przeciwieństwie do współlokatora, nie mógł zasnąć. Wciąż wspomnieniami wracając do Mulcibera.

Co miał mu powiedzieć? Potwierdzić ponownie? Milczał, kiedy ten usiadł i zbierał myśli. Nicholas przesunął się z powrotem na swoje miejsce w łóżku. Usiadł opierając się plecami o ramę łóżka. Wzrok mając utkwiony przed sobą. Kontrolnie jednak przenosząc go na Rodolphusa. Obserwował go, jakby może sprawdzał, jak na niego ta wiadomość wpłynęła. Nicholas jeszcze się trzymał. Choć znał Roberta znacznie dłużej, smutek trzymał w sobie. Nie pozwalał wyjść mu na zewnątrz. Nie podejmował rozmowy. Milczał.

Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#7
09.10.2024, 09:40  ✶  
Lestrange nie zdążył odczytać listu, który przesłał mu Nicholas. Czuł się na tyle fatalnie, że całą korespondencję rzucił na jedno miejsce na stole (układając jednak listy tak, żeby były na równej kupce, bo nawet będąc zmęczonym nie pozwoliłby sobie na niedbałość) i po prostu się położył. Być może wtedy również nie byłby w stanie zasnąć, ale tak bardzo skupił się na tym dziwnym uczuciu, które towarzyszyło mu przez cały dzień, że zwyczajnie nie miał sił, by przejrzeć listy. Teraz również milczał, chociaż zerknął na Nicholasa z ciekawością, ponownie. Czy wiedział? Nie miał pojęcia, nie wyglądał jakby ta informacja zrobiła na nim jakiekolwiek wrażenie. Zdążył jednak się przyzwyczaić do tego, że Travers nie okazywał emocji i był w tym dużo lepszy, niż on sam. Jakby to była jego naturalna część.
- Wiedziałeś? - zapytał w końcu, nie zmieniając pozycji. Podejrzewał, że Nick sam z siebie nic nie powie, dopóki nie zacznie mu zadawać pytań. To było wygodne, bo nie kłapał jadaczką po próżnicy i chyba właśnie dlatego czuł się tak komfortowo w jego obecności. Gdyby teraz, przed zadaniem pytania, zaczął wypluwać z siebie kolejne informacje, zanim Lestrange dał radę wrócić myślami do rzeczywistości, pewnie jedynym uczuciem, które teraz by mu towarzyszyło, byłaby pustka. Ewentualnie złość. Zastanawiał się czy powiedzieć mu o przysiędze, skoro ta straciła na mocy, ale na razie się z tym wstrzymał.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#8
13.10.2024, 12:08  ✶  

Siedział, patrząc przed siebie. Zapadło milczenie, przerwane po chwili jednym słowem pytania. Czy wiedział? Wiedział. Dostał list  od Borgina. To było tak trudne do zaakceptowania, że widząc także wymęczony stan fizyczny Rodolphusa, czy psychiczny, nie podejmował rozmowy. Jedynie pokazał list, ale ten, nie był wstanie nawet i na tym skupić uwagę.
Dał więc spokój.
Póki ta noc, nie stała się zbyt głośna.
Koszmar senny Rodolphusa.

- Tak.
Potwierdził. Beznamiętnie, bez emocji. Niczym skorupa ludzka, tłumiąca w sobie czyjąś stratę. Być może nie uważał, aby stracił swojego mentora, nauczyciela. Z tego względu, że potrafił wejść do świata astralnego. Mając nadzieję, że może go tam gdzieś odnajdzie. Istniały rytuały przywoływania duchów. Jednakże w obliczu ostatnich wydarzeń, nie chciałby zakłócać spokoju duszy Mulcibera.
- W południe dostałem list z tą informacją. Nie znam jeszcze przyczyny.
Dodał. Przerywając ciszę. Ale nie spojrzał na Rodolphusa. Wciąż wpatrzyła się w przestrzeń przed sobą. Co mogła stanowić komoda czy szafa, jako interesujący punkt obserwacyjny.
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#9
14.10.2024, 11:08  ✶  
Kiwnął głową w zrozumieniu. Wiedział, oczywiście że wiedział. Nie pytał skąd, bo to nie była chwila by zacząć wypytywać Nicholasa o to, skąd wiedział, jak się dowiedział, czy chciał mu to przekazać. Teraz powinni się zjednoczyć w tej zadumie, która była... Dziwna. Nie krępująca, a po prostu dziwna, pulsująca i niewypowiedziana.
- Czułem to przez cały dzień - powiedział w końcu po chwili wahania. Czy wszystkie umowy i ustalenia z Robertem stały się nieważne, skoro ten już nie żył? Nie miał pojęcia, ale nie miał też przekonania, że powinien ukrywać przed Traversem sekrety, które nie miały już na znaczeniu. Wychylił się w tył i oparł ciało na dłoniach, by móc swobodnie unieść głowę i wpatrywać się w ciemny sufit. - Czułem, że coś jest nie tak, ale nie mogłem rozpoznać, co dokładnie. Wyszedłem wcześniej z pracy, ale nie potrafiłem... Nie umiałem się skupić.
Zaczął ostrożnie, nie patrząc na współlokatora. Podejrzewał, że informacja na temat przysięgi wieczystej nie zrobi na nim żadnego większego wrażenia. Doskonale wiedział, że razem z Robertem współpracują, rozmawiali na ten temat. Chyba każdy z ich otoczenia wyczuwał niechęć Mulcibera w stosunku do młodego Lestrange'a, to było więc kwestią czasu, by przypieczętować los dwójki osób czymś trwałym, czego nie można było zerwać.
- Zanim zapadłem w sen, poczułem że coś zostało przerwane - powiedział, nie wspominając o uczuciu ulgi, którego doświadczył i dzięki któremu mógł zapaść w sen. - Z Robertem złożyliśmy przysięgę wieczystą, która unieważniła się w chwili jego śmierci.
Powiedział w końcu, nie zagłębiając się w szczegóły ich umowy. One teraz nie były ważne, podejrzewał też, że Nicholas o nie nie zapyta. Z jakiegoś jednak powodu czuł, że musi sprecyzować, skąd wiedział o tym, że Mulciber zmarł.
- Podejrzewam, że ten koszmar... To efekt przysięgi - powiedział w końcu, dopiero teraz przekręcając głowę w stronę Traversa.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#10
20.10.2024, 09:50  ✶  

Nicholas najchętniej chciałby potwierdzić informację, czy Robert umarł. Choć wierzył słowom Stanleya, ze względu na powiązania rodzinne tych dwoje, trudno było to przyjąć do wiadomości.

Wciąż milczał, kiedy Rodolphus postanowił wyjaśnić swój stan umysłowy. Odczuwał zmiany, które wywoływała Przysięga Wieczysta. Nicholasa nie zaskoczyła ta wiadomość, ale była jakby wyjaśnieniem i zrozumieniem, dlaczego Robert tak postąpił. Miał duży powód aby sięgnąć po ostateczną broń. Kto zatem był gwarantem? Stanley?

Tym samym Nicholas zrozumiał, dlaczego Rodolphus był dzisiaj taki przygaszony. Mało kontaktowy, nie orientujący się w otoczeniu, nie dostrzegając tego co Nicholas chciał mu przekazać. Dał mu więc spokój. Teraz wszystko było jasne.

- Interesujące.
Odparł krótko, spojrzawszy na Lestrange’a, nie wyrażając sobą nic. Zainteresował go ten koszmar, który związany był z zerwaniem Przysięgi. Nie słyszał aby nie spotkał się z takim przypadkiem jej zerwania. Podobno to świadomie się już wie, kiedy straciła na wazności. Albo jak została dopełniona, albo ze śmiercią jednego z dwojga związanych przysięgą.
- Nie dziwi mnie, że zawarł z Tobą Przysięgę. Przestał Ci ufać po incydencie z Bellatrix.
Zwrócił na to uwagę, ale bardziej stwierdził fakt, o którym przecież oboje wiedzieli. Nicholas wiedział. Sam o tym przekazał Robertowi. Przejmował się tym, że wydał Rodolphusa? Nie.
Spojrzał na swój mroczny znak.
- Jeżeli to faktycznie prawda. Przynajmniej Robert jest także wolny. Od Ciebie i od niego.
Zauważył. Na myśli mając także Czarnego Pana.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nicholas Travers (1616), Rodolphus Lestrange (2464)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa