23.10.2024, 23:15 ✶
Czy poczuł się zignorowany przez kapłankę? Absolutnie. Czy miał zamiar jej to wypominać? Absolutnie nie. Z całego ich trzyosobowego grona to właśnie Florence była najbardziej doświadczona w kwestii klątw i przełamywania magicznych efektów dawnych rytuałów. W końcu sam doświadczył efektów jej wieloletniej nauki, gdy udało jej się rozwiązać magiczne więzy, które połączyły go z Norą Figg i Elliottem Malfoyem podczas rytuałów majowych na Polanie Ognisk.
A biorąc pod uwagę, że zdolności kapłanki Matki ograniczały się do zawiązania paru kokardek i wyrysowaniu symboli ochronnych na czołach wiernych... Cóż, pomoc Bulstrode na pewno będzie w tej sytuacji nieoceniona. Kim więc był, żeby wtrącać się w dyskusję między obiema kobietami? Postanowił więc siedzieć cicho, pozwalając, aby obie czarownice doszły między sobą do porozumienia, póki jeszcze mieli czas na takie dyskusje.
— Tak właśnie mi się wydawało — stwierdził, gdy kobieta przyznała, że nie ma kontaktu do lokalnego demonologa.
Cóż, powinien był się tego spodziewać. Wprawdzie taka profesja wydawała się poniekąd zahaczać o zdolności przywoływaczy duchów i egzorcystów Ministerstwa Magii, tak najwidoczniej przypadek Thorana należał raczej do wyjątków niźli standardów pracy tych specjalistów. Zawsze pod górkę, skomentował bezgłośnie, wracając spojrzeniem do kapłanki, który zareagowała nieco nerwowo na informację o tym, że Geraldine tkwiła właśnie pod leżem swojego demonicznego brata.
— Marne to pocieszenie, ale Geraldine dobrze sobie radzi w takich warunkach — mruknął, starając się brzmieć, jakby kobieta faktycznie miała jakieś szanse.
Poza tym, nie była sama, prawda? Na pewno towarzyszył jej najtęższe umysły i najzręczniejsze różdżki z jej listy kontaktów. Musiała tylko zrobić z nich dobry użytek!
— Właściwie, to tak. Miałem na myśli osoby z wioski — odparł bez zająknięcia Erik, wbijając pełne niezrozumienia spojrzenie w czoło Florence Bulstrode. Po chwili na jego twarzy pojawiło się zwątpienie, a usta ułożyły się w literę ''o'', gdy próbował kontynuować swą oryginalną myśl. — Ekhm… Oczywiście, wsparcie Ministerstwa Magii byłoby nieocenione, ale poinformowanie ich o sprawie, sprowadzenie odpowiednio wykwalifikowanej grupy i zabezpieczenie ich przed wpływami Thorana. Tutejsi są na miejscu i są pod ochroną. — Na moment zapadła dosyć wymowna cisza. — Ale jak rozumiem, nie są odpowiednio przeszkoleni, więc chyba musimy polegać na tym, co mamy na podorędziu.
A biorąc pod uwagę, że zdolności kapłanki Matki ograniczały się do zawiązania paru kokardek i wyrysowaniu symboli ochronnych na czołach wiernych... Cóż, pomoc Bulstrode na pewno będzie w tej sytuacji nieoceniona. Kim więc był, żeby wtrącać się w dyskusję między obiema kobietami? Postanowił więc siedzieć cicho, pozwalając, aby obie czarownice doszły między sobą do porozumienia, póki jeszcze mieli czas na takie dyskusje.
— Tak właśnie mi się wydawało — stwierdził, gdy kobieta przyznała, że nie ma kontaktu do lokalnego demonologa.
Cóż, powinien był się tego spodziewać. Wprawdzie taka profesja wydawała się poniekąd zahaczać o zdolności przywoływaczy duchów i egzorcystów Ministerstwa Magii, tak najwidoczniej przypadek Thorana należał raczej do wyjątków niźli standardów pracy tych specjalistów. Zawsze pod górkę, skomentował bezgłośnie, wracając spojrzeniem do kapłanki, który zareagowała nieco nerwowo na informację o tym, że Geraldine tkwiła właśnie pod leżem swojego demonicznego brata.
— Marne to pocieszenie, ale Geraldine dobrze sobie radzi w takich warunkach — mruknął, starając się brzmieć, jakby kobieta faktycznie miała jakieś szanse.
Poza tym, nie była sama, prawda? Na pewno towarzyszył jej najtęższe umysły i najzręczniejsze różdżki z jej listy kontaktów. Musiała tylko zrobić z nich dobry użytek!
— Właściwie, to tak. Miałem na myśli osoby z wioski — odparł bez zająknięcia Erik, wbijając pełne niezrozumienia spojrzenie w czoło Florence Bulstrode. Po chwili na jego twarzy pojawiło się zwątpienie, a usta ułożyły się w literę ''o'', gdy próbował kontynuować swą oryginalną myśl. — Ekhm… Oczywiście, wsparcie Ministerstwa Magii byłoby nieocenione, ale poinformowanie ich o sprawie, sprowadzenie odpowiednio wykwalifikowanej grupy i zabezpieczenie ich przed wpływami Thorana. Tutejsi są na miejscu i są pod ochroną. — Na moment zapadła dosyć wymowna cisza. — Ale jak rozumiem, nie są odpowiednio przeszkoleni, więc chyba musimy polegać na tym, co mamy na podorędziu.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞