• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[28/29.08.1972, noc] Gdy koszmar staje się jawą | Rodolphus, Nicholas

[28/29.08.1972, noc] Gdy koszmar staje się jawą | Rodolphus, Nicholas
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#11
28.10.2024, 21:54  ✶  
Wzruszyłby ramionami. Przestał mu ufać... Cóż. Rodolphus przeczesał palcami ciemne włosy i spojrzał gdzieś w bliżej nieokreślonym kierunku.
- Mylisz się. On mi nigdy nie ufał - nie to, żeby on sam ufał Robertowi. Trochę chujowe podwaliny na wspólne badania i biznes, szczególnie niezbyt legalny. Nie zaskoczyło go to, że Nicholas wysnuł takie a nie inne wnioski, zapewne patrzył przez swój pryzmat. On i Robert mieli zupełnie inne podłoże, gdy budowali swoją relację. - Interesujące jest to, że uważasz że Robert jest wolny ode mnie, a nie ja od niego.
Mruknął, marszcząc brwi. Co to miało znaczyć? Żadna przysięga nie była potrzebna, bo Lestrange do pewnego momentu dałby się pokroić za Mulcibera. To jego własna paranoja sprawiła, że zaczął go od siebie odsuwać i testować, a potem traktować tak, jak traktował. Tak przynajmniej uważał on sam - być może się mylił, lecz w całym swoim życiu i całej tej znajomości nie zrobił nic, by zagrozić Mulciberowi. Co więcej: nastawiał za niego karku. Nie podobało mu się więc to, co powiedział Travers, ale poza zmarszczeniem brwi nie odniósł się do tego w żaden inny sposób.
- Pójdę wziąć prysznic - kompletnie zignorował słowa Nicholasa na temat Voldemorta, lecz widział to spojrzenie, rzucone na mroczny znak. Musiał zmyć z siebie ten koszmar i tę rozmowę. Miał wrażenie, że jest brudny i cały się lepi od potu. Zawahał się, wstając. - Zrobić ci herbatę na sen? Zmienię później pościel.
Odwrócił jeszcze głowę w kierunku Nicholasa. Nie będą przecież spali w przepoconej pościeli, a to była ewidentnie jego wina. Tak samo jak jego winą był fakt, że Nicholas wyrwał się ze snu. W normalnych warunkach przerwanie snu było kłopotliwe i mogło nie dojść do ponownego zaśnięcia, a co dopiero teraz, gdy ta przerwa była dłuższa, bo towarzyszyła mu rozmowa.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#12
30.10.2024, 23:17  ✶  

Nicholas nie odniósł się w żaden sposób do tych słów. Tych komentarzy. Wiedział może więcej, a może tyle ile powinien. Robert też wszystkiego mu nie mógł. A Nicholas, nie dociekał. Wiedział, gdzie jest ta odpowiednia granica, której nigdy nie przekroczył. Nie testował. Być może dlatego, jemu Robert ufał bardziej. Powierzał mu wiele, a Nicholas dawał tyle samo od siebie. W końcu jak inaczej może wyglądać więź między uczniem a nauczycielem?

Teraz został sam. Będzie musiał zastanowić się, co zrobić z tym pomieszczeniem w piwnicy. Będzie musiał ze Stanleyem porozmawiać w tej sprawie. Ale to w odpowiednim czasie. Nie teraz.

Ten mroczny znak ostatnio stawał się być kłopotliwy. Ta ostatnia popierdolona misja, była tak upierdliwa, że ogarnęły go w tym wszystkim wątpliwości. Nie bez przyczyny. Jeszcze to, że Robert odszedł. Jedyna osoba, która odpowiednio wszystkim zarządzała. Nie ma jej.

Oderwał się od zamyślenia, przenosząc wzrok na Rodolphusa, który zaznaczył, że idzie wziąć prysznic. Chciał zmienić pościel i jeszcze zrobić mu herbatę na sen. Tak. Nie zaśnie już ponownie, bez wspomagacza.

- Pościelą sam się zajmę. Pójdzie szybciej. Idź wziąć prysznic i zrób herbatę.
Zaproponował takie rozwiązanie. Kompromisowe. Bo co innego ma robić? Siedzieć i gapić się w ścianę?
Jeżeli Rodolphus przystał na tę propozycję, Nicholas wstał z łóżka po paru minutach. Zdjął całą pościel, wyciągnął z szafki nową i ubrał. 
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#13
05.11.2024, 22:27  ✶  
Kiwnął głową. Skoro Nicholas zaoferował się sam, nie miał zamiaru mu w tym przeszkadzać. Poza tym miał rację - pójdzie szybciej. On sam musiał się jednak w tej chwili zająć sobą i swoim stanem. Psychicznie... Psychicznie było lepiej. Od kilku miesięcy nie był już wrakiem, lecz fizycznie... Nawet nie wiedział, że sny potrafią tak zmęczyć. Przyjął to z pewną dozą zaskoczenia głównie dlatego, że wszystko to, co wiedział o snach, wiedział z badań i książek. Od dawna cierpiał na bezsenność, nawet nie pamiętał kiedy to wszystko się zaczęło, ale chyba tuż po skończeniu Hogwartu. A wcześniej gdy zapadał w sen, to był to odpoczynek bez snów. I oczywiście że na przestrzeni tych wszystkich lat zdarzało mu się obudzić z walącym w piersi sercem, lecz nigdy nie pamiętał, co mu się śniło. Teraz jednak było inaczej. Sen, z którego zdążył się już otrząsnąć, był wciąż realny i nie chciał się rozmyć wśród rzeczywistości. I nawet prysznic nie pomógł. Miał nadzieję, że gorąca woda spłucze nie tylko pot, ale i wspomnienia tego, co się działo - niestety ale to nie było takie proste.

Gdy przebrał się w czyste ubrania, zerknął na swoją twarz w lustrze. Była jeszcze bledsza, niż zwykle. Ostatnie dni mocno się odcisnęły na jego wyglądzie. Miało jednak być lepiej - ale czy na pewno? Na chwilę myśli Rodolphusa zbłądziły gdzieś, gdzie nie powinny, lecz szybko wróciły na swoje miejsce. Poszedł do kuchni i przygotował dwa kubki herbaty na sen. Czuł, że sam również będzie miał problem z zaśnięciem. Ogarniało go zmęczenie, które znał - to był moment, w którym powinien się położyć, lecz wiedział że jeżeli tylko zamknie oczy a jego głowa dotknie poduszki, to sen nie nadejdzie. Nie bez wspomagaczy. Gdy wrócił do sypialni, ostrożnie wręczył Nicholasowi jego kubek. Bez słowa usiadł obok i wpatrzył się w swój parujący napój. Czy to było bezpieczne? Po słowach, które usłyszał przed chwilą, zaczynał w to wątpić. Z drugiej strony gdyby Travers miałby go zabić, zrobiłby to od razu, prawda? I czy miał powód by w ogóle to rozważać? Zerknął na Nicholasa kątem oka. Czy skoro Roberta już nie było, to czy nadal byli sobie potrzebni? Czy może ich relacja była zupełnie z tym niezwiązana, a on był mu potrzebny do czego innego? Ironiczne, że uważał że Mulciber miał paranoję na tym punkcie, a sam ledwo co po jego śmierci również zaczął się w niej pogrążać.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#14
15.11.2024, 17:42  ✶  

Nie drążyli tematu. Kiedy Rodolphus poszedł zając się sobą w znaczeniu konkretnym, wziąć prysznic oraz przebrać się, Nicholas po krótkiej chwili wstał z łóżka, zdejmując całą pościel. Zwinął ją i wrzucił na razie w kąt pomieszczenia, udając się do innego, aby z szafki wyjąć czystą pościel z prześcieradłem. Nie spieszył się z niczym. Rozłożył prześcieradło na materacu, ubrał na nowo poduszki, układając je na swoje miejsca, na końcu zajmując się ubieraniem kołdry, która ostatecznie także wylądowała na łóżku. Wlazł pod nią, poprawiając sobie poduszkę za plecami, czekając na powrót Lestrange’a.

W czasie oczekiwania, zamknął oczy oddając się wyciszeniu i przemyśleniom. Co dalej? Strata Roberta była trudna do zaakceptowania. Wszystko co do tej pory z nim omawiał i nad czym pracowali stanęło w miejscu. Co z Rodolphusem? Miał mieć na niego oko. Pilnować go i jednocześnie samemu być ostrożnym w relacji. Czy miał to kontynuować? Czy odpuścić? Robert nie żyje. Przysięga jaką byli Ci dwoje związani, przestała mieć znaczenie, okazując to dziwnie przez koszmar senny Lestrange’a. Może lepiej będzie pozostawić to czasowi? Może wszystko samo się rozwiąże?

Otworzył oczy i spojrzał na swój mroczny znak. On też był temu wszystkiemu winny. Czy powinien go obwiniać o śmierć swojego mentora? Póki nie dowie się, co odebrało życie Mulciberowi.

Usłyszawszy kroki, spojrzał w stronę drzwi, gdzie Rodolphus powrócił z napojem. Skinieniem głowy podziękował i odebrał kubek. Nic jednak nie mówił. Trzymał naczynie w dłoniach i ponownie oparł się wygodniej plecami o poduszkę do ramy łóżka. Przymknął oczy, jakby w oczekiwaniu na to, aż napar będzie zdatny do picia. Bez tego wiedział, że nie zaśnie.

Chociaż, mógłby użyć kadzidła. Bo czemu nie. Miał jeszcze zapas ze sklepu Roberta. Odstawił kubek, sięgnął do ostatniej szuflady przy swoim łóżku i wyjął opakowanie. Wyciągnął jeden patyczek i za pomocą magii ze swojej różdżki, zapalił końcówkę. Wyciągnął podstawkę i postawił wszystko na swojej szafce nocnej. Opakowanie schował na miejsce, tak samo odłożył różdżkę. Zapach kadzidła drzewnego powoli wypełniał pomieszczenie. Może pomoże im to dodatkowo i spokojnie zasnąć, poza wypiciem herbaty przygotowanej przez Rodolphusa.


@Rodolphus Lestrange
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#15
20.11.2024, 21:51  ✶  
Miał czas na swoje przemyślenia, lecz nie miał zamiaru dzielić się nimi z Nicholasem. Nie miał pojęcia, że Travers dostał od Roberta jedno, konkretne zadanie - mieć go na oku. Gdyby się o tym dowiedział... Ciężko było przewidzieć, co by zrobił. Wściekłby się? Zerwał kontakt? Zemścił? Wydawało się, że Lestrange traktuje Nicholasa inaczej, niż resztę ludzi, z którymi przebywa. Troszczył się o niego, dbał tak, jak potrafił. Czy to wszystko spłonęłoby nagle, pozostawiając wyłącznie zgliszcza, gdyby nowe fakty wyszły na jaw? To wszystko były tylko rozważania, ponieważ nie zapowiadało się na to, by kiedykolwiek to miało ujrzeć światło dzienne. Niektóre sekrety lepiej było pogrzebać głęboko pod ziemią.

Dmuchnął na taflę herbaty ziołowej, a gdy przestała być zbyt ciepła, wypił tyle, ile uważał za słuszne. Zerknął tylko na Nicholasa, który odpalił kadzidło, lecz i tym razem żadne słowo nie opuściło jego ust. Nie czuł potrzeby, by kontynuować rozmowę, poza tym dobrze czuł się w milczeniu: a w towarzystwie Nicholasa żadne milczenie nie było krępujące. Ułożył się do snu i zamknął oczy, pozwalając by oddech mu się wyrównał, a wspomnienie koszmaru opadło. Miękka ciemność otuliła jego jaźń i tym razem nic mu się nie śniło.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nicholas Travers (1616), Rodolphus Lestrange (2464)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa