• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[17.08.1972] Tatusiu, pa co mam! | Scarlett&Richard

[17.08.1972] Tatusiu, pa co mam! | Scarlett&Richard
Ancymon
"Niewierny jest ten, kto żegna się, gdy droga ciemnieje"
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nie jest ani wysoka, ani niska, mierzy dokładnie 168 cm. Włosy w kolorze jasnego blondu, ślepia kocie w odcieniu lodowego błękitu. Oczy duże, nosek mały i nieco zadarty, pełne usta na których często widnieje zaczepny bądź pogardliwy uśmiech. Pachnie słodko, lecz nie mdło, mieszanką wanilii, porzeczki i paczuli.

Scarlett Mulciber
#1
30.11.2024, 17:09  ✶  
Humor miała wręcz bajeczny, rozanielony, pogrążony w myślach dnia ubiegłego.
Piękny sen, który prysł jak bańka mydlana - a jednak zostawiając coś po sobie. Czarną, puchatą kuleczkę, którą trzymała na rękach, krocząc do domu.
Ojca odnalazła niemal od razu, nie było to zbytnio skomplikowane. Była pewna, że będzie pochłonięty pracą w gabinecie i tak właśnie było.
-Tatuuusiu - rzuciła swym anielskim, zdecydowanie zbyt niewinnym tonem głosu, który Richard bardzo dobrze znał. Można by się łudzić, że jego córka stała się uosobieniem delikatności i słodkości, ale dobrze wiedział, że ten pomiot szatana odziedziczył kilka trudnych i (według niektórych) paskudnych cech charakteru właśnie po nim. Ton głosu mógł sugerować kilka rzeczy - kłopoty, ale na tyle niewielkie by tego tonu głosu używać. Mógł również sugerować nagłą chęć męczenia ojca swoją osobą w przypływie braku miłości i uwagi - ale też, że ta coś chciała. Coś oderwanego i raczej co nie należało do standardowych zachcianek.
-Wiesz, że cię kocham, prawda? - podjęła miękko, wpatrując się w niego łobuziarskim spojrzeniem jak wtedy gdy miała sześć lat i spadła z drzewa wprost kwiaty sąsiadów, niszcząc im poniekąd rabatki. Dziewczyna była aż nadto energiczna, aż zbyt w dobrym humorze co było wręcz podejrzane.
Weszła do gabinetu, podchodząc do biurka.
-Patrz co mam - rzuciła pośpiesznie, wyciągając w jego kierunku czarnego kociaka - To Lucyfer - wyznała widocznie zafascynowana swoim nowym nabytkiem, wyglądała jak dziecko które otrzymało wymarzony prezent na święta.
-Może z nami zostać, błagam cię - wymruczała - Obiecuje się nim zająć należycie, nie będzie sprawiał problemów - zapewniła szybko, a wielkie zielone oczy kociaka wpatrywały się wprost w Richarda.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#2
07.12.2024, 14:15  ✶  

Tego dnia Richard zastępował Roberta w gabinecie, jeżeli nie powiedzieć, zajmował jego gabinet. Brat miał pilne wyjście tego konkretnego dnia, to zajął się podstawowymi sprawami za niego, dotyczącymi interesu ze świecami. Odpowiadanie klientom na listy, analizowanie zamówień.

Odkąd chłopcy się przeprowadzili, było dziwnie spokojnie. Choć, nie do końca. Bo przecież ich córki czasami potrafiły zaskakiwać swoimi pomysłami. Tak miało być też teraz, kiedy usłyszał już za drzwiami nawoływanie go. I wiedział, że to była Scarlett.

Ta dziewczyna, umiała zawsze zwracać na siebie uwagę. Zawsze chciała, aby ją dostrzegał. Widział ją i nie zapominał o tym, jak bardzo też przypominać zaczynała swoją matkę. 

Richard westchnął, kończąc zdanie i odkładając pióro. Ona nie miała za grosz cierpliwości, aby pozwolić dokończyć pracę. Tę jedną rzecz, jaką się w chwili obecnej zajmował. Jego dom w Norwegii zawsze tętnił życiem. Nie było dnia, kiedy któreś coś nie spsociło, albo od niego wymagało uwagi. Z jednej strony narobił dzieciaków, aby się sobą zajmowały. Nie przewidział konsekwencji w późniejszym czasie. Może faktycznie na dwóch czy jednym dziecku powinien się zatrzymać?
Spojrzał na Scarlett nieco poważniej. Przy takich słowach już czuł problemy. Tylko jedno przychodziło mu do głowy "Co tym razem zbroiłaś?"

- Tak. Wiem.
Dwa krótkie słowa odpowiedzi, niczym mantra, kiedy zawsze jej tak odpowiadał, aby to zaznaczyć. Nawet, jeżeli nie było wiadomo, czy te słowa są prawdziwe.

Czekał na jej kolejne wyznanie, co nabroiła, że czekała na odpowiedni moment nieobecności jego brata. Oby nie było to nic, żeby miał coś innym teraz sąsiadom tłumaczyć i przepraszać za jej zachowanie. To jednak chciała mu coś pokazać.
Już miał przeczucie że będzie to coś, czego nie chciałby tutaj. Wystarczyło, że Robert sprowadził jednego wypłosza z Francji.

Scarlett mając odpowiedzi od niego, dopiero wtedy weszła do środka pomieszczenia, podeszła do biurka i wyciągnęła ręce aby pokazać… kociaka?

Normalnie jak piorunem strzelił, pozbierał wszystkie papiery z biurka, gdyby ten mały wypłosz postanowił jej z dłoni spaść na blat biurka.
- Trzymaj go z dala od biurka.
Od razu z poważnym tonem zwrócił jej uwagę. Koty nie miały wstępu do tego pomieszczenia.
- Skąd go masz?
Zadał stanowcze pytanie, nie odpowiadając na jej wcześniejsze i pozwolenie na jego zatrzymanie. Podebrała sąsiadom?
- Wiesz, że jakiekolwiek ostateczne decyzje w tej kamienicy nie ja podejmuję, tylko Robert.
Przypomniał, że nie byli w Norwegii tylko w Anglii. Jak go Scarlett przekona? Jakie ma argumenty, że ten kot powinien tutaj zostać? Samo zajmowanie się nim, w chwili obecnej nie przekonało Richarda.


@Scarlett Mulciber
Ancymon
"Niewierny jest ten, kto żegna się, gdy droga ciemnieje"
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nie jest ani wysoka, ani niska, mierzy dokładnie 168 cm. Włosy w kolorze jasnego blondu, ślepia kocie w odcieniu lodowego błękitu. Oczy duże, nosek mały i nieco zadarty, pełne usta na których często widnieje zaczepny bądź pogardliwy uśmiech. Pachnie słodko, lecz nie mdło, mieszanką wanilii, porzeczki i paczuli.

Scarlett Mulciber
#3
08.12.2024, 08:55  ✶  
Grzecznie przyciągnęła kota do siebie, aby ten nie wisiał nad biurkiem. Nieco ją to rozbawiło, a jednak teraz przecież musiała być  utożsamieniem słodkości i rozkoszy, którym nigdy nie była. Była bardziej jak ten czarci pomiot, którego łapki zwisały luźno.
-Skąd? - umilkła na moment, spojrzała na kocia, a zaraz jej lodowe tęczówki wróciły do sylwetki Richarda, wyłapując jego spojrzenie. Lubiła kontakt wzrokowy, od zawsze. Nigdy go nie unikała i zawsze go inicjowała podczas rozmów. Silne charaktery nigdy nie uciekają od kontaktu wzrokowego, uciekanie jest oznaką uległości, Scarlett - kolejna rzecz, którą wpoiła jeszcze za dzieciaka, a którą konsekwentnie przestrzegała.
-To prezent... - na jej usta wpłynął leniwy uśmiech - Od pewnego uroczego blondyna, ale nie masz co się nim kłopotać. Nic wielkiego, jeśli cos się zmieni, to dam Ci znać - obiecała, przyciągając kota do piersi. Nic w tej kwestii nie miało się zmienić, nie planowała by miało być inaczej. toteż nie było sensu o tym mówić.
Wuj Robert podejmuję decyzje, no tak, nie było to dla niej szokujące. W końcu była to jego kamienica.
-Spokojnie tatusiu, wuja Roberta zostaw mnie - dorzuciła z istnie słodkim uśmiechem, a jej oczy lśniły łobuziarskim blaskiem. Najwidoczniej już w jej głowie ułożyła plan, a kto wie, może i zaczęła go powoli wdrążać.
Richard mógł zakładać, że ta nim pójdzie do Roberta zrobi sobie solidne fundamenty, aby osłabić nieco jego asertywność w tym temacie. Mógł też zgadywać, że Scarlett za pierwszy filar użyje Sophii, przy której nawet nie trzeba było się zbytnio wysilać aby ta w swej nieskalanej złą myślą naiwności ślepo podążyła za pomysłem kuzynki. Scarlett lubiła knuć lisie intrygi, zresztą nie wzięło się to z niczego. Mógł podziękować samemu sobie.
Poza tym, był to tylko kot. Nic wielkiego i nic zmieniającego szczególnie ich życie. Także Mulciber była dobrej myśli. W końcu nie bez powodu przez lata dbała, aby zaskarbiać sobie sympatię członków rodziny.
-Nazywa się Lucyfer - wyznała melodyjnie - Pasuje do niego- przejechała łapką po kocim łebku.
-Powiem dla wuja, że Lucyfer obiecuje nigdy nie zrobić chujowych świeczek, nie udzieli żadnego wywiadu do gazety i już wskoczy w hierarchii wyżej niż Charles - zaśmiała się złośliwie, oj tam wymsknęło jej się. Zerknęła na ojca niepewnie, próbując opanować nagłe rozbawienie
-Przepraszam tatusiu, to było silniejsze ode mnie. - dodała, powstrzymując się przed powiedzeniem masz racje, to był chujowy żart.
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#4
05.01.2025, 13:08  ✶  

Już jednego wypłosza mieli w tej kamienicy, a teraz pojawił się drugi? Czy z tego miejsca, zaczyna się robić hotel dla zwierząt? Wystarczająco musiał znosić obecność ptasiej żony swojego brata. Ale jakby się tak zastanowić, to gdyby taki dobrze wychowany kot, zapolował na takiego ptaka… Jedno stworzenie byłoby mniej w tym domu.

Dla bezpieczeństwa dokumentów, Richard wolał je zabrać, jeżeli Scarlett straci kontrolę nad tym stworzeniem o uroczym spojrzeniu i czterech łapach. Zmarszczył brwi, kiedy usłyszał odpowiedź, jaka brzmiała  o  sprezentowaniu zwierzaka. Kim jest osoba, która coś takiego robi? Podobno zwierzęta nie powinny być prezentem.

- Pokazujesz mi kota, którego dostałaś w prezencie i mam się nie przejmować osobnikiem, który Ci go sprezentował? O ile mi wiadomo, zwierzęta nie powinno się dawać jako prezent. Nie jesteśmy przygotowani na trzymanie dwóch kotów w domu.
Richard przeliczał to trochę na pieniądze. Oszczędności. Gdy pracował jeszcze jako auror, mogli sobie pozwolić na jakieś zwierzę w Skandynawii i najszybciej, to by wziął psa. Istniał tylko jeden problem – ich rodzinne spaczenie co do porządku w każdym pomieszczeniu i czystości. Zwierzęta potrafią brudzić i bałaganić. Dlatego jedyne stworzenia jakie mieli w swoich domach, to były skrzaty.

Westchnął. Kiedy Scarlett zakomunikowała, że sama spróbuje przekonać Roberta do posiadania kota w kamienicy. Na razie przemilczał tę jej decyzję, przenosząc wzrok z jej twarzy na kota, który być może miauknął swoim słodkim głosikiem.

- Scarlett… Nie porównuj kota do swojego brata. I proszę, nie przypominaj Robertowi o tych sprawach.
Richarda to wcale nie bawiło. Przemówił poważnym tonem, nie chcąc odkopywać błędów swojego syna i żeby ciągle o tym mówiono. Było, minęło. Chłopak musiał się wyprowadzić, aby zacząć wszystko od nowa. Dla Richarda to też nie było łatwe.
- Jak wyobrażasz sobie obecność dwóch kotów w tej kamienicy? Nie chcę, aby doszło do nieprzyjemnych sytuacji, gdzie będę zmuszony i Tobie kazać się wyprowadzić.
Uprzedził ją, żeby była świadoma najgorszego, jeżeli nie będzie pilnowała odpowiednio tego kota. A jedyne czego Richard chciał jako ostatnie widzieć, to gniew swojego brata. Nie zapomniał, że z jego zdrowiem było ostatnio źle. Wciąż miał ten obraz z Lammas.

@Scarlett Mulciber
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Richard Mulciber (754), Scarlett Mulciber (652)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa