• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9
[01.04.1972r.] Mieszkanie Nory na tyłach cukierni | Fergus & Nicholas

[01.04.1972r.] Mieszkanie Nory na tyłach cukierni | Fergus & Nicholas
"Toby"
There's a starman waiting in the sky
He'd like to come and meet us
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Fergus jest dość wysoki, bo mierzy metr osiemdziesiąt wzrostu, a do tego dość chudy. Patrząc na niego, ma się wrażenie, że może się złamać na pół. Ma długie, wiecznie rozczochrane włosy, które związuje, kiedy musi się skupić lub nad czymś pracuje i brązowe oczy w odcieniu czekolady. Zazwyczaj jest dosyć nerwowy i intensywnie gestykuluje, kiedy mówi. Jest leworęczny.

Fergus Ollivander
#1
04.01.2023, 18:29  ✶  
Prima Aprilis, Dzień Głupców, jak zwał, tak zwał. Istotnym było to, że przedarcie się przez Ulicę Pokątną przepełnioną żartownisiami z wybuchającymi kryształami w rękach, czy przemieniających swoich sąsiadów w zwierzęta nie należało do łatwych zadań, a przecież musiał wyminąć jedynie dwa budynki, by ujrzeć różową kawiarnię należącą do jego przyjaciółki. Gdyby się postarał, mógłby ją dostrzec, wychylając się przez okna własnej witryny. Ojciec jednak zdzieliłby go po głowie, widząc, że majstruje przy szybach i na dodatek przewraca zaprezentowane w wejściu różdżki tylko po to, by pomachać Norze.
Pogoda dawała się we znaki, ciężkie chmury sunęły po niebie, zwiastując deszcz, choć bruk nadal był pokryty pluchą po poprzednim. Ślizgał się na kamiennych kostkach, starając utrzymać równowagę przy swoim szybkim kroku. Był zdecydowanie spóźniony z całą swoją robotą i potrzebował wsparcia, który zazwyczaj zyskiwał, gdy tylko ładnie się uśmiechnął do panny Figg. Tak to u nich działało od czasów szkolnych.
Zapukał do drzwi prowadzących do mieszkania Nory, znajdującego się tuż za jej kawiarnią, modląc przy tym w duchu, by ktokolwiek był tam obecny z wyjątkiem Salema i małej Mabel. Ich pomoc na nic by mu się raczej nie zdała, a pewnie jeszcze przysporzyła większych problemów, gdyby kocur i siedmiolatka zapragnęli magicznych sztuczek, których nie mógł im pokazać.
- Jest Nora? - zapytał, mierząc spojrzeniem Nicholasa, który mu otworzył. Zmarszczył brwi, niezbyt przekonany do pomysłu, który już rodził mu się w głowie na wypadek, gdyby okazało się, że jej nie ma. Swoją drogą wiedział, że miała sobie wziąć dzień wolny, ale zupełnie zapomniał, którego to miało być. Nie był zbyt dobry w pilnowaniu kalendarza, o czym mogło świadczyć chociażby to, że się nie wyrabiał. Wyglądał przy tym jak siedem nieszczęść z rękawami roboczej szaty podwiniętymi do łokci i włosami wyplątującymi się spod frotki, która miała utrzymać je w ryzach. Z kieszeni wystawało mu kilka różdżek, większość zupełnie nowych, ale jeszcze niedopracowanych, jedna z nich należąca prawowicie do niego. Westchnął, zaglądając mu przez ramię i mając wrażenie, że gdzieś przez okna klubokawiarni słyszy głos Brenny, co mogło zwiastować tylko jedno: trafił na ten nieszczęsny moment, gdy Nora naprawdę miała wolne. - Dobra, nieważne. Pomożesz mi z czymś? - zapytał, licząc na to, że pomimo wielu sprzeczek, które między sobą prowadzili, ten szczyl nie miał teraz zbyt wiele do roboty.
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Nicholas Figg
#2
09.01.2023, 23:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.01.2023, 23:56 przez Nicholas Figg.)  
Siedząc przy stole w części kuchennej wertował pożyczoną od zaprzyjaźnionego czarodzieja księgę traktującą o bardziej skomplikowanych klątwach, metodach ich tworzenia i podtrzymywania magii przy pomocy odpowiednich starożytnych run. Dla wielu byłaby to dość nudna lektura, a nawet sam Nicholas momentami przysypiał nad księgą kiedy umysł przestawał przyswajać informacje - co zważywszy na jego zawód jest trochę zastanawiające. Stary, obdarty wolumin z ciemną oprawą zaczynał podsmierdywać pleśnią, leżąc uprzednio na strychu pod dziurawym dachem właściciela. Podręczników traktujących o klątwołamaniu było jak na lekarstwo, w końcu sama idea stworzenia klątwy zakłada taki efekt, którego zdjęcie będzie jak najbardziej utrudnione. Nic więc dziwnego że przez wieki czarodzieje i czarownice wypracowali tysiące paskudnych klątw, jedna wcale nie gorsza od drugiej, a żaden podręcznik wszystkich ich nie ujął. Było to zwyczajnie niemożliwe, a nawet w wielu względach niebezpieczne, w końcu zrozumienie natury magii pozwalało zadziałać w odpowiednio odwrotny sposób. Powszechność wiedzy klątwołamaczy sprawiłaby, że powstałyby nowe klątwy, o wiele groźniejsze i bardziej skomplikowane od swoich poprzedniczek.
Kolejna godzina spędzona nad rozdziałem dotyczącym wpływu run na moc klątwy wyciągnęła z niego całą energię, która pojawiła się na nowo jedynie za sprawą dźwięków wybuchów i śmiechów z ulicy. Poderwał się szybko z krzesła do okna i przysunął swój nochal do szyby, uśmiechając się wesoło na widok żartownisiów z wybuchającymi kryształami. Rozpromienił się od razu i wyprostował, a w łepetynie zakiełkował mu świetny pomysł - przejdzie się po okolicy i zakupi coś, czym będzie mógł zrobić psikusa Norze i małej Mabel, a może nawet obudzi przy tym leniucha Salema! Podszedł niemal podskokiem do wieszaka, z którego zamierzał ściągnąć długi, ciemny płaszcz, ale naraz w połowie zatrzymało go pukanie do drzwi. Młodzieniec podszedł do nich i śmiało uchylił je energicznym ruchem, wychylając zza nich jedynie głowę. Mógł się spodziewać wszystkich, ale Fergusa... spodziewał się nawet bardziej. Nie był przy tym specjalnie zadowolony.
- ...Nie wiem? Może? - rzucił do chłopaka tonem jakby wolał, żeby jej teraz nie było, mierząc go przy tym wzrokiem od góry do dołu i z powrotem. Nie czuł że kontakty z Fergusem mogą jej się w jakikolwiek sposób przysłużyć, a kiedy Fergus zaczął zaglądać mu przez ramię do wnętrza mieszkania, zirytował się jeszcze bardziej.
- Nora jest zajęta. Czegoś potrzebujesz? - zaproponował bynajmniej nie z chęci pomocy, ale z troski o siostrę. Oczywiście Nora takiej formy troski najprawdopodobniej nie potrzebowała, ale w głowie Nicholasa wyglądało to zupełnie inaczej. Oparł się przy tym o framugę drzwi, zasłaniając swoją osobą wnętrze mieszkania tak, aby Fergus nie mógł zajrzeć do środka. Jego pytanie o pomoc było idealnym momentem, w którym mógł uchronić Norę przed genialnym pomysłem Ollivandera, a przy tym Nicholas mógł się trochę rozerwać. Nie omieszkał jednak być przy tym odrobinkę uszczypliwy.
- Właściwie to miałem bardzo ważne sprawy do załatwienia w okolicy i właśnie wychodziłem, ale mogę zmienić plany. Wchodź, tylko buty wytrzyj, podłoga była niedawno myta. - otworzył drzwi szerzej i sam wszedł do środka. Podłoga była taka sama jak zawsze, jedynie podejrzany zapach wilgotnych i spleśniałych kartek z woluminu mógł jakkolwiek przypominać myte deski, i to w bardzo naciągany sposób. - Kawy? Herbaty? Czegoś mocniejszego?
"Toby"
There's a starman waiting in the sky
He'd like to come and meet us
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Fergus jest dość wysoki, bo mierzy metr osiemdziesiąt wzrostu, a do tego dość chudy. Patrząc na niego, ma się wrażenie, że może się złamać na pół. Ma długie, wiecznie rozczochrane włosy, które związuje, kiedy musi się skupić lub nad czymś pracuje i brązowe oczy w odcieniu czekolady. Zazwyczaj jest dosyć nerwowy i intensywnie gestykuluje, kiedy mówi. Jest leworęczny.

Fergus Ollivander
#3
11.01.2023, 18:44  ✶  
Jak właściwie powstawały klątwy? Latami pracy, czy poprzez emocje? Czy ktokolwiek był na tyle cierpliwy, by poświęcić całe miesiące na zemstę? Bo nie tylko do ochrony swojej własności używano tego rodzaju magii. A może to wszystko to jedynie jakaś forma przypadku? Fergus lubił czytać o klątwach, lubił się nad nimi zastanawiać i chociaż nie miał umiejętności, które pozwalałyby mu z jakąkolwiek walczyć, traktował je jak zagadkę do rozwiązania. Czysto teoretyczną łamigłówkę. Nie wiedział, jak zachowałby się, mając do czynienia z prawdziwym przeklętym artefaktem. Może lepiej by dla niego było nigdy się nie dowiedzieć, ale raczej nie przezwyciężyłby swojej ciekawości.
- To wiesz, czy nie wiesz? – zapytał, unosząc brew i prychając pod nosem. Nie lubił, kiedy Nicholas tak sobie z nim pogrywał, ale mógł się tego spodziewać, przychodząc od tyłu do mieszkania, a nie bezpośrednio do kawiarni. Nie chciał jednak przykuwać uwagi gości i przeszkadzać ewentualnie Norze w obsłudze klientów lub jakichś ważnych osobistości. To miejsce stawało się coraz bardziej popularne, pewnie za sprawą tych wybitnych pączków, które dawali do kawy. Salem robił dobrą robotę, informując o tym każdego, kto tylko zajrzał do środka.
- Tak, Nory – mruknął, niepocieszony zaciskając palce na walizce, którą trzymał w dłoni. – Ale z braku laku… Tylko jeśli masz inne plany, możemy wyjść na zewnątrz, to zajmie sekundę – dodał jeszcze, chociaż sam sobie nie ufał w kwestii czasu, którego potrzebowaliby na rozpracowanie tego, co przygotował przy użyciu różdżek, które jeszcze nigdy nie znalazły się w niczyich dłoniach, poza tymi Fergusa. – To Edgar Stroulger? – zapytał, wyraźnie zaciekawiony, spoglądając na książkę ułożoną na blacie, gdy tylko wszedł do środka. Florian Fortescue mu kiedyś o tym wspomniał, ale przy okazji zaznaczył, że była dość trudna do zdobycia, dostępna właściwie tylko dla klątwo łamaczy i to tych z przynajmniej dwuletnim doświadczeniem. Mógł sobie pomarzyć o zobaczeniu tej książki, a tu nagle okazuje się, że leży w kuchni jego najlepszej przyjaciółki.
- Kawy – odpowiedział mu, siadając na stołku i kładąc na blacie walizkę, która lekko zadrżała. Przechylił głowę, przyglądając się jej. Sam do końca nie wiedział, co się w niej znajdowało. Znalazł ją na strychu, szukając jakichś staroci po dziadku i zaintrygowała go na tyle, że po nią sięgnął. Tyle że nie dało się jej otworzyć ręcznie, więc nadawała się perfekcyjnie do prostych testów przeprowadzonych na różdżkach. – Oficjalnie wciąż jestem w pracy, więc póki co nie mogę pić – dodał jeszcze, bo gdyby tylko mógł, pewnie skusiłby się na szklankę whisky. Ojciec dostatecznie go zirytował, by ciężko mu się siedziało o suchym pysku. – Musimy je przetestować – zaczął, wyciągając z kieszeni dwie różdżki i kładąc je tuż obok walizki. – Nora zwykle mi pomaga, ale skoro jej nie ma, zaufam tobie. Mnie nie zawsze chcą słuchać, skoro sam je stworzyłem, dlatego potrzebuję pomocy. Otworzymy nimi tę oto tutaj walizkę – dodał jeszcze i teatralnie wskazał na wciąż drżący bagaż.
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Nicholas Figg
#4
29.01.2023, 15:40  ✶  
- Jak się możesz domyślić, Nora ci dzisiaj nie pomoże. Jesteś więc zdany na mnie. - albo możesz sobie iść, dodałby jeszcze ale nie miał pewności, że Nora akurat nie usłyszałaby tych słów. Suszyłaby mu później głowę o to w jaki sposób traktuje jej przyjaciela i że powinien być dla niego milszy, a wtedy Nicholas zirytowałby się jeszcze bardziej. Młody Figg był zbyt uparty żeby ot tak zmienić swoje podejście na czyjeś życzenie, tym bardziej jeśli mówili tutaj o wiecznie wciągającym w kłopoty twórcy różdżek, do którego Nora miała ewidentnie jakąś słabość, a czego Nicholas nie mógł zrozumieć.
Obserwował uważnie każdy krok Fergusa po przekroczeniu progu, a kiedy ten zwrócił uwagę na cenną książkę, którą kłatwołamacz zaczytywał się tego dnia, odruchowo poczuł przypływ irytacji wywołany jego wścibskością. Szybko się jednak opamiętał, bo zupełnie nie spodziewał się że Ollivander choćby słyszał o tej pozycji, a może nawet wie o niej trochę więcej niż mogłoby się wydawać. Otrzymałby zapewne teraz dodatkowe punkty, gdyby nie to że Nicholas był zbyt dumny, żeby się przyznać do delikatnej poprawy stosunków z Fergusem.
- Tak, to on. Znasz go? Myślałem że twórcy różdżek nie bawią się w takie rzeczy. - zauważył z łagodniejszym tonem głosu, choć w głowie uroiły mu się jakieś dziwne myśli na temat tego, skąd Fergus potencjalnie mógł kojarzyć ową pozycję. Wszystkie te myśli raczej nie dotyczyły aspektów łamania klątw, a bardziej ich nakładania, co by było zresztą do niego podobne w oczach Figga. Kto wie, może to jednak tylko uprzedzenia ciemnowłosego, młodego czarodzieja.
- Zaraz przyjdę z kawą. Nie dotykaj tej książki proszę, jest w kiepskim stanie. Najlepiej jakbyś... - niczego nie dotykał i czekał aż przyjdę, wyrwałoby mu się, ale ugryzł się w porę w język. - ...sam zresztą wiesz co. Zaraz wrócę. - dopowiedział jeszcze niechlujnie, motając się między myślami i tym, co powiedział, a co chciał powiedzieć. Szybkim krokiem zniknął za rogiem, udając się do części kuchennej lokalu gdzie mógł przygotować na szybko dwie kawy, jedną dla siebie i jedną dla gościa. Był to jedyny moment, w którym pozostawiony sam sobie Fergus mógł wywinąć coś głupiego, ale Nicholas założył że pozostawienie dorosłego człowieka bez kontroli na pięć minut nie okaże się poważnym błędem.
Po krótkiej chwili wrócił z dwoma kubkami czarnej kawy, jeden z nich wręczając Fergusowi. Nie wiedział jaką lubi więc przygotował mu taką, jaka intuicyjnie zdawała się najlepiej pasować do tego spotkania. Cukru też w niej nie było, jeśli ktoś nad tym by się zastanawiał.
- Całe szczęście, pijany twórca różdżek móglby narobić więcej szkód niż pożytku. - stwierdził z wymownym uśmiechem, również siadając na jednym ze stołków i przyglądając się uważnie temu, co Fergus ze sobą przyniósł. Cała prezentacja wzbudziła w nim dużo entuzjazmu i nieukrywanej ciekawości, bardziej chyba za sprawą tajemniczej zawartości walizki niż możliwości przetestowania prototypów. To jak się zachowa obca różdżka w ogóle go nie przerażało, był na tyle pewny swoich umiejętności że nie spodziewał się, aby mogło dojść do jakiegokolwiek wypadku. No chyba, że Ollivander popełnił poważny błąd w sztuce.
- No dobra, ale zacznijmy od tego - skąd w ogóle masz tę walizkę? Tam się coś rusza i wolałbym, żebyśmy nie wypuścili tutaj jakiegoś smoka ze swojego więzienia, chociaż nie powiem... chciałbym zobaczyć takiego wyskakującego z torby. - pokiwał z uznaniem na swoje słowa i wyobrażenie o wyskakującej z malutkiego pojemnika bestii, pomijając trochę aspekt zniszczenia lokalu. - Zrobimy to na zewnątrz, otworzymy ją w mgnieniu oka i zobaczymy co tam jest. Ale biorę połowę zawartości walizki, jasne? - uniósł brwi z handlarską smykałką. Musiał się jeszcze potargować, skoro już i tak miał zaangażować swój cenny czas. Czuł przy tym, że Fergus w tym wypadku i tak mu nie odmówi. Oby tylko jej zawartość była tego wszystkiego warta.
- To może opowiedz mi co to za różdżki, żebym wiedział jak się z nimi obchodzić?
"Toby"
There's a starman waiting in the sky
He'd like to come and meet us
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Fergus jest dość wysoki, bo mierzy metr osiemdziesiąt wzrostu, a do tego dość chudy. Patrząc na niego, ma się wrażenie, że może się złamać na pół. Ma długie, wiecznie rozczochrane włosy, które związuje, kiedy musi się skupić lub nad czymś pracuje i brązowe oczy w odcieniu czekolady. Zazwyczaj jest dosyć nerwowy i intensywnie gestykuluje, kiedy mówi. Jest leworęczny.

Fergus Ollivander
#5
04.02.2023, 19:44  ✶  
- Czyli akurat trafiłem na ten jeden jedyny dzień, kiedy miała ją zastąpić Brenna? – jęknął, dopytując, choć nie miał co do tego stuprocentowej pewności. Wiedział tylko, że Longbottom zaoferowała się zająć kawiarnią w chwili, gdy Nora wzięłaby wolne, by znaleźć nieco czasu dla siebie. Ostatnio Fergus miał coraz większe wrażenie, że panna Figg popadała w pracoholizm, ale wcale się nie dziwił, bo jej przybytek zyskiwał popularność większą niż Dziurawy Kocioł. Jaskrawe barwy zwracały uwagę, a wyjątkowe smaki sprawiały, że chciało się wracać po więcej. Nawet klasyki musiały zostać kiedyś zastąpione czymś nowym, a Nora Nory się w to wpisywała, pozyskując sobie miano najczęściej odwiedzanego miejsca w magicznym Londynie.
- Jedynie kojarzę ze wzmianek na jego temat z innych książek – przyznał, wciąż zaglądając do książki, która wydawała mu się wyjątkowo intrygująca. Chociaż przez lata jego zapał osłabł, bywały dni, kiedy żałował, że pozwolił sobie na poddanie się woli rodziców i nie poszedł w kierunku, który go interesował. Nie musiałby się teraz użerać z niezidentyfikowanymi walizkami i niedziałającymi różdżkami. Pytanie tylko, czy gdyby spełnił swoje marzenia, w momencie zderzenia z rzeczywistością nie stałyby się jego zmorą? – Twórcy różdżek niekoniecznie, ale kto powiedział, że chciałem nim być? Uwierz mi, że gdybym podjął trochę inne decyzje, pewnie pracowalibyśmy teraz razem – dodał jeszcze, nieco zirytowany, choć nie był pewien, dlaczego w ogóle uniósł głos. Nie panował nad tym, ani tym bardziej nad wszelkimi emocjami wiążącymi się z sytuacją, w której lądował za jedną ladą z własnym ojcem. Podręcznik Figga pozostawał więc jedynie niespełnionym pragnieniem, po które nie mógł sięgnąć bez zgody i odpowiedniego przygotowania. A na to nie miał co liczyć.
Skinął głową, obserwując przez moment, jak Nicholas znika w części kuchennej i wyobrażając sobie przy tym, do której szafki sięga w poszukiwaniu kawy. Był w kuchni Nory tak często, że znał jej układ niemalże na pamięć. Jeśli nic w ostatnim czasie nie poprzestawiała, odtworzyłby na głos Figgowi, gdzie powinien szukać zupełnie bez patrzenia, co akurat robił.
Nie potrafił usiedzieć w miejscu, więc kręcił się, raz po raz zaglądając do Stroulgera. Nie dotykał go jednak, chociaż niezwykle mocno kusiło. Już na pierwszy rzut oka dało się zauważyć, że książka rzeczywiście pozostawała w opłakanym stanie. A znał siebie na tyle, by wiedzieć, że jako chodzące nieszczęście mógłby ją uszkodzić nawet zupełnie nieświadomie. To dzieło można było traktować jak zabytek, wręcz dziedzictwo kulturowe klątwołamaczy. Nagrabiłby sobie nie tylko u brata swojej najlepszej przyjaciółki, ale u całej gildii. A na to nie mógł sobie pozwolić. Ten zawód bywał niebezpieczny, ale nie tak bardzo jak ludzie, którzy go wykonywali.
- Dzięki – mruknął, przyjmując z wdzięcznością kubek czarnej, niemal wrzącej kawy. Bez mleka, bez cukru, gorzka aż wykrzywiało twarz. Taką lubił, chociaż nie od zawsze. Musiał nauczyć się ją pić.
- Jeśli nie przestaniesz mnie w kółko nazywać twórcą różdżek, to w końcu cię trzasnę – powiedział i bezmyślnie upił łyk kawy, parząc sobie usta. Przeklął cicho pod nosem i odstawił kubek na blat. Walizka znów się lekko poruszyła, przykuwając ich spojrzenia. – Znalazłem na strychu sklepu w rzeczach mojego dziadka. Był chyba najwybitniejszym różdżkażem, jaki chodził po tej ziemi, więc jestem ciekawy, co w niej trzymał, skoro tak bardzo ją zabezpieczył – mówił, tłumacząc Nicholasowi pochodzenie pakunku, który rzeczywiście wydawał się dość niepewny zarówno przez miejsce, w którym znajdował się przez ostatnich piętnaście lat, jak i to, że zainteresował się nim właśnie Fergus. Ollivandera jednak bardziej dziwiło to, że jego ojciec przez tyle lat nie zdecydował się uprzątnąć rzeczy należących do dziadka. – Naprawdę wierzysz, że walizka pomieściłaby smoka? – prychnął, choć sam by z chęcią zobaczył jednego z nich z bliska. Żywego, a nie w formie podzielonego na pojedyncze włókna serca utkniętego w formalinie. Dostojny gad, który po złości przypaliłby zadek Nicholasa, a Fergus tylko by stał i się z tego naigrywał. Piękna wizja, choć nierealna do spełnienia. – Jasne, wyjdziemy za budynek. Nora by mnie chyba zatłukła, gdybym otworzył to tutaj, narażając Mabel.
Zaśmiał się, podnosząc ze stołka i sięgając do kieszeni po różdżki. Przyjrzał się każdej z nich i rozłożył je na stole przed Nicholasem, tak jakby dawał mu jakiś wybór.
- Jesteś pewien, że chcesz zawartość tej walizki? To nie musi być nic cennego. A różdżki… przygotowałem je pod Norę, więc każda z nich ma w sobie włos z ogona jednorożca. Nie mam pojęcia, co znajduje się w twojej, więc to może być trochę ryzykowne, ale z drugiej strony nawet zabawne.
Oparł się łokciami o blat i obrócił głowę, spoglądając wymownie na Figga. Rzeczywiście nie był do końca pewien, jak sprawdzą się te różdżki w jego rękach. Swoją przyjaciółkę miał już na tyle wyczutą, że bez mrugnięcia okiem mógł jej dobrać odpowiedni patyk, ułatwiając tym samym testy obojgu.
- Ta jasna to modrzew, może być dość złośliwa. Środkowa to tarnina, raczej dla kogoś walecznego. Ostatnia to jałowiec, chyba najprostsza w użyciu. Możesz sobie wybrać którąkolwiek, ja się zajmę pozostałymi.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Fergus Ollivander (1661), Nicholas Figg (1144)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa