20.03.2025, 15:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2025, 15:22 przez Rodolphus Lestrange.)
8 września
Westminster, Rozgłośnia Radiowa Nottów
Westminster, Rozgłośnia Radiowa Nottów
Popiół sypał się z nieba wprost na przerażonych ludzi w Londynie. Trzask ognia mieszkał się z krzykami strachu, bólu i rozpaczy. Chaos, który zapanował w całym mieście, miał być zaledwie początkiem - początkiem ich chwały, przetasowania kart, ale przede wszystkim: pokazania siły. Czarne szaty łopotały na wietrze, gdy dwie wysokie sylwetki aportowały się z trzaskiem w zaułek, znajdujący się tuż przy Rozgłośni Radiowej Nottów. Miejsce zostało wybrane nieprzypadkowo: znajdowało się najbliżej, tuż obok wejścia głównego do radia. Nieco dalej można było dostrzec budynki, które na ten moment ich zupełnie nie interesowały, acz trzeba było mieć na uwadze, że w okolicy znajdowało się nie tylko więzienie, ale także Scotland Yard i MI5. Mimo iż ich domeną miał być chaos, to nie mogli pozwolić sobie na nieprzypadkowe, chaotyczne działania.
Rodolphus się przygotował - wiedział, w którym budynku znajduje się Rozgłośnia Nottów. Wiedział, że wylądowali obok dobrej kamienicy, wiedział też że musieli wspiąć się aż na poddasze, osłonięte silnymi zaklęciami antymugolskimi. Wiedział, jak tam wejść i co musiał zrobić, by drzwi stanęły przed nimi otworem. Wiedział, że nie mogą się tam po prostu teleportować i że będą musieli przedrzeć się przez tłum ludzi, do których za chwilę dotrze informacja (o ile już nie dotarła), że Londyn płonie. Lestrange obrócił głowę w kierunku Charlesa, którego sylwetka kryła się, podobnie jak jego własna, pod długim czarnym płaszczem oraz maską. Skinął głową, jakby upewniał się, że wszystko w porządku, a potem pospiesznie ruszył w kierunku wejścia głównego do kamienicy.
- Zniszczymy sprzęt i się deportujemy dalej - powiedział cicho zniekształconym głosem, obserwując wejście do kamienicy. Na razie drzwi pozostawały zamknięte, ale to pewnie była kwestia czasu, gdy ktoś je otworzy. Na szczęście klucz nie był potrzebny, mogli pchnąć wrota, które stanęły przed nimi otworem. W środku już panował zgiełk, ludzie zaczynali się orientować. Czy musiał mówić, że jeżeli ktoś ich zaczepi, ktoś spróbuje ich powstrzymać, niezależnie od tego czy to mugol czy nie - będą musieli działać i go uciszyć?
Dudniące kroki rozbrzmiały na korytarzach, gdy Charles i Rodolphus wspinali się na górę.
Czy ktoś wyjdzie na korytarz?
Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak
Tak