06.02.2023, 23:05 ✶
Budynek już dogasał.
Kiedyś był to zapewne niewielki domek w Dolinie Godryka, obecnie jednak pozostały po nim zgliszcza. O tym, że nie doszło tu do przypadkowego podpalenia, świadczyło to, że jeszcze niedawno wisiał nad nim ponoć Mroczny Znak. Darcy spoglądając w ciemne niebo, absolutnie wolne od wszelkich morderczych czaszek, nie był pewny, czy cieszyć się, że Brygadziści zdążyli usunąć tę ozdobę nieboskłonu, czy martwić – bo absolutnie świetnie wyglądałaby na zdjęciu.
Otrzymali informację, gdy już byli po kolacji i szykowali się do spania. Darcy zdecydował się jednak wyskoczyć z łóżka i aportować na miejscu, bo to dopiero był temat! Podpalenie domu w Dolinie Godryka, podejrzenie ataku śmierciożerców… Oczywiście, Lockhart za żadne skarby nie zbliżyłby się do takiego miejsca, gdyby wciąż istniało jakieś ryzyko, ale podejrzewał, że teraz będzie się tam roiło od Brygadzistów oraz aurorów.
Tak też się faktycznie było. Wokół zgliszczy kręciła się cała masa ludzi. Pożar musieli dogasić już jakiś czas temu, ale teraz przeszukiwali ruinę (Darcy nie rozumiał, dlaczego – liczyli, że śmierciożerca schował się tam w piwnicy i czeka, by wyjść z okrzykiem „BUUUUU!”), jakieś światło było widać w pobliskim lesie, a Lockhart sądził też, że ktoś pobiegł do wioski, bo…
- …ciekawe, jak wyłapią tych mugoli, którzy zobaczyli wielką czaszkę na niebie. Chociaż jak to o zmierzchu, to pewnie niewiele osób, nie? – zastanowił się Darcy, przystając i przekrzywiając głowę w geście, który jego siostra mogła doskonale rozpoznać.
Podsłuchiwał.
- O – zdziwił się, ale też zrobiło mu się nieco lżej na duchu, gdy usłyszał parę zdań rozmowy dwóch Brygadzistów, którzy stali nieopodal. To był temat, owszem. Ale Darcy niezbyt lubił relacjonować historie o martwych kobietach i dzieciach czy spalonych żywcem mężczyznach… - Tym razem nikt nie zginął. Jeden z sąsiadów podobno wyważył drzwi i zdołał teleportować ze środka… eee, nie jestem pewien, ale chyba jakiegoś dzieciaka. Myślisz, że Brygadziści będą chcieli z nami rozmawiać? Może lepiej od razu uderzać do sąsiadów?
Wskazał ręką ku paru gapiom, zapewne – skoro Brygada ich nie rozpędzała – okolicznym czarodziejom. W pobliżu znajdował się też dom, z którego okien był całkiem niezły widok na ruinę, więc istniała szansa, że ktoś z niego mógł widzieć całe wydarzenie.
- Czy najpierw parę zdjęć? Będzie niezły kadr – ocenił, unosząc dłoń i ustawiając palce tak, by mieć pomiędzy nimi ruderę, z której wciąż unosiły się resztki dymu. W każdym razie, z tym tematem było gwarantowane, że artykuł trafi jutro na pierwszą stronę Proroka!
Kiedyś był to zapewne niewielki domek w Dolinie Godryka, obecnie jednak pozostały po nim zgliszcza. O tym, że nie doszło tu do przypadkowego podpalenia, świadczyło to, że jeszcze niedawno wisiał nad nim ponoć Mroczny Znak. Darcy spoglądając w ciemne niebo, absolutnie wolne od wszelkich morderczych czaszek, nie był pewny, czy cieszyć się, że Brygadziści zdążyli usunąć tę ozdobę nieboskłonu, czy martwić – bo absolutnie świetnie wyglądałaby na zdjęciu.
Otrzymali informację, gdy już byli po kolacji i szykowali się do spania. Darcy zdecydował się jednak wyskoczyć z łóżka i aportować na miejscu, bo to dopiero był temat! Podpalenie domu w Dolinie Godryka, podejrzenie ataku śmierciożerców… Oczywiście, Lockhart za żadne skarby nie zbliżyłby się do takiego miejsca, gdyby wciąż istniało jakieś ryzyko, ale podejrzewał, że teraz będzie się tam roiło od Brygadzistów oraz aurorów.
Tak też się faktycznie było. Wokół zgliszczy kręciła się cała masa ludzi. Pożar musieli dogasić już jakiś czas temu, ale teraz przeszukiwali ruinę (Darcy nie rozumiał, dlaczego – liczyli, że śmierciożerca schował się tam w piwnicy i czeka, by wyjść z okrzykiem „BUUUUU!”), jakieś światło było widać w pobliskim lesie, a Lockhart sądził też, że ktoś pobiegł do wioski, bo…
- …ciekawe, jak wyłapią tych mugoli, którzy zobaczyli wielką czaszkę na niebie. Chociaż jak to o zmierzchu, to pewnie niewiele osób, nie? – zastanowił się Darcy, przystając i przekrzywiając głowę w geście, który jego siostra mogła doskonale rozpoznać.
Podsłuchiwał.
- O – zdziwił się, ale też zrobiło mu się nieco lżej na duchu, gdy usłyszał parę zdań rozmowy dwóch Brygadzistów, którzy stali nieopodal. To był temat, owszem. Ale Darcy niezbyt lubił relacjonować historie o martwych kobietach i dzieciach czy spalonych żywcem mężczyznach… - Tym razem nikt nie zginął. Jeden z sąsiadów podobno wyważył drzwi i zdołał teleportować ze środka… eee, nie jestem pewien, ale chyba jakiegoś dzieciaka. Myślisz, że Brygadziści będą chcieli z nami rozmawiać? Może lepiej od razu uderzać do sąsiadów?
Wskazał ręką ku paru gapiom, zapewne – skoro Brygada ich nie rozpędzała – okolicznym czarodziejom. W pobliżu znajdował się też dom, z którego okien był całkiem niezły widok na ruinę, więc istniała szansa, że ktoś z niego mógł widzieć całe wydarzenie.
- Czy najpierw parę zdjęć? Będzie niezły kadr – ocenił, unosząc dłoń i ustawiając palce tak, by mieć pomiędzy nimi ruderę, z której wciąż unosiły się resztki dymu. W każdym razie, z tym tematem było gwarantowane, że artykuł trafi jutro na pierwszą stronę Proroka!