Fergus nie był jedyny, Nora miała całą masę nieodpowiedzialnych znajomych, nie przeszkadzało jej to jednak wcale. W końcu nie wszyscy musieli być tak ułożeni jak ona. Pewnie sama byłaby do nich podobna, gdyby nie to, że życie trochę ją wyjaśniło. Musiała się dostosować do tego, co rzucił jej los pod nogi i jakoś sobie z tym wszystkim radzić.
- Bardzo dobrze mówisz, cieszę się, że się zrozumieliśmy. - Przyglądała się mu uważnie, uśmiech nadal nie schodził jej z twarzy. Najwyraźniej już się nieco uspokoiła, gdy zobaczyła go tutaj lekko poturbowanego. Mogło być zdecydowanie gorzej - miała tę świadomość, więc humor ponownie zaczął jej dopisywać mimo nieprzespanej nocy. Po tej wizycie będzie już spokojniejsza.
Mój najdroższy Fergusie, myślę, że i bez tych śmierdzących fajek wyglądasz naprawdę seksownie, mam Ci przypomnieć o tym, że się w Tobie bujałam w Hogwarcie? - Miała wrażenie, że już nie raz mu o tym wspominała. Teraz nawet ją to bawiło, że mogła na niego patrzeć w ten sposób, było to czysto platoniczne z jej strony, trwało krótko, ale jednak nie wymazała tego z pamięci. Pewnie gdyby się ładnie uśmiechnął to Norka nie mogłaby się oprzeć i załatwiłaby mu te papierosy, jednak uśmiechu nie było to i nie będzie palenia, przynajmniej póki co. Lepiej dla jego zdrowia, czuła, że jak tylko stąd wyjdzie to nadrobi te kilka dni bez nikotyny.
- Mówię serio, dlaczego w to wątpisz? - Zdziwiła ją jego reakcja. Figg już tak miała, że starała się wytłumaczyć każdą głupotę, musiała znaleźć jakiś racjonalny powód przez który się wydarzyła. Usprawiedliwiała swoich przyjaciół bez zawahania, szkoda, że w przypadku swojej osoby nie była taka pobłażliwa. Jednak w stosunku do siebie była zawsze dużo bardziej krytyczna, niż do swoich przyjaciół. Na pewno w pewien sposób chciała go też pocieszyć, ale nie było to tylko to. Norka taka już była.
- Fakt, to nie brzmi za dobrze, wkurzyłabym się, jakby wszystko poszło w pizdu. - Uzmysłowił jej teraz trochę na czym polegał problem. Nie wyglądało to za dobrze, no ale już teraz i tak nie miał na to najmniejszego wpływu, musiał się pogodzić z tym, że tak wyszło i już. Po co się obwiniać skoro to i tak nic nie da? - Coś Ty się zrobił taki drażliwy, nawet nie można się o nic zapytać... - Zauważyła, że temat trochę go rozjuszył, ale chciała po prostu uzyskać odpowiedzi na pewne pytania, szczególnie, że sam jakoś nie wydawał się być specjalnie wylewny. Westchnęła ciężko, będzie próbowała dalej, Norkę wcale nie tak łatwo było zniechęcić. - KTO CIĘ ZNIENAWIDZI, kim się tak bardzo przejmujesz, i dlaczego ta osoba znaczy dla Ciebie tak wiele? - Może niepotrzebnie się uniosła, jednak dostrzegła, że problem leży gdzieś głębiej i niestety, czy Fergus chciał, czy nie musiał się jej tutaj wyspowiadać.