• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[Noc z 8 na 9 września 1972, północ] Long time no see | Stanley & Dora

[Noc z 8 na 9 września 1972, północ] Long time no see | Stanley & Dora
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#21
03.07.2025, 16:15  ✶  
Nie sądziła, że tak ucieszy się z cudzych głosów, nawet jeśli były zupełnie jej obce. Szare mundury natomiast pokrzepiały i sprawiły, że całkowicie opuściła gardę. Palce, które do tej pory wciąż mocno zaciskały się na różdżce, wreszcie wsunęły ją do kieszeni, kiedy mężczyźni przemknęli koło niej, w pogoni za uciekającym Śmierciożercą. Jeden z nich tylko dopadł do niej i nawet jeśli w pierwszym odruchu wzdrygnęła się zwyczajnie, widząc jego twarz tak blisko siebie, po chwili uśmiechnęła się nieśmiało. Zmęczona, zmarnowana i w tym wyrazie było odrobinę drżenia, jakby i kąciki ust musiały walczyć z wciąż trochę targającymi jej ciałem konsekwencjami cruciatusa.
Pokiwała głową szybko, w pierwszej chwili zwyczajnie nie będąc w stanie się odezwać. Był młody, niewiele pewnie od niej samej, a już rzucali go na akcję o takim rozmachu.
- Tak, już wszystko dobrze. Nie sądziłam w sumie, że ten gwizdek dzisiaj zadziała - wyrzuciła z siebie wreszcie drżącym głosem, uśmiechając się na moment blado czy nawet próbować zaśmiać. Zamiast tego jednak, rozpłakała się, pociągając nosem i czując jak łzy wreszcie spływają po policzkach.
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#22
23.07.2025, 21:03  ✶  

Vulturis może i był już skłonny odpuścić dziewczynie, brygadzistom i całemu wszechświatowi, tak nie mieli zamiaru zrobić tego siepacze Harper Moody. Im ewidentnie było mało. Oni chcieli więcej. Szkoda tylko, że mieli przewagę liczebną, bo sytuacja mogłaby przybrać innych kolorów.

Nie mniej jednak, Borgin wiedział, że należało brać nogi za pas i czym prędzej ulotnić się z tego miejsca. Tarcza mogła w każdej chwili zostać rozproszona, a funkcjonariusze bezpieczeństwa mogli wezwać posiłki. Zegar tykał.

Nie czekając ani chwili dłużej, teleportował się jak najdalej stąd, licząc że wszystko pójdzie po jego myśli.


Rzut na translokację aby się przeteleportować
Rzut O 1d100 - 34
Akcja nieudana


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#23
28.07.2025, 12:08  ✶  
Dora

Podlotek choć już w bumiarskim mudnurze, wciąż miał mleko pod nosem i źle sobie radził z tą całą sytuacją, która się wokół działa. Chwilę wcześniej dostał na ulicy Pokątnej od jakiejś miłej kobiety czekoladę. Dostał jej na tyle dużo, że dał ją też potem swojemu oddziałowi, który udało mu się szczęśliwie znaleźć. Chwilę wcześniej, nim ta anielica objęła go swoją opieką, był w takim stanie jak ta tutaj ofiara śmierciożerczej przemocy. Chociaż nie... na nim nikt przecież nie stosował czarnej magii. On był tylko i aż przerażony.

Wyciągnął z kieszeni ostatni kawałek czekolady sygnowany znakiem klubokawiarni Nora Nory i podał ją ostrożnie Dorze, pilnując, żeby zjadła, albo chociaż wsunęła sobie magiczny słodycz na język. Następnie diablo nieprofesjonalnie przycupnął obok i ją przytulił do siebie. Chciał coś powiedzieć, ale nie potrafił. To szaleństwo na pewno kiedyś powinno się skończyć, chmury powinny przeminąć, świt powinien nadejść. Ciężko było mu przywołać te słowa, ciężko przywołać pozytywne myśli. W końcu jednak udało mu się wydusić z siebie:
– Już wszystko dobrze... Już go tu nie ma. – tylko tyle i aż tyle...

Stanley alias Vulturis

Siepacze Harper Moody nie zamierzali odpuścić, nie kiedy rozpoznali jego maskę, a woń informacji, które skrywał jego umysł działała na nich jak uciekający królik na psy gończe. Translokacja nie była dziedziną magii w której był tak władny jak w zadawaniu bólu przez deregulację życiowej energii, najważniejsze na tamten moment było tylko to, że w ogóle potrafił to robić, a kozi róg, nie był taki kozi - jedno machnięcie różdżką i...

...Umysł zawiódł go. Stopy dotknęły miękkiej trawy, niebo w tej części Anglii nie było zaciągnięte ciemną chmurą - wezwaniem Czarnego Pana do oddania pokłonu. Był rzeczywiście najdalej jak się dało, ale nie było przecież problemem teraz skupić się, gdy obok na pastwisku towarzyszyło mu kilkadziesiąt owiec, nieświadomie skubiących trawę. Był spokój, była przestrzeń, aby przywołać miejsce powrotne, miejsce pośrodku piekła, którego byli sprawcami i wrócić tam co prędzej. Co było problemem to rwący ból w prawej ręce. Rozszczepienie nie usunęło mu kończyny,  ale w dotkliwy sposób potraktowało przedramię, podłużną nieregularną raną ciągnącą się od nadgarstka do łokcia, która krwawiła teraz obficie, absolutnie nie dając o sobie zapomnieć. Prowizoryczny opatrunek na razie wystarczył, musiał wystarczyć by nie tracić tempa, ale w niedalekiej przyszłości ktoś powinien rzucić na to okiem. Nie teraz jednak... Noc przecież pozostawała młoda, a rozkazy same się nie wypełnią...

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dearg Dur (1663), Dora Crawford (2175), Stanley Andrew Borgin (2056)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa