Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Zbliżało się południe. Geraldine opuściła oranżerię, nieco zamyślona. Spodziewała się, że najbliższy czas będzie dla niej dość trudny, ale nie sądziła, że, aż tak bardzo. Nie była osobą, która potrafiła planować, nie miała szczególnych oczekiwań, nigdy tak naprawdę o tym nie myślała, a teraz miała ledwie kilka dni, aby się określić. Nieco panikowała - nie było to dla niej typowe, ale sama sytuacja również nie należała do typowych. Musiała się z tym oswoić. Zresztą wszystko wydarzyło się szybko, nie, aby uważała to za coś złego, cieszyła się z tego, że niedługo w końcu miała zostać żoną mężczyzny z którym chciała połączyć swoje życie na zawsze, tyle, że ta cała otoczka była nieco przerażająca. Kto by pomyślał, że łowczyni potworów może się stresować czymś takim?
Chcąc nieco rozładować tę energię, która powoli się w niej gromadziła udała się w stronę tarasu. Musiała spalić fajkę, albo dwie, najlepiej tak właściwie pięć, żeby zacząć układać sobie w głowie jakiś plan. Musiała udać się do rodziców, do Snowdonii i wspomnieć im o tych zmianach, które miały wydarzyć się w jej życiu. Nie sądziła, żeby mieli coś przeciwko, bo przecież już dawno przekroczyła granicę, kiedy panny powinny wychodzić za mąż, mimo wszystko spodziewała się, że będzie ją to kosztowało nieco nerwów. Znała swoją matkę i wiedziała, że na pewno będzie miała swoją własną wizję tego wszystkiego. Niby umiała z nią walczyć, jednak tutaj czasu nie było zbyt wiele i czuła, że to może nieco utrudnić sytuację. Miała szczęście, że była też Ursula, która może nieco zahamuje jej zapędy, z drugiej strony nie mogła mieć pewności, że się nie dogadają, one dwie przeciwko niej? Nie miała z nimi najmniejszych szans. Tego była pewna.
Szła całkiem szybkim tempem, jak to miała w zwyczaju, jej ruchy były pewne, w końcu znalazła się na zewnątrz. Odetchnęła głęboko świeżym, dosyć chłodnym powietrzem, tego potrzebowała. Nieco zakręciło się jej w głowie, miała wrażenie, że stało się to któryś raz w tym tygodniu, jednak łączyła to raczej z pożarami, bo przecież wszyscy nawdychali się wtedy tego okropnego dymu. Oparła się o ścianę, wsadziła sobie szluga do ust, po czym odpaliła go swoją mugolską zapalniczką. Zaciągnęła się dymem i przymknęła oczy, uspokajała oddech, robiło się całkiem miło i przyjemnie, jeszcze chwila, a wszystko będzie wydawało się bardzo proste. Czas płynął w końcu szybko, nim się obejrzy będą mieli to za sobą. Może faktycznie nie było to takie głupie, że postanowili załatwić tę oficjalną część tak szybko? Wszystko miało swoje plusy. Nie wpadła na to, że faktycznie ludzie będą mogli nieco plotkować na temat spontaniczności ich decyzji, to co dla niej wydawało się być najbardziej oczywistą rzeczą na świecie, dla innych mogło być kontrowersyjne, nie, żeby szczególnie się tym przejmowała, ale miała gdzieś z tyłu głowy słowa Ursuli. Nie chodziło tylko o nich i powinni o tym pamiętać.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)