Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Bletchley przemierzała całkiem szybkim krokiem ulice Londynu. Wyjątkowo jak na siebie spieszyła się. Nie było to dla niej typowe, jednak dotrzymywała słowa, i skoro coś ustaliła, to zamierzała pojawić się o czasie. Mimo, że noc nie należała do łatwiejszych, wręcz przeciwnie, mogłaby ją uznać nawet za pracowitą. Pożary spowodowały, że mieli sporo pracy, nie do końca dało się wszystko zaplanować, wiedziała jednak jedno, obiecała, że po pracy pojawi się w swoim własnym mieszkaniu, więc właśnie robiła wszystko, aby się tam znaleźć. To nie było wcale takie proste, bo została na chwilę zatrzymana, ale ciągle miała z tylu głowy dane słowo. Benjy sam zaproponował jej, że zerknie okiem na stan jej dobytku, być może doda coś od siebie, aby nie wyglądał gorzej w przyszłości. Przekazała mu swoje klucze, nie widziała w tym żadnego problemu (wcale nie było dla niej standardem to, że wszystkich odpychała od swojej przestrzeni), ale to był on, nie wydawało jej się być to zupełnie dziwne, iż postanowiła go wpuścić do swojego świata. W tym przypadku przyzwyczajenia gdzieś traciły swój sens.
Szła więc przed siebie, całkiem żwawym i sprężystym krokiem, chciała odhaczyć to jak najszybciej. Nie do końca wcześniej spieszyło się jej, by sprawdzić jak się miewało mieszkanie. Wiedziała, że okna nie podołały, nie bez powodu spakowała większą część dobytku w jedną walizkę i wyniosła się za miasto, czego nawet przez chwilę nie żałowała.
Także dreptała sobie w stronę swojego mieszkania, właściwie to kamienicy, w której się ono znajdowało. Miała na uwadze to, że Benjy wspomniał o tym, że nie może zbliżać się do ministerstwa, ale nie mogła być pewna, że nie wyjdzie jej na przeciw, z drugiej strony mógł zabunkrować się w jej mieszkaniu, było dosyć sporo możliwości. Szła więc przed siebie, nie do końca pewna tego, jak ten poranek się potoczy. Pierwsze promienie słońca przebijały się przez ciemne chmury, noc właśnie kończyła swoją wartę i zajmował ją w końcu dzień.
Na twarzy Prue malowało się zmęczenie, spowodowane całonocną pracą. Nie do końca wiedziała, czego powinna się spodziewać, nie wiedziała, czy miała zakładać najgorsze, niby była w swoim mieszkaniu po tamtej nocy, ale ledwie przez chwilę od momentu, w którym pożary pochłonęły Londyn. Nie zdążyła oszacować strat, najistotniejsze było to, że budynek stał, nie wszyscy mieli przecież tyle szczęścia.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)