• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
15.04.1972 Pan Mruczkens; Stella i Darcy

15.04.1972 Pan Mruczkens; Stella i Darcy
Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#1
02.02.2023, 12:00  ✶  

Zaułek przy ulicy Pokątnej



Stella szła powolnym krokiem przed siebie. Wracała z jednego z malarskich sklepów, musiała dokupić sobie farb. Ostatnio zajmowała się głównie malowaniem. Pozwalało jej to trochę odetchnąć, przestać myśleć o tych wszystkich nieprzyjemnych rzeczach, które co chwilę do niej wracały. Musiała czym się zajmować, żeby skończyć się obwiniać, bo przychodziło jej to bardzo łatwo.

Kiedy przemierzała ulicę Pokątną usłyszała coś. Jakby pisk, sama nie do końca potrafiła to określić. Rozbudziło to jej ciekawość, postanowiła się zainteresować tym kto wydaje z siebie takie dźwięki. Ruszyła więc w stronę zaułku, licząc na to, że znajdzie odpowiedź na nurtujące ją pytanie.

Rozglądała się przy tym uważnie, w końcu nie miała pojęcia, czym był spowodowany pisk, który usłyszała, a czasy były jakie były, wolałaby jednak nie wpakować się niepotrzebnie w żadne kłopoty. Wyglądała jak zawsze, elegancko, dopasowana długa, czarna sukienka, a na plecy narzucony czarny płaszcz. Nie porzuciła jeszcze koloru żałoby.

Kiedy weszła głębiej w zaułek zobaczyła zapłakaną dziewczynkę, zbliżyła się do niej ostrożnie, nie chciała wystraszyć dziecka. - Cześć...- Powiedziała, gdy znalazła się bliżej tej małej. - Czy wszystko w porządku? - Rozejrzała się, aby znaleźć sprawcę zamieszania, nic jednak nie wzbudziło jej podejrzeń.

- Chcę go złapać! - Dziewczynka pokazała palcem na jednen z parapetów, na którym znajdował się kot. Stella przeniosła na niego swoje spojrzenie. To chyba nie powinno być trudne?

Czarodziej
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Około 175 centymetrów wzrostu. Jasnobrązowa czupryna, latem łatwo rozjaśniająca się od słońca. Młodzieńcza twarz, sprawiająca raczej przyjazne wrażenie. Dość szczupły, choć nie wymizerowany.

Darcy Lockhart
#2
02.02.2023, 13:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.02.2023, 13:06 przez Darcy Lockhart.)  
Darcy wędrował przez Pokątną z głupim uśmiechem na twarzy. Przyczyną tego uśmiechu był fakt, że został zatrzymany przez jakąś kobietę w średnim wieku, która - tak!!! - czytała jego książkę i rozpoznała go po zdjęciu na okładce. I wspomniała, że wpadnie do księgarni po autograf!!! Lockhart nieomal lewitował kilka centymetrów nad ziemią z radości, bo to stał się Rozpoznawalnym Autorem. To był pierwszy krok ku temu, czego pragnął: a więc całym długim kolejkom fanów czekającym na jego podpis, pieniądzom, artykułom w prasie oraz spotkaniom z bardzo ładnymi kobietami.
Ruch zauważony w jednym z zaułków, mógł co najwyżej sprawić, że przyspieszyłby kroku. Tędy, zdaje się, dało się dotrzeć na Nokturn, a Darcy od zawsze unikał tej ulicy i nawet wycieczek tam nie musiała zabraniać mu mama. Pisk małego dziecka sprawił, że przystanął i spojrzał w tamtym kierunku - chociaż nie rzucał się wcale do biegu ani na ratunek.
Darcy w głębi serca był tchórzem. Nigdy by się do tego jednak nie przyznał. Po części to wiara we własną odwagę była powodem, dla którego przeszedł nieco bliżej. Ot zobaczy, co się dzieje. A jeśli coś jest nie tak, pobiegnie do Brygadzistów - nie dlatego, że stchórzy, a dlatego, że tak postępowali Odpowiedzialni Obywatele.
Okazało się jednak, że nie dzieje się nic niebezpiecznego. Dostrzegł dziewczynkę i jakąś dziewczynę, i żadna z nich nie wyglądała, jakby ktoś ją właśnie napadł.
- Czy wszystko w porządku? – spytał, ot tak dla formalności.
Darcy był młodzieńcem średniego wzrostu – nie niskim, ale też nie olbrzymim, jak zdarzało się wśród czarodziejów – o jasnobrązowej czuprynie, jasnych oczach i sympatycznej twarzy. Dopiero niedawno skończył dwudziesty rok życia i aby dodać sobie powagi, z dużym poświęceniem zapuszczał ostatnio jasny zarost. Dbał o wygląd, i tego popołudnia miał na sobie białą, elegancką koszule oraz płaszcz, który jak na jego kieszeń był wręcz barbarzyńsko drogi, ale nie mógł się mu oprzeć.
- Pan Mruczkens mi uciekł! – rozpłakało się dziecko. – Pomóż panu Mruczkensowi!
- Ymm… - wymamrotał Darcy, spoglądając ku kotu, który umknął na parapet. W pierwszej chwili chciał powiedzieć, że bardzo się spieszy, ale potem jego spojrzenie padło na kobietę. Młodą kobietę! Ładną kobietę! Blond kobietę! – Och tak. Oczywiście. Pewnie, że wam pomogę – zapewnił z nowym entuzjazmem.
Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#3
03.02.2023, 15:34  ✶  

Dziewczynka wzbudziła w Stelli zainteresowanie. Nie miała zazwyczaj chęci pomagać nieznajomym, jednak dziecko... to dziecko. Mogła poświęcić jej chwilę i pomóc, szczególnie, że ta mała najwyraźniej była mocno załamana tym, że nie może złapać kota. Avery nie do końca wiedziała od czego zacząć, cóż nie była specjalnie sprawna fizycznie, na kota też raczej nie zadziała jej urok wiły. Będzie musiała coś wymyślić, najlepiej jak najprędzej, bo dziewczynka coraz bardziej zalewała się łzami.

Wtedy usłyszała głos. Odwróciła się gwałtownie z różdżką w ręku, gotowa się bronić, gdyby zaszła taka potrzeba, w końcu w tych czasach nigdy nie wiadomo... Kiedy jednak zmierzyła mężczyznę wzrokiem od razu ją schowała. Nie wyglądał jej na przestępcę, czy coś. Miała nadzieję, że nie zauważył jej początkowej paniki. Najwyraźniej tak jak i ją sprowadził go tu płacz tej małej dziewczynki. Dobrze, pojawił się rycerz, może bez konia, ale będzie mógł im pomóc, nie będzie musiała skakać sama po parapetach, dzięki Ci Merlinie.

- Można tak powiedzieć, choć nie do końca, prawda Mała?- Powiedziała jeszcze do dziewczynki, aby uwzględnić ją w tej całe konwersacji. - Ale zaradzimy coś na ten problem, szczególnie teraz, kiedy pojawił się rycerz! - Chciała trochę uspokoić dziewczynkę. Mrugnęła więc też porozumiewawczo do Darcy'ego. Teraz to już nie mógł stąd uciec. Przynajmniej zdaniem Stelli.

- Pan Mruczkens, rzeczony sprawca zamieszania siedzi o tam - Pokazała palcem na parapet. - Jest jednak problem, ja tam nie wejdę, nie wdrapię się. - Wolała nawet nie próbować, bo miała świadomość, jak to się skończy, prędzej, czy później odbije się od ziemi. - Jest Pan w stanie się tam wdrapać? - Zmierzyła go wzrokiem od stóp do głów, nie chciała nic mówić, ale nie wyglądał jej na takiego, który by to potrafił. - Czy może jakieś zaklęcie? Trochę się boję, że uszkodzimy kociaka, a tego by nasza mała koleżanka na pewno nie chciała.- Pogłaskała jeszcze dziewczynkę po głowie, po czym przed nią kucnęła. - Nie bój się, nie damy mu zrobić krzywdy.- Powiedziała jeszcze do dzieciaka.

Czarodziej
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Około 175 centymetrów wzrostu. Jasnobrązowa czupryna, latem łatwo rozjaśniająca się od słońca. Młodzieńcza twarz, sprawiająca raczej przyjazne wrażenie. Dość szczupły, choć nie wymizerowany.

Darcy Lockhart
#4
04.02.2023, 14:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.02.2023, 14:48 przez Darcy Lockhart.)  
Darcy dumnie wypiął pierś do przodu, kiedy Stella nazwała go rycerzem. Oczywiście, że będzie rycerzem i złapie tego głupiego kota. I oczywiście, że nie było mowy, żeby się wycofał, skoro stała tutaj absolutnie przepiękna blondynka. Jego niepewność, co do tego, czy da radę wspiąć się na górę, także roztopiła się w blasku Stelli niczym śnieg w promieniach marcowego słońca.
Tak naprawdę to nie był może bardzo sprawny fizycznie, ale nie był też kompletnym ułomkiem. Nie ćwiczył regularnie, raczej nie latał na miotłach, acz na szczęście nie należał też do szczególnie chuderlawych, więc odrobina ruchu nie powinna go zabić.
Chyba.
Prawdopodobnie.
- Oczywiście, że postaram się tam wdrapać – zapewnił natychmiast, gdy Stella spytała, czy da sobie radę, bo ona nie zdoła pomóc. – Przecież nie pozwoliłbym, żeby dama narażała się na niebezpieczeństwo!
Lockhart spojrzał na moment dziewczynkę – po raz pierwszy, bo dotąd przypatrywał się głównie Stelli – i zamrugał. Mała była opuchnięta i podrapana.
- Eee… przestraszył się czegoś? – spytał jeszcze ostrożnie, bo wydawało mu się trochę dziwne, że kot podrapał do tego stopnia swoją panią. A chwilę później po chwili wahania zdjął swój cenny płaszcz (nie mógł go uszkodzić, wydał na niego jedną trzecią zaliczki za swoją drugą książkę), uniósł różdżkę i wyczarował dodatkowy schodek. Teraz mógł wejść najpierw na kontener na śmierci, potem na schodek, podciągnąć się na parapet… spojrzenie Stelli dodawała mu chyba skrzydeł, bo wszystko szło wręcz idealnie, jakby Darcy całe życie nic nie robił, tylko wspinał się po budynkach. W dość szybkim tempie dostał się w pobliże kota, który…
…jak się okazało, ani nie potrzebował, ani nie chciał pomocy w schodzeniu.
Wydał z siebie przeciągły syk, spojrzał na Darcyego zaskakująco… ludzko, przebiegł błyskawicznie po parapecie i sam zeskoczył – ku Stelli. Wyglądało na to, że planował wylądować na jej głowie… 


Rzut O 1d100 - 81
Sukces!
Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#5
13.02.2023, 11:18  ✶  

Stella potrafiła wzbudzić w drugiej osobie zainteresowanie, szczególnie kiedy chodziło o mężczyzn. Wiedziała w jaki sposób się do nich zwracać, żeby nie potrafili jej odmówić. Zadziałało to i tym razem. Uśmiechnęła się do siebie widząc, że Darcy nie zamierza ich opuścić. Razem powinno im się szybciej udać poradzić z problematycznym kotem. Nie to, żeby on miał wykonać całą robotę, chociaż chyba dokładnie o to chodziło pannie Avery - żeby nie ubrudzić sobie rąk. Zresztą nawet jeśli by chciała, była niemalże pewna, że by się połamała próbując wspiąć się na ten parapet.

- Wspaniale, widać na pierwszy rzut oka, że z Pana prawdziwy dżentelmen. - Musiała jeszcze podbudować jego ego, w końcu nie chciała, żeby przypadkiem zrezygnował, choć właściwie to wątpiła w to, że by je tu zostawił. - Widzisz maleństwo, pan nam pomoże, na pewno uda nam się złapać kota.- Zwróciła się jeszcze do dziewczynki, bo przecież to ona była tutaj najważniejsza, to ona potrzebowała pomocy.

Avery przyglądała się uważnie, jak Darcy wyczarowywał schodek, następnie wspinał się w kierunku kota. Jeszcze chwila, moment i będzie po problemie. Nie było to chyba tak trudne, jak się jej na początku wydawało. Najważniejsze, że sama nie musiała się specjalnie angażować - nie mogło pójść lepiej, wszyscy powinni być zadowoleni z takiego rozwoju sytuacji.

Wtedy wszystko zaczęło się dziać bardzo szybko. Stella ledwie mrugnęła, a zobaczyła kocura, który leciał w jej kierunku. Najwyraźniej był bardzo płochliwym stworzeniem, skoro tak zareagował na próbę zdjęcia go przez Lockharta. Nie zdążyła się odsunąć. Kocur wylądował na jej głowie. - AAAAA. - Wydała z siebie głosny pisk. Nie była przygotowana na to, że kot postanowi skoczyć jej na głowę. - Odczep się ode mnie ty krwiożercza bestio. - Próbowała ściągnąć stworzenie ze swojej twarzy, nie chciała, żeby ją podrapał. Nie daj Merlinie, żeby zostały jej po tym spotkaniu jakieś blizny na twarzy, bo tego to by nie przeżyła.

Czarodziej
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Około 175 centymetrów wzrostu. Jasnobrązowa czupryna, latem łatwo rozjaśniająca się od słońca. Młodzieńcza twarz, sprawiająca raczej przyjazne wrażenie. Dość szczupły, choć nie wymizerowany.

Darcy Lockhart
#6
14.02.2023, 00:06  ✶  
Stella po prawdzie miała rację. Darcy potrafił być dżentelmenem... kiedy tego chciał. Albo kiedy się mu to opłacało. Niemal zawsze też wtedy, kiedy na horyzoncie pojawiała się atrakcyjna blondynka. Kobieta nie musiała nawet specjalnie się starać, wystarczyło, że po prostu była. Już sam fakt jej istnienia, przynajmniej dopóki nie potraktowała Lockharta z lekceważeniem – tego pewnie by nie zniósł – wystarczył, aby był jak najbardziej chętny do pomocy, choć normalnie niekoniecznie ściągałby koty z parapetów.
Już był w ogródku, już witał się z gąską… to znaczy już był na parapecie, już witał się z kotkiem, kiedy…
…tak, wszystko poszło nie tak.
Darcy chcąc dostać się jak najszybciej na dół, bo przecież po prostu musiał natychmiast uratować kobietę przed tym strasznym, pazurzastym potworem, wprawdzie zdołał sprawnie zeskoczyć na magiczny schodek, ale też znikł akurat w momencie, gdy Lockhart na nim wylądował. W konsekwencji na ziemię raczej spadł niż zgrabnie zleciał i przez chwilę Stella walczyła z dziką bestią jeden na jednego.
– Zroooobisz mu krzywdę! – wydarło się dziecko, chociaż jako żywo, jeśli ktoś tutaj kogoś krzywdził, to chyba kot pannę Avery i jeżeli ktoś potrzebuje ratunku, to pewnie właśnie ona. – Ona krzywdzi pana Mruczkensa! Ratuj pana Mruczkensa! – zawołała mała do Darcyego, który w duchu właśnie posyłał do diabła i dziewczynkę, i kota. Stellę nie. Głównie dlatego, że była na to za ładna.
Zdołał wreszcie wstać i niczym lew rzucił się do walki z kłębkiem futra, pazurów i wściekłości.
– Pomogę pani! – zawołał bohatersko, bo przecież rycerz w lśniącej zbroi, no dobrze, w drogim płaszczu (chwilowo i tak zdjętym), nie mógł zostawić pięknej księżniczki na pastwę prawdziwej bestii. Darcy wyciągnął ręce, starając się pochwycić potwora, a choć zdołał oderwać go od Stelli, to ten obrał sobie nowy cel. Pazury zwierzaka przeorały boleśnie ręce Lockharta, pozostawiając na skórze krwawe ślady.
Do licha. I pomyśleć, że do tej pory całkiem lubił koty. Chyba zacznie ich nienawidzić. Sowy. Sowy to jedyne zwierzęta, które są cokolwiek warte, pomyślał.
– Trzymaj go! – nakazał, bo przecież dziecko chciało, żeby złapali tę bestię, zrobili to, niech więc do licha go sobie zabiera!
Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#7
20.02.2023, 10:43  ✶  

Stella potrafiła prosić o pomoc. Sama jakoś nigdy nie wychodziła z inicjatywą. Gdyby nie to, że pojawił się tu Darcy zapewne zostawiłaby dziewczynkę samą z jej problemem. Nie należała do osób, które chętnie angażowały się w sprawy, które jej nie dotyczą. Szczególnie, kiedy dochodziło do tego jakieś ryzyko. Wspinanie się po parapetach nie było czynnością, która sprawiałaby jej jakąkolwiek przyjemność, wręcz przeciwnie zapewne uszkodziłaby przy tym siebie i pewnie kota, którego to miałaby zdjąć. Na całe szczęście znalazł się ktoś, kto miał ją w tym wyręczyć.

Oczywiście nie mogło być zbyt prosto, jak zawsze nie wszystko poszło po jej myśli. Ta krwiożercza bestia - kot postanowił skoczyć jej na głowę. Zdenerwowało ją to ogromnie. W końcu mógł uszkodzić jej twarz, podrapać ją mocno - a tego zdecydowanie nie chciała. Zaczęła krzyczeć, próbowała zrzucić z siebie zwierzę. Szło jej to jednak średnio.

Zupełnie ignorowała dziewczynkę, która krzyczała, że może skrzywdzić kota, on zupełnie już się dla niej nie liczył. - - Pomóż mi, zdejmij ze mnie tą krwiożerczą bestię. - Krzyknęła do Darcy'ego. Miała nadzieję, że teraz sobie stąd nie pójdzie. Jeszcze chwila, a sama ukatrupi to stworzenie. Szamotała się próbując zdjąć z twarzy kota, szło jej to jednak średnio.

Na całe szczęście Lockhart przyszedł jej z pomocą i pozbył się tego potwora z jej twarzy. Stella poprawiła sobie włosy, które zostały poplątane przez zwierzaka. Nigdy więcej nie zbliży się do żadnego kota - tego była pewna.

- Pilnuj tego zwierzaka, nie sądzę, żeby ktokolwiek inny chciał go łapać. - Odparła do dziewczynki chłodnym tonem. Skoro miała zwierzę - powinna go pilnować i nie dopuszczać do sytuacji, w których będzie ono atakowało przechodniów.

- Dziękuję Panu, gdyby nie to bohaterskie zachowanie, to ten kocur zniszczyłby moją twarz, czy nic się Panu nie stało? - Chyba wypadało zapytać.

Czarodziej
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Około 175 centymetrów wzrostu. Jasnobrązowa czupryna, latem łatwo rozjaśniająca się od słońca. Młodzieńcza twarz, sprawiająca raczej przyjazne wrażenie. Dość szczupły, choć nie wymizerowany.

Darcy Lockhart
#8
20.02.2023, 23:36  ✶  
Zwierzak nie miał ochoty dać się złapać.
Ledwo Darcy podał go dziewczynce, kot drapnął swoją właścicielkę i wyrwał się jej z objęć. Mała pisnęła, spoglądając na Lockharta wyczekująco, ale on uniósł swoje podrapane dłonie w zdecydowanym geście. Jakby obronnym.
- O nie, nie będę biegać za tym kotem! – wykrzyknął i tym razem w jego głosie zabrzmiała irytacja. Były jakieś granice. Zwłaszcza, że wdrapywał się na ten przeklęty parapet, bo stała tu Stella. Proszące spojrzenie dziecka może i by podziałało, ale gdyby nie zobaczył Pana Mruczkensa w akcji.
Dosłownie biegać, ponieważ kocur, gdy tylko się uwolnił, runął biegiem do wyjścia z alejki. Był szybki i zdecydowany, aby nie dać się złapać. A ostatnia rzecz, na jaką miał ochotę Darcy, to biegnięcie przez całą Pokątną, by złapać kocura. Dziecko najwyraźniej zrozumiało, że tym razem nie ma co liczyć na wsparcie. Nie oglądając się już na Darcy’ego i Stellę, pognało dalej, a Lockhart obserwował ją z pewnym zdumieniem. Zaczął się zastanawiać, czy ten zwierzak to diabeł wcielony, czy też może wcale nie był kotem tej dziewczynki? Czy właśnie ryzykował życie, aby spróbować schwytać kocura, który umykał przed nieletnią porywaczką? Zaraz jednak przyjemny głos panny Avery wyrwał go z zamyślenia i sprawił, że Darcy obrócił się ku kobiecie. Był człowiekiem niezmiernie podatnym na urok wiły, więc nawet gdy Stella go nie uruchamiała, już same odłamki mocy przodkiń, tkwiące w jej oczach wystarczyły, aby młodzieniec nie odrywał wzroku od jej twarzy.
- Nic wielkiego – zapewnił bohatersko, chociaż łkał w duchu, bo ręce miał potężnie podrapane, piekły okropnie i były całe pokrwawione. Nie mógł jednak pokazać po sobie słabości w towarzystwie dziewczyny. – Moje ręce są dużo mniej cenne niż twarz pięknej damy. Co za bestia. A zawsze lubiłem koty. Mam nadzieję, że pani nigdzie nie podrapał? Tu w pobliżu jest apteka, mają całkiem dobre maści.
Zamierzał na pewno podejść i kupić taką sobie. Nie zniósłby, gdyby na jego dłoniach pozostały blizny. A kto wie, gdzie wcześniej ten kot się szlajał i co miał na pazurach?
Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#9
21.02.2023, 09:31  ✶  

Stella zastanawiała się o co właściwie chodzi z tym kotem. Kiedy Darcy przekazał go dziewczynce zwierzę po raz kolejny wyrwało się z jej rąk. Nie wyglądało na to, żeby w ogóle chciało zostać złapane. Może ona kłamała i ten kot wcale do niej nie należał? Przynajmniej tak to wyglądało z perspektywy panny Avery.

- Ma Pan rację, to nie ma najmniejszego sensu. Mała, to jest w ogóle Twój kot? Nie wygląda jakby Cię znał.- Zwróciła się jeszcze do dziecka. Widać było, że Stella ma powoli dość tego tematu i za chwilę pewnie stąd pójdzie. Nie będą łapać zwierzaka w nieskończoność.

Wtedy kot uciekł. Po prostu zwiał przed siebie. Nie mógł tak od razu? Wszystko byłoby prostsze. Nie zdążyła nawet odezwać się słowem, bo dziewczynka pobiegła za zwierzakiem. Może to i lepiej? Niech teraz dręczą kogoś innego, może będzie lepszym zaklinaczem zwierząt od tej dwójki.

- Niech Pan pokaże.- Podeszła bliżej mężczyzny i właściwie nie czekała na to, aż wyciągnie ręce, sama złapała za jedną z dłoni i na nią spojrzała. Syknęła cicho, kiedy zobaczyła, że kot zrobił mu krzywdę, wolała nie myśleć, jak mogła by wyglądać jej twarz. - Nie wygląda to dobrze.- Postanowiła skomentować. - Chodźmy może do tej apteki, przydałaby się Panu jakaś maść, nie wygląda to dobrze, a szkoda by było, żeby zostały blizny na rękach. - W końcu mężczyzna bezinteresownie przyszedł jej z pomocą. Wypadałoby się zainteresować obrażeniami, jakie mu się przytrafiły podczas tego całego zamieszania. - Co za krwiożercza bestia, a wyglądał na takie miłe stworzenie. - Wspomniała jeszcze o sprawcy tego całego zamieszania. - Ja nie jestem fanką zwierząt, żadnych, jak widać nigdy nie można przewidzieć, co siedzi im w głowach. - Stella lubiła mieć wszystko pod kontrolą, a w przypadku zwierząt nie było to wcale takie proste.

Czarodziej
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Około 175 centymetrów wzrostu. Jasnobrązowa czupryna, latem łatwo rozjaśniająca się od słońca. Młodzieńcza twarz, sprawiająca raczej przyjazne wrażenie. Dość szczupły, choć nie wymizerowany.

Darcy Lockhart
#10
22.02.2023, 00:08  ✶  
Dziewczynka, nim odbiegła, rzuciła jeszcze Stelli urażone spojrzenie, jakby była niezadowolona z samej sugestii. Darcy za to pomyślał, że Avery mogła mieć rację. Ewentualnie…
- …może kot miał tak jej dość, że postanowił uciec na wolność – podsumował.
A potem jego mózg uległ chwilowemu zawieszeniu, niby maszyna, w której trybiki ktoś włożył coś, co na chwilę zatrzymało jej pracę. Stella była piękną kobietą, dokładnie w jego typie, ale urok willi dokładał swoje, nawet gdy ta nie próbowała go zastosować. (Gdyby użyła swego talentu, Darcy pewnie zamieniłby się w kamień albo wpadł na pomysł w rodzaju rzucenia się z dużej wysokości, żeby zrobić na niej wrażenie.) Gdy więc wzięła jego rękę, stał po prostu, nie od razu zdolny do wydobycia z siebie elokwentnej odpowiedzi. A przecież umiał ładnie się wyrażać – był dziennikarzem i pisarzem.
- Yyyy… tak… ręka. Apteka – powiedział w końcu z głupią miną, ale zaraz się otrząsnął. Prawie. – Proszę, to tędy – stwierdził, w rozpaczliwej próbie nie wyjścia na kompletnego kretyna. Wskazał na wyjście z alejki, niepewny, czy powinien ruszyć przodem, u jej boku czy może zaoferować ramię.
Zasadniczo, Lockhart całkiem lubił zwierzęta. Przynajmniej te małe i nieszkodliwe. Gdy jednak Stella oświadczyła, że ona nie jest ich fanką, gotów był przysięgać, że w sumie to nigdy za nimi nie przepadał.
- To prawda, są trochę nieprzewidywalne – zgodził się z nią, ruszając na główną aleję, gotów skierować swoje kroki ku najbliższej aptece. – Między innymi dlatego nie mam żadnych zwierząt. Muszę przyznać, że nie byłem też najlepszy w Opiece nad magicznymi stworzeniami w szkole. Moim zdaniem zresztą hipogryfy i tym podobne powinny żyć na wolności, nie wiem, po co czarodzieje mają się wtrącać – oświadczył z zapałem, gotów przysięgać, że zawszę był orędownikiem odgraniczenia świata ludzi i magicznej fauny. Chociaż do dziś nie poświęcił temu zbyt wiele myśli.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Darcy Lockhart (1976), Stella Avery (2012)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa