15.10.2025, 12:07 ✶
Wydawało się, że powietrze wokół nich było przesączone benzyną, a zderzenie spojrzeń wywołało iskrę, która rozpaliła wszystko w ciągu jednej sekundy. Mogła robić kroki w jego stronę, mogłaby nawet spróbować go uderzyć - był wyższy, był na pewno silniejszy, ale przede wszystkim na pewno był mądrzejszy i z pewnością przyjąłby cios, nie unosząc nawet palca w górę, by się obronić. Policzek od niej byłby największą nagrodą.
Lecz nie uderzyła go. Zrobiła krok w jego stronę, wskazała na obraz, lecz jego wzrok nie poruszył się nawet o milimetr.
- Nie chcesz wiedzieć, za kogo cię mam, Avery - odpowiedział przez zaciśnięte zęby, dopiero zerkając na jaszczurkę, która podleciała do nich. - Ale jeszcze chwila, i zacznę uważać cię za głupią jeżeli myślisz, że zrobiłbym coś tak prymitywnego.
To chyba go ubodło najbardziej. Nie to, że go oskarżyła o knucie czy bycie złośliwym ale to, że uważała, że poniżyłby się w taki sposób, by zrobić “kawał”.
Jego wzrok przemknął po jej twarzy. Uniesiony dumnie podbródek, ciskające gromy oczy. W tej jednej chwili dostrzegł, jak bardzo Astoria dorosła i jak bardzo piękna się stała. Ale słowa, które płynęły z jej ust, niosły za sobą niepokojące informacje.
- Nie zamówiłem specjalnie fałszywki - powiedział po chwili milczenia. - Uważasz, że nie mam co robić, tylko interesować się tobą?
Kącik ust uniósł się lekko w kpiącym uśmiechu. Takie kobiety jak Astoria w jego opinii łatwo było sprowadzić do parteru pokazując im, jak bardzo nieistotne w czyimś życiu były. Nawet jeżeli nie było to do końca prawdą.
Wycofał się, zrobił krok w tył. Uniósł ręce, pokazując pupilkowi Avery, że nie zamierza krzywdzić jego pani. Nie uderzyłby kobiety czystej krwi, nawet jeżeli sama by o to prosiła.
- Idealna kopia, mówisz… - obrócił się teraz do niej bokiem, jakby stracił nią całkowicie zainteresowanie. Patrzył na obraz, który był oryginałem, i myślał przez chwilę. Wiedział, co należy zrobić. - Podaj mi ekspertyzę. I fałszywkę. Udowodnię ci, że twoje uprzedzenia wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem.
Nie będzie się przenosił za granicę, ale z przyjemnością wyśle tam kogoś, kto załatwi sprawę za niego. Następnym podarkiem dla Astorii będzie księga, obita ludzką skórą sprzedawcy.
Lecz nie uderzyła go. Zrobiła krok w jego stronę, wskazała na obraz, lecz jego wzrok nie poruszył się nawet o milimetr.
- Nie chcesz wiedzieć, za kogo cię mam, Avery - odpowiedział przez zaciśnięte zęby, dopiero zerkając na jaszczurkę, która podleciała do nich. - Ale jeszcze chwila, i zacznę uważać cię za głupią jeżeli myślisz, że zrobiłbym coś tak prymitywnego.
To chyba go ubodło najbardziej. Nie to, że go oskarżyła o knucie czy bycie złośliwym ale to, że uważała, że poniżyłby się w taki sposób, by zrobić “kawał”.
Jego wzrok przemknął po jej twarzy. Uniesiony dumnie podbródek, ciskające gromy oczy. W tej jednej chwili dostrzegł, jak bardzo Astoria dorosła i jak bardzo piękna się stała. Ale słowa, które płynęły z jej ust, niosły za sobą niepokojące informacje.
- Nie zamówiłem specjalnie fałszywki - powiedział po chwili milczenia. - Uważasz, że nie mam co robić, tylko interesować się tobą?
Kącik ust uniósł się lekko w kpiącym uśmiechu. Takie kobiety jak Astoria w jego opinii łatwo było sprowadzić do parteru pokazując im, jak bardzo nieistotne w czyimś życiu były. Nawet jeżeli nie było to do końca prawdą.
Wycofał się, zrobił krok w tył. Uniósł ręce, pokazując pupilkowi Avery, że nie zamierza krzywdzić jego pani. Nie uderzyłby kobiety czystej krwi, nawet jeżeli sama by o to prosiła.
- Idealna kopia, mówisz… - obrócił się teraz do niej bokiem, jakby stracił nią całkowicie zainteresowanie. Patrzył na obraz, który był oryginałem, i myślał przez chwilę. Wiedział, co należy zrobić. - Podaj mi ekspertyzę. I fałszywkę. Udowodnię ci, że twoje uprzedzenia wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem.
Nie będzie się przenosił za granicę, ale z przyjemnością wyśle tam kogoś, kto załatwi sprawę za niego. Następnym podarkiem dla Astorii będzie księga, obita ludzką skórą sprzedawcy.