05.11.2025, 17:44 ✶
- Morpheusa? W sumie może - zastanowiła się nad tym przez moment, sięgając pamięcią do dziwnych kwiatków, które niektórzy dostali w prezencie podziekowalnym od Abottów. Trochę przy nich kombinowała, ale dość szybko okazało się, że te nie były przesadnie wyjątkowe. Znaczy były, bo przepięknie świeciły i nie umierały, ale oprócz tego nie dało się z nich nic szczególnego wyciągnąć. Może nie bez powodu się o nich tak zwyczajnie nie słyszało.
Dora też, nie zamierzała się przesadnie sprzeczać o to, od której strony należało podejść do całego tematu. Rozmowa z Victorią, o której mówiła Brenna, wydawała się chyba najlepszym, co można było w tym momencie zrobić, bo w końcu to do rodziny aurorki należał ten ogród, a oprócz tego miała ona pewnie jakiś dostęp do archiwalnych ksiąg Maida Vale, a to z kolei mogło być przydatne samo w sobie.
Dziewczyna, zadając też swoje pytanie, mimowolnie pomyślała o stosach książek które pozostawiła za sobą Lidia. Mogły być przydatne, ale wciąż pozostawały dla niej i Thomasa zlepkiem niezrozumiałych słów w obcych językach, nad którymi mogli co najwyżej posiedzieć sobie ze słownikiem, a to z kolei była okropnie mozolna praca.
- Zobaczę, może te róże mają coś w sobie co wyjdzie z nich przy jakiejś destylacji? - wymruczała, myślami wyraźnie gdzieś indziej, ale podążając obok Brenny wzdłuż alejki, którą ruszyły. Miały dużo pytań i zero odpowiedzi, więc nie pozostawało im nic więcej jak opuścić Maida Vale.
Dora też, nie zamierzała się przesadnie sprzeczać o to, od której strony należało podejść do całego tematu. Rozmowa z Victorią, o której mówiła Brenna, wydawała się chyba najlepszym, co można było w tym momencie zrobić, bo w końcu to do rodziny aurorki należał ten ogród, a oprócz tego miała ona pewnie jakiś dostęp do archiwalnych ksiąg Maida Vale, a to z kolei mogło być przydatne samo w sobie.
Dziewczyna, zadając też swoje pytanie, mimowolnie pomyślała o stosach książek które pozostawiła za sobą Lidia. Mogły być przydatne, ale wciąż pozostawały dla niej i Thomasa zlepkiem niezrozumiałych słów w obcych językach, nad którymi mogli co najwyżej posiedzieć sobie ze słownikiem, a to z kolei była okropnie mozolna praca.
- Zobaczę, może te róże mają coś w sobie co wyjdzie z nich przy jakiejś destylacji? - wymruczała, myślami wyraźnie gdzieś indziej, ale podążając obok Brenny wzdłuż alejki, którą ruszyły. Miały dużo pytań i zero odpowiedzi, więc nie pozostawało im nic więcej jak opuścić Maida Vale.
Koniec sesji
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.