20.10.2025, 04:59 ✶
Dora nie chciała jakoś przesadnie fatygować kogokolwiek, ale jeśli rzeczy działy się w Londynie, to wyszła z założenia, że o wiele lepiej było już grzecznie zapytać i iść z kimś za rękę. Trafiło na Brennę. Nawet lepiej, bo dzięki temu przed wyjściem, przyjaciółka dokonała odpowiednich poprawek w wizerunku młodej Crawleyówny, zmieniając jej twarz tak żeby była do siebie niepodobna.
Chciała przyjść do ogrodu dlatego, że wraz z początkiem jesieni, zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Nie minął jeden dzień, a wieści zdążyły obiec Londyn, bo co jak co, ale czarne różne można było uznać za ewenement. A biorąc pod uwagę to, co z końcówką lata działo się z roślinami, sprawiało że Dorę tym bardziej skręcało z ciekawości, co też takiego się wyprawiało.
- Mam nadzieję, że nic nas nie zje - powiedziała cicho do Brenny, rozglądając się po zieleniejącym ogrodzie, które przetykały czarne pąki. - Bo teraz może i na zimę powoli wszystko idzie spać, ale przecież jeszcze niedawno to mnie taka dynia próbowała ugryźć, albo raczej jej witki... - wzdrygnęła się, na wspomnienie ten sytuacji. Nie było to aż takie groźne, bo spacyfikowała pnącze łopatką, ale zdecydowanie nie było to normalne. - No i Bren... - ściszyła głos jeszcze bardziej. - Bo ja tak sobie myślałam trochę, że może jakby się nam udało to jedną zabrać do domu? Może nikt by nie zauważył, jak myślisz? Albo by się zgodzili?
!Maida Vale
Chciała przyjść do ogrodu dlatego, że wraz z początkiem jesieni, zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Nie minął jeden dzień, a wieści zdążyły obiec Londyn, bo co jak co, ale czarne różne można było uznać za ewenement. A biorąc pod uwagę to, co z końcówką lata działo się z roślinami, sprawiało że Dorę tym bardziej skręcało z ciekawości, co też takiego się wyprawiało.
- Mam nadzieję, że nic nas nie zje - powiedziała cicho do Brenny, rozglądając się po zieleniejącym ogrodzie, które przetykały czarne pąki. - Bo teraz może i na zimę powoli wszystko idzie spać, ale przecież jeszcze niedawno to mnie taka dynia próbowała ugryźć, albo raczej jej witki... - wzdrygnęła się, na wspomnienie ten sytuacji. Nie było to aż takie groźne, bo spacyfikowała pnącze łopatką, ale zdecydowanie nie było to normalne. - No i Bren... - ściszyła głos jeszcze bardziej. - Bo ja tak sobie myślałam trochę, że może jakby się nam udało to jedną zabrać do domu? Może nikt by nie zauważył, jak myślisz? Albo by się zgodzili?
!Maida Vale
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.