Prorok Codzienny
Londyn w ruinach – Ministerstwo w pudrze
Nie minęły jeszcze dwa tygodnie od wypalonej na kartach naszej historii Spalonej Nocy, pożaru, który strawił niemal cały Londyn – od doków, po Westminster – a Ministerstwo Magii już stara się przekonać opinię publiczną, że sytuacja jest pod kontrolą. Tymczasem zgliszcza wciąż dymią, Pokątna wciąż razi szczerbami po wypalonych kamienicach, a wiele wiedźm i czarodziejów wciąż pozostaje bez dachu nad głową.
Na pierwszej linii medialnego frontu – Ministra Magii Eugenia Jenkins, która na zwołanej 20 września nadzwyczajnej konferencji prasowej zapewniała, że czyszczenie ulic, usuwanie gruzu i rekonstrukcja infrastruktury toczą się zgodnie z planem. Problem w tym, że najwidoczniej nikt tego planu dotąd nie widział.
Biurokracja pośród spalonych marzeń
Prace oczyszczeniowe prowadzi Departament Magicznych Wypadków i Katastrof, na którego czele stoi Maxwell Cattermole – urzędnik, który mimo niedawnego objęcia tej funkcji i małego doświadczenia w zakresie przewodniczenia tak istotnego Departamentu, musi mierzyć się z zagrożeniami, których dotąd londyńska społeczność magów nigdy nie widziała. Zapytany przez nas o powody opóźnień w odbudowie, odpowiedział z wyraźną ostrożnością:
Aby budować, najpierw należy oczyścić gruzy. Musimy też pamiętać, że skutki tego incydentu obejmują nie tylko szkody materialne. Znaczna część naszych sił została w pierwszych dniach kryzysu skierowana do pomocy Amnezjatorom, którzy od tygodni pracują nad zabezpieczeniem traum wywołanych magicznym ogniem, oraz skrupulatnego wyczyszczenia mugolskiej pamięci osób, które podczas Spalonej Nocy zostały wpuszczone do Atrium Ministerstwa czy też miały inne doświadczenia poza Ministerstwem, w wyniku których naruszona została dyrektywa o Niejawności. Gdyby nie wysiłek naszych specjalistów, świat niemagiczny mógłby dowiedzieć się o istnieniu magii w sposób nieodwracalny, do czego z oczywistych względów nie mogliśmy dopuścić.
To tłumaczenie nie zadowala wszystkich. W kuluarach mówi się o marnotrawieniu środków Ministerstwa, chaotycznym przydziale funduszy i braku koordynacji między Departamentami. Nie cichną głosy, że wpuszczenie mugoli do Atrium podczas pożaru było wielkim błędem. Cattermole broni jednak swoich decyzji:
Pomoc mugolom to nie strata – to obowiązek. Jesteśmy magami, ale przede wszystkim jesteśmy ludźmi. Gdy płonie miasto, nie można dzielić ludzi na tych, którym pomagać wolno, i tych, którym pomóc nie warto.
„Wszystko pod kontrolą”
Minister Jenkins, pytana o tempo odbudowy i kierunek prac, zapewniła wczoraj:
Wszystko jest pod absolutną kontrolą! Niewymowni pracują dniem i nocą nad nowymi zaklęciami ochronnymi, które uniemożliwią powtórzenie się takiej tragedii. Nasze priorytety to bezpieczeństwo, stabilność i odbudowa zaufania społeczeństwa.
Równocześnie ogłosiła powołanie dwóch komisji, które mają usprawnić ten proces: Komisji Finansowej, której zadaniem będzie stworzenie programów wsparcia i znalezienie dodatkowych zasobów na odbudowę Londynu oraz Komisji Prawnej, mającej usprawnić działania śledcze i sądowe wobec osób związanych z działalnością Śmierciożerców.
Jak gorąco zapewniała Jenkins w trakcie konferencji: nikt w Ministerstwie nie pozostaje bierny.
Zgliszcza i złudzenia
Niestety, dla mieszkańców Londynu to słowa bez pokrycia. Na miejscu wciąż czuć zapach spalenizny i popiołu, a jedyne, co faktycznie lśni nowością, to świeżo pomalowane ławki na ulicy Pokątnej.
Podczas gdy urzędnicy powołują kolejne komisje i wygłaszają komunikaty o wątpliwej jakości „postępach”, ludzie widzą, że państwo nie działa. Mnożące się stosy papierów nie nakarmią bezdomnych, a pudrowanie ran nie przyspieszy ich regeneracji. Czas by pani Ministra w końcu obudziła się i dostrzegła prawdę, że Spalona Noc jest efektem nieudolności jej rządów.
zdjęcia: Peter Bran