Atmosfera zaczęła się robić bajkowa. Theo szeptał jej słodkie słówka, miała wrażenie, że wszystko dzieje się w zwolnionym tempie. Powoli, krok za krokiem byli coraz bliżej siebie. Świat zaczął się zatrzymywać na tę krótką chwilę. Nawet jej to odpowiadało, nie miała w zwyczaju czekać. Kiedy miała na coś ochotę sięgała po to od razu. Tak też miało być i dzisiaj. Szczególnie, że panna Wood nie do końca potrafiła opanować potrzeby swojego ciała. Nie nauczyła się jeszcze do końca walczyć z rządzami, pozwalała by od czasu do czasu przejmowały władzę. Nie uważała, że nie wypada, zresztą nigdy nie podchodziła do niczego w ten sposób, zawsze dostawała to, na co miała ochotę. Zapewne jeszcze kiedyś będzie musiała się pogodzić z tym, że nie zawsze tak wygląda życie - jednak to nie miałoby jeszcze dzisiaj.
- Tak więc próbuj, może dzisiaj jest Twój szczęśliwy dzień. - Nie odrywała spojrzenia swoich niebieskich ślepi od twarzy Theo. Czekała, aż pozwoli sobie na więcej, wiedziała, że jest blisko, coraz bliżej. Przyciągnął ją do siebie, czuła, że iskrzy między nimi, jeszcze chwila i będzie mogła sprawdzić, jak bardzo. - Wierzę Ci Theo w każde Twoje słowo. - Nie wiedziała jeszcze, jak bardzo łatwowierna była, ale z tym przyjdzie jej się zmierzyć później.
Kiedy to całe napięcie, jakie się miedzy nimi pojawiło miało szansę wreszcie się ziścić czar prysnął. Miała wrażenie, że stojący przed nią Lovegood zamarł. Nie do końca wiedziała, czym jest to spowodowane, jeszcze jej się to nie przytrafiło w jej dość krótkim życiu. Czy powinna coś zrobić inaczej? Ich pocałunek okazał się być niczym szczególnym, jakby Theo się powstrzymał, a ona odbiła się od ściany. Odsunęła się więc na moment, a jej oczy straciły ten blask, który można było dostrzec w nich jeszcze parę minut wcześniej. Coś poszło nie tak, jednak nie umiała stwierdzić co, przynajmniej jak na razie. Nie dawała jednak po sobie poznać, że czuła się nieco rozczarowana.
- Jak widać tacy jak my, którzy nie mają nic wspólnego z teatrem nie wiedzą jak to wygląda w waszym świecie. - Naprawdę uwierzyła w to, że aktorzy są testowani pod role, które przyjdzie im grać. Heather była strasznie naiwna, na swoje nieszczęście, łatwo ją było wprowadzić w maliny. - Jestem pełna podziwu Twoim umiejętnością, nie sądziłam, że to jest taki wymagający zawód. - Właściwie to skąd mogłaby wiedzieć, nie znała przecież żadnego aktora, Theo był jedynym.
- Jesteś przy tym wszystkim taki rozsądny, nie chcesz się popisywać swoimi zdolnościami, naprawdę to niesamowite Theo. - Nadal zasypywała go komplementami, wydawało jej się to słuszne, szczególnie po tym, jak jej wszystko przybliżył. Ta opowieść z pokonaniem syreny, do tego rola Godryka, widać było, że Lovegood naprawdę świetnie sobie radzi - zasłużył na miłe słowa. - Nie wątpię w swoje bezpieczeństwo przy Tobie, z tego, co mówisz, musisz mieć ogromne doświadczenie. - Nie to, że sama Heath nie dałaby sobie rady poradzić z ewentualnym zagrożeniem, pewnie walnęłaby przeciwnika miotłą i położyła go bez zawahania, dobrze jest jednak czasem udawać damę w opałach, która nie jest wystarczająco samodzielna.