• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
1 2 Dalej »
[20.09.1972] Bober, kurwa | Aidan, Stanley

[20.09.1972] Bober, kurwa | Aidan, Stanley
Czarodziej
Let's start a fire
wiek
26
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Brygadzista
Ciemne włosy i niebieskie oczy. Wysoki, na oko 180 cm wzrostu. Młody, z gładko ogoloną twarzą i wiecznie znudzonym wyrazem twarzy. Uśmiech iście cwaniacki, sugerujący złośliwość.

Aidan Parkinson
#1
02.12.2025, 21:16  ✶  
20 września 1972
Noc

Sowa z instrukcją jak dostać się do Głębiny dotarła do Aidana wieczorem. I pewnie olałby sprawę i przylazł do Stanleya następnego dnia, ale nie mógł się powstrzymać przed tym, by chwycić za swoją skórzaną kurtkę i nie ruszyć od razu. Pod pachą miał pudełko po butach, brudne i dziwnie pachnące. Mieszanina zapachów przyprawiała o mdłości, ale nie miał przy sobie nic lepszego, niż to w czym znalazł... A co znalazł? To niespodzianka.

Aidan wyruszył z mieszkania, które wynajął (bo jego wciąż było pojebane, więc na razie wolał się tam nie zapuszczać) na Horyzontalnej, a potem ruszył w kierunku Nokturnu. Paskudne uliczki znał prawie że na wylot, a niektórzy z bywalców tej części Magicznego Londynu znali Aidana. Niektórzy jako brygadzistę, który za garść informacji mógł przymknąć oko na niektóre sprawy. Niektórzy jako tego, którego się nie wkurwiało, bo jego lont był krótszy niż lont mugolskiej bomby, która nie tak dawno rozpierdoliła jakiś most czy tam stację kolejową. W każdym razie nikomu dzisiaj nie przyszło do głowy, żeby zaczepiać Parkinsona - być może to jego urok, a być może pudełko po butach, od zapachu którego chciało się rzygać. Jebało tak, jakby jednorożec wytarzał się w śmieciach. Dwie wonie mieszały się ze sobą, a do tego dochodził zapach petów, którymi "pachniał" Aidan. Mieszkanka absolutnie obrzydliwa. No i ten miesiany-miesiany z dzisiejszych frytek w bułce też był wyczuwalny.

Na Nokturnie czekał na niego Francis, który zaprowadził Aidana do Głębiny. Fajnie się urządził, jebany - miał typa, który sprowadzał mu kumpli na chatę. Ciekawe czy panienki także mu załatwiał? Ale nie chciał pytać, bo na niektóre pytania lepiej było nie poznawać odpowiedzi. Już wystarczająco siły używał do tego, by nie marszczyć nosa. W końcu jednak skapitulował i wsadził sobie do dziurek chusteczkę. Gdy więc Francis wprowadził go do Głębiny i "zaprosił do gabinetu" (czy ogórkowy biznes przynosił tyle kasy? Musiał rozważyć rzucenie pracy i dołączenie do Borgina, bo kurwa, też tak chciał), to nie tylko wyglądał, ale i mówił jak przygłup.
- Stachu, kurwa, nie uwierzysz - mówił przez nos, oczywiście, bo ten wciąż miał zatkany papierową chusteczką. Bez ceregieli położył pudełko po butach na biurku Stanleya. - Wróciłem z tej randki, na którą mnie wysłała stara, nie? I coś piszczało w śmietniku.
Ani be, ani me, ani dzień dobry czy pocałuj mnie w dupę. Po prostu położył w miarę delikatnie to pudełko na blacie, szczerząc się jak szczerbaty na suchary. Frytbuła wprawiła go w doskonały nastrój.
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#2
03.12.2025, 00:01  ✶  
Nokturn jaki był taki był, a jaka była Głębina - po za faktem, że najlepsza - to jeszcze trochę w niej kurwiło. Nie mniej jednak właściciel robił wszystko aby pozbyć się tego przykrego zapachu, którego pomysł wyzbycia się miał nastąpić na przełomie kwartałów - oczywiście, o ile Stanley nie postanowi zdobyć sobie jachtu w imię zasady bo czemu nie.
Dzisiaj jednak siedział w najlepsze, rozwiązywał jakieś krzyżówki i czekał na swojego serdecznego przyjaciela, towarzysza w byłej niedoli Ministerialnej i partnera w zbrodni - Aidanka z domu Parkinsonów. Nawet nie musiał nikogo okładać po mordzie, bo był spokój. Czyżby po ostatnich okładzinach, których świadkiem była Szarlotka, sytuacja miała się trochę uspokoić? Istniała taka szansa.
W końcu jednak zjawił się jego funfel, a Borgin podniósł wzrok na niego.
- Masz rację. Nie zgadnę - zgodził się z nim. Stanley nie był żadnym jasnowidzem, więc skąd miał to zgadnąć? W domyślaniu się też był średni, więc Parkinson nie mógł na to liczyć.
- Dostałeś w mordę i leci ci krew z nosa? - mimo wszystko spróbował swojego szczęścia w zgadywaniu, przenosząc spojrzenie w jego kierunku. Jego wzrok utknął na jego twarzy, a brew uniosła się w pytającym geście - tak jak to miewał w zwyczaju.
Kolejne słowa sprawiły u niego niemałe zaskoczenie.
- Byłeś na randce? I jeszcze stara Cię umówiła? - powtórzył, bo nie wiedział czy dobrze usłyszał - No to kurwa opowiadaj. Jak było, kiedy ślub? Zaręczyliście się już? Wiesz... w tych czasach to nic pewnego, a jak się kochacie to chuj z całą resztą - podpuszczał go jeszcze troszkę, chociaż zdawał śpię sprawę, że Aidan tak się nadawał do dłuższych związków jak Szarlotka do bycia spokojną osobą - Powiedz chociaż, że blondynka - poprosił.
Zanim jednak doczekał się swojej odpowiedzi to na stole wylądował jakiś pakunek. Borgin spojrzał na niego jak na fajnego inaczej.
- Coś piszczało w śmietniku i postanowiłeś to zabrać? - zapytał, mrugajac kilkukrotnie. Odłożył też pióro do kałamarzu - Aidanie Finnie Parkinsonie, co Ty mi kurwa przynosisz dzisiaj? - zapytał, próbując jak najmocniej brzmieć niczym Victoria Lestrange w swoim prime, kiedy to nawoływała go z końca korytarza w Hogwarcie i mówiła "aby nie biegał". Ale jak on miał nie biegać skoro kazała mu się nie spóźniać na pszyrkę i właśnie był spóźniony? No istna masakra.


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Czarodziej
Let's start a fire
wiek
26
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Brygadzista
Ciemne włosy i niebieskie oczy. Wysoki, na oko 180 cm wzrostu. Młody, z gładko ogoloną twarzą i wiecznie znudzonym wyrazem twarzy. Uśmiech iście cwaniacki, sugerujący złośliwość.

Aidan Parkinson
#3
03.12.2025, 19:43  ✶  
- Otóż nie tym razem - odpowiedział, wcale niezrażony brakiem entuzjazmu Staszka. Co było w zasadzie dziwne, bo Aidan bardzo rzadko czymś się tak podniecał. Nawet gdy łaził na kurwy, przyjmował postawę absolutnego nihilowyjebizmu, a teraz? Jego niebieskie oczy błyszczały, a usta, które na całe szczęście się zagoiły po ostatnim wpierdolu, drgały, jakby próbował powstrzymać uśmiech. Wyglądał odrobinę jak małe dziecko, które znalazło prezent od Mikołaja czy innego Dziadka Mroza pod choinką, zajumało go przed pierwszą gwiazdką i razem z najlepszym przyjacielem chciał go rozpakować, zanim dorwie go matka z mokrą ścierą w łapie. - Co? A, no.
Uniósł wzrok na Borgina, marszcząc brwi. Czy on mu przypadkiem tego nie pisał ostatnio? A może zapomniał. Może tez pomylił jego sowę z sową Viki, już sam się w tej całej korespondencji gubił.
- Nie pisałem ci? Po tym jebanym anonsie w Czarownicy stara się podkurwiła i to ostro. Umówiła mnie z Lyssą Dolohov. Fajna, ale ma kija w dupie. Ale zjadła hot doga. Swoją drogą w Budzie mają nowość, frytki w bułce - z reguły Aidan też nie trajkotał jak przekupa na targu, ale dzisiaj wszystko wydawało się być na opak. Klasnął cicho w dłonie. - Ciemno było, okej? Nie wiem czy blondynka, w sumie nawet się na nią nie patrzyłem. Gdyby jej stary mnie spotkał, to by mnie wywróżył z tego świata. Ale jebać to, musiałem iść, a po tym co jej zaserwowałem, to raczej nigdy się do mnie nie odezwie. A matka da mi spokój i uzna, że jestem przypadkiem beznadziejnym. ALE! Mamy ważniejsze sprawy niż jakieś dupy.
Chociaż Lyssa tyłek miała całkiem niezły i nawet dzielnie zniosła jego "bycie sobą", to wolał teraz o niej nie myśleć. I tak go spławi, więc to nawet lepiej, że trafił na to cudo w śmietniku.
- Przestań się bawić w Victorię, bo ci nie wychodzi - burknął, a mars przeciął jego czoło. Niby mu nie wychodziło, a jednak dreszcz niepokoju przemknął po jego karku. Na wszelki wypadek odwrócił się, żeby się upewnić, że Victorii tu nie było. - I patrz na to.
Parkinson ostrożnie uniósł wieko pudełka. Ostrożniutko i powolutku uchylił je, a potem odłożył na blat. W kartonie po butach znajdował się... W sumie nie wiadomo co to było. Wyglądało jak mała, puchata kulka z parą czarnych jak paciorki oczu. To ta kulka wydzielała miły zapach, przypominający trochę gumę balonową. To on mieszał się z brudem i smrodem na pudełku. Futerko miał tęczowe i wyglądał na przerażonego. Wlepiał w Stanleya oczka i starał się nie ruszać.
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#4
03.12.2025, 21:23  ✶  
Ale że z Aidana był taki Casanova? Taki Macho? No proszę, proszę. Nie spodziewałby się tego po nim ale skoro już miał takie branie - szapoba, czy tam szampan... no tam jak się mówiło w tej Francji czy tam innej Francyjii.
- Zjadła hot-doga? Kurwaaa, ale z ciebie gracz - mrugnął dwuznacznie w jego kierunku - Tylko nie ucz się tej sztuki od Atreusa, bo będziesz konwertował dziewczyny na zmianę orientacji. Serio. Wiedziałeś, że jakieś 90% jego byłych zmieniło orientację na swoją płeć po związku z nim? Nikt nie ma tak wysokich wyników w tej kwestii jak właśnie Bulstrode. Pierdolony arcykapłan - niedowierzał, że była to prawda ale takie były fakty. Jego serdeczny przyjaciel był ekspertem w tej kwestii i nikt mu nie dorastał do pięt. Nikt nie zrobił tyle dla społeczności LGBT jak właśnie Atreus.
- Czyli dzieci z tego nie będzie? - raz jeszcze spróbował aby się upewnić - Szkoda. Liczyłem na jakieś małe Finnki. Przynajmniej zostałbym znowu wujkiem i całkiem dobrze mi idzie. Potrafię nawet upiec ciastka. Znaczy z gotowego fixa, ale jednak - wzruszył ramionami. Niby udało mu się upiec ciastka z Megajrą... Ale fakt, że się trochę spaliły nie był aż tak ważny w tej chwili. Liczyła się dobra zabawa i budowanie relacji na lini wuj-kuzynka (?). Eh, te jebane koneksje rodzinne...
- Od kiedy Ty się boisz jakichś wróżbitów? Gdyby to był wróżbita Maciej to rzeczywiście, to jest powód do strachu... Ale jakaś losowa laska i jej stary? No błagam cię. Gdyby chociaż była blondynką, bo te są charakterne i takie piękne... eh... - ciężko westchnął. Aidan musiał wiedzieć, że Stanley i blondynki to był duet życia.
Co ten Parkinson mógł wiedzieć o udawaniu Victorii Lestrange? To nie on przeżył terror w wykonaniu tejże funkcjonariuszki bezpieczeństwa. To nie on musiał myć przy niej zęby i to nie on musiał wysłuchiwać tych wszystkich mądrych słów w Hogwarcie. Nie było innego rekordzisty w ilości ochrzanów od Lestrange, bo Stanley zajmował trzy miejsca na podium.
- Na to? - zamrugał jeszcze. Co tyś znowu wymyślił?
Nie było mu dane poznać odpowiedzi, ale było dane mu ją ujrzeć. Aidan zaraz uniósł wieczko od pudełka, a w środku był...
Jakiś kurwa bober!
- Ale kurwa Bober - niemal podskoczył, wskazując na niego palcem - Ale zajebisty. Gryzie? - zapytał, podnosząc wzrok na funfla.
Borgin widział kiedyś takiego w książce od pszyrki. A może to był kojot? Albo inny niodożer? No nie ważne - miał takie futerko też i no... no właśnie.
- Ty, Aidan, spójrz na niego. On woli laseczki czy kolegów? - wskazał na zwierzątko i jego futro - W sensie wiesz... To łon czy łona?


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Czarodziej
Let's start a fire
wiek
26
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Brygadzista
Ciemne włosy i niebieskie oczy. Wysoki, na oko 180 cm wzrostu. Młody, z gładko ogoloną twarzą i wiecznie znudzonym wyrazem twarzy. Uśmiech iście cwaniacki, sugerujący złośliwość.

Aidan Parkinson
#5
06.12.2025, 00:37  ✶  
Aidan rzucił mu spojrzenie, mówiące że jeszcze jedno słowo, a sami pójdą na hot dogi. Z tym, że tę parówę to mu wsadzi gołą dłonią głęboko do gardła, żeby się zadławił za pierdolenie takich głupot.
- Co ty pierdolisz? - tego to o Atreusie nie słyszał. - Zalewasz, żebym teraz się go zapytał o to, a w zemście nasra mi na biurko.
Już on znał te numery. Za dużo czasu spędził z "niewinną" Longbottom, by dać się kurwa na to nabrać. Zresztą przez cholerną Brennę Vika się na niego obraziła. I kurwa mać, Voldemort miał nosa, bo gdyby nie ten pożar Londynu, to pewnie nadal by była na niego wściekła. Dziękuwa, Czarny Dzbanie.
- Ja pierdolę, Stachu - jęknął z rezygnacją, kręcąc głową. - Czy ty wyobrażasz sobie mnie jako ojca? DOBREGO ojca, nie jak mój stary?
Tu był grząski grunt, o którym Staszek nie miał pojęcia - ale wiedział tyle, że Parkinson nie lubił swojego starego. Czemu? Chuj wie, nigdy mu się nie zwierzył. Prawda jednak była taka, że mimo całej tej pozerskiej otoczki, Aidan bardzo bał się, że stanie się kiedyś taki jak on. Dlatego nigdy nie uderzył kobiety. Bo nie chciał iść w jego ślady.
- Ta, ty wujkiem a Victoria ciotką, zajebisty duet - sarknął jeszcze, bo chyba go zdrowo pojebało, że w ogóle to rozważał. Zdenerwował się trochę na te głupoty, więc wyciągnął paczkę papierosów, pozwalając by Borgin zajrzał w pudełko.

Wiedział, że mu się spodoba. Uśmiechnął się półgębkiem, odpalając peta. Mogli właśnie być na Ścieżkach i kurwić na czym świat stał, ale mieli jedną wspólną cechę: jak widzieli tęczową, futrzatą piłeczkę to zaczynali się emocjonować. Tacy byli właśnie prawdziwi mężczyźni, a nie jakieś podrabiańce.
- Nie wiem, wsadź tam palec to się przekonamy - odpowiedział szczerze, nachylając się nad pudełkiem. - Wygląda, jakby był stałym bywalcem dark roomów w The Loft.
Zawyrokował, odsuwając nieco dłoń z papierosem od biurka. Piłeczka pisnęła cicho, przenosząc swoje oczy na drugie źródło dźwięku, czyli Aidana.
- Wiesz, co to jest? - zapytał w końcu, bo on sam nie miał pojęcia.
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#6
06.12.2025, 01:01  ✶  
No w sumie to był głodny, a taki ciepły hot dożek z sosem czosnkowym, no no... pomysł jak ta lala. Chociaż z drugiej strony to było już całkiem późno na takie wyprawy i zabawy - trzeba było myć ząbki i kłaść się spać, a nie.
Zalewał? Zalewać to on mógł im szklanki do pełna, aby mieli co pić tego wieczora. Co to za jakieś młodzieżowe zwroty? Borgin się nie orientował, więc tylko spojrzał w kierunku Aidana i nic więcej nie skomentował.
- W sumie to tak. Masz potencjał. Wierzę, że dałbyś radę - odpowiedział szybko i bez większego zastanowienia. Zupełnie jakby mówił prosto z serca i szczerze w to wierzył.
Stanley jednak nigdy nie pytał o ojca Parkinsona, tak samo jak Aidan nie pytał o ojca Borgina. Ojcowie to w ogóle był temat tabu w przypadku tej dwójki, a może wręcz główny składnik spoiwa, które ich łączyło?
- Ciężko się nie zgodzić - zgodził się z Aidanem. Tacy chrzestni jak Victoria i Stanley? Coś jak zły i dobry policjant. Oczywiście Lestrange to ten zły, który każe myć zęby, stać prosto, robić notatki w szkole i nie biegać. To wcale nie było jakieś cieżkie do wydedukowania.
Mimo niezadowolenia jego kumpla, zawartość pudełeczka była nadal zaskakująca. Tęczowe coś. Staszek nie miał za dużo kolegów, którzy woleli kolegów od laseczek. Jego - chyba jedynym - kumplem w tej kwestii był Laurent z którym trzymali się razem w Hogwarcie, wszak przesiedzieli 7 lat w jednym dormitorium - zupełnie jak starzy kumple spod celi.
- A jak mnie ugryzie skurwol? Pierdolę to. To twój zwierzak, więc sam mu wsadzaj paluchy - odparł z oburzeniem. To nie był cyrk Stanleya, więc nie były jego małpy. Po drugie Borgin wiedział, że nie należało przynosić losowych paczek do domu. Co innego było z noszeniem losowych paczek do Ministerstwa... ale to był całkowicie inny temat.
- Nie wiem skąd wiesz jak wygląda stały bywalec dark roomów w The Loft. Po drugie to wie wiem skąd wiesz co to dark room. Po trzecie to co to w ogóle jest The Loft? - uniósł zdziwioną brew, bo w porównaniu do Aidana, Stanley był niewinny jak gówno w przeręblu, a przynajmniej w kwestii wypowiadania się o jakichś podejrzanych klubach.
- No jak to co, jakiś dziwoląg. Może to rzeczywiście bober? - wzruszył ramionami. Skąd miał o tym wiedzieć? Nie wiedział.
- Mam tu parę atlasów przyrodniczych po mojej matce. Możemy zaraz posprawdzać - przedstawił spytny plan, wskazując na dużą biblioteczkę - Ale najpierw dawaj szluge


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Czarodziej
Let's start a fire
wiek
26
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Brygadzista
Ciemne włosy i niebieskie oczy. Wysoki, na oko 180 cm wzrostu. Młody, z gładko ogoloną twarzą i wiecznie znudzonym wyrazem twarzy. Uśmiech iście cwaniacki, sugerujący złośliwość.

Aidan Parkinson
#7
06.12.2025, 01:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.12.2025, 01:14 przez Aidan Parkinson.)  
Ależ on pierdolił. Ktoś chyba mu obił twarz o jeden raz za dużo, a przecież wydawało mu się, że to on, Aidan, obrywał z tej dwójki częściej. Cóż, może liczyła się nie ilość, ale jakość? Mniejsza o to.
- Ale ty się boisz, jak pizda - westchnął, a potem rzucił w niego paczką fajek. Jak złapie, to fajnie. Jak nie, to niech mu się od czoła odbiją. Sam odłożył swojego ledwo co odpalonego papierosa na popielniczkę, a potem ostrożnie wsadził ręce do pudełka.

Czy pierdzipuszek mnie ugryzie?
Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak


I dobrze, że Stanley skapitulował, bo zwierzątko najwyraźniej nie chciało być brane na ręce. Gdyby Aidan miał empatię odrobinę głębszą niż łyżeczka do herbaty, pewnie by się zorientował, że porzucone, wystraszone zwierzę może ujebać i to bardzo mocno.
- SKURWOL - cofnął ręce niemalże od razu, a z opuszka polała się krew. - Ty gnoju, ja cię ze śmieci wyciągnąłeś, a ty co?
Miał ochotę zrobić coś, czego nie powinien robić, więc tylko zacisnął zęby mocno, a palec wsadził w... kieszeń. Tam miał jakąś osmarkaną przez siebie chusteczkę.
- Czasem bawię się w ciebie i udaję pedała, uganiającego się za blondynami - odparował, owijając palec chustką. - To taki klub. W dzielnicy mugolskiej. Dają dobrą wódę, a czasem można złapać zielsko. Nawet nie sprawdzają, czy faktycznie masz odznakę, po prostu mówisz jak funkcjonariusz i ci oddają towar bez gadania. [b]- Dawaj ten atlas. Ty, może on jest głodny? Co jedzą takie fąfle?
Ten atlas to im się przyda, bo jeżeli faktycznie toto było głodne, to jeszcze zeżre Parkinsona. A tego by nie chciał, przypał trochę tak zginąć. Nie chciał mieć końca takiego jak Vika będzie miała, że zjedzą ją koty na starość.
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#8
06.12.2025, 01:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.12.2025, 01:48 przez Stanley Andrew Borgin.)  
A niech spierdala ten cały Aidan Finn Parkinson.
- No dokładnie jak ty podczas chodzenia na randki - jak chciał się wyzywać, to będą się wyzywać. Nie było przebacz.
Mimo wszystko udało się złapać fajki po tym jak trzykrotnie wymsknęły mu się z rąk. W końcu był byłym brygadzistą i udało się jakoś zdać te testy sprawnościowe. Nie czekając na specjalne zaproszenie, wyjął szlugę i czym prędzej do buzi. Nie omieszkał też go odpalić i stać jak taki typowy wujas ze szlugiem w mordzie.
- O kurwa, on gryzie. Rzeczywiście - rozczapił mordę w zdziwieniu. Nie to, że sam chwilę wcześniej założył hipoteżę, że on rzeczywiście mógł gryźć.
Oczywiście Stanley nie był mądrzejszy od swojego kumpla, więc też postanowił go pogłaskać za chwilę. Musiał mu udowodnić, że "miał tę rękę do zwierząt".
- A to akurat żadne pedalstwo w uwielbianiu blondynek. Pedalstwo to chodzenia do mugolskich klubów jak masz wybór fajniejszych alternatyw, które są odwiedzane przez czystokrwiste laseczki. To takie proste, a Ty się dalesz nie nauczyłeś - pokręcił głową z dezaprobatą na zachowanie Aidana.
- Trzeci rząd od dołu. Drugi po prawej. To "Atlas 1001 zwierząt". Tam powinno być wszystko - pokierował go, zaciągając się przy okazji papierosem.

Czy pierdzipuszek mnie ugryzie?
Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak


- A niech go jebie pies - cofnął palca zaraz po tym jak został ugryzione przez puchatą kulkę - Nie mogłeś takiego miłego przynieść? - zapytał jeszcze, chociaż Aidan nie mógł mieć na to żadnego wpływu. A może miał? I specjalnie takiego przyniósł?
- Jebany jest charakterny niczym dobra blondynka - przyznał, machając palcem w powietrzu. Charakterem to jak taka Brenna kurwa mać. Podły, gryzący, a niby miłe się wydaje. No dosłownie jak ona.
- No dobra. Może napijmy się czegoś i zerkniemy do księgi? - zaproponował rozwiązanie ich problemów - No na razie mamy pewność, że je palce, bo nas pogryzł - rzucił jeszcze w ramach spostrzeżenia, a następnie wyciągnął dwie szklanki i rudy trunek - tak zwaną "Głębinową klasykę", bo whisky było zawsze pod dostatkiem.


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Czarodziej
Let's start a fire
wiek
26
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Brygadzista
Ciemne włosy i niebieskie oczy. Wysoki, na oko 180 cm wzrostu. Młody, z gładko ogoloną twarzą i wiecznie znudzonym wyrazem twarzy. Uśmiech iście cwaniacki, sugerujący złośliwość.

Aidan Parkinson
#9
22.12.2025, 22:58  ✶  
Zgromił go wzrokiem. Dosłownie wzrok Aidana przeszył Staszka, ale czy ten coś z tego sobie zrobił? Zapewne nie.
- Jak Stachu jest ciekawy, niech wsadzi nos do kawy - odpowiedział swobodnie, lekko tylko zmieniając pozycję, co mogło świadczyć o tym, że zaczyna się czuć podirytowany. A podirytowany Aidan to głównie kłopoty, chociaż Stachu miał tu taryfę ulgową. - Dla twojej informacji: zjadła kebaba. To jest hot doga. I nawet jej smakowało. Albo kłamała, ale jeśli tak, to dobrze kłamała więc chyba jej zależy, nie?
No a skoro zależy, to już jest jego. Proste. Chociaż w przypadku Parkinsona to nie było takie proste, bo Stanley wiedział o jego miłości do Penny. To, że go rzuciła z hukiem, to inna sprawa. Kolejną był fakt, jak z tego Aidan wyjdzie. Czy z twarzą, czy z mordą w błocie.
- CO TY NIE POWIESZ - wyrwało mu się, akurat gdy pierdzipuszek upierdolił Staszka w palec. Wtedy to już Aidan stał i sięgał po atlas cośtam, ale zawiesił się, bo scena przed nim była tak zajebiście zabawna - czuł się jak sam Stachu który oglądał go samego chwilę temu. - A bo ja wybierałem?
No pewnie móglby, jakby go kupił. Ale znalazł go w śmieciach i chyba już wiedział, czemu ktoś go wyjebał. Wredny to był skurwol, ale w sumie co mieli z nim zrobić? Wywalić znowu na śmieci? Coś w dołku Aidana się ścisnęło - tak się nie godziło.
- Najlepsze są te, co same do ciebie przyjdą - odpowiedział filozoficznie, wyciagając "Atlas 1001 zwierząt". - Gówno, żadna blondynka. Brunetki lepsze. Ale to nie ma znaczenia, bo jest jebitnie tęczowy.
[b]- Dobra, mi to na pufka wygląda, ale jakiegoś śmierdzącego. Z tego co pamiętam, to one nie miały takich nosków i smrodu
- odezwał się tonem znawcy, otwierając atlas na stronie z P.

Pierdzipuszek syknął na nich, a Aidan uniósł brew. Ostrożnie wyciągnął z kieszeni resztkę ciastka i podał je zwierzęciu.
- Jak powiesz Victorii, to ci wyjebie. Nie wiem co zrobiłeś Harper, że cię szuka, ale doniosę jej twój łeb, jak powiesz Vice o tym co teraz robimy
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#10
18.01.2026, 21:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.01.2026, 22:58 przez Stanley Andrew Borgin.)  
Nie no, Aidan to był jednak zawodnik. Skoro laseczka już się przy nim nie bała i wcinała hot doga, to był na dobrej drodze. Teraz już miał z górki - zaręczyny, ślub i rozwód. To wcale nie było takie trudne. Skąd Stanley mógł to wiedzieć? A z opowieści, bo z niego też był taki randkowy ekspert jak z Parkinonsa. Może dla dobra społeczeństwa powinni byli się trzymać z dala od płci pięknej, bo nie szło im zbyt dobrze? A może ich talent był skryty i czekał na odkrycie?
Cóż, tego nikt nie wiedział, a oni to już na pewno nie.
Mimo wszystko, Stanley postanowił mi na chwilę odpuścić z pytaniami o tamtą panienkę. Jeszcze do tego wrócą.
Jebaniec, to Aidan ale w formie z futerkiem Borgin był o tym przekonany, a zwłaszcza po tym ugryzieniu, które go zastało. Naprawdę mieli coś wspólnego - ten duży kąsął ciętym językiem, a ten mały po prostu kąsął. W końcu jaki pan, taki kram.
- W sumie to nie... Ale żeś go przygarnął... - więc połowa winy była po jego stronie. Było zresztą takiego uliczne przysłowie - Kto ziomka swego zębem ukłuje, tego będą czekały dwa luje - a że zwierz był Parkinsona, więc Parkinson miał dostać oklepe według powyższej zasady.
Zaśmiał się w głos na jego stwierdzenie. Brunetki lepsze? W życiu. Aidan to był jeszcze nie doświadczony w te klocki. Blondynki to było życie i nie było żadnej dyskusji. Wszystkie blondynki jakie poznał w życiu to były solidne sztuki 9+/10 - żadna się nie wyłamywała z tej hierarchii, a te brunetki wszystkie i inne? No mocne średniawki. Do tego trzeba było jednak dorosnąć.
- Pufek? One mają jakieś... Nie wiem... Podpufki? W sensie, że wiesz... Pufek biały, pufek czarny... - podrapał się po szyi, próbując to jakoś ubrać w słowa - Coś jak Ministerstwo Magii, bo masz BUM, Aurorów i takie tam. No wiesz o co mi chodzi, rozumiesz... - a przynajmniej miał taką nadzieję.
Zaraz jednak nadeszła jeszcze większa zdrada ze strony Parkinsona. Ciastko. Dla. Puffka.
- E, kurwa. Ja też chce kawałek - uniósł ręce oburzony - Mnie znasz z 10 lat, a tego fajfusa chwilę i jemu dajesz ciastka? A dla mnie to co? - kontynuował swoją tyrade, bo został ZDRADZONY przez swojego funfla z policji. Znaczy z czasów jak jeszcze we dwójkę byli w policji.
Doniosę jej twój łeb. Trafiony, zatopiony. Gdyby tylko Aidan wiedział, że właśnie rozwiązał zagadkę Poliszynela... a tak to dalej żył nieświadomie z myślą, że pufki jedzą ciastka... No właśnie, jadły te ciastka?
- Ja Victorii nic nie powiem ale... - zastukał melodycznie w blat - One chyba nie jedzą ciastek? - Borgin nie miał pojęcia - Ale możemy poprosić Francisa aby przyniósł nam różne rzeczy i zobaczymy co mu posmakuje. Jakąś sałatę, kurczaka, chleb, mówiłem już o sałacie? - zaproponował.


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Aidan Parkinson (2023), Stanley Andrew Borgin (2026)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa