Mieli całkiem wygodne miejsce, niby znajdowali się wśród ludzi, ale i tak byli w stanie wyrwać kawałek tego miejsca tylko dla siebie. Benjy oddzielał ich skutecznie od innych gości tego przybytku. Nie musieli przejmować się tym, że ktoś postanowi wejść w ich przestrzeń, nie wydawało jej się, aby ktokolwiek z tutaj obecnych miał ochotę zadrzeć z jej mężem. Pewnie sama by nie chciała tego robić, bałaby się do niego podejść, gdyby go nie znała, w sumie chyba nie było to do końca prawdą, bo przecież kiedy spotkali się tamtego wrześniowego dnia w zaułku nie wiedziała, że jest tym, kogo miała w swojej pamięci. w Prue było więcej odwagi, niż zakładała, jednakże nie sądziła, że znalazłoby się wiele osób, które postanowiłoby im przerwać tę wspólną chwilę.
- Strach stawać z Tobą w szranki, nie wiem, czy trzy do jednego wystarczą, podejrzewam, że po moich trzech będę już chwiać się na nogach i opowiadać żarty na poziomie bardzo pijanego wujka na weselu, tymczasem Ty nadal nie dobijesz do dziesięciu. Źle to wygląda. Nigdy nie miałam szczególnie mocnej głowy. - Co wcale nie oznaczało, że unikała alkoholu, od czasu do czasu lubiła wypić butelkę wina, albo dwie, w jakimś miłym towarzystwie (najlepiej w swoim), chociaż w sumie teraz miała jeszcze lepsze towarzystwo niż to zwyczajowe, nie zmieniało to jednak faktu, że nie był chyba do końca przekonana do nawalania się w Dziurawym Kotle. - Skoro jednak mówisz, że jesteśmy w stanie zrealizować ten plan, to czemu nie. - Nie wiadomo, kiedy nadarzy się kolejna okazja, to znaczy teraz mieli mieć ich wiele, jednak dorosłe życie bywało nieco intensywne, czekało na nich trochę spraw do ogarnięcia, więc być może minie trochę czasu, kiedy znowu pojawi się taka możliwość.
- Myślę, że po trzech takich można już zupełnie ignorować ten smak alkoholu, nie jest nazbyt intensywny. - Dorzuciła swoją ekspercką opinię. Grzaniec nie był najgorszy, nie był też najlepszy, jednak całkiem przyjemnie rozgrzewał, chociaż tę rolę spełniał. - Miałeś ambicję dzisiaj zapisać się jako legenda? Jeśli tak, to zdecydowanie grzaniec nie wystarczy, obawiam się, że trudno będzie Ci się doprowadzić do takiego stanu, no grzaniec nie sprzyja zapisywaniu się na kartach historii. - Nie wydawało jej się zresztą, że ktoś był w stanie wlać w siebie więcej niż trzy kubki tego trunku, nawet jeśli bardzo chciał, był słodki, może nawet bardziej mdły, nie sądziła, że da się tego wypić więcej.
Czuła na sobie jego spojrzenie, wiedziała, że ją obserwował, zupełnie jej to jednak nie przeszkadzało, mógł na nią patrzeć, kiedy tylko miał na to ochotę, robiło jej się przez to jakoś tak cieplej na sercu, bo był tutaj z nią i wpatrywał się w jej osobę tak bardzo intensywnie, jakby nic wokół poza nią się nie liczyło. Nigdy jeszcze nikt nie patrzył na nią w ten sposób.
- Ja wiadro, a Ty pięć, minimum. - Pewnie i więcej, zważając na jego gabaryty. Z każdym kolejnym upijanym łykiem utwierdzała się w myśli, że ktoś pożałował alkoholu w tym grzańcu.
Czuła, że już ma pomysł co mogą z tym zrobić, jak na to zaradzić. Miał tę swoją minę, która sugerowała, że był krok przed nią. Czekała więc, aż podzieli się z nią swoim sprytnym planem, spoglądała na niego, nawet na moment nie opuszczając wzroku.
Nie musiała długo czekać, bo zaczął mówić, oczywiście, że już wymyślił im dużo lepsze otoczenie, w którym mogli się upić, do tego trunkami o zdecydowanie lepszej jakości. Jakże mogłaby mu odmówić takiej propozycji, wszystko wydawało się być bardzo dobrze przemyślane.
- Hmm. - Zaczęła, jakby faktycznie zastanawiała się nad tym, czy jest to dobry pomysł. - Te butelki nie mogą tak stać w nieskończoność, myślę, że ta okazja jest wystarczająca. - Co tak właściwie czyniło wartość okazji? Nie miała pojęcia, jeśli jednak i ona i on uważali, że była ona odpowiednia do tego, by sięgnąć po tamte butelki, to chyba tak było.
- O, to jest prawdziwa okazja, skoro mówisz, że dom jest pusty, to pewnie szybko się to nie powtórzy. - raczej nie zdarzało się to zbyt często, warto więc było wykorzystać taką możliwość, nie przejmując się tym, że ktoś może im przeszkodzić.
- W garażu? - Uniosła pytająco brew, bo chcąc nie chcąc pojawiły jej się przed oczami wspomnienia związane z tamtym miejscem, nie spodziewała się, że będzie darzyła sentymentem jakikolwiek garaż, a jednak tak się stało. - Twoje argumenty do mnie przemawiają, to doskonały pomysł, nie wypada pozostawiać za sobą niedokończonych spraw. - Nie, żeby przejmowali się tym, co wypada, ale w tym wypadku mogło to być jakimś argumentem, tak właściwie to nie potrzebowali już żadnych, bo to wyglądało jak doskonały plan.
- Czyli mamy plan, kończymy tego grzańca i idziemy zrobić swojego, lepszego, mocniejszego, w dużo przyjemniejszym otoczeniu, gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał, doskonale. - Nie mogło być lepiej, nie potrzebowała do szczęścia przecież nic więcej, niż jego towarzystwa.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)