• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Lato 1963 Ceolsige & Urd] Jakże często zda mi się, że łowie

[Lato 1963 Ceolsige & Urd] Jakże często zda mi się, że łowie
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgesim
#1
24.09.2025, 20:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.10.2025, 22:15 przez Urd Nordgesim.)  
lipiec 1963

Morze Śródziemnomorskie

Zabawa była iście szampańska i na pierwszy rzut oka młodej czarodziejce wiele więcej do szczęścia nie trzeba było. Podsycana odpowiednio dobranymi komentarzami czarwona nić pulsowała obiecująco, alkohol lał się po opalonej skórze, coraz bardziej umiejętnie nietrafiała nim do swojego gardła.

Biały jacht był mugolski, ale nie przeszkadzało jej to wcale. Ponad trzydzieści osób świętowało kolejną dobę urodziny właściciela, do którego próbowała wcześniej dotrzeć. Finalnie padło na jego kuzyna, ale Urd nie zamierzała narzekać. Był młodszy. Był głupszy. Był rozkosznie bezwolny wobec jej perlistego śmiechu.

Czmyhnęła mu z uściku, nie poprawiając bynajmniej ramiączka bardzo modnego bikini.
- Nos się sam nie przypudruje - chichotała jak pusta trzpiotka, mają głęboko w sercu porady dawno niewidzianej matki: Oni lubią niezbyt mądre kobiety. Nigdy nie możesz pokazać, że wiesz cokolwiek ponad. To jedyna szansa na szczęśliwe małżeńśtwo. - Małżeństwo z Nordgesimem było biegunowo odległe od "szczęśliwego" ale rzeczywiście konsekwencnie jej matka tak długo udawała idiotkę, że zapomniała jak to jest mieć mózg. Dlatego Urd nie dawała związkom więcej niż trzy miesiące. Dla higieny.

Lepka od szampana dłoń nacisnęła klamkę, gardło wciąż chichotało, żeby przypadkiem uśmiechnięta maska nie spadła zbyt szybko. Weszła do środka luksusowej kajuty, dźwięki trwającej zabawy w rytmie disco stały się minimalnie przytłumione. Odetchnęła głęboko i dla bezpieczeństwa przekręciła klucz w zamku. Możę jednak ten kuzyn to nie był najlepszy pomysł? Głowa otoczona złocistymi puklami uderzyła w płaską powierzchnie białych drzwiczek, westchnęła ciężko zirytowana własnymi rozważaniami. Znów w Monte Carlo przepuściła całe przyoszczędzone złoto. Za bardzo nie miała wyjścia. Jechała na oparach.

Na moment znów się uśmiechneła. Zaraz potem jej twarz przybrał neutralny wyraz. W głowie szumiało, musiała czym prędzej dwoma palcami wsadzonymi odpowiednio głęboko doprowadzić się do porządku, nim alkohol wejdzie głębiej. Czuła w przytępionych koniuszkach układu nerwowego, że to ostatni dzwonek, ale nie mogła, jakże nie mogła odmówić sobie tych dwóch ostatnich drinków.

Nagle poczuła to. Zapach? A możę ruch na granicy widzenia.

Zaraz... czy to w ogóle była jej kajuta?

Zmrużyła oczy, mimo półmroku miała wzrok godny pozazdroszczenia.

Dostrzegła intruza przy wieszaku na płaszcze. Biała kelnerska marynarka odzinała się dość mocno i nie pasowała. Kącik ust zargał, a Urd mimowolnie odsłoniła zęby, zdając sobie sprawę, że to jest dopiero dobra zabawa. Dłoń mimowolnie podążyła do różdżki ukrytej w kusej kwiaciastej spódniczce. Oparła się o drzwi bardziej stabilnie, przyjmując - jak jej się zdawało - nieco bardziej kuszącą pozę.

- To nie jest moja kajuta, ale Twoja tym bardziej... - mruknęła po angielsku, wszyscy tu bez problemu posługiwali się tą mową. Mruknęła, jakby co najmniej zapraszała kelnera do łóżka w zamian za zachowanie milczenia. Może trochę tak właśnie było? Powrót do pana kuzyna jej oryginalnego celu wydawał się jej teraz tak ostentacyjnie nudny. Tu przynajmniej lśniło kusząco jakieś wyzwanie.
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#2
25.09.2025, 07:30  ✶  
Szmer przekręcanego w zamku klucza był jak uderzenie bicza. UpsW jednej chwili całe jej ciało spięło się w oczekiwaniu na alarm, krzyk lub serię ogłuszających zaklęć. Palce, które właśnie spoczywały na chłodnym, metalowym zapięciu walizki, znieruchomiały. Serce zabiło jej mocniej, ale lata praktyki i wrodzona odwaga nie pozwoliły, by panika przejęła stery. Powoli, z namysłem godnym drapieżnika, który ocenia nowe zagrożenie, uniosła wzrok.

Oparta o drzwi kobieta była zjawiskiem. Złote loki w artystycznym nieładzie, skąpe bikini opinające opalone ciało i ten leniwy, rozbawiony uśmieszek na ustach, który kompletnie nie pasował do sytuacji. Ceolsige mimowolnie prześlizgnęła się po niej spojrzeniem, doceniając każdy detal. Była pijana, ale nie na tyle, by nie zauważyć jej obecności. I zdecydowanie nie była wystraszona. To było... intrygujące.

Ceolsige rozważyła, jak sama musi wyglądać w oczach przybyszki. Jej strój był nienaganny. Biała, taliowana marynarka kelnerska została skrojona tak, by idealnie podkreślać kobiecą sylwetkę – od wąskiej talii po linię bioder. Dopasowane, czarne spodnie o eleganckim kroju opływały jej długie nogi rozszerzając się od kolan w dół. Dopełnieniem obrazu był gruby, jasny warkocz, który spływał jej na plecy, kołysząc sie lekko przy każdym ruchu. Mogłaby swobodnie uchodzic za obsługująca gości kelnerkę. Przeczyło temu jednak zachowanie. Stała w lekkim rozkroku, w pozie, która zdradzała więcej pewności siebie niż pokory właściwej obsłudze.

Gdy padły słowa nieznajomej, wypowiedziane z mruczącą, kuszącą nutą, Ceolsige pozwoliła sobie na cień uśmiechu. Dokładnie ten niespodziewany dreszczyk i ekscytacja były tym co zawsze ją ciągnęło na takie eskapady. Długi pościg za wymykającym się łupem przyniósł niespodziewane benefity. Powoli się wyprostowała, odsuwając dłoń od walizki i wkładając ją do kieszeni spodni w swobodnym, niemal zuchwałym geście.

– Obawiam się, że w tym punkcie muszę się z panią zgodzić – odparła równie cichym, lekko zachrypniętym głosem, w którym pobrzmiewała nuta rozbawienia. Jej angielski był nienaganny, z arystokratycznym akcentem wpojonym przez matkę. Przechyliła lekko głowę, nie spuszczając wzroku z pięknej twarzy blondynki. – Chociaż moja obecność tutaj jest przynajmniej częściowo usankcjonowana przez strój służbowy. A jaka jest pani wymówka, by zamykać się w cudzej kajucie z personelem?

Jej błękitne oczy błyszczały wyzwaniem i ciekawością. Nie próbowała uciekać ani się tłumaczyć. Zamiast tego, rzuciła rękawicę, zamieniając potencjalnie niebezpieczną konfrontację w początek ekscytującej gry. Pośród mugoli niewiele mogło jej grozić wiec nawet nie sięgneła po ukrytą różdżkę, którą spoczywała w magicznie odmienionej kieszeni spodni.
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgesim
#3
28.09.2025, 20:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.10.2025, 22:15 przez Urd Nordgesim.)  
– By zamykać się kajucie z personelem... – powtórzyła za nią leniwie, odchylając głowę w tył, jakby próbowała się rozsmakować w tych słowach. Chwilę potem przekrzywiła swoje oblicze niewinnie i kokieteryjnie, ześlizgując się po sylwetce rozmówcy z nową wiedzą, jaką była jego płeć. – To brzmi jak doskonała wymówka by tu być. Czyż nie na tym polegają takie podróże? Na przygodach? Na doświadczaniu tego, czego na lądzie nie wypada zbyt ostentacyjnie doświadczać? – To zdecydowanie nie był zwykły kelner. Oczywiście Urd nie przypuszczała jeszcze, że ma do czynienia z magiem, a panujący wkoło półmrok skutecznie tonował jej zapędy by orientować się jakkolwiek w tym, że jest to również mag jej w jakimś stopniu znajomy. O nie... Na razie biała marynareczka była dla niej wyzwaniem wartym podjęcia. Rozrywką przed rutyną kolejnej trzymiesięcznej eskapady.

– A ja... ja zawsz mogłam się pomylić. Jako przyjaciółka jubilata, lekko przecież już wstawiona... to normalne, że czasem drzwi mieszają się ze sobą. – Spomiędzy warg wypływały kolejne słowa ociekające jadowitą słodyczą, niewinnością szytą zdecydowanie zbyt grubymi nićmi. Ton, gest, wystarczyło tego aż tak nie przerysować, a można było się pomylić. Czemu to robiła? Nie była pewna. Czasem może tak jak złodziej lubił gdy ktoś chociaż próbował złapać go za rękę, tak ona chciała być złapana za... Cokolwiek związanego z jej profesją. Język?

Być może też przyczyna była o wiele bardziej prozaiczna. Alkohol pozostawiony w żołądku coraz skuteczniej infekował ciało i myśl, a Urd nagle przypomniała sobie po co tu przyszła. To była bardzo potrzebna wizyta wymagająca zajrzenia do małej ciasnej łazieneczki.

Vad fan!

Jakby pozwoliła swojej rozmówczyni tu zostać, wina z pewnością spadnie na nią za cokolwiek w tej chwili robiła po kelnerską przykrywką ta dusza w nieswoim pokoju. Nordgesim mruknęła w niezadowoleniu.

– Lady's agreement? Ja dokończę swoje, a potem zapewnię alibi nam obu. Moja przygoda z tymi ludźmi dopiero się zaczęła i nie chcę, bardzo nie chcę, żeby skończyła się zbyt szybko... – Zawsze pozostawało zaklęcie wymazania pamięci, ale było to takie... nieeleganckie.
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#4
29.09.2025, 18:59  ✶  
Słuchała jej z rosnącym, szczerym rozbawieniem. Ta kobieta była teatrem jednego aktora, a jej występ, choć napędzany alkoholem, miał w sobie niezaprzeczalny, drapieżny urok. Ceolsige poczuła ukłucie sympatii do tej tajemniczej blondynki. Była kimś więcej niż tylko pijaną, bogatą dziewczyną szukającą wrażeń. W jej ruchach gestach i zachowaniu było coś co w niej współgrało.

Kiedy padła propozycja "Lady's agreement", na ustach Ceolsige pojawił się szeroki, pewny siebie uśmiech. To było o wiele lepsze niż ucieczka, walka czy rzucanie zaklęć na bezbronną mugolkę. Okazja do jej ulubionej gry nie była czymś co potrafiła sobie odpuścić.

Powoli, niemal leniwie, uniosła obie ręce na wysokość ramion, z dłońmi otwartymi w geście teatralnej kapitulacji. Jej błękitne oczy ani na moment nie opuściły twarzy Urd, błyszcząc w półmroku kajuty. Jej twarz wyrażała uprzejmą uległość przerysowaną niemal do poziomu kpiny.

– Lady's agreement? – powtórzyła cicho, delektując się brzmieniem tych słów. Głos miała niski i melodyjny. – Cóż, kimże ja jestem, by odmawiać tak kuszącej propozycji, zwłaszcza złożonej przez... - zawiesiła na chwilę głos w nieznacznym ruchu głową opływając spojrzeniem stojącą przed nią postać - przyjaciółkę jubilata. To byłaby niewybaczalna gafa z mojej strony.

Opuściła ręce i eleganckim, niemal tanecznym ruchem wskazała dłonią niewielkie drzwi łazienki, kłaniając się przy tym lekko i z udawaną powagą.

– Proszę, nie krępuj się. Nie chciałbym, żeby nasza mała przygoda skończyła się przedwcześnie z tak... prozaicznego powodu. Ja w tym czasie dopilnuję, żeby nikt nam nie przeszkodził. W końcu na tym polega moja praca. Na dbaniu o komfort gości.

Oparła się nonszalancko biodrem o komodę, na której stała walizka, krzyżując ramiona na piersi. Jej postawa była uosobieniem spokoju i kontroli nad sytuacją. Obserwowała Urd z mieszaniną ciekawości i podziwu, zastanawiając się, jakie jeszcze niespodzianki kryje w sobie ta złocista, nietrzeźwa zagadka.
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgesim
#5
05.11.2025, 00:15  ✶  
Urd lubiła wygrywać. Ale też nie wygrywałaby, gdyby nie była choć trochę podejrzliwa. Pójście do łazienki było oczywistym celem jej wycieczki tutaj, ale... co było celem szczuplutkiej blondyneczki, która może uległa zbyt łatwo? Co to Agreement z samym pewnym Ladies, bo w sumie nie mogła być pewna, że jej partnerka w zbrodni nie czmyhnie, nie wystawi jej, nie zwędzi czegoś, a potem będzie na nią... O nie nie, sukces przyszedł zbyt łatwo, więc podeszła doń z pełnią foczej nieufności.

Mimo wszystko uśmiechała się dalej, bardzo powoli zbliżając się do swojego pierwotnego planu, dając sobie moment w zawianej główce na uformowanie nowego. A może jej się wcale nie podobało, że ktoś chce okradać jej jeleni. Postępując bliżej, postępując krok za krokiem, przechylała głowę z zastanowieniem, czasem teatralnie potykajac się o własne nogi by móc zanieść się stłumionym chichotem i w końcu w tym pięknym i zgrabnym slalomiku nie trafić w drzwi, a wprost w drobne ciało kelnereczki. Przyjemnie było przypłaszczyć ją do cienkiej ścianki jachtu. Przyjemnie było otoczyć słodką wonią perfum doprawioną goryczą aperoll spritza. Ich twarze dzieliło kilka cali, Urd wspierała się o ścianę dłońmi tuż nad barkami nieznajomej, na jej twarzy wciąż tańczył rozbawiony uśmiech oceniający rysy. Ładne rysy. Przyjemne w obiorze.

Gdzieś w którymś kościele zadzwonił dzwon, ale tyleż tych dzwonów biło od rana, każdy zdawało się, że każdy kwadrans wybijany był na tym piekielnym białym stateczku.

- A może nowy plan. Na co nam polowanie na fanty, skoro mogłybyśmy inaczej skorzystać z chwili prywatności? - Ryzykowna karta, ale dlaczego miałaby z niej nie skorzystać. Głód w oczach, czasem rozpoznawała go u innych. Ciężko było jej nie przypuszczać, że włamywaczka nie stroni od przyjemności. Wino, kobiety, śpiew... szybkie miotły, brwurowe teleportacje. Czy mogła ją mierzyć swoją miarą? Czy mogła szukać tego właściwego obojgu uzależnienia od adrenaliny? Być może chybiła, ale nie mogła się powstrzymać, by nie podbić stawki. Kto pierwszy zmieni tor lotu... ciekawe. Bardzo ciekawe, zwłaszcza teraz, gdy wciąż pozostawały na kollizyjnej linii. Nagle panna Nordgesim zdała sobie sprawę, że może wcale nie chce wytrzeźwieć. Może o wiele lepiej byłoby upić się bardziej chłodem angielki. Oczy mimowolnie ześlizgnęły się na usta, zęby łagodnie nadgryzły wargę. Pokusa była silna, a ona och, tak kiepska była w odwracaniu od nich głowy. Zwłaszcza teraz. Zwłaszcza dziś.
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#6
15.11.2025, 12:50  ✶  
Uśmiechnięta obserwowała dziwny, pijany niby taniec. Jej spojrzenie spokojnie wędrowało po zakamarkach postaci nieznajomej oraz po rysach jej twarzy. Były w nich coś znajomego. Nie mogła się oprzeć wrażeniu, że już skądś zna tą kobietę.

Kiedy blondynka zatoczyła się na nią nie zdążyła odskoczyć. Wciągnęła powietrze zaskoczona nagłym pchnięciem kobiecych wdzięków, które wepchnęło ją na ścianę obok przejścia do łazienki. Wstrzymała na chwilę oddech w napięciu, odruchowo sięgając do kieszeni spodni po różdżkę. Pod wpływem jej dotyku z twarzy odpłynęło chwilowo zaskoczenie zastąpione drapieżnym uśmiechem. Oddech powrócił sprawiając, że ich ciała napierały bardziej na siebie w ich szybkim rytmie.

Jej umysł ciągle analityczny sprawdzałChyba jest dość pijana. Było tu dość rzeczy w jakie mogła ją zaplątać i zniknąć z łupem zanim ktoś się zorientuje. Trochę szkoda. Oblizała delikatnie językiem górną wargę trzymając się kuszącej roli... bez specjalnego wysiłku.

Przechyliła głowę odsłaniając gładką krawędź szyi i wpatrując się w błękitne oczy poprzetykane zielenią. Propozycja zadzwoniła gdzieś wewnątrz niej szarpiąc za nici ekscytującej pokusy. A jednocześnie kiedy spojrzenie nieznajomej zbłądziło na jej usta, kiedy dotyk jej ciała sprawiał, że naparła mocniej na ścianę próbując uzyskać odrobinę swobody na rzucenie zaklęcia.

Polowanie na fanty.

Ta twarz, ten ton wypowiedzi. Nie wydawało się to prawdopodobne. Nawet całkiem niemożliwe. Przechyliła głowę w udawanym, zręcznym markowaniu poddawaniu się pokusie tak by jej usta znalazły się koło ucha "nieznajomej".

- Nie przywiały Cię tu przypadkiem mrozy magicznej północy z norweskiego serca? - zadała niemal nieistotne pytanie w tonie sugerującym, że zna odpowiedź. Zapach pasował. Była wtedy nico niższa ale zapach był uderzająco podobny.
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgesim
#7
04.12.2025, 23:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.12.2025, 23:12 przez Urd Nordgesim.)  
Kolorowy sen. Przyjemna mgła. Myśl o ślicznej buzi ściśniętej udami.

Wszystko pierzchło.

Sugestia była żeby jednoznaczna. Oczywiście, organizm nosił swój alkoholowy ciężar i ten mentalny plaskacz nie otrzeźwił jej zupełnie, ale adrenalina szczwanej lisicy dała się we znaki momentalnie. Norweskie. Serce. Magiczna. Kurwa. Jebana. Północ.

Ślicznotka mogła nie polować na fanty. Mogła kurwa polować na nią.

Na szczęście było ciemno, na szczęście potrzebowała tylko chwili i w przeciwieństwie do nieznajomej nie wahała się wcale. Jedną dłoń zacisnęła na szczupłym biodrze, kciukiem wyczuwając kość biodrową, ale druga dłoń sprawnie przewędrowała od własnej falbaniaste sukienki pod gardło ukryte jasną skórą. Koniec różdżki nacisnął lekko skórę, naparła na kelnereczkę mocniej, przygważdząjąc ją do ściany. Kokieteryjne zęby nabrały ostrzejszego, drapieżnego wymiaru.

- Kto Cię przysłał… - wycedziła przez wspomniane zęby, nie spuszczając teraz czujnych oczu z twarzyczki, co do której jeszcze przed momentem miała zupełnie inne plany. - Dłonie do góry i gadaj… - nie miała jakiś konkretnych planów w razie, gdyby przeciwniczka wypaliła jej w twarz „bo co”, ale różdżka przy miękkim gardziołku to nie były byle jakie przelewki. Przy takiej pięknie pachnącej delikatnej szyi. Nie! Nie mogła się rozpraszać. Musiała dostać odpowiedzi i pewnie zwinąć stąd żagle. Tak to było z tymi pierdołami urzędasami. Kreatywne egzorcyzmy wśród magów źle, nieuzasadnione mieszanie w mózgach mugolom też nie dobrze. Mogliby w końcu wyciągnąć te kije od szczotek z dupy i dać porządnym ludziom takim jak ona po prostu żyć i robić swoje. - Gadaj!
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#8
05.12.2025, 17:44  ✶  
Gwałtowna zmiana nastroju, która zaszła w blondynce, była jak uderzenie pioruna w pogodny dzień. Nagły chłód, drapieżność i różdżka wbijająca się w delikatną skórę szyi. Dla kogoś innego byłby to moment paniki. Dla Ceolsige? To był jedynie dowód na potwierdzenie wątpliwej tezy.

Adrenalina rozlała się po żyłach, ale nie przyniosła strachu, lecz krystaliczną jasność umysłu. Ten błysk w oku, ta gwałtowność i... ta różdżka. Nie było już wątpliwości. "Norweskie serce" trafiło w czuły punkt, bo trafiło w prawdę.

Młoda Burke nie próbowała walczyć. Nawet nie drgnęła, by sięgnąć po własną różdżkę ukrytą w spodniach. Zamiast tego, kąciki jej ust uniosły się jeszcze wyżej, w uśmiechu, który był mieszaniną bezczelności i szczerego rozbawienia. Powoli, bardzo powoli, by nie sprowokować pijanych dłoni na ostrym szpikulcu różdżki, uniosła obie dłonie do góry w geście udawanego poddania.

Jej oczy, błękitne i bystre, wpatrywały się prosto w rozszerzone źrenice Urd.

– Spokojnie, tygrysico – mruknęła miękko, a wibracja jej głosu była wyczuwalna na stykających się ciałach. Nie cofnęła się ani o milimetr, pozwalając, by napierający na nią korpus dalekiej kuzynki wciąż stanowił słodki ciężar.

– Muszę przyznać, że twoje metody powitań z rodziną niewiele się zmieniły przez te ostatnie... sześć lat? – zaczęła, przechylając głowę tak bardzo, na ile pozwalało jej drewno wbijające się pod brodę. Jej spojrzenie zsunęło się wymownie na dekolt Urd, a potem wróciło do jej oczu, pełne kpiącej iskry.

– Chociaż wtedy... – zawiesiła głos, a jej ton stał się ostentacyjnie sentymentalny. – Wtedy też brakowało mi tchu w twoich objęciach, ale powodem była znaczna różnica wzrostu na twoją korzyść gdy, z taką siostrzaną miłością wciskałaś ściskałaś mnie na powitanie.

Zaśmiała się cicho, krótko, ryzykując, że ten dźwięk może sprowokować zaklęcie.

– Było to zdecydowanie bardziej miękkie doświadczenie niż to tutaj – skinęła brodą na różdżkę. – Mam nadzieję, że alkohol ni zły urok ciotki nie wymazał mnie z twej pamięci.
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgesim
#9
18.12.2025, 21:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.12.2025, 21:55 przez Urd Nordgesim.)  
Spokój przeciwniczki tylko dosypywał węgla do pieca. Wygięte w krzywy uśmiech usta, takie cwaniaczki trzeba było zgniatać jeszcze szybciej, niż ich polane miodem ostrze odsłoni swoją prawdziwą naturę. Była gotowa… na wiele. To spotkanie trzeba było zetrzeć spod tej jasnej czupryny, podobnie jak uśmieszek z pięknej buźki.

W głowie już opracowywała plan ucieczki, skóra niestety pozostała u Bryndzusi, a chciała wziąć wyliniałe futro starej babki, tak na wszelki wypadek. Szkoda, że była mądra po szkodzie. Oby nie była martwa w niedługim czasie.

To był główny powód, dla którego słowa Ceolsige dotarły do niej z opóźnieniem.

rodzina

- Nie jesteśmy spokrewnione płotko… - syknęła, chociaż nie mogła mieć pewności. Blond kosmyki, może Nordgesim na nią na kogoś nasłał, żeby w końcu pozbyć się zakały rodu, kukułcze pisklę wrzucone do jego gniazda podstępem całkiem intratnej umowy między rodzinami?

siostrzaną miłością…

- Nie jesteś moją siostrą - znała Brynję lepiej od samej siebie. Jej śmiech, słowa których by użyła, jej zapach, pływy jej nieuczesanych myśli.

sześć lat…?

Gdzie niby była sześć lat temu? Wszak już wtedy unikała rodziny jak mogła, chociaż… nie… Święta w Anglii. Yule. Śnieg. Ciastka. Fałszywe uśmiechy fałszywy ciotek. Siostrzana miłość.

Zmrużyła oczy, próbując dostrzec łączącą ich nić, chociaż w tak bliskim kontakcie, było to bardzo, bardzo trudne. Nie zamierzała zabierać różdżki. Musiała najpierw pomyśleć.

- Dałaś mi całusa pod jemiołą… - podjęła łagodniej wciąż podejrzliwie, doszukując się w jasnych oczach odpowiedzi. W akcencie. W tej bucie, pewności siebie, która zbyt dosadnie ocierała się o brawurę. A jednak, jeśli to ona… to rzeczywiście… wyrosła. Sześć lat. Kosmiczna różnica.

W końcu podjęła decyzję i odepchnęła się do Ceolsige znajdując pion pół metra od niej. Wciąż chłodna, choć już może nie otwarcie wroga.

- Nie jesteśmy rodziną. Może i masz w sobie krew Nordgesimów, ale ja nie. - odpaliła od razu. Jeszcze te kilka lat temu robiła dobrą minę do złej gry, jeszcze te kilka lat temu grała według zasad narzuconych jej przez ojca. - Niemniej… Ceolsige? - jej ton momentalnie powrócił na tory słodkiego łepku. Urd szła pozornie tylko w chaosie, niczym pijana mistrzyni docierając do barku tego małego pływającego apartamentu. Wciąż trzymała w rękach różdżkę, wciąż była czujna. Wciąż jej ruchy mogły być miękkie na pokaz.- Myślałam, że prędzej spotkamy się na ślubie, albo pogrzebie. Wiesz jak to jest z rodziną. Zwłaszcza taką zagraniczną. Co tu robisz? Na co polujesz? - Rum, trochę lodu, cytryna. Trzeba było się w końcu nawodnić.

Jak odeszła kilka kroków od dziewczyny, musiała przyznać sama przed sobą, że jest nie do skojarzenia dla niej z przeszłą kuzyneczką pałętającą się pod nogami raz na rok, raz na dwa lata. Wróciła trochę żarłoczność w myślach, które towarzyszyły jej wcześniej. Teraz, gdy instynkt samozachowawczy nieco przyciszył swoje alarmy. Och teraz jakby się znalazły od jemiołą, pocałowałaby ją zdecydowanie inaczej. Dłużej. W co tylko by chciała. Szkoda. Szkoda wielka, że Ceolsige jest tu kelnereczką, a nie jednym z gości. No i mógłby być też grudzień, żeby rozwieszali jemiołę. Biednemu zawsze wiatr w oczy.
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#10
23.12.2025, 15:13  ✶  
Słowa o „płotce” i braku pokrewieństwa sprawiły, że uśmiech Ceolsige momentalnie zgasł, pozostawiając jej twarz w masce chłodnego, niemal arystokratycznego dystansu. Jej ramiona napięły się pod białą tkaniną marynarki, a błękitne oczy zwęziły w niebezpieczne szczeliny. Przez ułamek sekundy w jej postawie zaniknęły zupełni ślady usłużnej kelnerki. Na tło jej emocji na chwilę wypłynęła przemoc przyćmiewając ekscytację i podniecenie.

Wszystko zmieniło się jednak, gdy padło hasło o jemiole.

Twarz Urd znalał się w jedo z lokami zamkniętymie wewnątrz jej wspomnień. Oczy wyobraźni przywołały postać „anielskiej” kuzynki z północy. Wysokiej, ważnej, imponującej i egzotycznej. Pamiętała, jak Urd jawiła jej się wtedy jako niedostępny, złocisty ideał. Zwłaszcza kiedy pocylała do niej swój policzek i uch pod zawieszoną jemiołom. Pamiętała jak wtedy podstępem, z którego byłą zadowolona, a który teraz wydawał się zupełnie czytelny, nakłoniła Urd do nachylenia się do niej. Pozornie pod pretekstem powiedzenia czegoś tajemniczego i sekretnego. Jednak kiedy jej włosy załaskotały nos Ceolsige, zamaist dobyć szept jej usta złożyły, nastoletni, przekorny i przesadny całys na rumianym policzku Urd. Całus pod jemiołą na oczach plotkujacych ciotek.

Nie pamietała do końca dlaczego ale robiłą to chyba na przekór temu co podłsysząła wcześniej do gadających ciotek. Chyba chciała komuś zrobić na złość albo coś udowodnić tym całusem pod jemiołą.

Gdy Urd w końcu się odsunęła, Ceolsige odetchnęła głęboko, a napięcie opuściło jej mięśnie w jednym, falującym ruchu, który przeszedł od barków aż po stopy. Wyprostowała się, poprawiając mankiety białej marynarki z taką gracją, jakby właśnie przyjmowała gości w rodzinnym dworku, a nie stała w ciasnej kajucie mugolskiego jachtu.

– Ceolsige Burke, do usług – odezwała się, a jej głos odzyskał melodyjną, pewną siebie nutę. – Muszę przyznać, że bycie przyduszoną przez ciebie ma w sobie pewien... poetycki urok. Matka zawsze wspominała cię z charakterystycznie ciepłym tonem, Urd dobrze oddajacym takze mój sentyment. Zdaje się, że obie mamy słabość do sprawiania, by krew w żyłach płynęła nieco szybciej, niezależnie od tego, czyja to krew. - teraz sobie uświadomiła, że krew Urd była chyba tematem tamtej rozmowy ciotek.

Oparła się swobodnie o ścianę, splatając ramiona na piersi i obserwując, jak Urd pewnym, choć nieco chwiejnym krokiem zmierza w stronę barku. Jej spojrzenie na moment spoczęło na plecach kuzynki, po czym uciekło w stronę walizki, o której niemal zapomniała.

– Co tu robię? – powtórzyła, a w jej oku błysnął figlarny ognik. – Oficjalnie dbam o to, by tutejsi goście nie umarli z pragnienia. Nieoficjalnie... szukałam pewnego drobiazgu, który został mi sprzątnięty sprzed nosa z domu aukcyjnego. – dodała, a jej wzrok spoczął na lśniącej krawędzi szklanki, którą Urd właśnie unosiła do ust. Są tu jednak ciekasze fanty. Przemknęło jej mimowolnie przez myśl.

Wypuściła cichy, gardłowy chichot, który szybko stłumiła, posyłając Urd przepraszające spojrzenie.

– Wybacz, nie chciałam przerywać tak obiecującej nocy moimi sentymentami. Mam nadzieję, że moja obecność wciąż mieści się w granicach „Lady’s agreement”? W końcu obiecałam dbać o komfort gości, a ty wyglądasz, jakbyś potrzebowała kogoś, kto potrafi zachować sekret równie dobrze, jak ty potrafisz trzymać różdżkę przy czyimś gardle.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ceolsige Burke (2210), Urd Nordgesim (2682)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa