01.01.2026, 17:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.01.2026, 17:06 przez Electra Prewett.)
Mogła poczuć jak śnieg na swoich rzęsach, zasmakować go na ustach. To był smak zimy w Hogwarcie. Electra zawsze wolała lato, ale teraz widok białych drobinek opadających z nieba napełniał ją radością. Nawet niebo pokryte białymi chmurami wydawało się czymś pięknym. Bo nie było czarne ani pełne dymu.
Stała na błoniach, ubrana w szatę Gryffindoru. Dookoła widziała znajomych, którzy bawili się w śniegu. Jessie, Hannibal i Henry rzucali w siebie śnieżkami, a Hestia oraz Theo lepili bałwana. Nawet Heather budowała zamek ze śniegu razem z Oleandrem. Niektóre z tych osób nie przepadały za sobą, jednak najwyraźniej teraz wszelkie niesnaski poszły w niepamięć. Wszyscy byli szczęśliwi i bezpieczni. Nikt nie cierpiał.
Prewettówna rozłożyła ręce a następnie opadła na ziemię, by zrobić aniołka. Chłód zaczynał szczypać ją w policzki, lecz uczucie to było kojące. Nagle zobaczyła nad sobą dwie wyciągnięte dłonie. To Basil oraz Icarus chcieli pomóc jej wstać. Od razu chwyciła za ręce braci i gdy tylko się podniosła zauważyła, że teraz znajduje się w Londynie. Miasto wyglądało ślicznie przyprószone pierwszym śniegiem oraz przyozdobione dekoracjami na Yule. Atmosfera świąt udzieliła się czarodziejom spacerującym po ulicach; każdy przechodzień, którego mijali uśmiechał się szeroko. W tym miejscu nie mogłaby się wydarzyć żadna tragedia.
Szli we trójkę przez Horyzontalną, gadając i rzucając żartami. W końcu dotarli do kamienicy, gdzie na wejściu powitali ich Cerber wraz z mamą. Wszyscy zasiedli do świątecznej kolacji, a następnie wymienili prezentami. Jak kochająca się rodzina.
To był naprawdę piękny sen.
Stała na błoniach, ubrana w szatę Gryffindoru. Dookoła widziała znajomych, którzy bawili się w śniegu. Jessie, Hannibal i Henry rzucali w siebie śnieżkami, a Hestia oraz Theo lepili bałwana. Nawet Heather budowała zamek ze śniegu razem z Oleandrem. Niektóre z tych osób nie przepadały za sobą, jednak najwyraźniej teraz wszelkie niesnaski poszły w niepamięć. Wszyscy byli szczęśliwi i bezpieczni. Nikt nie cierpiał.
Prewettówna rozłożyła ręce a następnie opadła na ziemię, by zrobić aniołka. Chłód zaczynał szczypać ją w policzki, lecz uczucie to było kojące. Nagle zobaczyła nad sobą dwie wyciągnięte dłonie. To Basil oraz Icarus chcieli pomóc jej wstać. Od razu chwyciła za ręce braci i gdy tylko się podniosła zauważyła, że teraz znajduje się w Londynie. Miasto wyglądało ślicznie przyprószone pierwszym śniegiem oraz przyozdobione dekoracjami na Yule. Atmosfera świąt udzieliła się czarodziejom spacerującym po ulicach; każdy przechodzień, którego mijali uśmiechał się szeroko. W tym miejscu nie mogłaby się wydarzyć żadna tragedia.
Szli we trójkę przez Horyzontalną, gadając i rzucając żartami. W końcu dotarli do kamienicy, gdzie na wejściu powitali ich Cerber wraz z mamą. Wszyscy zasiedli do świątecznej kolacji, a następnie wymienili prezentami. Jak kochająca się rodzina.
To był naprawdę piękny sen.
Koniec sesji
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N