06.01.2026, 12:33 ✶
Za ten zamach pałką Jasper powinien dostać oddzielne wyróżnienie dla Pałkarzy. Naprawdę. Wziął go ze sobą tylko dlatego, że udało mu się ubłagać kapitana, że chciałby tę pałkę na pamiątkę - w końcu ta konkretna pałka miała już ślady zbyt długiego użytkowania, więc zbliżał się moment, w którym Hogwart powinien zaopatrzyć się w nowy sprzęt. Miał zamiar wziąć go do domu i powiesić sobie nad łóżkiem, żeby móc sobie kiedyś wspominać wszystkie te momenty, w których uderzył w tłuczka tak dobrze, że zrzucił ścigających innej drużyny, dzięki czemu jego własna drużyna zyskiwała przewagę. Pałka jednak przydała się teraz do czegoś innego.
Ślizgoni przegrali z Krukonami i czy kogoś powinno dziwić, że nie byli w tego powodu zadowoleni? Nikt by nie był, ale nie każdy miał na tyle mało oleju w głowie, żeby po meczu, kiedy prawie wszyscy wracali już do zamku, zaczepić pałkarza wygranej drużyny i zacząć mieszać go z błotem. Jeszcze pal licho, gdyby chodziło tylko o Jessiego - na to mógłby po prostu machnąć ręką i może postraszyłby ich siostrą, która wciąż mogła odebrać im punkty, będąc prefektem. Problem się zaczął, kiedy wygadani Ślizgoni najechali na towarzyszącemu mu Hannibala, na samego Jonathana i Charlotte. Wtedy Jessiemu puściły nerwy i zanim Hannibal zdołał go powstrzymać, o ile w ogóle próbował, Jasper wziął zamach i przywalił Ślizgonowi w żebra. Ale jaki piękny był to zamach. Palce zaciśnięte na rączce nie za mocno, ale też nie za lekko. Łuk uderzenia, który posłałby tłuczka przez bramkę i pięknym zakrętem przerzuciłby go przez drugą. Oczywiście, nie było to możliwe, bo przecież tłuczek nie pozwoliłby się tak po prostu ukierunkować, ale to był taki piękny zamach!
Na jednym ciosie się nie skończyło, naturalnie, i brakowało jedynie otaczającego ich tłumu, żeby idealnie odwzorować scenę bójki ze zwykłej mugolskiej szkoły - tylko że w mugolskich szkołach nie nosiło się takich szat, jakie nosiło się w Hogwarcie.
Przy nauczycielu, który pojawił się nagle, stał Ślizgon z jakiegoś młodszego rocznika, z tym swoim krzywym, niby złośliwym uśmieszkiem, i Jessie nabrał ochoty przywalić również jemu, chociaż nie był fanem podnoszenia ręki na dzieci. Zostali rozdzieleni - Wielce Biedni Ślizgoni z obitymi żebrami i złamanymi nosami zostali odesłani do Skrzydła Szpitalnego, a Hannibal i Jessie otrzymali bardzo wspierające słowo "SZLAAAAABAAAAAAN!" od czerwonego na twarzy nauczyciela.
-Powinienem przywalić mu mocniej. Może jakbym się lepiej zamachnął, przestawiłbym mu tę skośną szczękę i może w końcu zacząłby wyglądać, jak normalny człowiek, a nie potomek ogra z krasnalem ogrodowym - mruknął, kiedy kończyli już przydzielone im zadanie, i nawet wziął powolny zamach pięścią, próbując sobie wyobrazić, jak wyprowadzony cios dałby lepszy efekt. -I przepraszam cię, Han. Poniosło mnie i jeszcze ty zebrałeś szlaban.