Tyle że szybko okazało się, że to nie był gaz.
To były utopce.
Brenna odruchowo uniosła różdżkę, po czym przypomniała sobie, że przecież nie może użyć magii. Wraz z tą świadomością przeszedł ją dreszcz paniki. Potem uniosła kij, ale to, że walka z dwoma utopcami jedynie zaostrzonym kijem jest złym pomysłem też dość szybko przyszło jej do głowy. Okrzyk Patricka zresztą przełamał wahanie Brenny i kobieta ruszyła biegiem w ślad za nim, licząc, że ciała w zapewne dość sporym stanie rozkładu, nie będą poruszały się tak szybko, jak oni.
Potrzebowali zwiększyć odległość na tyle, by użyć magii. Bo nie, Brenna nie planowała uciekać ogólnie z Mokradeł i chyba nikt z obecnych nie planował ot tak zostawić tej całej sprawy. Mokradła były w tej chwili pułapką na nieszczęśników, którzy się tu teleportują – nie wspominając już o tym, że utopce mogły zabić każdego, kto znajdzie się w pobliżu. Ale musieli się przygotować.
Plan z ogniem był doskonały i jej też przyszło do głowy, aby spróbować podpalić kij. Ale najpierw…
- Próbuję z dziurą w ziemi, może uda się je wciągnąć w pułapkę – rzuciła, gdy tylko magia znów zaczęła działać. Może i sama magia przestanie działać, ale jej wcześniejszy efekt chyba powinien pozostać… Brenna cisnęła plecak na ziemię, a potem wycelowała w glebę. Za pomocą kształtowania próbowała wybić dziurę w ziemi. A jeśli czar by zadziałał… chciała narzucić swoją kurtkę na tę dziurę. Liczyła, że utopce nie są na tyle inteligentne, by zrozumieć, że to pułapka i przynajmniej jeden w nią wpadnie.
Akcja nieudana
Kształtowanie, dziura.