Tak właściwie to nie do końca wiedziała kiedy się położyła. Alkohol wypity przez nią po południu nieco namieszał jej w głowie, nie tak, żeby nie pamiętała rozmowy, którą wcześniej odbyli, a jednak nie do końca było jej dane stwierdzić kiedy właściwie się położyła. Spała jak kamień, jak na to, jak potoczył się ten dzień to nie było tak całkiem oczywiste.
Przebudziła się w środku nocy, wtedy dotarło do niej, że pościel jest zimna, poduszka wydawała się nietknięta, a jej męża nie było tuż obok. Benjy musiał wyjść z domu jakiś czas wcześniej, nie obudził jej, może próbował, ale mogła być nieco za bardzo pogrążona we śnie. Poprzedni dzień okropnie ją zmęczył.
Światło latarni przebijało się przez szyby, było jedynym źródłem światła w sypialni. Przetarła oczy, dość szybko przyzwyczaiła wzrok do tego półmroku, który panował w pomieszczeniu. Dostrzegła kartkę, zapisek zostawiony pewnie w pośpiechu. Wzięła go w dłoń i zerknęła na treść.
Odetchnęła głęboko. To nic wielkiego, Benjy zostawił jej informację o tym, że dostał zlecenie niecierpiące zwłoki. Miała świadomość, jak to u niego wyglądała, wiedziała na co się pisze, nie miał takiej wygody jak ona, jego czas pracy był nienormowany. Nocą potwory, czy klątwy pokazywały swoje twarze.
Nie zamierzała jednak wracać do łóżka. Nie mogłaby tak sobie zasnąć mając świadomość, że on gdzieś się tam teraz plącze, na coś poluje, albo z czymś walczy. Nie byłaby w stanie zasnąć.
Kiedy wyszła spod kołdry, mała czarna kulka się poruszyła. Musiała obudzić kota, co zwiastowało też ciche miauknięcie. Pogłaskała go, kiedy znalazła się na brzegu łóżka. Nie chciała przeszkodzić zwierzakowi we śnie, zrobiła to przypadkiem. Zielone ślepia wpatrywały się w nią intensywnie, chyba nie był z tego powodu szczególnie zadowolony.
Nie zamierzała siedzieć w sypialni, towarzyszyło jej jakieś dziwne przeczucie. Niepokój, który tkwił gdzieś głęboko, ciężar na żołądku. Nie wiedziała skąd się wzięło, miała jednak wrażenie, że coś jest nie tak, oby się myliła. Powoli zeszła po schodach, znalazła się w kuchni, w której postanowiła sobie zrobić herbatę, wiedziała, że ranek się zbliżał, nie miała pojęcia o której wyszedł Benjy, ale czy nie powinien już wrócić? Nie wiedziała, nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, z czym miał się mierzyć. Nie wątpiła w jego umiejętności, był specjalistą w swoich dziedzinach, podczas swojego życia radził sobie z naprawdę trudnymi przypadkami, nie byłaby jednak sobą, gdyby się o niego martwiła.
Rozsiadła się w welurowym fotelu, tuż przy niewielkim stoliku na którym postawiła herbatę. Okryła się kocem, a w jej dłoni znalazła się książka, chciała czymś zająć ręcę i głowę, a w ten sposób czas minie jej szybciej. Nie, żeby do końca mogła się skupić na tym, co było napisane. Jej myśli odruchowo wędrowały w stronę ukochanego.
Cichy stukot dobiegł do jej uszu ze strony schodów, spodziewała się kto może za tym stać; mała, czarna kulka postanowiła wdrapać się na jej kolana. Prue pogłaskała kota, kiedy ten wygodnie układał się na jej ciele. Najwyraźniej zamierzał jej towarzyszyć.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)