20.01.2026, 00:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.01.2026, 00:53 przez Zachary Burke.)
Trzeba było wziąć się za siebie i coś upiec. Zachary piekarzem nie był, ani też kucharzem, ani w sumie cukiernikiem, ale to niewiele w jego życiu zmieniało. Był głodny, w lodówce panowała pustka, a do tego skrzat został wysłany za sprawunkami. Pozostawał więc tylko on, piekarnik i pojedyncze składniki, które udało mu się wygrzebać. Dodatkowo, wszystko robił na czuja. Mąka, cukier, jajka, przyprawa do pierników, którą z jakiegoś powodu posiadał w szafce. Wszystko doprawione uczuciami, albo raczej na wyczucie poprzez smakowanie wrażliwymi kubkami smakowymi i do piekarnika, który wreszcie zadzwonił radośnie, zapewniając o tym że zdążył się nagrzać.
// piekę pierniczki rzemiosło ◉◉○○○
Zamknął piec i poszedł robić swoje rzeczy, to jest rozwiązywać krzyżówki. Trochę się chyba zasiedział, bo w pewnym momencie doszedł go obrzydliwy zapach spalenizny, a kiedy wszedł do kuchni i otworzył piekarnik - powitała go wielka czarna chmura, wyciskająca łzy z oczu.
// na klątwę żywiołów bo emocje ◉◉○○○
Poczuł mrowienie i to jak wzburzenie elektryzuje skórę. Spokojnie Zach, tylko spokojnie, przypomnij sobie te chińskie ćwiczenia oddechowe, których nauczył się Stanley. Wdech wydech, spokój. Był oazą spokoju. Co prawda ze spalonymi ciastkami, ale trudno. Teraz trzeba było wywietrzyć lokal i ruszyć do całodobowego po coś do jedzenia.
// piekę pierniczki rzemiosło ◉◉○○○
Rzut N 1d100 - 4
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Zamknął piec i poszedł robić swoje rzeczy, to jest rozwiązywać krzyżówki. Trochę się chyba zasiedział, bo w pewnym momencie doszedł go obrzydliwy zapach spalenizny, a kiedy wszedł do kuchni i otworzył piekarnik - powitała go wielka czarna chmura, wyciskająca łzy z oczu.
// na klątwę żywiołów bo emocje ◉◉○○○
Rzut O 1d100 - 77
Sukces!
Sukces!
Poczuł mrowienie i to jak wzburzenie elektryzuje skórę. Spokojnie Zach, tylko spokojnie, przypomnij sobie te chińskie ćwiczenia oddechowe, których nauczył się Stanley. Wdech wydech, spokój. Był oazą spokoju. Co prawda ze spalonymi ciastkami, ale trudno. Teraz trzeba było wywietrzyć lokal i ruszyć do całodobowego po coś do jedzenia.
Koniec sesji